Oto nowa gwiazda Wisły Kraków. "Kapitalne umiejętności ofensywne"

Oto nowa gwiazda Wisły Kraków. "Kapitalne umiejętności ofensywne"
Krzysztof Porebski / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 10:00
Chociaż Wisła Kraków na wiosnę spisuje się przeciętnie i regularnie gubi punkty, jeden z piłkarzy wyraźnie odżył po trudnej dla siebie jesieni. Marko Bozić zadomowił się ostatnio w podstawowym składzie “Białej Gwiazdy” i trzeba przyznać, że znakomicie wykorzystuje kolejne szanse od Mariusza Jopa.
Czy będzie to bomba (transferowa) z opóźnionym zapłonem? Na takie określenia jeszcze za wcześnie, ale Marko Bozić po już ponad półrocznym pobycie w Krakowie zaczyna pokazywać, dlaczego Wisła tak bardzo chciała mieć go u siebie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Piłkarz z ciekawą przeszłością

27-letni skrzydłowy zameldował się pod Wawelem w końcówce sierpnia 2025 roku. “Biała Gwiazda” musiała trochę powalczyć o wyciągnięcie go z tureckiego Erzurumsporu, ale ostatecznie się udało. Tym samym do drużyny z Reymonta dołączył piłkarz z naprawdę ciekawym CV. Nie tylko jak na standardy Betclic 1 Ligi. Bozić ma za sobą 101 występów w słoweńskim Mariborze, z którym grał m.in. w eliminacjach Ligi Mistrzów, Ligi Europy i Ligi Konferencji, zaliczył skromny epizod we włoskim Frosinone, a na starcie kariery kilka lat spędził w akademii Rapidu Wiedeń.
Do Wisły przychodził już w trakcie rozgrywek, a to zawsze dla piłkarza trudny temat. Zespół był już po okresie przygotowawczym i kilku pierwszych (naprawdę udanych) kolejkach, coraz bardziej się ze sobą zgrywał, a skrzydłowi, czyli w tym przypadku Maciej Kuziemka i Frederico Duarte, spisywali się kapitalnie. Bozić musiał więc uzbroić się w cierpliwość.
Tym bardziej, że szybko dopadły go problemy zdrowotne. Jako zmiennik zdążył zaliczyć debiut w ósmej kolejce, po czym wypadł z gry na ponad miesiąc. Gdy wrócił, szanse dostawał zazwyczaj w niewielkim wymiarze czasowym. Czasami było to kilka minut, innym razem kilkanaście. Ale kiedy w końcu wskoczył do podstawowego składu, w meczu ze Stalą Mielec od razu pokazał jakość. Był aktywny, zaliczył asystę. Pokazał to, o czym w jego kontekście mówiło się w kuluarach. Że jest bardzo dobrze wyszkolony technicznie, ma zmysł do gry kombinacyjnej, choć nie należy do demonów szybkości. To raczej typ skrzydłowego, z którego więcej pożytku jest wówczas, gdy zejdzie do środka, poszuka małej gry, czasami strzału. Raczej nie ruszy sprintem po linii, by po chwili dośrodkować.

Kolejna kontuzja i powrót w wielkim stylu

Pech chciał, że był to przedostatni mecz rundy jesiennej. Po kilku dniach Bozić wyszedł jeszcze w pierwszym składzie na starcie z ŁKS-em, po czym wszyscy rozjechali się na urlopy przed rozpoczęciem zimowych przygotowań. A już w ich trakcie, w zasadzie na samym początku tureckiego obozu, Austriaka dopadła kolejna kontuzja.
Sympatycy “Białej Gwiazdy” z niedowierzaniem kręcili głowami. Nie zdążyli na dobrą sprawę nacieszyć się obecnością Bozicia, a ten znowu wylądował w gabinecie lekarskim. Przez uraz ominął pięć pierwszych meczów rundy wiosennej. Do gry, choć jedynie na 20 minut, wrócił dopiero 13 marca, gdy Wisła rzutem na taśmę pokonała Miedź Legnica. Wchodził przy stanie 2:1 dla rywali, skończyło się wynikiem 3:2 dla podopiecznych Mariusza Jopa. Bohaterami zostali co prawda Jordi Sanchez i Angel Rodado, ale Austriak też dał cenny impuls.
A potem niejako skorzystał na nieszczęściu kolegi. Podczas wyjazdowego starcia z Odrą Opole zaledwie kilka minut na murawie wytrzymał Kuziemka. Po zderzeniu z rywalem musiał opuścić plac gry, a zastąpił go właśnie Bozić. I jeszcze przed przerwą ładnym strzałem doprowadził do remisu. Zdobył tym samym swoją pierwszą bramkę w barwach “Białej Gwiazdy”. Ważną, bo dającą mimo wszystko cenny punkt.
Dziś Austriak może pochwalić się już miniserią, bo do siatki trafiał nie tylko w Opolu, ale też w kolejnych meczach - z Górnikiem Łęczna i Polonią Bytom. W tych przypadkach także były to gole, po których Wisła wracała do żywych. Bozić trafiał na 2:2 i 1:1. Gdyby nie jego bramki, “Biała Gwiazda” miałaby dziś mniej punktów, a co za tym idzie - nie byłaby aż tak pewna awansu do Ekstraklasy. Ten, między innymi dzięki 27-latkowi, jest w zasadzie formalnością.

Technik, nie sprinter

W ostatnim czasie Bozić niemal w pojedynkę dźwiga na barkach ciężar odpowiedzialności za ofensywne poczynania Wisły. Podczas gdy większość jego kolegów spuściła z tonu po udanej jesieni, on wyraźnie odżył. Popisuje się kapitalnymi strzałami z dystansu, imponuje też w statystykach dotyczących dryblingów.
- Marko Bozić. Dwa ostatnie mecze to 20 dryblingów (!) i aż 14 (!!!) z nich udanych. Najlepszy drybler ligi wykonuje "tylko" 6.84 dryblingów/mecz. Nie ma szybkości, średnio pracuje w obronie, ale umiejętności ofensywne ma kapitalne. Kolejny świetny transfer - zauważył na X Karol Michalak.
Ta druga kwestia faktycznie działa na niekorzyść Bozicia. Jest on piłkarzem mało dynamicznym, nie haruje też w defensywie, ale braki na tych polach nadrabia z nawiązką w kwestiach stricte piłkarskich. To daje Jopowi większy wachlarz możliwości. W zależności od potrzeb, gdy wszyscy obecnie kontuzjowani będą do dyspozycji, może stawiać albo na “szybkościowców”, albo piłkarza pokroju Austriaka. Obecnie, przy kontuzjach Rodado i Sancheza, sytuacja jest bardzo prosta. Na “szpicy” wylądował przesunięty ze skrzydła Duarte, a Bozić odpowiada za lewą flankę. W rzeczywistości i tak często widujemy go bliżej środka. Jak w Bytomiu, gdy znakomicie zszedł w centralną strefę i trafił zza pola karnego.
Teraz Austriak musi potwierdzić przydatność w dłuższym wymiarze. Trzy udane występy dają nadzieję na przyszłość, ale nie przynoszą ostatecznej odpowiedzi, czy sprowadzenie Bozicia było trafionym ruchem “Białej Gwiazdy”. Na tego typu osądy powinniśmy poczekać.

Dyskusja

Przeczytaj również