To czarny koń mundialu? Ostatnio wymiatają. "Drużyna turniejowa"

Już tylko kilkanaście dni dzieli nas od rozpoczęcia mundialu, który odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. A my, aby podgrzać trochę atmosferę, rozpoczynamy cykl, w którym przeanalizujemy po kolei każdą grupę pod kątem siły i możliwości wszystkich reprezentacji. Kto faworytem do awansu? Dla kogo czempionat w teorii powinien zakończyć się po fazie grupowej? Odpowiemy między innymi na te pytania.
Od dziś, aż do 9 czerwca, codziennie będziemy brać pod lupę jedną grupę. Następnie, 10 czerwca, opublikujemy także ogólny ranking sił, wskazując najmocniejsze zespoły całych mistrzostw i faworytów do zdobycia złota. W międzyczasie pojawi się oczywiście także wiele innych artykułów związanych z nadchodzącymi mistrzostwa świata. Bądźcie z nami.
Teraz natomiast przechodzimy już do konkretów. Rozpoczynamy, to chyba żadna niespodzianka, od grupy A. Najpierw najsłabszy naszym zdaniem zespół, potem te stopniowo mocniejsze. Choć akurat w tym przypadku mamy do czynienia z naprawdę wyrównanym zestawem ekip.
4. RPA
Za najmniej jakościową kadrę uznać trzeba mimo wszystko reprezentację Republiki Południowej Afryki, która na mistrzostwa świata powraca po 16 latach. Wtedy jako gospodarz awans miała zapewniony z automatu, teraz natomiast wywalczyła go już na zielonej murawie. Zrobiła coś, co bez wątpienia trzeba docenić, bo wygranie grupy eliminacyjnej i wyprzedzenie o punkt naszpikowanej gwiazdami Nigerii, to spora sztuka. Widać rękę selekcjonera, Hugo Broosa z Belgii, który prowadzi kadrę RPA od 2021 roku. Podczas rozgrywanego na przełomie 2025 i 2026 roku Pucharu Narodów Afryki doprowadził ją do 1/8 finału, gdzie minimalnie lepszy okazał się Kamerun.
74-letni selekcjoner wyciska z możliwości kadrowych RPA naprawdę wiele, bo zdecydowanie nie jest to zlepek znanych postaci. Podczas gdy czołowe afrykańskie reprezentacje mogą pochwalić się wieloma przedstawicielami w silnych europejskich klubach, “Bafana Bafana” ma w swoich szeregach w większości graczy grających w rodzimej lidze. Są oczywiście wyjątki, a za największą gwiazdę można uznać Lyle’a Fostera, napastnika angielskiego Burnley, który w narodowych barwach strzelił 10 goli w 26 meczach. Wyceniany jest na 10 mln euro. Wartość drugiego pod tym względem Iqraama Raynersa z Mamelodi Sundowns to już tylko 3 mln euro.
3. Czechy
Z perspektywy europejskiego kibica na pewno najbardziej znajoma kadra. Czesi mają za sobą dość przeciętne eliminacje. W grupie zajęli drugie miejsce, nie mieli większych szans z Chorwacją, do której stracili sześć punktów. Żeby tego było mało - potrafili nawet przegrać z Wyspami Owczymi, które ostatecznie wyprzedzili jedynie o cztery oczka. W podobnym okresie męczyli się z San Marino podczas sparingu, wygrywając zaledwie 1:0. Potem jednak w kluczowym momencie wrzucili wyższy bieg i przebrnęli przez baraże, wygrywając dwukrotnie w konkursie rzutów karnych - najpierw z Irlandią, potem z Danią. Mieli to szczęście, że oba spotkania mogli rozgrywać u siebie, co bez wątpienia im pomogło.
Trasa na ten mundial była więc dla naszych południowych sąsiadów trochę drogą przez mękę. Świadczy też o tym fakt, że w grudniu zmieniali selekcjonera, którym został Miroslav Koubek. Trudno mówić tu zatem o wielkiej stabilizacji, dalej to nieco rozkopany projekt. Z drugiej strony - jest na kim go budować. W każdej formacji Czesi mają piłkarzy bardzo jakościowych, grających na co dzień w poważnych klubach. W obronie jest Ladislav Krejci (Wolverhampton), w pomocy Tomas Soucek (West Ham) czy Pavel Sulc (Olympique Lyon), w ataku Patrik Schick (Bayer Leverkusen). Czesi w tej grupie mogą na dobrą sprawę zrobić wszystko. I ją wygrać, i przegrać z kretesem. To trochę nieobliczalny zespół, co widzieliśmy też na ostatnich wielkich turniejach. Świetnym EURO 2020 czy fatalnym EURO 2024. O mundialach wspomnieć trudno, bo ostatni jak do tej pory przypada na rok… 2006.
2. Korea Południowa
Stały bywalec mistrzostw świata. Koreańczycy z Południa śmiało mogą uchodzić za jedną z najlepszych azjatyckich reprezentacji. Już wielokrotnie podczas czempionatów potrafili zagrać na nosie teoretycznie silniejszym od siebie. Wystarczy przypomnieć sobie ostatni mundial w Katarze, podczas którego ograli Portugalię, a w grupie wyprzedzili Urugwaj i Ghanę, odpadając z rywalizacji dopiero po meczu 1/8 finału przeciwko Brazylii. Teraz będą chcieli przynajmniej powtórzyć ten wynik, bo trafili w zasadzie do grupy marzeń, unikając gigantów. Przez eliminacje przeszli praktycznie suchą stopą. Nie przegrali żadnego z łącznie 16 meczów, choć zdarzały im się wstydliwe remisy z Omanem, Palestyną czy Tajlandią.
Od dłuższego czasu Korea gra wyłącznie sparingi i wygląda to naprawdę różnie. Pod koniec 2025 roku optymizmem napawały zwycięstwa z USA, Paragwajem, Ghaną czy Boliwią, za dobry wynik trzeba też było uznać remis z Meksykiem (który jest w tej samej grupie na mundialu). Przydarzyło się też jednak solidne lanie od Brazylii (0:5), a w niedalekiej przeszłości także porażki z Wybrzeżem Kości Słoniowej (0:4) i Austrią (0:1). Od lipca 2024 roku selekcjonerem jest Myung-bo Hong, który ma do dyspozycji naprawdę bardzo ciekawą kadrę. Największe gwiazdy to bez wątpienia Heung-min Son (Los Angeles FC), Kang-in Lee (PSG) i Min-jae Kim (Bayern), wspomagani przez przedstawicieli takich klubów jak Wolverhampton, Besiktas, Feyenoord, Celtic czy Borussia Moenchengladbach. Cytując klasyka - to nie są leszcze, Stefan.
1. Meksyk
Drużyna turniejowa. Tak chyba można to określić. Meksyk wychodził z grupy na każdych mistrzostwach świata od 1994 do 2018 roku. Potem na drodze do kontynuacji tej passy stanęła mu Polska, która w Katarze wyprzedziła go bilansem bramkowym. Wypadek przy pracy? Pewnie tak, bo Meksykanie mieli sporo szczęścia w losowaniu i z takiej grupy wyjść po prostu muszą. Na papierze są nawet faworytem do jej wygrania. Nie tylko przez swoją jakość, ale też fakt, że jako jeden z trzech gospodarzy zagrają u siebie. Eliminacji przechodzić nie musieli, ale w lipcu 2025 roku wygrali Gold Cup, pokonując w finale USA. Poza tym, przygotowując się do czempionatu, grali i grają wiele sparingów. Podzielić można je na dwa główne etapy. Ten pierwszy, bardzo słaby, przypadł na końcówkę poprzedniego roku. Wówczas nie wygrali żadnego z sześciu spotkań. Drugi, tegoroczny, jest już znacznie lepszy. Składają się na niego zwycięstwa z Panamą, Boliwią, Islandią i Ghaną, a także remisy z europejskimi gigantami - Portugalią oraz Belgią.
Trend wynikowy jest zatem jak najbardziej pozytywny. Pełniący od lipca 2024 roku funkcję selekcjonera Javier Aguirre ma do dyspozycji mocną kadrę, opartą na takich piłkarzach jak Santiago Gimenez (AC Milan), Raul Jimenez (Fulham), Edson Alvarez (Fenerbahce) czy Johan Vasquez (Genoa).