Advertisement

Niespodziewany mistrz świata?! Mają tercet z innej planety. "Trójka warta ponad 300 mln"

Niespodziewany mistrz świata?! Mają tercet z innej planety. "Trójka warta ponad 300 mln"
Paparacy / shutterstock
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:50
Let’s get ready to rumble. Zaczynamy mistrzostwa świata, czyli bezsprzecznie najważniejszy turniej w piłkarskim kalendarzu. Po raz pierwszy w historii na mundialu wystąpi aż 48 reprezentacji. Oto 10 z nich, które naszym zdaniem mają największe szanse na końcowy triumf.
Na wstępie zaznaczymy, że w naszym TOP10 zabrakło miejsc dla paru reprezentacji, które mogą przewijać się w szerokim gronie kandydatów. Nie zmieściliśmy choćby Norwegii, która zdaniem wielu namiesza w fazie pucharowej. Erling Haaland i spółka w przebojowym stylu wywalczyli awans, odnosząc komplet zwycięstw w eliminacjach, w tym rozbijając Włochów 7:1 w dwumeczu. “Lwy” ze Skandynawii z pewnością nie chcą zadowolić się pierwszym od 28 lat awansem na turniej tej rangi. Nie odbieramy podopiecznym Stale Solbakkena szans, jednak inni też mają swoje atuty.
Dalsza część tekstu pod wideo
W czołowej dziesiątce nie znalazła się również Belgia, która przez lata była niespełnionym pretendentem. Złote pokolenie powoli przeminęło, a Romelu Lukaku czy Kevin De Bruyne, chociaż wciąż mają odgrywać kluczowe role, nie są już w życiowej formie. Wszystkich wyróżnić nie można, ale kogoś trzeba. Oto 10 najlepszych na papierze ekip nadchodzącego turnieju.

10. Holandia

Nisko, prawda? Holendrzy w ostatnich miesiącach nie zrobili wiele, aby móc umieścić ich w ścisłej czołówce. Eliminacje, chociaż wygrane bez większych problemów, zostały naznaczone dwoma remisami z reprezentacją Polski. W ostatnich sparingach “Oranje” dodatkowo przegrali 0:1 z Algierią oraz wymęczyli zwycięstwo 2:1 z Uzbekistanem po dwóch rzutach karnych Cody’ego Gakpo. Może to zasłona dymna, a może po prostu Ronald Koeman nie zbudował wystarczająco silnej drużyny.
Sporym problemem Holendrów jest wątpliwa forma wielu istotnych postaci. Virgil van Dijk i Micky van de Ven mają za sobą słaby sezon w Premier League. Frenkie de Jong przez cały marzec pauzował, a po powrocie do gry był jedynie zmiennikiem Gaviego. Tijjani Reijnders po mocnym starcie w Manchesterze City też spuścił z tonu i wylądował na ławce. Memphis Depay strzelił w tym roku tylko jednego gola, więc trudno będzie mu wywalczyć miejsce w składzie. Nadziei można upatrywać w rewelacyjnej dyspozycji Donyella Malena, który po przenosinach do Romy strzelił 15 goli w 20 spotkaniach. Pozostałe gwiazdy mają jednak coś do udowodnienia. Grupowe potyczki z Japonią, Szwecją i Tunezją to z jednej strony okazje na przełamanie, a z drugiej potencjalne pułapki.

9. Maroko

Nie można pominąć drużyny, która już zapisała się w historii. W 2022 roku Maroko jako pierwsza afrykańska reprezentacja dotarło do półfinału MŚ. Teraz trzon kadry znów musi budzić uznanie. Wiele drużyn chciałoby mieć klasowego bramkarza (Bono), mieszankę doświadczenia i młodzieńczej fantazji w środku pola (Sofyan Amrabat i Ayyoub Bouaddi), wszechstronnych napastników (Brahim Diaz i Ismael Saibari), do tego Achrafa Hakimiego, który tylko w teorii jest prawym obrońcą, a tak naprawdę sprawdza się w praktycznie każdej roli na boisku.
Można też powiedzieć, że “Lwy Atlasy” dysponują mistrzowskim doświadczeniem, ponieważ oficjalnie wygrały tegoroczny Puchar Narodów Afryki. Pamiętamy jednak, że na boisku triumfował Senegal i dopiero walkower przyznany po kilku miesiącach zmienił triumfatora. O aktualnym potencjale Maroka więcej mówi zatem choćby sparing z Norwegią zakończony remisem 1:1. Ekipa z Afryki zaprezentowała się z bardzo solidnej strony na tle rywala w galowym zestawieniu z Haalandem, Odegaardem, Sorlothem i Nusą na czele. Najlepszym sprawdzianem dla zespołu Mohameda Ouahbiego będzie starcie z Brazylią w pierwszej kolejce. W ostatecznym rozrachunku może to być bój o pierwsze miejsce w grupie C, gdzie zagrają jeszcze Szkocja i Haiti.
- Maroko to znakomita drużyna, mają jedno z najlepszych pokoleń piłkarzy w historii tego kraju. Wiemy, że czeka nas bardzo trudny mecz na otwarcie turnieju - ocenił Bruno Guimaraes.

8. Chorwacja

Jeśli ktoś ceni stabilizację, musi kochać reprezentację Chorwacji. Dla niej czas jakby się zatrzymał. Kibic włącza mecz “Vatrenich”, widzi Zlatko Dalicia na ławce, duet Modrić - Kovacić w środku pola, Kramaricia na przedzie, szalejącego przy linii bocznej Perisicia. Można cofnąć się w czasie o prawie dekadę. Nie ma potrzeby zmieniania formuły, która przynosi namacalne efekty. Mówimy przecież o medaliście dwóch poprzednich mundiali. W 2023 roku do gabloty wpadło jeszcze srebro Ligi Narodów. Oczywiście, że trudno będzie znów powalczyć o podium, ale ekipy z takim bagażem doświadczeń nigdy nie warto skreślać.
Chorwacja przeszła jak burze przez eliminacje, wygrywając grupę z Czechami, Wyspami Owczymi, Czarnogórą i Gibraltarem. Nastroje w narodzie nie są jednak hurraoptymistyczne. Podopieczni Dalicia tuż przed turniejem przegrali 0:2 z Belgią oraz ledwo pokonali Słowenię 2:1. Nadchodzący mecz z Anglią pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy w baku Modricia, Perisicia i reszty jest jeszcze wystarczająco paliwa.
- Dalić ma o czym myśleć, z taką grą mielibyśmy kiepskie wyniki na mundialu. Sparingi z Belgią i Słowenią nie dały najmniejszego powodu do euforii. Przy takim braku koncentracji, braku pomysłu i panującym chaosie trudno byłoby osiągać odpowiednie rezultaty. Chorwacja wie jednak, jak wygrywać mecze o stawkę, dlatego lecimy do Ameryki z nadzieją na to, że gra będzie wyglądała o wiele lepiej - opisał Drazen Antolić, dziennikarz Jutarnji.hr.

7. Niemcy

Finałowy triumf 1:0 nad Argentyną w 2014 roku. Aż trudno uwierzyć, że był to jak na razie ostatni występ reprezentacji Niemiec w fazie pucharowej mistrzostw świata. Nasi zachodni sąsiedzi chcą, a przynajmniej próbują zapomnieć o demonach, które pogrzebały ich w Rosji i Katarze. Julian Nagelsmann na razie wykonuje swoją pracę bez większych zarzutów, a trwająca obecnie seria dziewięciu zwycięstw “Die Mannschaft” powinna imponować.
Zaletą Niemców jest wysoka forma najważniejszych zawodników. Trzon z Bayernu (Jonathan Tah, Joshua Kimmich, Aleksandar Pavlović) ma za sobą doskonały okres. Kai Havertz w siedmiu ostatnich występach dla Arsenalu i reprezentacji zebrał cztery gole i trzy asysty. Florian Wirtz i Jamal Musiala może nie błyszczeli zbyt często w minionym sezonie klubowym, ale znów zdają się wchodzić na wyższe obroty. A to fantazja tego duetu była motorem napędowym podczas EURO 2024, kiedy gospodarze odpadli z Hiszpanią, późniejszym triumfatorem.

6. Brazylia

Zagadka. Brazylia z jednej strony może nawet zostać mistrzem świata, a z drugiej nieszczególnie zdziwiłaby nas np. porażka w pierwszym meczu z Marokiem i nerwy w ostatniej kolejce przeciwko Szkocji. Na razie trudno jednoznacznie ocenić kadencję Carlo Ancelottiego, który poprowadził “Canarinhos” w 12 meczach , z czego aż ośmiu towarzyskich. Niedawno piłkarze z Kraju Kawy spokojnie pokonali Egipt i Panamę, ale wcześniej potrafi przegrać z Francją grającą przez 35 minut w osłabieniu czy z Japonią, kiedy w 20 minut wypuścili prowadzenie 2:0. Tak naprawdę wciąż nie wiemy, która wersja ekipy Carletto jest tą prawdziwą.
Na korzyść pięciokrotnych mistrzów świata na pewno przemawia jakość wyjściowej jedenastki. Obrońcy z finału Ligi Mistrzów, skrzydłowi Realu i Barcelony, w środku pola klasowi pomocnicy z Premier League. Wygląda to naprawdę nieźle. Pozostaje kwestia tego, czy topowe jednostki stworzą sprawnie działający kolektyw.

5. Anglia

Reprezentacja, która stała się autorskim pomysłem Thomasa Tuchela. Selekcjoner podjął kilka odważnych decyzji, pomijając przy powołaniach m.in. Harry’ego Maguire’a, Trenta Alexandra-Arnolda, Phila Fodena i Cole’a Palmera. Mieli oni oczywiście różne wahania formy w trakcie sezonu, ale to samo można powiedzieć o Djedzie Spence’ie czy Nonim Madueke, którzy już znaleźli się w gronie wybrańców Niemca. Wygląda to tak, jakby trener rzucił wszystko na jedną kartę. Albo okaże się geniuszem, albo zostanie “zjedzony” w mediach po ewentualnej porażce. Nic pomiędzy.
- Nie jesteśmy faworytami mundialu. Nie możemy nimi być, skoro Anglia nie wygrała tytułu od tak wielu lat. W turnieju są inne zespoły, które już triumfowały, to oni są faworytami. Ale my możemy marzyć. Marzymy o wielkich rzeczach i postrzegamy siebie jako pretendentów, którzy chcą pozostać w turnieju do samego końca - przyznał niedawno Tuchel.
Szans Anglii na pewno należy upatrywać w kosmicznej formie Harry’ego Kane’a, który zakończył sezon z dorobkiem 61 bramek w 51 meczach Bayernu. Jeśli 32-latek dołożyłby do tego mistrzostwo świata, mógłby już szykować w domowej gablocie miejsce na Złotą Piłkę. Napastnik przy okazji będzie miał szansą na rehabilitację po pudle z rzutu karnego w przegranym ćwierćfinale z Francją podczas poprzedniego mundialu.

4. Portugalia

Jak tworzyć, to historię. Portugalia jeszcze nigdy nie wygrała mistrzostwa świata, ale ma realne szanse, aby to zmienić. Niektórzy wierzą, że prawdziwa siła drużyny zależy od jej środka pola. A nie będzie kontrowersją stwierdzenie, że Portugalczycy mają obecnie najlepszy tercet pomocników na planecie (wart 315 mln euro według Transfermarkt). Joao Neves i Vitinha dopiero co zgarnęli z PSG kolejną Ligę Mistrzów, a Bruno Fernandes pobił historyczny rekord, posyłając 21 asyst w jednym sezonie Premier League. Cristiano Ronaldo będzie miał od kogo dostawać piłki na srebrnej tacy.
W grupie zespół Roberto Martineza zmierzy się z DR Konga, Uzbekistanem i Kolumbią. Umówmy się, to powinna być jedynie przystawka przed fazą pucharową. Jeśli Portugalczycy i Argentyńczycy wygrają swoje grupy, a następnie przejdą 1/16, to trafią na siebie w 1/8 finału. Nagłówki tworzyłyby się same. Ostatni pojedynek Ronaldo z Messim być może cieszyłby się większym zainteresowaniem niż sam finał. I chociaż droga do starcia “GOAT-ów” jeszcze daleka, to na dziś minimalnie wyżej stawiamy “Albicelestes”.

3. Argentyna

Obrońcy tytułu musieli znaleźć się w ścisłej czołówce. Argentyna wygrała mundial w Katarze, później obroniła Copa America, a ostatnio zwyciężyła siedem sparingów z rzędu. Przy czym triumfy nad Mauretanią, Zambią, Hondurasem czy Islandią raczej nie były sprawdzianem, a co najwyżej rozgrzewką. Ot, okazja dla Messiego, aby wyprostować stare kości.
- Jak przed ostatnim mundialem, zamierzamy rozpocząć turniej pierwszego dnia, a zakończyć ostatniego. Chcemy walczyć i być konkurencyjnym zespołem, podstawą jest wewnętrzna rywalizacja, która napędza każdego członka grupy. Wygraliśmy poprzedni mundial, więc to normalne, że oczekiwania są wysokie. My też jesteśmy bardzo podekscytowani, stojąc przed szansą na ponowne zapisanie się w historii. Co chciałbym przekazać kibicom? Damy z siebie wszystko, a nawet trochę więcej, żeby uszczęśliwić naszych rodaków - podkreślał Rodrigo de Paul w rozmowie z Gastonem Edulem. - Wygranie mundialu jest bardzo trudne, ale mogę zapewnić wszystkich, że nasi zawodnicy zostawią życie na boisku - dodał Lionel Scaloni.
Czy Argentynę stać na to, żeby obronić tytuł? Jak najbardziej. W Katarze ta grupa zawodników udowodniła już, że niestraszny jej żaden rywal, jest w stanie przetrwać trudne momenty i ma mistrzowską mentalność. Czy na papierze “Albicelestes” mają najlepszą kadrę? No nie. Dwie poniższe ekipy dysponują jeszcze większym potencjałem osobowym, chociaż naturalnie nie musi on przełożyć się na końcowy sukces.

2. Francja

Potężny gwiazdozbiór. Oczy same wychodzą z orbit, patrząc na ofensywny kwartet Olise - Dembele - Doue - Mbappe. Równie wielkie wrażenie robi fakt, że Deschamps może jeszcze wpuszczać z ławki Cherkiego, Barcolę i Marcusa Thurama. Ktoś może naturalnie stwierdzić, że nadmiar liderów nie jest dobry, a gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Trudno jednak nie zachwycać się tym, jak nieskończone pokłady talentu znajdują się we francuskiej kadrze.
- Didier Deschamps już jako piłkarz był liderem, później przeniósł to na rolę selekcjonera. Potrzeba wyjątkowych umiejętności, aby poradzić sobie w drużynie, w której jest tyle talentu, tyle wielkich gwiazd. On ma wszystkie cechy, które są wymagane u trenera, a przy tym wszystkim zachowuje ogromną pokorę, zawsze znajdzie czas na rozmowę. Życzę mu jak najlepiej na mundialu - powiedział dla BBC Michael O’Neill po niedawnej porażce 1:3 z Francją.
Deschamps często bywał krytykowany za pragmatyczne podejście. To ten trener, który zdecydowanie bardziej woli wygrać 1:0 niż 5:4. Nie można jednak odmówić mu skuteczności. “Trójkolorowi” na dwóch poprzednich mundialach docierali do finałów, byli o lepszą skuteczność w karnych od obrony mistrzostwa. W ostatnich latach do już wypchanej po brzegi jakością reprezentacji wkroczyli jeszcze Cherki, Doue czy Olise. Na każdego kozaka znajdzie się jednak większy.

1. Hiszpania

Hiszpanie pod względem indywidualnym ustępują Francji, ale wspólnie tworzą najlepszy kolektyw. To oni wyeliminowali “Les Bleus” podczas ostatnich mistrzostw Europy i Ligi Narodów. Luis de la Fuente dokonał wyjątkowej sztuki, tworząc reprezentację funkcjonującą na boisku niczym drużyna z piłki klubowej. Jest powtarzalna, pełna automatyzmów, konsekwentnie stawiająca na styl gry, który przyniósł najlepsze możliwe efekty. W już dobrych zawodników wstępują dodatkowe moce, kiedy przywdziewają barwy “La Roja”. Najlepiej widać to na przykładzie Mikela Oyarzabala, który stał się absolutnym bohaterem narodowym. W każdym z ostatnich 11 występów dla kadry brał udział przy zdobyciu co najmniej jednej bramki. W tym czasie wykręcił 12 goli i pięć asyst. To są liczby godne najlepszych piłkarzy świata.
Przewagą Hiszpanów jest też terminarz, ponieważ zmierzą się kolejno z Republiką Zielonego Przylądka, Arabią Saudyjską i Urugwajem. Jak na dłoni widać, że poziom trudności stopniowo będzie wzrastał. To dobra informacja choćby dla Yamala, który od prawie dwóch miesięcy nie grał z powodu kontuzji. 18-latek będzie mógł wykorzystać pierwsze mecze, aby złapać rytm, zrzucić “rdzę” po przymusowej absencji. Prawdziwą siłę Lamine’a i spółki powinniśmy obejrzeć dopiero w fazie pucharowej.
Korespondencyjni rywale w innych grupach nie mają takiego komfortu. Starcia Brazylia - Maroko i Anglia - Chorwacja w pierwszej kolejce mogą sprawić, że faworyci szybko znajdą się pod presją. Chociaż przy okazji takich turniejów presja jest tylko przywilejem. Za zapowiedź mistrzostw świata można uznać słowa widniejące na korcie im. Philippe’a Chatrier: Zwycięstwo należy do najbardziej wytrwałych.

Dyskusja

Przeczytaj również