Albańska gwiazda nie zagra z Polską! Był bohaterem w eliminacjach
Albania w ciągu ostatniej dekady dwa razy wystąpiła na mistrzostwach Europy, ale wciąż czeka na mundialowy debiut. Teraz na ich drodze stanie Polska. Do Warszawy przyjeżdża rywal, który ostatnio nie strzela za dużo goli. Sam jednak również bardzo mało traci. A w starciu z biało-czerwonymi szykuje się na prawdziwą bitwę.
Spośród 16 uczestników marcowych baraży trzy drużyny walczą o to, aby po raz pierwszy zagrać na mistrzostwach świata. To właśnie półfinałowi rywale Polaków czekają najdłużej. Podczas gdy Macedonia Północna przez lata była częścią Jugosławii, a federacja Kosowa uznawana jest przez piłkarskie władze od niecałej dekady, początki reprezentacji Albanii na międzynarodowych arenach sięgają wczesnych lat powojennych. Tylko co z tego, skoro tamtejszy futbol przez lata pozostawał z dala od salonów. Wszystko zmieniło się tak naprawdę po 2016 roku, kiedy Albańczycy pod wodzą Gianniego De Biasiego zadebiutowali na mistrzostwach Europy. Teraz jego dzieło kontynuuje Sylvinho, który chciałby przebić dokonania Włocha i pojechać z reprezentacją nomen omen “Orłów” na upragnione MŚ.
Na razie dwa do jednego
Reprezentacja Albanii po raz pierwszy do walki o mundial stanęła w 1966 roku, ale aż do drugiej dekady XXI wieku nie mogła marzyć o większych sukcesach. W latach 70. i 80. zdarzało się nawet, że w ogóle nie brała udziału w eliminacjach, na co wpływ miał skrajny izolacjonizm dyktatora Envera Hoxhy. Czerwono-czarnym udało się wystąpić podczas wspomnianych ME we Francji i dwa lata temu na imprezie tej samej rangi w Niemczech. Na mundial wciąż czekają. Dość powiedzieć, że najbliżej awansu byli przed turniejem w Katarze, ale ostatecznie zmagania w eliminacjach zakończyli na trzecim miejscu, cztery punkty za… reprezentacją Polski. Teraz poszli o krok dalej i w grupie K wyprzedziła ich już tylko Anglia. Podopieczni Sylvinho okazali się natomiast lepsi od Serbów, których wyprzedzili o punkt, i tym samym zyskali prawo gry w barażach, co już samo w sobie jest traktowane jako spore osiągnięcie.
- Atmosfera w naszej kadrze jest znakomita. Po raz pierwszy w historii jesteśmy tak blisko awansu na mundial i wszyscy są w pełni zmobilizowani, aby w barażach zaprezentować się z jak najlepszej strony. Choć brakuje kilku gwiazd takich jak Rey Manaj czy Mirlind Daku, Sylvinho powołał za to do kadry ponownie doskonale znanego w Polsce z występów w Legii Ernesta Muciego oraz Anisa Mehmetiego, jednego z bardziej wyróżniających się piłkarzy w aktualnym sezonie Championship. Do tego w kadrze występuje szereg zawodników z Serie A, w tym kapitan Berat Gjimshiti, Ardian Ismajli czy Elseid Hysaj, który choć obecnie nie gra regularnie w Lazio, to pozostaje jednym z liderów reprezentacji - mówi nam Drilon Xhepollari, redaktor naczelny Euronews Albania i prowadzący program “Kubi Sporitv”.
Manaj, najlepszy strzelec Albanii w eliminacjach, a także Daku, nie udali się na marcowe zgrupowanie z uwagi na kontuzje. Zamiast nich o sile ofensywy stanowić mogą właśnie Muci czy Mehmeti, wcześniej pomijani przez selekcjonera. Były gwiazdor Legii Warszawa w tym sezonie zanotował 13 goli i osiem asyst w Trabzonsporze, ale w ubiegłym roku w kadrze rozegrał zaledwie pół godziny. Z kolei piłkarz Ipswich, do którego trafił zimą z Bristol City, po raz ostatni w drużynie narodowej wystąpił w czerwcu 2023. Biorąc pod uwagę jego liczby z tego sezonu Championship - 10 goli i osiem asyst - Sylvinho tym razem nie mógł go już pominąć. To właśnie i Armando Broja z Burnley powinni stanowić największe zagrożenie pod bramką biało-czerwonych. O ile oczywiście dostaną swoją szansę, bo dotychczas nie pasowali do koncepcji selekcjonera.
- Sylvinho przeprowadził Albanię przez dwa doskonałe cykle eliminacyjne. Od kiedy tu pracuje, jego jedyną porażką była Liga Narodów. Chociaż jest Brazylijczykiem, preferuje solidną, żelazną obronę - być może ma na to wpływ wspólna praca z Roberto Mancinim w Interze. Jego drużyny są bardzo zdyscyplinowane - nie lubi, gdy piłkarze wykraczają poza swoje role. Albania pod wodzą Sylvinho to drużyna, której trudno strzelić gola. W ważnych meczach potrafi wykazać się maksymalną koncentracją, a piłkarze dają z siebie wszystko. Poza umiejętnościami technicznymi cechuje ich silny duch walki o honor kraju. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z powagi czwartkowego spotkania i są zdeterminowani, aby awansować na mundial - dodaje.
Brazylijczyk pozbawiony brazylijskości
Albania nie szykowałaby się do spotkania na PGE Narodowym, gdyby nie wyjazdowa wygrana właśnie nad Serbią. W październikowym starciu w Dubocicy to gospodarze mieli przewagę, oddając przez 90 minut 15 strzałów przy zaledwie pięciu próbach rywali, ale to goście okazali się skuteczniejsi. Gola na wagę zwycięstwa, i pośrednio też awansu do baraży, strzelił w doliczonym czasie gry pierwszej połowy wspomniany Manaj, najskuteczniejszy Albańczyk w fazie grupowej eliminacji (zdobył trzy z siedmiu bramek "Orłów"). Spośród wyjściowej jedenastki z tamtego meczu to jedyny zawodnik, który na pewno nie wystąpi w czwartek. Reszta jest do dyspozycji Sylvinho, który w Warszawie nie powinien zbytnio odejść od planu, który obrał na tamten kluczowy pojedynek eliminacji. “Orły” będą chciały nie stracić łatwo gola i w odpowiednim momencie zaskoczyć biało-czerwonych.
- Zwycięstwo nad Serbią było dla nas wszystkich wyraźnym dowodem na to, jak bardzo rozwinęła się reprezentacja Albanii w ostatnich latach. Od momentu, kiedy pracę w niej zaczął Sylvinho, widać to na każdym kroku. I chodzi tu nie tylko samą taktykę, ale również charakter tego zespołu. Ciężko przewidzieć, jaką taktykę obierze w czwartek, ale myślę, że w Warszawie powinniśmy oczekiwać włoskiego stylu gry. Nasi reprezentanci będą skupieni przede wszystkim na solidnej obronie, a dopiero później ich zadaniem będzie próba zagrożenia bramce waszej kadry, i to pewnie głównie po kontratakach - opowiada nam Amarildo Gjoni, albański piłkarz Puszczy Niepołomice.
W grze drużyny Sylvinho niewiele jest brazylijskiej finezji, z której ten przecież słynął jako reprezentant “Canarinhos” i piłkarz Arsenalu czy Barcelony. Tymczasem Albania pod jego wodzą w sześciu meczach eliminacyjnych strzeliła tylko siedem goli. Spośród uczestników baraży mniej bramek zdobyły tylko Kosowo, Słowacja i Szwecja, ale te ekipy rywalizowały w grupach czterodrużynowych. W 2025 roku Albania tylko w dwóch z 10 meczów trafiała do siatki więcej niż raz - w marcu z Andorą (3:0) i w październikowym sparingu z Jordanią (4:2). Albania w Warszawie szykuje się na wojnę, w której niekoniecznie zamierza atakować. Chce jednak skutecznie bronić - wśród barażowiczów tylko Kosowo straciło bowiem równie mało goli - pięć.
- Dla Albanii to będzie bardzo ciężki mecz. Wiemy, co czeka nas w Polsce, ale chcemy wyciągnąć z tego spotkania jak najwięcej. Nasza reprezentacja znajduje się obecnie w dobrej formie i wszyscy mamy nadzieję, że w Warszawie uda nam się osiągnąć pozytywny rezultat. To będzie mecz o zupełnie innym charakterze niż spotkania eliminacyjne. Musimy zachować koncentrację na najwyższym poziomie i jeśli chcemy wyjechać z Polski z dobrym wynikiem, trzeba zminimalizować liczbę własnych błędów. Naszą siłą jest bowiem cała grupa i gramy jako drużyna. Sylvinho jest bardzo wymagającym trenerem, ale potrafi wydobyć z tych zawodników to, co najlepsze na boisku - opowiada nam Eneo Bitri, w przeszłości piłkarz m.in. Cracovii.
Docenieni przez UEFA
Bitri to jeden z kilku albańskich piłkarzy, którzy w ostatnim czasie przewinęli się przez naszą ligę. Biorąc pod uwagę, że Ekstraklasa rośnie w siłę i obecnie jest znacznie silniejsza od albańskiej Kategorii Superiore, już sam fakt, że coraz więcej piłkarzy z tego kraju trafia nad Wisłę, świadczy o postępach, jakie czyni tamtejszy futbol. W obecnym sezonie w polskiej elicie występuje czterech Albańczyków, a dwóch z nich dostało powołania na mecz z Polską. To Juljan Shehu z Widzewa Łódź i Bujar Pllana z Lechii Gdańsk. Drugi z wymienionych nadal czeka na debiut, pierwszy natomiast był nawet w zeszłym roku podstawowym piłkarzem u Sylvinho i niewykluczone, że podobnie będzie w czwartek. 27-latek należy do tej grupy zawodników, która nie miała jeszcze okazji wystąpić na wielkim turnieju. Zresztą, ci, którzy grali na ME w Niemczech, teraz marzą o tym, aby zagrać również na MŚ.
- Udział w mistrzostwach Europy był dla naszego kraju niezwykłym osiągnięciem, ale awans na mundial byłby wisienką na torcie. Optymizm jest ogromny, piłkarze są w świetnej formie, a kibice są dla tej drużyny jak tlen. Oczywiście na drodze stoi Polska, na czele z Robertem Lewandowskim - prawdziwym łowcą bramek, który od dwóch dekad utrzymuje się na szczycie. Tutaj w Albanii ma on zresztą swoich licznych fanów. We współczesnym futbolu te różnice między drużynami jednak się zmniejszyły, a w takich meczach o zwycięstwie decydują szczegóły. Wiem, że do Warszawy przyjedzie wielu moich rodaków z całej Europy. Chcą nie tylko cieszyć się spotkaniem, ale też lepiej poznać waszą stolicę - opowiada Xhepollari.
W ostatnich latach w Albanii pojawia się coraz więcej nowoczesnych stadionów, a władze starają się jeszcze mocniej zachęcić młodych ludzi do zainteresowania się właśnie futbolem. Rozwój tego sportu został również dostrzeżony przez europejskie władze. Armand Duka, prezes FSHF, czyli albańskiego związku piłkarskiego, pełni bowiem obecnie funkcję jednego z wiceprezesów UEFA. Oczywiście albańskim klubom wciąż sporo brakuje, aby mogły bić się o upragniony debiut w Lidze Mistrzów. W całej historii jedynym klubem, który zagrał w fazie głównej europejskich pucharów pozostaje Skenderbeu, które dwukrotnie wystąpiło w grupie Ligi Europy. Reprezentanci Albanii pojawiają się jednak w coraz mocniejszych ligach i zespołach. Dlatego w czwartek Polaków wcale nie czeka takie łatwe zadanie.
- Piłka nożna w Albanii z roku na rok rzeczywiście się rozwija. Kluby coraz chętniej inwestują w rozbudowę akademii czy infrastruktury i robią jak najwięcej, aby stać się wzorem na tle Europy. Jeśli uda nam się zakwalifikować na mundial, cały kraj oszaleje, bo ogromnie kochamy tu piłkę nożną. A jeśli w grę wchodzi drużyna narodowa, ta pasja jest jeszcze większa. W tego typu spotkaniach nie potrzebujesz jakiejś konkretnej taktyki - wystarczy zagrać solidnie i być w pełni skupionym, a wtedy możesz wyciągnąć z meczu jak najwięcej. To będzie trudne zadanie, ale w mojej ojczyźnie nastawienie jest pozytywne. Jesteśmy w dobrej formie, a na stadionie na pewno będzie panowała niesamowita atmosfera - podsumowuje Bitri.