Oto największe odkrycie początku mundialu? "Pierwsze nazwisko, które zapamiętałem"

Oto największe odkrycie początku mundialu? "Pierwsze nazwisko, które zapamiętałem"
Paparacy / shutterstock
Janusz - Basałaj
Janusz BasałajDzisiaj · 15:30
O pierwszych dniach mistrzostwa świata, wrażeniach z ich oglądania, reprezentacyjnych weteranach, ale też piłkarzach, którzy już na starcie mundialu zrobili największe wrażenie - pisze Janusz Basałaj w pierwszym odcinku swojego mundialowego cyklu felietonów.
Kroniki Piłkarskie Janusza Basałaja to zbiór felietonów, w których doświadczony dziennikarz Meczyki.pl komentuje bieżące wydarzenia ze świata futbolu. Na czas trwających mistrzostwa świata zamieniają się one w Mundialowe Kroniki. Bo przecież dziś wszyscy żyjemy tym, co dzieje się za oceanem.
Dalsza część tekstu pod wideo

Ruszyli!

Najważniejsze, że już grają! Nie lubię tych ostatnich dni przed premierą mistrzostw świata. Merytoryczne dywagacje, spekulacje dotyczące piłki i piłkarzy zamieniają się w wysyp komentarzy niektórych specjalnych wysłanników. Mam wrażenie, że odbywa się to w myśl zasady: “Jak mały Kazio wyobraża sobie politykę gospodarzy w temacie ekonomii, społecznych spraw, bezrobocia, przemocy na ulicach itd. itp.”. Zdaję sobie sprawę, że taki korespondent musi koniecznie przekazać atmosferę z meksykańskich czy amerykańskich ulic. Musi odmalować klimat krajów, w których albo kocha się na zabój futbol (Meksyk), albo darzy się go z lodowatym dystansem (USA, Kanada). Taka jednak ich robota i od czwartkowego wieczora muszą jednak zająć się piłką. Tym bardziej, że biało-czerwonych nie znajdziesz w finałach mistrzostw świata. Szymona Marciniaka i jego drużyny sędziowskiej nie licząc.
Tylko Robert Lewandowski pojawił się w USA, ale w określonym, konkretnym celu. Negocjując kontrakt z Chicago Fire pokazał, że nadal chce grać w miarę poważnej lidze i kolejne lata chce spędzić w kraju, może nie oszalałym z miłości do piłki nożnej, ale bliskim jemu i jego rodzinie kręgu kulturowym. Zabrzmiało uczenie i pompatycznie? Niech będzie… Tym bardziej, że kwoty jakie wymienia się wokół tego transferu, robią ogromne wrażenie. Nie wspomnę już o rodakach z Chicago i całych Stanów.

Dobrze się to ogląda

Z oczywistych względów dla mnie to mundial telewizyjny. Jak to się ogląda? Dobrze. Realizacja nie szokuje, bronią się kamery, które dźwigają sędziowie, pokazując akcje z bliska. Koledzy z Woronicza jako komentatorzy też zaczęli godnie. Jak przystało na finały Mundialu. Okazuje się, że komentowanie z dziupli TVP w żaden sposób nie podcina skrzydeł mistrzom i adeptom mikrofonu.
Ceremonie początku meczu imponujące. Fantastyczny obrazek z barwami narodowymi, logiem finałów... Dobry pomysł, by hymny śpiewali na środku boiska wszyscy piłkarze powołani na mistrzostwa świata. Nie tylko wybrańcy z pierwszej jedenastki, ale i pozostali zawodnicy. Tzw. Staff reprezentacji śpiewa przy swojej ławce rezerwowych. A przerwy na łyk wody? Jestem za. Zamiast kombinować z wyimaginowaną kontuzją bramkarza i wykorzystywać to do nadzwyczajnych konsultacji selekcjonera z drużyną, można to zrobić oficjalnie. Jak w siatkówce, piłce ręcznej… Nagłe zwolnienie tempa emocji telewidza, który spokojnie może wzbudzić nadzieję, że oto selekcjoner przez te kilkadziesiąt sekund tchnie nowego ducha w swój zespół. Złośliwi powiedzą, że taka przerwa na nawodnienie może wybić z rytmu jedenastkę, która właśnie zaczęła dominować na boisku. Co ma w tej sytuacji zrobić poważny team? Nic wielkiego, tylko trzeba po małym meczowym antrakcie odnaleźć swój rytm.

Mistrzostwa zmęczonych piłkarzy?

Czy będą (właściwie już są) to mistrzostwa zmęczonych piłkarzy? Tych zmordowanych ciężkimi ligowymi sezonami, rozgrywkami pucharowymi i grą co kilka dni. Nie mam zamiaru się tym przejmować ani im współczuć, bo wielkie pieniądze, jakie zarabiają, rekompensują im straszny wysiłek. Do poniedziałkowego poranka jeszcze nie widziałem na Mundialu Cristiano Ronaldo (41 lat), Leo Messiego (39), Luki Modricia (41). Jak odnajdą się ci weterani futbolu? Największy szacunek dla tych futbolistów. Futbol to nie jest zabawa dla nastolatków i mających siły na rozegranie kilku meczów z rzędu. Przykro oglądało mi się wielkiego piłkarza brazylijskiego, Casemiro (34), który przez pierwsze trzy kwadranse meczu z Marokiem zupełnie nie wiedział, co się dzieje na boisku. Ulitował się nad nim Carlo Ancelotti, ściągając go z placu gry. Oczywiście, przyjmuję uwagę, że nie wyszedł mu mecz, albo zlekceważył Marokańczyków grających z fenomenalną lekkością, szybkością i błyskawicznym rozgrywaniem piłki.
A pierwsze nazwisko jakie zapamiętałem po tych kilku dniach? Nazywa się Neil El Aynaoui, pomocnik Maroka, na co dzień gracz Romy. Yasin Ayari z reprezentacji Szwecji i klubu Brighton mógłby podać Marokańczykowi rękę. I czekam cierpliwie na wielkich: Argentynę, Francję (z 35-letnim N’Golo Kante) , Hiszpanię, ale też na szalonych Kowbojów z USA, Australijczyków. Jakoś nie tęsknię za ponownym występem RPA, Haiti, Curacao. Biedniejszym piłkarsko drużynom zawsze jednak wiatr w oczy…
I to byłoby na tyle, po czterech dniach finałów mistrzostw świata.

Dyskusja

Przeczytaj również