Oto faworyt do złota na mundialu! Świetna forma, łatwa drabinka. "Coraz bardziej realne"

Oto faworyt do złota na mundialu! Świetna forma, łatwa drabinka. "Coraz bardziej realne"
Paparacy / shutterstock
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 16:30
Przed startem mundialu opublikowaliśmy ranking faworytów do złota, a zakończenie fazy grupowej to odpowiedni moment, by dokonać w tej kwestii aktualizacji. Kto jest w najlepszej formie? Komu sprzyja drabinka? Jaka reprezentacja mocno skomplikowała sobie sytuację i zmniejszyła szanse na końcowy triumf? Odpowiemy między innymi na te pytania.
Zmiana formatu mistrzostw świata sprawiła, że naprawdę trudno było odpaść już w fazie grupowej. W grze pozostały 32 z 46 reprezentacji, rozczarowały między innymi Urugwaj czy Turcja, ale choć obie te kadry miały zajść znacznie dalej, to z pewnością nie były wymieniane w gronie kandydatów do zdobycia medali. Giganci, mający chrapkę na sukces, pozostają w grze. Jedni w fazie grupowej wypadli lepiej, inni gorzej. W dużej mierze właśnie tym sugerowaliśmy się przy tworzeniu nowego rankingu sił przed startem 1/16 finału. Ale nie tylko. Wpływ na nasze notowania miała też choćby bardzo istotna drabinka.
Dalsza część tekstu pod wideo

8. Niemcy

Kibice reprezentacji Niemiec po fazie grupowej mogą mieć mieszane odczucia. Z jednej strony ich ulubieńcy rozgromili Curacao aż 7:1, odnosząc najwyższe jak do tej pory zwycięstwo całego turnieju. Z drugiej jednak dopiero rzutem na taśmę wymęczyli zwycięstwo z Wybrzeżem Kości Słoniowej (2:1), a następnie musieli uznać wyższość Ekwadoru (1:2). Widać było, że przeciwko rywalom nieco bardziej jakościowym, bardziej zorganizowanym, mają spore problemy. Ostatecznie podopieczni Juliana Nagelsmanna wygrali grupę, błysnął przede wszystkim Denis Undav (trzy gole, dwie asysty), ale powodów do zmartwień nie brakuje. To nie tylko dziurawa defensywa, która choćby raz nie potrafiła zagrać na zero z tyłu, ale też fakt, że w 1/8 finału Niemcy (o ile w 1/16 ograją Paragwaj), mogą wpaść na Francję, jeśli ta upora się ze Szwecją. W takim starciu dużo większe argumenty mieliby “Trójkolorowi”.

7. Portugalia

Portugalia mocno skomplikowała sobie życie. Chociaż była faworytem do wygrania grupy, ostatecznie zajęła w niej dopiero drugie miejsce, bo najpierw zremisowała z Demokratyczną Republiką Konga (1:1), a następnie także z Kolumbią (0:0). Efekt? Wpadła na zdecydowanie mniej przyjemną stronę drabinki. Jeśli marzy o dotarciu do finału - musi przejść prawdziwą ścieżkę zdrowia. Wyzwaniem będzie już starcie 1/16 finału z Chorwacją, a potem skala trudności tylko urośnie - w 1/8 finału czekać może Hiszpania, w ćwierćfinale Belgia, w półfinale Francja. Portugalia w gazie byłaby w stanie pokonać każdego z tych rywali, ale problem widać w aktualnej dyspozycji. Cristiano Ronaldo i spółka ograli co prawda wysoko słaby Uzbekistan (5:0), ale już w dwóch pozostałych spotkaniach zagrali kiepsko. Punkty tracili jak najbardziej zasłużenie. W meczu z Kolumbią to rywale bardziej zasługiwali na zwycięstwo, przeciwko DR Konga podopieczni Roberto Martineza oddali natomiast tylko jeden celny strzał i mieli mniejsze xG (współczynnik goli oczekiwanych) niż ekipa z Afryki. Nie wygląda to optymistycznie.

6. Holandia

Holandia w fazie grupowej naprawdę mogła się podobać. Grała ofensywnie, z polotem, strzeliła aż 10 goli (najwięcej ex aequo z Niemcami i Francją). Straciła co prawda punkty z Japonią, ale “Samurajowie” to naprawdę bardzo wymagający przeciwnik, zatem remisu nie można traktować tu jako sporego kalibru wpadkę. “Oranje” błysnęli przede wszystkim w starciu ze Szwecją, którą rozbili aż 5:1. Nie mieli też większego problemu z pokonaniem kiepskiej Tunezji (3:1). W efekcie zajęli pierwsze miejsce i z podniesioną głową mogą wejść w fazę pucharową. Tam nie będzie jednak łatwo, bo drabinka wygląda na naprawdę wymagającą. Spore problemy już w 1/16 finału może sprawić Maroko, natomiast jeśli uda się awansować dalej, przyjemniejsza powinna być 1/8 (Kanada lub RPA). Potem poziom trudności znów wzrasta, bo potencjalny rywal w ćwierćfinale to Francja/Niemcy, w półfinale natomiast - Hiszpania/Portugalia. Mimo wszystko podopieczni Ronalda Koemana wyglądają dziś na zespół, który jest w stanie postawić się każdemu. Z tego na mundialu zazwyczaj są zresztą znani. Ostatni raz w podstawowym czasie gry (bez dogrywek czy karnych), przegrali na mistrzostwach świata w… 2006 roku. 20 lat temu.

5. Brazylia

“Canarinhos” zaczęli od remisu z Marokiem (1:1), po którym można było mieć mieszane odczucia w kwestii ich gry. Kiepsko wypadł Casemiro, ciałem obcym był napastnik, czyli Igor Thiago. Podział punktów, z niewygodnym rywalem, wyglądał na sprawiedliwy, ale mimo wszystko pod adresem Brazylijczyków posypało się wiele krytycznych komentarzy. Im jednak dalej w las, tym podopieczni Carlo Ancelottiego prezentowali się lepiej. Wysoko ograli i Haiti (3:0), i Szkocję (3:0). Zachowali dwa czyste konta, strzelili sporo goli, pierwsze skrzypce grał niesamowity Vinicius Junior, autor czterech bramek i jednej asysty. Szansę wykorzystał też Matheus Cunha, który zaczynał turniej na ławce, a potem strzelił trzy gole i ugruntował swoje miejsce na pozycji numer “9”. Ostatecznie Brazylijczycy wygrali grupę i trafili do tej raczej “przyjemniejszej” części drabinki. Zaczną od meczu z Japonią, potem może czekać na nich Norwegia lub Wybrzeże Kości Słoniowej, w ćwierćfinale Anglia, w półfinale natomiast Argentyna. Nie jest to oczywiście łatwy rozkład jazdy, ale po drugiej stronie bardziej roi się od gigantów.

4. Anglia

Po pierwszej kolejce fazy grupowej wydawało się, że Anglia przyleciała na mundial w kapitalnej dyspozycji. W naprawdę dobrym stylu ograła Chorwację (4:2) i zasłużenie zebrała mnóstwo pochwał. Rywale chyba niepotrzebnie poszli na wymianę ciosów, za co zostali mocno skarceni. Potem natomiast zdecydowanie rozsądniej na starcie z “Synami Albionu” wyszli Ghańczycy. Postawili przede wszystkim na defensywę, co uwypukliło problemy podopiecznych Thomasa Tuchela w kreacji i ataku pozycyjnym. Skończyło się bezbramkowym remisem, a gdyby lepiej dysponowany był sędzia, ekipa z Afryki mogłaby nawet wygrać, bo zasłużyła na rzut karny. Anglicy nie błysnęli też w ostatnim meczu przeciwko Panamie. Wygrali co prawda 2:0, ale przez ponad godzinę nie potrafili otworzyć rezultatu. Pozostawili więc po sobie słodko-gorzkie wrażenie. Trudno przewidzieć, co pokażą w fazie pucharowej. Cieszyć może ich natomiast drabinka. W 1/16 finału czeka DR Konga, następnie Meksyk lub Ekwador, w ćwierćfinale natomiast być może Brazylia. Dało się trafić gorzej. Dopiero półfinał to na papierze najtrudniejsze starcie z Argentyną.

3. Hiszpania

Hiszpania póki co jedzie na zaciągniętym ręcznym. Fatalnie wyglądała w pierwszym meczu z Republiką Zielonego Przylądka (0:0), mocno przeciętnie w starciu z Urugwajem (1:0), które udało się wygrać mimo oddania zaledwie jednego celnego strzału, bo fatalny błąd popełnił Fernando Muslera. Na dobrą sprawę tylko w spotkaniu z Arabią Saudyjską, wygranym aż 4:0, zobaczyliśmy mistrzów Europy grających ofensywnie, z polotem i pomysłem na rozmontowanie defensywy rywali. Chociaż “La Roja” nie zachwyciła, ostatecznie i tak zajęła w grupie pierwsze miejsce, a docenić warto fakt, że jako jedyna obok Meksyku nie straciła jeszcze żadnego gola. Jak natomiast ułożyła się dla Hiszpanów drabinka? Pewnie mogło być gorzej, choć trudno mówić tu o jakichkolwiek spacerkach. W 1/16 finału Lamine Yamal i spółka zagrają z Austrią, a w 1/8 czekać może Portugalia. Ćwierćfinał to z kolei potencjalne starcie z Belgią, Senegalem, Bośnią lub Stanami Zjednoczonymi. Półfinał? Tu pachnie już prawdziwym hitem, czyli rywalizacją z Francuzami.

2. Francja

Pierwsze 45 minut na tym mundialu było w wykonaniu Francji fatalne. “Trójkolorowi” remisowali wówczas z Senegalem 0:0, nie pokazując do przerwy absolutnie niczego. Potem jednak, parafrazując klasyka, jakby coś przeskoczyło im w głowach. Wygrali tamto spotkanie 3:1, po czym w kolejnych dwóch starciach rozbili Irak (3:0) i grającą w rezerwowym składzie Norwegię (4:1). Błyszczał przede wszystkim cały ofensywny tercet. Kylian Mbappe i Ousmane Dembele zdobyli po cztery bramki, notując też kolejno dwie i jedną asystę, natomiast w rolę mózgu drużyny wcielił się Michael Olise, który posyłał do kolegów decydujące podania przy trzech trafieniach. Potencjał ofensywny tej ekipy jest po prostu potężny. Jeśli gdzieś szukać mankamentów, to pewnie w defensywie, bo akurat ona potrafi przeciekać. Jak może wyglądać najbardziej prawdopodobna droga “Trójkolorowych” do finału? Fazę pucharową zaczną od spotkania ze Szwecją, potem mogą wpaść kolejno na Niemcy, Holandię i Hiszpanię/Portugalię. Całkiem wymagający rozkład jazdy, choć oczywiście w przypadku niespodzianek może on wyglądać nieco inaczej.

1. Argentyna

Argentyna ma chrapkę na to, by obronić tytuł sprzed czterech lat. I trzeba przyznać, że taki scenariusz, z kilku względów, zaczyna wyglądać coraz bardziej realnie. “Albicelestes” w fazie grupowej potwierdzili, że są świetnym, naprawdę zbalansowanym zespołem, którym nadal w imponujący sposób dowodzi niesamowity Leo Messi. Najlepszy piłkarz w historii zdobył sześć bramek, a po jednym trafieniu dorzucili Lautaro Martinez i Giovani Lo Celso. Podopieczni Lionela Scaloniego pokonali Algierię (3:0), Austrię (2:0) i Jordanię (3:1). Pierwszą bramkę stracili dopiero w ostatnim spotkaniu, na które wyszli już w trochę przemeblowanym składzie. Z przodu są wyjątkowo groźni, w defensywie natomiast nie mają wielkich problemów. To może być zabójcza mieszanka. Tym bardziej w zestawieniu z naprawdę bardzo przyjemną dla mistrzów świata drabinką. Zaczną od meczu z Republiką Zielonego Przylądka w 1/16 finału, na kolejnym etapie mogą zagrać z Egiptem lub Australią, a i w potencjalnym ćwierćfinale próżno szukać gigantów, bo dostępne opcje to Kolumbia, Ghana, Szwajcaria lub Algieria. Dopiero w półfinale “Albicelestes” mogliby trafić na Anglię czy Brazylię.

Przeczytaj również