Oto najlepszy piłkarz mundialu! Nie Mbappe, nie Messi. "Tłamsił rywali"

Oto najlepszy piłkarz mundialu! Nie Mbappe, nie Messi. "Tłamsił rywali"
fifg / Shutterstock
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
To była wyjątkowa podróż, zakończona zasłużonym zwycięstwem Hiszpanów. Nic więc dziwnego, że to przedstawiciele "La Roja" dominują w wybranej przez nas najlepszej drużynie tego turnieju. Skład nie jest jednak jednolity, znalazło się miejsce nawet dla zawodnika, który odpadł już na etapie ćwierćfinału.
Nie da się nie docenić tego, co zrobiła Hiszpania. Mistrzowie Europy w żadnym spotkaniu nie pozwolili rywalom na narzucenie swoich warunków. W półfinale zdominowali bardzo dobrą dotąd Francję, w finale zaś poskromili chwytającą się każdego sposobu Argentynę. Obrońcy tytułu długo nie potrafili (i nie chcieli) oddać nawet strzału. Luis de la Fuente taktycznie znokautował niemal każdego, z kim stanął w szranki. Takiego selekcjonera Hiszpanie mogli sobie jedynie wymarzyć.
Dalsza część tekstu pod wideo
W wybranej przez nas drużynie jest więc aż pięciu przedstawicieli "La Roja", nieprzypadkowo tych, którzy harowali w defensywie. Bo chociaż cały zespół zasługuje wyłącznie na brawa, obrona stała się kluczem do końcowego sukcesu. Hiszpanom po prostu nie dało się zaszkodzić swoją ofensywą. Można było jedynie spróbować zneutralizować atak, co zrobiła... Republika Zielonego Przylądka. Tylko Republika Zielonego Przylądka.

BRAMKARZ: UNAI SIMON (HISZPANIA)

To nie był turniej bramkarzy, wielu zagrało bardzo dobrze, chociaż nie wybitnie. Unai Simon również nie ustrzegł się błędów. Nie chodzi nawet o gola wypuszczonego z Belgią, ale postawę w półfinale, gdzie swoją niefrasobliwą postawą napędził "La Roja" niepotrzebnego stracha. Jednocześnie jednak Simon - którego obecność w podstawowym składzie była kwestionowana wobec doskonałej dyspozycji Davida Rai - zdeklasował konkurencję w wyścigu o złotą rękawicę, pobił też rekord, jeśli chodzi o liczbę czystych kont z rzędu na mistrzostwach świata. Zawdzięcza to w dużej mierze niesamowitej pracy kolegów i dyscyplinie taktycznej narzuconej przez Luisa de la Fuente, ale pominięcie niewątpliwych umiejętności 29-latka byłoby błędne. Czasami, aby kogoś docenić, wystarczy moment. Simon ten moment miał, gdy w pierwszej połowie wyszedł kilkadziesiąt metrów przed bramkę i sprzątnął piłkę sprzed nosa Lionela Messiego. Był to jeden z ostatnich ataków obrońców tytułu.

PRAWY OBROŃCA: PEDRO PORRO (HISZPANIA)

Przez krótki moment można było zastanawiać się, czy Tottenham dziwnym trafem nie dysponuje najlepszymi bokami obrony na całym świecie. Ostatecznie narrację wypada nieco stonować, chociaż zarówno Djed Spence, jak i Pedro Porro rozegrali wspaniały turniej. W najlepszej drużynie znalazł się ten drugi, w dużej mierze ze względu na konieczność docenienia kolektywnego absolutu Hiszpanów. Ale reprezentant Hiszpanii miał też momenty indywidualnej chwały, na czele z golem strzelonym Francji. Wcześniej zaś trafił też przeciwko Austrii. W fazie grupowej jego miejsce zajmował Marcos Llorente i chociaż nie wypadł źle, Porro wniósł drużynę na jeszcze wyższy poziom. Roszada dokonana przez De la Fuente być może była najważniejszą w całym turnieju.

ŚRODKOWY OBROŃCA: DAYOT UPAMECANO (FRANCJA)

O skali tego, jak kapitalne znaczenie dla reprezentacji Francji miał Dayot Upamecano, świadczył mecz o brąz z Anglią. Zanim Didier Deschamps wpuścił stopera, defensywa "Trójkolorowych" znajdowała się w całkowitej rozsypce. W drugiej części finaliści z Kataru odżyli, odzyskali zagubiony gdzieś honor. Upamecano sprawił, że obrona wyglądała trochę poważniej, a do tego zanotował asystę przy golu na 4:5. Gdyby grał od początku, pewnie nie doszłoby do kompromitacji. Można się spierać, czy to on, czy Kylian Mbappe był najlepszym zawodnikiem Francuzów. Nad Sekwaną już pojawiają się głosy, że 27-latek zasługuje na opaskę kapitana - to nie przypadek, ale efekt całkowitej odmiany drużyny, gdy w sobotnim spotkaniu w końcu wszedł na boisko. Charakter czyni lidera.

ŚRODKOWY OBROŃCA: PAU CUBARSI (HISZPANIA)

Niebywała dojrzałość, jak na 19-latka. Pau Cubarsi przez całe mistrzostwa ustrzegł się poważniejszych błędów - ani razu nie doprowadził do strzału rywala, nie mówiąc już o zagraniu skutkującym złamaniem niesamowitej defensywy reprezentacji Hiszpanii. Popełniał bardzo mało fauli, nie bez powodu tylko raz znalazł się w notesie arbitra. Z drugiej strony odegrał bardzo ważną rolę w wielkim finale, to on wywalczył przewinienie, za które Enzo Fernandez zobaczył czerwoną kartkę i wyleciał z boiska. Nie bez powodu to właśnie Cubarsi, a nie Lamine Yamal, otrzymał nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika mundialu. Nie ulega wątpliwości, że stoper Barcelony ma przed sobą świetlaną przyszłość. Już teraz jest wielki, a przecież spokojnie może pojechać na cztery kolejne mistrzostwa. Jeśli teraz pokazuje taki poziom, strach pomyśleć, co będzie dalej. Strach dla rywali "La Roja", rzecz jasna.

LEWY OBROŃCA: MARC CUCURELLA (HISZPANIA)

Real zaczynał mistrzostwa bez ani jednego przedstawiciela w kadrze Hiszpanii. Real kończy mistrzostwa z jednym z najlepszych lewych obrońców globu, kluczową postacią dla sukcesu Hiszpanii. Chociaż niebywały turniej rozegrał też Djed Spence, a Nicolas Tagliafico okazał się solidniejszy niż można było przypuszczać, to właśnie Marc Cucurella skradł show na boku obrony. Długowłosy piłkarz szalał bezustannie, nie dawał wytchnienia obrońcom i napastnikom przeciwników. W meczu z Austrią zaliczył dwie asysty, co stanowiło ukoronowanie jego regularnego, groźnego podłączania się do ataku. Z Francją natomiast grający na niego Ousmane Dembele oddał jedynie dwa kiepskie strzały - statuetkę dla MVP zgarnął wówczas Pedro Porro, ale gdyby trafiła w ręce 27-latka, nikt nie byłby oburzony. Zawodnik, który przecież w Chelsea zbierał dość mieszane recenzje, udowodnił niezaprzeczalną jakość, właściwie nie pozwalając na to, aby go przedryblowano.

ŚRODKOWY POMOCNIK: RODRI (HISZPANIA)

Trudno docenia się zawodnika niezwykle solidnego, właściwie niepopełniającego błędów, a przy tym grającego na schowanej pozycji. Rodri w zasadzie nie jest piłkarzem fajerwerków. Przydarzają się jednak takie spotkania, jak półfinał z Francją, gdy ręce same składają się do oklasków. Rację mieli wszyscy, którzy stwierdzili, że reprezentant Hiszpanii przeczytał o starciu z "Trójkolorowymi" we wczorajszej gazecie. Stał się podstawą zupełnego stłamszenia rywali, neutralizacji ofensywnych zapędów zespołu Didiera Deschampsa. Adrien Rabiot właściwie nie istniał, wprowadzony za niego Manu Kone również nie rozegrał udanych zawodów. Jeszcze słabiej wypadł Michael Olise - tym razem rewelacyjnemu zawodnikowi Bayernu nie zostawiono miejsca. Rodri wygrał wtedy wszystkie pojedynki w powietrzu, a także większość na ziemi, jednocześnie wywalczył trzy faule. W finale dzielnie radził sobie z argentyńskim zaprzeczeniem futbolu i chociaż zszedł w dogrywce, zostawił nas z przekonaniem, że był najlepszym ze wszystkich. Nie bez powodu otrzymał nagrodę MVP całych mistrzostw.

ŚRODKOWY POMOCNIK: DECLAN RICE (ANGLIA)

Potrzebował nieco czasu, aby się rozkręcić, ale finalnie był tak kluczowy, że Thomas Tuchel nie chciał dać mu odpocząć. Lider Arsenalu liderował też reprezentacji, był kluczem do utrzymania szeregów. Gdy zszedł z Argentyną, zespół nieprzypadkowo się posypał. Być może tamta roszada była wymuszona, bo Rice zasuwał na najwyższych obrotach nie tylko podczas turnieju, ale też w sezonie ligowym. Dla Arsenalu rozegrał aż 55 meczów, średnio 81 minut w każdym. Tak wyeksploatowany zawodnik powinien teoretycznie opaść z sił wraz z upływem czasu, ale 27-latek poszedł w drugą stronę. W przedszkolnym spotkaniu z Francją był właściwie wszędzie, znów rozegrał cały mecz, a występ zwieńczył golem i asystą. Było to bardzo dobre podsumowanie całych mistrzostw w wykonaniu Rice'a, wciąż absolutnie czołowego zawodnika na swojej pozycji.

ŚRODKOWY POMOCNIK: JUDE BELLINGHAM (ANGLIA)

Kilka miesięcy przed rozpoczęciem mistrzostw świata angielskie media starały się wywołać dyskusję nad sensem powołania dla Jude'a Bellinghama. Daily Mail wprost apelowało, aby środkowego pomocnika po prostu zostawić w domu. Kadrze mieli pomóc Cole Palmer, Phil Foden czy Morgan Gibbs-White. Na szczęście dla wyspiarskiej reprezentacji pomysł ten nigdy nie doczekał się realizacji. Bellingham pojechał i niejednokrotnie rzucił świat futbolu na kolana. Bez jego goli i asyst Anglia nie pokonałaby Panamy, Meksyku i Norwegii. Bellingham z rozmysłem korzystał na skupianiu uwagi przez Harry'ego Kane'a, ale też przydawał się w rozegraniu. Żaden z ofensywnych pomocników nie wskoczył na poziom zbliżony do zawodnika Realu. W półfinale Bellingham pokazał swoją gorszą stronę - czy to w trakcie meczu, czy po jego zakończeniu - ale to w nieznacznym stopniu umniejsza popisom Anglika. Bo gdy wszedł w meczu o brązowy medal, to pokazał, że należał do ścisłego grona najlepszych zawodników tego mundialu. Na całych mistrzostwach zdobył siedem bramek i zaliczył jedną asystę.

NAPASTNIK: LIONEL MESSI (ARGENTYNA)

Mocne reprezentacje potrzebują mocnych liderów, aby na ich plecach wesprzeć się w razie kryzysu. Żaden ze wspaniałych przecież piłkarzy nie dał jednak swojej drużynie tyle, ile dał Lionel Messi. Nawet jeśli ktoś nie należy do grona największych fanów Argentyńczyka, musiałby okazać się głupcem, aby dyskutować nad poziomem występów legendarnego zawodnika. Messi strzelał również w tych meczach, gdy miał pod górkę, wyciągał obrońców tytułu z niebytu i rehabilitował się po rzutach karnych, których już nigdy w karierze nie nauczy się wykonywać. Znakomicie zmarginalizował ograniczenia wynikające z wieku, pozwolił sobie błyszczeć w kluczowych momentach. Pokazał, że wciąż umie niemal wszystko - rozgrywał, kreował, asystował, uderzał z rzutu wolnego, z pola karnego, zza "szesnastki", dryblował, bawił się, na koniec prawie każdego meczu sprawiał, że można było jedynie kiwać głową z pełnym uznaniem. A później przyszedł finał, w którym Messi błysnął tylko żałosną próbą wymuszenia czerwonej kartki dla Cucurelli. To nie musiało się tak kończyć, ale w ostatnim meczu Argentyna nie była zainteresowana futbolem.

NAPASTNIK: ERLING HAALAND (NORWEGIA)

Erling Haaland zadziwiał, czy to swoją grą, czy wypowiedziami. Kiedy przed ostatnim spotkaniem fazy grupowej zapowiedział, że Norwegia przegra z Francją, można było podrapać się w głowę. Później jednak Skandynawowie wyszli rezerwami, "Trójkolorowi" odnieśli komfortowe zwycięstwo, a sam Haaland nawet nie wszedł na boisko. Zawodnik Manchesteru City znów miał rację, podobnie jak w większości sytuacji w polu karnym. Pozornie komiczny w swoich ruchach napastnik był w gruncie rzeczy przerażający, o czym chyba najboleśniej przekonali się Brazylijczycy. Spacerujący Haaland nagle wpadł w pole karne, bez faulu powalił Gabriela i huknął głową. Później zaś, bez żadnego rozbiegu, idealnie uderzył zza pola karnego. Poza tym strzelił jeszcze pięć goli i chociaż dopiero zadebiutował na największej ze scen, w klasyfikacji strzelców już wyprzedza Roberta Lewandowskiego, Thierry'ego Henry'ego, Raula, Edinsona Cavaniego czy Michela Platiniego.

NAPASTNIK: KYLIAN MBAPPE (FRANCJA)

Gdyby Kylian Mbappe występował wyłącznie na mistrzostwach świata, byłby poważnym kandydatem do miana najlepszego zawodnika w dziejach futbolu. Na największej ze scen reprezentant Francji prezentuje się kosmicznie, tegoroczne zawody stanowią tego najlepszy dowód. 10 zdobytych bramek, do tego trzy asysty, co dało tytuł króla strzelców. Tym razem zawodnik Realu Madryt zatrzymał się dopiero wtedy, gdy na przeciw stanęła wybitnie poukładana i zorganizowana defensywa Hiszpanii. Fakt, że "Trójkolorowym" nie udało się jej sforsować ani razu, stanowi dla "La Furia Roja" najlepszy możliwy komplement. Jednocześnie nie jest powodem, aby dokonanie Mbappe deprecjonować. Wielu podopiecznych Didiera Deschampsa ma za sobą świetny turniej - dość wymienić Adriena Rabiota, Michaela Olise czy Ousmane Dembele - ale bez Mbappe szanse na czołową czwórkę byłyby zwyczajnie iluzoryczne. Jedynie Węgier Sandor Kocsis i Just Fontaine, wybitny poprzednik 27-latka, strzelił więcej goli w jednym turnieju. W całej historii jest zaś najlepszy i tylko będzie umacniał swą pozycję.
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google

Przeczytaj również