Oni mogą latem opuścić Real Madryt. Skompromitowana gwiazda i ulubieniec kibiców

W Realu Madryt musi dojść do zmian. Obecny sezon potwierdził, że z tą kadrą “Królewscy” raczej nie wrócą na upragniony szczyt. Część zawodników zasłużyła na uściśnięcie dłoni i gorzkie “adios”.
Real raczej nie jest klubem sprzedającym. Doskonała sytuacja finansowa sprawia, że “Los Blancos” spokojnie mogą ściągać nowych piłkarzy bez konieczności zarabiania na transferach wychodzących. Komfort może jednak okazać się zgubny. Ruchy z poprzedniego okienka potwierdzają, że taka strategia nie zawsze musi kończyć się sukcesem. Latem ubiegłego roku “Królewscy” wydali aż 167,5 mln euro na Trenta Alexandra-Arnolda, Deana Huijsena, Alvaro Carrerasa i Franco Mastantuono. O tym, jak odnaleźli się w Madrycie, wiele mówi sytuacja z prawdopodobnie najważniejszego meczu sezonu, czyli rewanżowego ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W Monachium tylko Anglik znalazł się w pierwszym składzie, a Huijsen i Carreras nawet nie wstali z ławki. Na razie trudno uznać te transfery za w pełni udane.
W nadchodzącym okienku Madrytczycy pewnie znów wyruszą na rynek. Wcześniejszym priorytetem włodarzy powinno być jednak przewietrzeniu kadry. W ostatnich miesiącach wielu zawodników potwierdziło, że termin ich przydatności na Bernabeu po prostu minął. Stara prawda mówi, że rewolucja wymaga ofiar. A Real najpewniej stoi u jej progu.
David Alaba - zbędny element
Oczywisty kandydat do odejścia. Z perspektywy czasu trudno jednoznacznie ocenić ten ruch. Pięć lat temu Real ściągnął Alabę na zasadzie wolnego transferu, więc nie musiał płacić Bayernowi, ale ozłocił samego zawodnika. Tylko w tym sezonie Austriak inkasuje 22,5 mln euro brutto. Tymczasem już od dawna jego przydatność dla zespołu oscyluje w granicach zera. W bieżących rozgrywkach spędził na murawie tylko 407 minut, od 2 marca nie pojawił się na murawie. Ten związek trzeba zakończyć.
Raul Asencio - zapomniany idol
Kiedy wchodził do drużyny, szybko stał się ulubieńcem trybun. Kibice kochają wychowanków z charakterem, którzy kojarzą im się z wybitnymi legendami. Porównania Raula Asencio do Sergio Ramosa nie przetrwały jednak próby czasu. Stoper wypadł z łask Alvaro Arbeloi. Obecnie pauzuje z powodu infekcji wirusowej, ale w poprzednich tygodniach nie grał głównie za sprawą decyzji trenera. Marca opisywała, że piłkarz wściekł się, kiedy usłyszał, że nie zagra w ważnym meczu z Manchesterem City. Jego wybuch złości nie spodobał się szkoleniowcowi. Defensor musiał przeprosić zarówno Arbeloę, jak i cały zespół, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ.
Hiszpańskie media sugerują, że Real jest otwarty na sprzedaż 23-latka i to niezależnie od tego, czy dojdzie do zmiany na ławce trenerskiej. “Królewscy” zdają sobie sprawę z tego, że udane występy w poprzednim sezonie mogą skusić inne kluby do zaoferowania kilkudziesięciu milionów euro. Jeśli wystarczająco sowita oferta spłynie na Bernabeu, Asencio najpewniej będzie musiał spakować walizki.
Dani Carvajal - kapitan puszcza ster
Frustracja. To słowo najlepiej opisuje ostatnie miesiące w wykonaniu Daniego Carvajala. Właściwie więcej można powiedzieć o jego różnych napadach złości niż ciekawych zagraniach. A to dostał czerwoną kartkę za uderzenie Geronimo Rullego, innym razem po El Clasico, w którym nawet nie zagrał, wdał się w pyskówkę z Yamalem. Kiedy nie dostał minut z Valencią, odbył na murawie dość nerwową rozmowę z trenerem Antonio Pintusem. Juan-Ignacio Garcia Ochoa informował, że na jednym z treningów weteran miał brzydko sfaulować młodziutkiego Victora Valdepenasa, który w efekcie doznał kontuzji kolana. Źródła w Valdebebas sugerowały, że tamto przewinienie 34-latka odzwierciedlało jego stan emocjonalny. Ostatnio też dał o sobie znać, pomstując na sędziego meczu z Bayernem. Weteran stał się chodzącą bombą zegarową.
- Carvajal przeżywa trudne miesiące, w których musi mierzyć się z nową rzeczywistością. Nigdy wcześniej nie był przyzwyczajony do tak ograniczonej roli w drużynie. Wcześniejsze problemy zdrowotne, umocnienie się Trenta w pierwszym składzie oraz opcja gry Valverde na prawej obronie sprawiają, że kapitan ma małe szanse na odzyskanie miejsca w składzie. Carvajal jest niezadowolony z tej sytuacji - opisała Marca.
Hiszpanowi w czerwcu wygaśnie kontrakt i wydaje się, że to dobry moment na pożegnanie najlepszego prawego obrońcy w historii Realu. Istnieje obawa, że dalszy pobyt mógłby stanowić rysę na wizerunku sześciokrotnego triumfatora Ligi Mistrzów. Alexander-Arnold, Valverde i powoli wchodzący do drużyny David Jimenez spokojnie mogą zabezpieczyć tę stronę defensywy. A Carvajal mógłby dorobić sobie do emerytury. Zainteresowanie ma wykazywać katarska Al-Gharafa, gdzie występuje już jego szwagier, czyli Joselu.
Fran Garcia - trzeci do tanga
Proces przebudowy obrony powinien też objąć lewą flankę. Arbeloa to kolejny trener, który nie ufa Franowi Garcii. Zrozumiałe, biorąc pod uwagę niewystarczającą jakość 26-latka. Pasował on do bezpośredniego stylu gry Rayo Vallecano, ale w Realu właściwie nie wyróżnił się niczym pozytywnym. W tym sezonie podstawowym zawodnikiem na jego pozycji jest Alvaro Carreras, a człowiekiem do zadań specjalnych pozostaje Ferland Mendy. Francuz często miewa problemy ze zdrowiem, ale kiedy już jest gotowy do gry, to daje radę nawet przeciwko topowym rywalom. Dla Frana zwyczajnie brakuje miejsca.
Eduardo Camavinga - katastrofa
Mon dieu. Obóz zwolenników Camavingi wśród kibiców Realu musiał znacznie przerzedzić się w ostatnich tygodniach. Francuz zaczął przeplatać występy średnie z katastrofalnymi. Jego błędy przeciwko Elche czy Mallorce może nie odbiły się szerokim echem, ponieważ Real jako całość zawodzi w lidze. Ale już zachowanie 23-latka w rewanżu z Bayernem okazało się bardzo kosztowne. W tak wyrównanym dwumeczu nie możesz dostać dwóch żółtych kartek w odstępie ośmiu minut. Już rok temu Francuz też wyleciał z boiska za utrudnianie wznowienia gry Arsenalowi i nie wyciągnął z tego żadnych wniosków. Generalnie patrząc na jego występy, można uznać, że w ostatnich trzech latach nie poprawił żadnego elementu gry. A kiedy stoisz w miejscu, to tak naprawdę się cofasz.
- Wieczór w Monachium był dla Camavingi szansą na odkupienie po wcześniejszych błędów m.in. z meczów przeciwko Elche i Gironie. Szansa przemieniła się w koszmar. Jego naiwna czerwona kartka pomogła Bayernowi wyeliminować Real. Boiskowe wybryki Francuza, z którymi zmagał się na początku kariery w Madrycie, wróciły ze zdwojoną siłą w jego piątym sezonie na Bernabeu. Błąd z Bayernem może być ostatecznym ciosem dla Camavingi - stwierdził Mario de la Riva z dziennika AS.
W Hiszpanii już huczy o tym, że Real stracił cierpliwość. Chce sprzedać zawodnika i to nie tylko ze względu na czerwoną kartkę w Monachium. To była jedynie kropla, która przelała czarę goryczy. Już w poprzednich miesiącach Camavinga regularnie wrzucał kamyki do własnego ogródka. Wszechstronny zawodnik ma bardzo wysoko zawieszony sufit, aczkolwiek w Madrycie równa do poziomu podłogi.
Dani Ceballos - sprzedaż potrzebna na wczoraj
Kibice mogą zastanawiać się, jakim cudem Dani Ceballos przebywa w Realu od 2017 roku. Tego nie wie chyba nikt. Mówimy bowiem o piłkarzu równie utalentowanym, co nieregularnym. W jego przypadku schemat zawsze jest ten sam. Letnie plotki o odejściu do Betisu, decyzja o pozostaniu, kilka niezłych występów, po czym kontuzja lub zjazd formy. Trwający sezon jest właściwie kalką poprzednich. Trudno znaleźć argumenty za dalszym kontynuowaniem tej współpracy.
Matteo Moretto przekazał niedawno, że Ceballos znalazł się na celowniku Ajaksu. I byłby to bardzo ciekawy kierunek. Hiszpan mógłby stać się jednym z liderów klubu na pewno słabszego od Realu, ale jednak posiadającego bardzo bogatą historię. Specyfika ligi holenderskiej również mogłaby pomóc zawodnikowi, który najlepiej czuje się z piłką przy nodze i możliwością stawiania stempla na każdej akcji. Real spokojnie poradzi sobie w pomocy, stawiając np. na Thiago Pitarcha.
Brahim Diaz - lepszy następca czeka
Kolejny piłkarz, który zaliczył regres. Jeszcze w sezonie 2023/24 był dżokerem, zaliczył wówczas double-double, biorąc udział przy golu średnio co 94 rozegrane minuty. Teraz ten wskaźnik spadł do 156 minut. W bieżących rozgrywkach Brahim tylko raz trafił do siatki. Nie można obwiniać go za poszczególne porażki, ale trzeba przyznać, że wielokrotnie notował kompletnie przezroczyste występy. Był, a jakby go nie było. Tymczasem w kolejce czeka potencjalnie znacznie lepszy lewonożny gracz na pozycję ofensywnego pomocnika lub prawoskrzydłowego. Nico Paz stał się gwiazdą Como i całej Serie A. Real może odkupić Argentyńczyka za zaledwie 9 mln euro i według wielu doniesień będzie on w kadrze na przyszły sezon. Zatrudniają, znaczy będą zwalniać.
Gonzalo Garcia - wyjść z cienia
Gonzalo był jednym z ulubieńców Xabiego Alonso. Wymiatał na Klubowych Mistrzostwach Świata, kiedy został królem strzelców z dorobkiem czterech trafień. To już jednak zamierzchła przeszłość. Alvaro Arbeloa bardzo rzadko korzysta z jego usług, w ostatnich sześciu meczach Garcia spędził na murawie siedem minut. Kylian Mbappe pozostaje oczywiście liderem ofensywy, ale pewnie dałoby się zapewnić 22-latkowi chociaż nieco więcej miejsca na pokazanie umiejętności. A tych na pewno mu nie brakuje, wystarczy przypomnieć spektakularnego hat-tricka, którego ustrzelił z Betisem pod nieobecność Francuza.
Mario Cortegana podawał, że Garcia jest kandydatem do odejścia. Plan Realu ma zakładać zastąpienie go Endrickiem, który obecnie przebywa na wypożyczeniu w Lyonie. Według doniesień Tuttosport o Gonzalo zabiega Juventus, gdzie brakuje skutecznej “dziewiątki”. Na papierze byłby to bardzo ciekawy kierunek dla wychowanka madryckiej La Fabriki.
***
Na koniec słówko o być może najbardziej palącej sprawie. Kylian Mbappe i Vinicius Junior. Wszyscy widzą, że ten duet na razie nie kliknął, nie złapał wspólnego języka, brakuje tam chemii i boiskowej kompatybilności. Wygląda jednak na to, że Real chce dać gwiazdorskiej dwójce jeszcze jedną szansę. Doskonale poinformowany Jose Felix Diaz podkreślał, że klub zatrzyma obu graczy na przyszły sezon. Kontrakt Brazylijczyka, który obowiązuje do połowy przyszłego roku, ma zostać przedłużony. Francuz pozostanie zaś centralnym elementem całego projektu. Bez sensu byłoby zatem pisanie: “Sprzedać Viniciusa, wyrzucić Mbappe”, skoro nic takiego się nie wydarzy. Czy ten tandem zaprowadzi “Los Blancos” na szczyt? Po owocach ich poznacie.