Od Ekstraklasy do III ligi. Znany polski klub poza piłką centralną. A na meczach tłumy

Od Ekstraklasy do III ligi. Znany polski klub poza piłką centralną. A na meczach tłumy
Lukasz Sobala / pressfocus
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
Na przełomie wieków byli dumą regionu, mogli pochwalić się najwyższą frekwencją w całej lidze, a na ich stadion przyjeżdżała reprezentacja Polski. Dziś futbol w Ostrowcu Świętokrzyskim marzy, aby chociaż w części nawiązać do tamtych pięknych chwil. Na razie celem jest jednak przede wszystkim powrót na szczebel centralny.
Jeśli dziś pomyślimy o świętokrzyskim futbolu, to naturalnym skojarzeniem powinna być Korona Kielce. Na przełomie wieków sytuacja w tym regionie była zgoła odmienna. Wtedy na topie znalazło się bowiem KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, któremu pod względem kibicowskim zazdrościły nawet największe marki w kraju. Dziś po tamtym złotym okresie pozostały już głównie wspomnienia oraz wciąż bardzo przyzwoity stadion. “Hutnicy” sportowo imponują stabilnością. Problem w tym, że nie do końca na tym poziomie, na którym wszyscy by tego chcieli.
Dalsza część tekstu pod wideo

Zwozili ich autobusami

Choć historia KSZO sięga 1929 roku, klub na większe sukcesy musiał czekać aż do lat 90. To wówczas miejscowa Huta Ostrowiec postanowiła zainwestować w niego spore środki, za czym szybko przyszły też wyniki. Najpierw w sezonie 1994/1995 “Hutnicy” wdrapali się do ówczesnej II ligi, a już po dwóch latach mogli świętować upragniony awans do elity - pierwszy w historii świętokrzyskiego futbolu. Wcześniej o grę na najwyższym szczeblu otarł się tylko Star Starachowice, zaś w końcówce XX wieku Korona Kielce wciąż była klubem stosunkowo młodym, balansującym na granicy drugiego i trzeciego poziomu rozgrywkowego. Wraz z wejściem na piłkarskie salony to Ostrowiec stał się wizytówką całego regionu.
- Tamten okres to były najwspanialsze chwile mojego kibicowskiego życia. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy awansowaliśmy do ówczesnej I ligi, czyli obecnej Ekstraklasy, drużyna prowadzona przez niestety już świętej pamięci Czesia Palika była prawie w całości oparta na wychowankach. Do tego grało w niej też wielu chłopaków z Kielc, Skarżyska-Kamiennej, Stalowej Woli czy Tarnobrzega. Oni byli związani z tym regionem i to też złożyło się na ten niewątpliwie największy sukces w historii ostrowieckiej piłki. Nie zapomnę, jak zaraz po wygranym 4:1 meczu ze Świtem Dwór Mazowiecki, po którym przypieczętowaliśmy awans, wszyscy kibice wbiegli na murawę. Ta euforia była wtedy naprawdę ogromna - opowiada nam Janusz Romanowski, wieloletni spiker KSZO.
Połowa lat 90. nie była najlepszym okresem dla polskiej piłki klubowej. Stadiony często świeciły pustkami, a problemy z frekwencją nie omijały nawet ówczesnych potentatów, takich jak Legia czy ŁKS. Tymczasem w Ostrowcu notowano kolejne rekordy. W listopadzie 1997 roku na meczu z “Wojskowymi” pojawiło się ponad 12 tysięcy kibiców. Fani tłumnie parli na stadion, który w tamtym czasie należał do grupy najnowocześniejszych obiektów sportowych w kraju. W latach 1995-2005 łącznie cztery mecze rozegrała na nim nawet reprezentacja Polski. Gościła tu również kadra kobieca, rozegrano ponadto dwa spotkania o Superpuchar.
- To był czas, kiedy mieliśmy jako Ostrowiec mocne wtyki w Ministerstwie Sportu. Centralne władze były chętne na dofinansowywanie obiektów piłkarskich, ale wymagały przy tym też wkładu własnego. Nikt nie chciał więc tych pieniędzy przytulić, a akurat w Ostrowcu jeszcze wtedy panowało względne prosperity i miasto było stać na taką inwestycję. Powstał tu wówczas jeden z najpiękniejszych stadionów w kraju. Nie dziwi więc, że pojawiała się tu reprezentacja. Pamiętam, że podczas pierwszego sezonu KSZO w Ekstraklasie kibice zaczynali pojawiać się pod bramami już na grubo ponad dwie godziny przed meczem. Specjalne autobusy zwoziły tu też fanów z całego regionu. Ludzie dosłownie wisieli na ławkach. Panował tu naprawdę fajny klimat - dodaje.

Minęli się z Koroną

Aż dziw bierze, że KSZO w debiutanckim sezonie w Ekstraklasie nie zdołało się w niej utrzymać. “Hutnicy”, mający w składzie takich graczy jak Paweł Kaczorowski, Rafał Lasocki, Piotr Stokowiec czy Mariusz Jop zaliczyli mocne zderzenie z elitą. W sezonie 1997/1998 ponieśli aż 22 porażki i zakończyli zmagania na przedostatnim miejscu w tabeli. Po spadku chcieli jak najszybciej znów awansować, stąd decyzja o zatrudnieniu byłego selekcjonera, Henryka Apostela. I choć pod wodzą “Milaniego” powrócić na salony się nie udało, Ostrowczanie dopięli swego w 2001 roku, tym razem meldując się w Ekstraklasie na dwa sezony. Problemy finansowe sprawiły, że w przerwie rozgrywek 2002/2003 część piłkarzy odmówiła dalszych treningów, zasłaniając się zwolnieniami lekarskimi. Tak oto wybuchła tzw. “afera grypowa”, która była początkiem końca wielkiej piłki w Ostrowcu.
- Po drugim spadku z Ekstraklasy coraz większa uwaga w regionie skupiła się też na Koronie Kielce. Do tego z finansowania klubu wycofała się Huta Ostrowiec, która potem powróciła jeszcze tylko na moment do KSZO, kiedy przejęli ją Hiszpanie. Te pieniądze przeznaczane na klub były jednak sukcesywnie mniejsze w porównaniu do tego złotego okresu z lat 90. Równia pochyła nie była przypadkowa. Wreszcie na jaw wyszła afera wokół Mirosława Stasiaka, ówczesnego właściciela klubu. Jej konsekwencją była karna degradacja i ostatecznie wpadliśmy w taki dołek, że przy obecnie panujących realiach trzeba naprawdę dużych środków, aby się z tego wydźwignąć - tłumaczy Romanowski.
Brak pieniędzy z Huty, fuzja z Ceramiką Opoczno i afera korupcyjna - w KSZO wszystko posypało się jak domek z kart. W 2007 roku klub został karnie zdegradowany na trzeci poziom rozgrywkowy. Później za sprawą niemiecko-szwajcarskiej firmy Voge powrócił jeszcze na dwa sezony na zaplecze Ekstraklasy, ale to był już tylko łabędzi śpiew. Ostateczny upadek nastąpił w przerwie sezonu 2011/2012. KSZO S.S.A. przestało wtedy istnieć, a do życia powołany został nowy twór - KSZO 1929 na bazie występującego w okręgówce Jandaru Bodzechów. Nowy zespół błyskawicznie przedostał się do III ligi, w której występuje do dziś.

Awans przez zasiedzenie

Kres złotego okresu KSZO przypadł akurat na rozkwit Korony, która jako zespół z większego i bogatszego miasta przejęła status klubu numer jeden w regionie. Dziś w Ostrowcu zmieniły się realia. Na razie nikt nie marzy o powrocie do Ekstraklasy, ale wszyscy chcieliby wreszcie wydostać się z czwartego poziomu rozgrywkowego, na którym zespół występuje od 15 lat. Choć klimat wokół klubu w ostatnich latach się zmienił, a na jego meczach znów pojawia się sporo kibiców, przez te wszystkie lata “Hutnicy” tylko dwa razy byli blisko awansu. W sezonie 2015/2016 zajęli drugie miejsce za Garbarnią Kraków i wyczyn ten powtórzyli również w minionych rozgrywkach, co akurat oznaczało udział w barażach o grę w II lidze.
Po pokonaniu w I rundzie Wikędu Luzino (2:1), w finałowym dwumeczu Resovia nie dała Ostrowczanom większych szans. Rzeszowianie wygrali na wyjeździe 1:0, a u siebie 3:0, przez co KSZO lada chwila rozpocznie swój 14. (!) sezon z rzędu w III lidze. Dłuższym nieprzerwanym stażem na tym poziomie może aktualnie pochwalić się jedynie Polonia Środa Wielkopolska z 16 sezonami na liczniku. Podobnie jak w przypadku wielkopolskiego klubu, tak i w Ostrowcu wszyscy marzą, aby te najbliższe rozgrywki dały wreszcie tak bardzo upragniony awans.
- Czasem żartuję, że my powinniśmy dostać ten awans przez zasiedzenie. W poprzednim sezonie byliśmy bardzo blisko, ale trochę na własne życzenie i przez własne błędy trzeba było walczyć o tę II ligę w barażach, w których Resovia okazała się zbyt mocna. Najbliższe rozgrywki mogą być jednak przełomowe. Wydaje się, że po latach marazmu mamy wreszcie ekipę, która będzie w stanie powalczyć o powrót na szczebel centralny. Myślę, że na razie nie stać nas na nic więcej niż II liga, choć pod względem kibicowskim z pewnością sięgamy znacznie wyżej. Przecież w minionych rozgrywkach na naszych meczach potrafiło pojawić się po 5-6 tysięcy fanów. A przy takim akompaniamencie mi jako spikerowi pracuje się znacznie przyjemniej - podsumowuje nasz rozmówca.
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google

Dyskusja

Przeczytaj również