To czarny koń mundialu? Ograli Argentynę, ograli Brazylię. "Mogą namieszać"

To czarny koń mundialu? Ograli Argentynę, ograli Brazylię. "Mogą namieszać"
fifg / Shutterstock
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 15:00
Czas na przedostatni odcinek naszego cyklu, w którym po kolei analizujemy każdą z grup wchodzących mistrzostw świata, biorąc pod lupę siłę poszczególnych reprezentacji. Kto uchodzi za faworyta do pierwszej lokaty? Jaka kadra w teorii powinna być dostarczycielem punktów? Odpowiemy między innymi na te pytania.
Już od ponad tygodnia, każdego dnia, aż do 10 czerwca, analizujemy i będziemy analizować jedną grupę. Następnie, 11 czerwca, w dzień startu turnieju, opublikujemy także ogólny ranking sił, wybierając najmocniejsze zespoły całych mistrzostw i faworytów do końcowego triumfu.
Dalsza część tekstu pod wideo
Tym razem czas na grupę K, w której zobaczymy zespoły z czterech różnych kontynentów. Powinno być bardzo ciekawie.

4. Uzbekistan

Uzbekistan pierwszy raz w swojej historii awansował na mistrzostwa świata i na pewno nie będzie chciał być jedynie chłopcem do bicia. Chociaż uchodzi za najsłabszy zespół w tej grupie, spokojnie może powalczyć przynajmniej z Demokratyczną Republiką Konga. Optymizm w serca tamtejszych kibiców bez wątpienia wlał choćby ostatni sparing z Holandią, przegrany przez Uzbeków dopiero w ósmej minucie doliczonego czasu gry (1:2). Wcześniej natomiast 50. aktualnie zespół rankingu FIFA z dobrej strony pokazał się w eliminacjach. Zajął w grupie pierwsze miejsce, tracąc do faworyzowanego Iranu tylko dwa oczka. Wyraźnie wyprzedził zaś Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar. Awans na mundial był więc jak najbardziej zasłużony.
Choć brzmi to trochę trywialnie, futbol w Uzbekistanie na przestrzeni ostatnich lat po prostu zrobił bardzo duży postęp. Pojawili się tam piłkarze, którzy dziś reprezentują uznane europejskie kluby. Abdukodir Chusanow to przecież zawodnik Manchesteru City, kupiony przez “Obywateli” za 40 mln euro. Mocnymi ogniwami w kadrze są ponadto piłkarze tureckiego Basaksehiru - Abbosbek Fayzullayev i Eldor Shomurodov. Tego ostatniego kojarzyć możecie z występów w Romie. Nad wszystkim czuwa szkoleniowiec, który ma coś do udowodnienia. Fabio Cannavaro piłkarzem był wybitnym, ale jako trener póki co nie może czuć się spełniony. W trakcie eliminacji nie odpowiadał jeszcze za zespół. Przejął go w październiku 2025 roku. Zweryfikuje go zatem mundial.

3. Demokratyczna Republika Konga

Minimalnie wyżej niż Uzbekistan trzeba mimo wszystko cenić reprezentację Demokratycznej Republiki Konga. Do tej pory na mundialu pojawiła się ona tylko raz, w 1972 roku, wówczas jednak jeszcze jako Zair. Teraz dość niespodziewanie uzupełniła grono przedstawicieli Afryki, którzy wywalczyli przepustki na nadchodzący czempionat. Trzeba natomiast przyznać, że choć nie była to łatwa droga, to “Lamparty” w eliminacjach po prostu zaimponowały. Najpierw drugie miejsce w grupie, tylko dwa punkty za Senegalem, a potem wygrane baraże z Kamerunem, Nigerią i Jamajką. To musi robić wrażenie. W międzyczasie, na początku tego roku, DR Konga dotarła też do 1/8 finału Pucharu Narodów Afryki (gdzie dopiero po dogrywce lepsza okazał się Algieria), a kilka dni temu zatrzymała w sparingu Danię (0:0). To zdecydowanie nie jest drużyna, którą ktokolwiek może zlekceważyć.
Bardzo dobrą pracę wykonuje selekcjoner, Sebastien Desabre z Francji, który stanowisko objął kawał czasu temu, bo w sierpniu 2022 roku. Póki co wykręca świetną średnią 1,94 punktu na mecz. Kogo natomiast ma do dyspozycji? Przynajmniej kilku bardzo ciekawych piłkarzy. Kapitan, Chancel Mbemba, to wyceniany na 15 mln euro obrońca Lille. Jest też choćby znany szerszej publiczności Cedric Bakambu, dziś napastnik Betisu, a w przeszłości m.in. Villarrealu czy Olympique’u Marsylia. W ataku tworzy on groźny duet z Yoane Wissą, snajperem Newcastle. Absolutnie nie jest to więc zespół, który można spisać na straty. Co ciekawe, powołanie otrzymał też Steve Kapuadi z Widzewa.

2. Kolumbia

Kolumbijczycy wracają na mundial po ośmiu latach, bo dość niespodziewanie nie wywalczyli przepustki na czempionat w Katarze. Wcześniej natomiast dali się poznać jako drużyna bardzo groźna na takich turniejach. W 2014 roku dochodzili do ćwierćfinału, w 2018 do 1/8 finału. Teraz faza pucharowa to dla nich absolutny cel minimum. Śmiało mogą celować nawet w postraszenie gigantów na dalszych etapach imprezy. Mowa o drużynie, która południowoamerykańskie eliminacje zakończyła na trzeciej lokacie - za Argentyną i Ekwadorem, a przed Urugwajem oraz Brazylią. U siebie potrafiła pokonać i mistrzów świata, i ekipę z Kraju Kawy. Przeciwko “Albicelestes” ugrała zresztą cztery punkty w dwumeczu. Ma więc patent na gigantów. Sparingi? Przez ostatni rok wyglądały różnie. Były i wysokie zwycięstwa (np. 4:0 z Meksykiem) i porażki z europejskimi rywalami (1:2 z Chorwacją, 1:3 z Francją).
Co ciekawe, jednym z liderów kolumbijskiej kadry wciąż jest James Rodriguez, u którego co prawda wyraźnie wyhamowała klubowa kariera, ale ta reprezentacyjna już nie. 34-latek był najlepszym asystentem eliminacji do mundialu, ostatnio w meczach towarzyskich też błyszczy. A ma z kim współpracować, bo dzieli przecież szatnię m.in. z rewelacyjnym w tym sezonie Luisem Diazem z Bayernu czy wyjątkowo bramkostrzelnym Luisem Suarezem ze Sportingu CP. Wszystko w całość spina selekcjoner, Nestor Lorenzo, doświadczony 60-latek, który odpowiada za losy drużyny już od prawie czterech lat. W 2024 roku doprowadził on Kolumbijczyków do finału Copa America, gdzie dopiero po dogrywce lepsza okazała się Argentyna. To też pokazuje, jak groźni potrafią być “Los Cafeteros”.

1. Portugalia

Za najlepszy zespół tej grupy, przynajmniej na papierze, mimo wszystko musi jednak uchodzić Portugalia. Wciąż czekająca na swój pierwszy tytuł mistrza świata, ale mająca w rękach argumenty, by powalczyć o złoto podczas nadchodzącego turnieju. Cztery lata temu dość niespodziewanie zespół prowadzony wtedy przez Fernando Santosa musiał uznać wyższość Maroka na etapie ćwierćfinału. Na Półwyspie Iberyjskim są więc duże apetyty, aby zmazać tamtą plamę. Dziś za losy drużyny odpowiada już Roberto Martinez, który rok temu doprowadził Portugalię do wygrania Ligi Narodów, wcześniej natomiast dotarł z nią do ćwierćfinału EURO 2024, gdzie po rzutach karnych lepsza okazał sie Francja. Eliminacje do nadchodzącego mundialu przyniosły drobne problemy w postaci porażki z Irlandią czy remisu z Węgrami, ale nie przeszkodziły one w zajęciu pierwszej lokaty.
Kadrowo Portugalia to dziś bez wątpienia jedna z najmocniejszych ekip świata. Gwiazdy można tu wymieniać i wymieniać. Dosłownie w każdej formacji. Jest oczywiście nieśmiertelny Cristiano Ronaldo, który nadal cieszy się dużym zaufaniem selekcjonera, ale wydaje się, że to nie on będzie liderem kadry za oceanem. W taką rolę wcielić mogą się choćby Vitinha, Bernardo Silva, Bruno Fernandes czy Joao Neves. W pomocy wyglądają kosmicznie. Pod względem jakości na tej pozycji mogą zmiażdżyć każdego na świecie.
TUTAJ znajdziesz wszystkie artykuły z cyklu, w którym oceniamy siłę poszczególnych uczestników MŚ 2026. Grupa po grupa, drużyna po drużynie.

Przeczytaj również