Advertisement

W Arabii rządzi on, nie CR7. Kosmiczna forma i liczby. Zachwyci na mundialu?

W Arabii rządzi on, nie CR7. Kosmiczna forma i liczby. Zachwyci na mundialu?
Belga / pressfocus
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 11:16
W swojej lidze wykręcił liczby lepsze od wielkich gwiazd. A teraz może pomóc przybranej ojczyźnie w przełamaniu mundialowej klątwy. Julian Quinones strzelił aż 33 gole w drodze po tytuł króla strzelców Saudi Pro League, ale nawet pomimo tego nie może być pewny miejsca w podstawowym składzie reprezentacji Meksyku.
Nie Cristiano Ronaldo, nie Karim Benzema, nie Joao Felix, Ivan Toney czy Alexandre Lacazette. Żaden z tych zawodników nie zdołał sięgnąć po Złotego Buta ligi saudyjskiej. Pogodził ich reprezentant Meksyku, Julian Quinones. 29-latek ma za sobą dwa świetne sezony na Bliskim Wschodzie, a teraz, wraz ze swoją przybraną ojczyzną, próbuje przełamać ciążącą na niej od 40 lat klątwę fazy pucharowej MŚ. Meksykanie od dawna cierpieli na mundialach na brak skutecznych napastników. Naturalizowany Kolumbijczyk może okazać się lekarstwem na ich kłopoty, choć nie jest pewne, że dostanie szansę od selekcjonera Javiera Aguirre.
Dalsza część tekstu pod wideo

Błyszczał wśród gwiazd

33 bramki i cztery asysty w 37 meczach. Taki dorobek musi imponować, nawet jeśli ktoś umniejsza poziomowi ligi saudyjskiej. I właśnie takimi liczbami mógł pochwalić się na jej murawach w sezonie 2025/26 Julian Quinones. Napastnik czwartego w tabeli Al Qadsiah przyćmił największe gwiazdy Saudi Pro League. W klasyfikacji strzelców wyprzedził Cristiano Ronaldo, Ivana Toneya, Joao Felixa, Karima Benzemę i całą resztę stawki. Od transferu, który miał miejsce latem 2024 roku, zdobył łącznie 53 ligowe bramki. Pod tym względem przebija go tylko Toney.
Wcześniej Quinones w Meksyku wygrał właściwie wszystko. Po trzy razy zostawał mistrzem Turnieju Otwarcia i Zamknięcia tamtejszej ligi - w obu przypadkach z trzema klubami: Tigres, Atlasem Guadalajara i Club America. Z tym pierwszym sięgnął też w 2020 roku po Ligę Mistrzów strefy CONCACAF, choć zrobił to jako zmiennik. W ostatnich spędzonych tam sezonach był jednym z najbardziej regularnych i skutecznych napastników. Decyzja o przeprowadzce do Arabii Saudyjskiej spotkała się jednak z niezbyt pozytywnym odbiorem. Pojawiały się komentarze zarzucające mu skok na kasę i brak ambicji.
- Nie pojechałem tam, żeby się relaksować. Bardzo dobrze pracuję w lidze i daję z siebie maksimum, żeby tutaj być - tłumaczył swoją decyzję o wyjeździe do Arabii w rozmowie z Fox Sports.
Tylko jeden z zawodników powołanych na mundial, Harry Kane, zdobył w minionym sezonie więcej bramek od niego.
Dobra forma w Saudi Pro League nie pozwoliła jednak Quinonesowi wywalczyć bezdyskusyjnego miejsca w podstawowym składzie drużyny narodowej. Ta jest dla niego bardzo istotna, choć Meksyk to nie kraj jego urodzenia.

Podziękował Kolumbii, wybrał Meksyk

Quinones urodził się w Kolumbii. Do Meksyku przyjechał w 2015 roku, jeszcze w wieku 18 lat. Tam rozwijał swoją karierę, początkowo występując jeszcze w młodzieżowych reprezentacjach kraju swego urodzenia. Krok po kroku stawał się jednym z najlepszych snajperów w lidze meksykańskiej. 29-letni dziś zawodnik imponował skutecznością, intensywnością i nieustanną pracą w pressingu. Taka charakterystyka sprawiała, że niejednokrotnie występował również na skrzydle.
Gdy jednak w 2023 roku zadzwonił telefon z Kolumbii, podziękował za powołanie. Lata spędzone w Meksyku i ślub z jego obywatelką sprawiły, że przywiązał się do nowej ojczyzny i to dla niej chciał grać. Już we wrześniu 2023 pojawił się na zgrupowaniu meksykańskiej reprezentacji, choć wówczas nie mógł jeszcze zaliczyć w jej barwach występu.
- Julian to Meksykanin. Już z nim rozmawialiśmy, czuje się Meksykaninem. Chce grać dla nas, identyfikuje się z szansami życiowymi, które dał mu kraj - mówił cytowany przez AS ówczesny selekcjoner drużyny “El Tri”, Jaime Lozano.
Zaledwie dwa miesiące później Quinones miał już dopięte wszystkie sprawy formalne i dostał pierwsze oficjalne powołanie.
- Każdy zawodnik z meksykańskim obywatelstwem, umiejętnościami piłkarskimi i chęcią reprezentowania Meksyku, może być brany pod uwagę w naszej kadrze. Nie ma Meksykanów “pierwszej” czy “drugiej klasy”. Wszyscy jesteśmy Meksykanami - pisała wówczas w cytowanym przez ESPN oficjalnym oświadczeniu tamtejsza federacja piłkarska.
W jego przypadku nie było żadnych wątpliwości. Chciał grać dla Meksyku, identyfikował się z przybraną ojczyzną, śpiewa hymn. Został etatowym reprezentantem.

To na niego czekają?

W ciągu niemal trzech lat od debiutu Quinones uzbierał 22 występy dla “El Tri”, ale nie potrafi przebić się do podstawowej jedenastki. Jego liczby nie powalają. Strzelił zaledwie dwa gole - oba w 2024 roku. W 2025 wraz z reprezentacją wygrał finały Ligi Narodów strefy CONCACAF oraz Złoty Puchar CONCACAF. Na obu turniejach wchodził jednak głównie z ławki.
Sytuacji 29-latka w narodowych barwach nie zmieniła nawet świetna forma w lidze. To najskuteczniejszy Meksykanin na przestrzeni ostatniego sezonu, ale selekcjoner Javier Aguirre testował różne rozwiązania personalne w ataku. Na MŚ również jedzie mocna konkurencja. Preferowanymi wyborami szkoleniowca byli do tej pory wiekowy, 35-letni Raul Jimenez, który strzelił w ostatnich rozgrywkach 10 goli, a tego lata zamienił angielskie Fulham na drugoligowe Wolverhampton. A ponadto gracz Milanu po naznaczonym problemami zdrowotnymi sezonie z zaledwie jednym strzelonym golem, Santiago Gimenez. W odwodzie są również grający w lidze meksykańskiej Guillermo Martinez i Armando Gonzalez. Ten drugi zaliczył w niej aż 24 trafienia.
Żaden z nich nie prezentował jednak na przestrzeni ostatniego roku tak dobrej formy klubowej, jak Quinones. A pozycja napastnika jest dla Meksyku dość mocno problematyczna podczas mundiali. Od 2010 roku - na trzech kolejnych turniejach - nie mieli ani jednego piłkarza, który zdobyłby więcej niż jedną bramkę. Jako ostatni, właśnie w RPA, zrobił to Javier Hernandez, trafiając do siatki Francji i Argentyny.

Nawiązuje do legendy

“El Tri” od 1986 roku nie wygrali ani jednego meczu fazy pucharowej, choć w siedmiu na osiem prób wychodzili z grupy. W żadnym ze spotkań 1/8 finału we wspomnianym okresie nie strzelili więcej niż jednego gola. Jeśli marzą o przełamaniu ciążącej na nich mundialowej klątwy, napastnik stanowiący gwarancję bramek bardzo im się przyda. Quinones może więc stanowić wartościową alternatywę, nawet jeśli zagra na skrzydle, jak w ostatnim sparingu z Serbią, gdzie Jimenez trafił do siatki, dobijając jego strzał w słupek.
Grupa gospodarzy z RPA, Koreą Południową i Czechami wygląda naprawdę przychylnie. Okazja na przebicie “szklanego sufitu” z ostatnich czterech dekad wydaje się więc dobra. Jeśli się to uda, a Quinones dołoży do tego swoją cegiełkę, fenomenalnie odwdzięczy się przybranej ojczyźnie za szansę, którą otrzymał.
Aguirre porównał formę Quinonesa do tej, którą w historycznym dla Meksyku 1986 roku prezentował w Realu Madryt legendarny napastnik, Hugo Sanchez.
- Julián nawiązuje do tej samej historii, gdy Meksykanin zdobywa tytuł najlepszego strzelca za granicą - cytował jego słowa portal TUDN.
A zawodnik odpowiadał na konferencji prasowej:
- To wielki komplement dla mnie. Javier wie, jak pracuję. Mam nadzieję, że to będzie mój mundial.

Dyskusja

Przeczytaj również