Oto faworyt do złota na mundialu? Nieziemska seria. "Dziś to zupełnie inna drużyna"

Oto faworyt do złota na mundialu? Nieziemska seria. "Dziś to zupełnie inna drużyna"
Fitria Ramli / shutterstock
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 08:00
Kontynuujemy nasz cykl, w którym codziennie bierzemy pod lupę jedną z grup nadchodzących mistrzostw świata, charakteryzując poszczególne reprezentacje i wskazując, w jakiej kolejności, przynajmniej w teorii, powinny zakończyć one zmagania.
Przypomnijmy - codziennie, aż do 9 czerwca, będziemy brać pod lupę jedną grupę. Następnie, 10 czerwca, na dzień przed startem mundialu, opublikujemy także ogólny ranking sił, wskazując najmocniejsze zespoły całych mistrzostw i faworytów do zdobycia złota. W międzyczasie pojawi się oczywiście także wiele innych artykułów związanych z nadchodzącym mundialem. Bądźcie z nami.
Dalsza część tekstu pod wideo
Dziś na tapet trafia grupa H, w której zagra jeden z głównych kandydatów do zdobycia złota. Nie zabraknie też jednak tak lubianej na mundialach egzotyki.

4. Republika Zielonego Przylądka

Absolutny debiutant na mistrzostwach świata. Z jednej strony można byłoby spłycić temat i awans Republiki Zielonego Przylądka połączyć głównie z rozszerzeniem mistrzostw świata do 48 zespołów. Z drugiej jednak nawet mimo takiego “bonusu” na turniej nie polecą Nigeria czy Kamerun. To właśnie ten drugi zespół musiał uznać wyższość “Niebieskich Rekinków”, które w 10 meczach zgromadziły 23 punkty i bez większego problemu wygrały swoją grupę. A na mundialu, zjawią się w świetnej formie. Świadczyć może o tym ostatni sparing, wygrany kilka dni temu z Serbią aż 3:0.
Za 69. obecnie zespół rankingu FIFA już od stycznia 2020 roku odpowiada Bubista, 56-letni selekcjoner pochodzący właśnie z tego kraju. Drużyna pod jego wodzą nie zawsze notowała tak świetne wyniki, ale duży kredyt zaufania dany szkoleniowcowi w końcu zaczął się spłacać. W bój może on posłać przynajmniej kilku bardzo jakościowych graczy. Największa gwiazda to Logan Costa, wyceniany na 18 mln euro obrońca Villarrealu. Ciekawą przyszłość może mieć też przed sobą Wagner Pina, boczny defensor Trabzonsporu. Pierwszy urodził się we Francji, drugi w Portugalii. To sporo mówi też o kadrze mundialowego debiutanta, która faktycznie jest w dużej mierze mieszanką graczy pochodzących ze zdecydowanie mocniejszych piłkarsko krajów.

3. Arabia Saudyjska

Dla Saudyjczyków będzie to już piąty mundial w XXI wieku. Z grupy w tym czasie nie wyszli nawet raz (zrobili to jedynie w 1994 roku), ale mimo wszystko potrafili narobić trochę zamieszania. Choćby podczas ostatniego czempionatu w Katarze ograli Argentynę, która potem sięgnęła po złoto. Kto wie, czy teraz ich atutem nie okaże się fakt, że od kilku lat mają naprawdę mocną ligę. Masowo przylatują tam gwiazdy, które trenując i rywalizując z Saudyjczykami, wpływają także na ich rozwój. Wielkiego optymizmu nie przyniosły natomiast eliminacje, bo choć ostatecznie awans udało się wywalczyć w “turnieju ostatniej szansy”, to wcześniej Arabia zakończyła grupę daleko za Japonią i Australią, a tylko punkt przed Indonezją.
Co ciekawe, niemal na ostatniej prostej przed mundialem u Saudyjczyków doszło do zmiany na ławce trenerskiej. Zwolniony został Herve Renard, który po niecałych dwóch latach zakończył już swoją drugą kadencję na tym stanowisku. Choć to on niespełna cztery lata temu potrafił ograć Argentynę, a teraz wprowadził reprezentację na kolejny mundial, niespodziewanie został pożegnany po towarzyskich porażkach z Egiptem (0:4) i Serbią (1:2). Jego następca, Georgios Donis z Grecji, póki co poprowadził zespół w zaledwie jednym meczu. Efektu nowej miotły nie było, bo lepszy okazał się Ekwador (1:2). Kadra Arabii Saudyjskiej składa się niemal wyłącznie z piłkarzy grających w rodzimej lidze. Wyjątek to największa gwiazda - Saul Abdulhamid, boczny obrońca francuskiego Lens.

2. Urugwaj

Urugwaj wielokrotnie na mundialach potrafił zagrać na nosie prawdziwym gigantom. W 2010 roku zajął czwarte miejsce, potem docierał do 1/8 i ćwierćfinału, dopiero podczas ostatniej imprezy w Katarze naprawdę rozczarował, odpadając już w grupie. Czy był to jedynie wypadek przy pracy? Prawdopodobnie tak. Względnym optymizmem mogły napawać eliminacje, które “La Celeste” zakończyli na czwartej lokacie, z takim samym dorobkiem jak Kolumbia, Brazylia i Paragwaj, a punkt za Ekwadorem. To już jednak dość daleka przeszłość, bo od października 2025 roku Urugwaj gra wyłącznie mecze towarzyskie. I raczej nie zachwyca. Po zwycięstwach z Dominikaną (1:0) oraz Uzbekistanem (2:1) przyszła seria czterech spotkań bez triumfu. To remisy z Meksykiem (0:0), Anglią (1:1) i Algierią (0:0), a także wysoka porażka z USA (1:5).
Urugwaj to już nie reprezentacja strasząca piłkarzami pokroju Luisa Suareza czy Edinsona Cavaniego. Choć obaj nie zakończyli jeszcze kariery, to powołania nie dostali. Niezwykle doświadczony Marcelo Bielsa, funkcję selekcjonera “La Celeste” pełniący od maja 2023 roku, może natomiast skorzystać z takich graczy jak Federico Valverde (Real Madryt), Ronald Araujo (FC Barcelona), Darwin Nunez (Al-Hilal), Rodrigo Bentancur (Tottenham) czy grający niegdyś dla Korony Kielce, a za moment zamieniający Bragę na Sporting CP - Rodrigo Zalazar.

1. Hiszpania

Faworyt nie tylko do wygrania grupy, ale chyba i całego turnieju. Hiszpanie zjawią się na mundialu jako obecni mistrzowie Europy. Będą więc chcieli powtórzyć scenariusz z 2008 i 2010 roku, gdy najpierw podbijali kontynent, a później cały glob. I mają na to spore szanse. Dziś to już zupełnie inna drużyna niż ta, która na ostatnim mundialu odpadała po spotkaniu z Marokiem. Meczu o stawkę, nie licząc porażki z Portugalią po rzutach karnych w finale Ligi Narodów, Hiszpania nie przegrała od… marca 2023 roku. Niebywałe. Eliminacje do nadchodzącego czempionatu też nie były szczególnie problematyczne, po serii zwycięstw dopiero w ostatniej kolejce pewna już awansu “La Roja” została zatrzymana przez Turcję (2:2).
Selekcjonerem idealnie skrojonym pod ekipę z Półwyspu Iberyjskiego okazał się Luis de la Fuente. 64-latek nie zawsze podejmuje decyzje “popularne”, ma swoje preferencje, czasami wzbudza kontrowersje, ale na koniec broni się wynikami. Co bardzo ciekawe, na mundial nie zabiera żadnego piłkarze Realu Madryt, z kolei powołania otrzymało aż ośmiu graczy FC Barcelony. To oni, wspierani oczywiście przez przedstawicieli innych mocnych klubów, powinni stanowić o sile “La Roja”. Hiszpańscy kibice liczą, że znów - jak podczas EURO 2024 - błyszczał będzie ich największy skarb - Lamine Yamal. A pomogą mu choćby Pedri czy Dani Olmo.
TUTAJ znajdziesz wszystkie artykuły z cyklu, w którym oceniamy siłę poszczególnych uczestników MŚ 2026. Grupa po grupa, drużyna po drużynie.

Dyskusja

Przeczytaj również