Perfekcyjny transfer giganta. 80 mln euro? Promocja. "Spełniłem marzenie"

Perfekcyjny transfer giganta. 80 mln euro? Promocja. "Spełniłem marzenie"
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 11:48
O takim skrzydłowym marzy każdy klub na świecie. Szybkość, drybling, jakość, skuteczność. To tylko część atutów zawartych w wachlarzu umiejętności Chwiczy Kwaracchelii. “Gruziński Messi” stał się w Paryżu lepszy od argentyńskiego pierwowzoru.
Zapraszam do tańca. Takimi słowami Chwicza Kwaracchelia mógł zwrócić się do zawodników Liverpoolu przed pierwszym ćwierćfinałem Ligi Mistrzów. Obrońcy “The Reds” byli bezradni w starciu z tak potężną siłą ataku. Nawet Giorgi Mamardaszwili, który przecież zna “Kwarę” jak własną kieszeń, pewnie wielokrotnie pojedynkował się z nim na zgrupowaniach, musiał uznać jego wyższość.
Dalsza część tekstu pod wideo
Lewoskrzydłowy po raz kolejny udowodnił, że jest stworzony do brylowania na europejskich scenach. Kiedy wybrzmiewa hymn Ligi Mistrzów, Kwaracchelia przemienia się w piłkarską bestię. W poprzedniej fazie rozgrywek przekonał się o tym inny z angielskich gigantów, czyli Chelsea. Gruzin rozpoczął na ławce, a po wejściu zanotował dublet i asystę. W starciu z Liverpoolem został pierwszym graczem w historii PSG, który strzelał gole w czterech meczach fazy pucharowej LM z rzędu. Sukcesy Paryżan mają wielu ojców, ale bezdyskusyjnie jednym z nich jest rewelacyjny wychowanek Dinama Tbilisi.

W blasku paryskich fleszy

Kwaracchelia już w poprzednim klubie zyskał status półboga. Poprowadzenie “Azzurrich” do Scudetto sprawiło, że pokochał go cały Neapol. Przez wiele miesięcy na Stadio Diego Maradona powiewały gruzińskie flagi, kibice tatuowali sobie jego podobiznę, a słowo “Kwaradona” odmieniano przez wszystkie przypadki. Problem polegał na tym, że pomimo niewątpliwych sukcesów, szaleństwo na jego punkcie miało charakter lokalny. Napoli to topowy klub, któremu jednak daleko do najbardziej mainstreamowych drużyn świata.
“Kwara” na przykładzie Victora Osimhena zobaczył, że spektakularne występy pod Wezuwiuszem wcale nie muszą otworzyć bram do największych zespołów. Nigeryjczyk latem 2024 roku w atmosferze konfliktu przeniósł się do Galatasaray. W tamtym okienku Gruzin też chciał odejść, ale Napoli zablokowało jego transfer do PSG. Skrzydłowy pozostał w zespole, jednak już nie prezentował najwyższej formy. W rundzie jesiennej poprzedniego sezonu zanotował raptem pięć goli i trzy asysty w Serie A. Następnie wrócił temat przenosin na Parc des Princes. Oferta Paryżan w wysokości 80 mln euro przekonała Aurelio De Laurentiisa.
- Kiedy zadzwoniło do mnie PSG, moja żona była najszczęśliwszą osobą na świecie. Już wcześniej mówiła: “Wyobraź sobie, że kiedyś będziesz grał w Paryżu. Wspaniale byłoby tam mieszkać i żyć”. Odpowiadałem wtedy, że tak, tak, oczywiście, ale wiedziałem, że będzie to trudne. Mieli przecież Mbappe, Messiego, Neymara. Teraz sytuacja się zmieniła. Miałem inne oferty, ale projekt, który przedstawili mi trener i dyrektor, sprawił, że od razu się zgodziłem. Nie wahałem się. Gra w Neapolu była czymś wspaniałym, nigdy tego nie zapomnę. Ale kiedy skontaktowało się ze mną PSG, zrozumiałem, że stałem się piłkarzem klasy światowej. Kiedy pochodzisz z tak małego kraju i możesz trafić do jednego z największych klubów świata, to nie możesz odmówić. Spełniłem marzenie - przyznał w rozmowie z Le Parisien.
Można było zastanawiać się, czy PSG na pewno w tamtym momencie potrzebuje dodatkowego zawodnika w ataku. Enrique miał już bowiem do dyspozycji Ousmane’a Dembele, Desire Doue i Bradleya Barcolę. Kwaracchelia był jednak piłkarzem idealnie skrojonym pod potrzeby “Lucho”. To nie jest bowiem gwiazda, która korzysta z pracy reszty drużyny. Gruzin sam wkłada ogromny wysiłek w każdy element gry, łącząc harówkę w obronie z rewelacyjnymi liczbami w ataku.
- Kwaracchelia to niezwykle wszechstronny piłkarz. Chciałem go tu mieć już w 2023 roku, kiedy przyszedłem do klubu. Łączy w sobie cechy, których poszukujemy w naszym projekcie - młodość, siłę fizyczną, niesamowitą technikę i umiejętności defensywne w grze bez piłki. Ma charakter i odpowiednią mentalność. Wcześniej nie udało nam się go pozyskać, ale teraz nadarzyła się okazja, z której bardzo chętnie skorzystaliśmy - mówił Enrique zimą ubiegłego roku.
- Mówi się, że niektórzy piłkarze, którzy są “supergwiazdami”, nie wykazują odpowiedniej etyki pracy. Ale “Kwara” jest inny. Wykazuje się wyjątkowymi chęciami do pracy. Po każdym treningu w reprezentacji zostaje, żeby dodatkowo potrenować. Dzięki temu regularnie poprawia się o jeden, dwa dodatkowe procenty w konkretnych aspektach gry - przyznał na antenie Sky Sports David Webb, członek sztabu gruzińskiej kadry.
Styl gry Kwaracchelii pomógł Paryżanom wygrać poprzednią edycję Ligi Mistrzów. W półfinale Gruzin zaliczył asystę, w finale zdobył jedną z pięciu bramek przeciwko Interowi. Jednak to nie za te zagrania był najmocniej chwalony. Na największe słowa uznania zasługiwała jego tytaniczna praca w obronie. W pierwszym meczu z Arsenalem miał najwięcej wygranych pojedynków spośród wszystkich zawodników. W decydującym starciu z “Nerazzurrimi” nawet przy wysokim prowadzeniu biegł do każdej piłki jak do pożaru. To właśnie taka mentalność pomogła PSG osiągnąć szczyt.

Król Parku Książąt

W tym sezonie Kwaracchelia znów wymiata. W pięciu meczach tegorocznej fazy pucharowej LM zaliczył pięć goli, asystę, 27 wygranych pojedynków przy skuteczności zagrań na poziomie 91%. W ostatnich 13 występach w rozgrywkach europejskich brał udział przy 13 bramkach. Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, z dorobkiem ośmiu trafień jest drugim najskuteczniejszym zawodnikiem PSG w historii, jeśli chodzi o fazę pucharowę Champions League. Więcej goli, konkretnie 14, wykręcił jedynie Kylian Mbappe. Przypomnijmy, że Gruzin trafił do Paryża w styczniu ubiegłego roku, a już zdeklasował dorobek Messiego, Neymara, Cavaniego czy Ibrahimovicia. To jest kosmos.
- PSG opierało się na spójnej i płynnej grze, ale w pewnym momencie pojawił się zawodnik, który zmienił wszystko swoją dynamiką i umiejętnością wygrywania pojedynków. Kwaracchelia wszedł na boisko, kiedy inni piłkarze byli zmęczeni, a jego wpływ na grę okazał się gigantyczny. Pokazał, że chce wziąć na siebie odpowiedzialność, to poczucie wiary poparte ogromnymi umiejętnościami. Jego wyczucie czasu przy oddawaniu strzałów jest godne podziwu - analizował po spotkaniu z Chelsea Ange Postecoglou na łamach portalu UEFA.
Przypadek Kwaracchelii jest ciekawy, ponieważ jego gra na krajowym podwórku nie wygląda już tak imponująco. W tym sezonie Ligue 1 zebrał tylko cztery gole i cztery asysty w 23 występach. Wygląda to tak, jakby doskonale przyswoił styl pracy zespołu, który w rozgrywkach krajowych gra na zaciągniętym hamulcu. Paryżanie mogą gubić punkty, grać na pół gwizdka w rundzie jesiennej, a koniec końców i tak nic im się nie stanie. W najgorszym scenariuszu raz na kilka lat mogą stracić mistrzostwo na rzecz Monaco czy Lille. W dłuższej perspektywie to jednak niczego nie zmieni. W kolejnych latach nadal to ekipa z Parc des Princes będzie murowanym faworytem do zdobycia kompletu tytułów we Francji. Prawdziwa zabawa zaczyna się wiosną, kiedy dochodzi do decydujących starć w Lidze Mistrzów.
- Czy Kwaracchelia gra inaczej w Lidze Mistrzów niż we Francji? Dla mnie to normalne, że jest bardziej zmotywowany w najważniejszych rozgrywkach w Europie. Ale ja widzę go jako tego samego, świetnego zawodnika. Jest młody, ale już dysponuje bardzo dużym doświadczeniem, które świetnie potrafi wykorzystać - stwierdził Enrique po zwycięstwie z Liverpoolem.
- "Kwara" to bohater Gruzji, cały kraj go kocha. Kiedy PSG wygrało Ligę Mistrzów, to świętowaliśmy tu tak samo, jak w Paryżu. Jego talent, pracowitość i poświęcenie są przykładem dla wszystkich. To nasz superbohater - powiedział dla L'Equipe Giorgi Citaiszwili, skrzydłowy FC Metz. - Kwaracchelia jest niesamowity. Nieważne jak, ale znajdzie sposób, aby ci zaszkodzić. Stanowi ciągłe zagrożenie, jest jak doberman, który nigdy nie odpuszcza. To, co zrobił przy drugiej bramce z Liverpoolem, było niemożliwe - zachwalał Walid Acherchour, ekspert RMC Sport.

Bezcenny

Nazwisko Kwaracchelii spokojnie może być dziś wymieniane w dyskusji na temat najlepszego lewoskrzydłowego świata. Oczywiście, że w tego typu rozmowach raczej nigdy nie zapanuje konsensus. Luis Diaz czy Vinicius notują lepsze statystyki, patrząc na dorobek we wszystkich rozgrywkach. Zdrowy Raphinha też może być zaliczany do czołówki na swojej pozycji. Jednak warto zastanowić się nad tym, którego zawodnika chciałbyś wystawić w meczu np. o półfinał czy finał Ligi Mistrzów. I patrząc na ostatnie dwa sezony, mocno nasuwa się odpowiedź: “Kwaradona”.
Niedawno Miguel Delaney z The Independent poinformował, że Arsenal jest mocno zainteresowany “siódemką” PSG. Nie może to szczególnie dziwić, “Kanonierzy” pewnie chętnie wymieniliby nawet dwójkę Gabriel Martinelli - Leandro Trossard na jednego Kwaracchelię. Pozostaje kwestia tego, dlaczego Paryżanie i reprezentant Gruzji mieliby rozważać rozstanie. Triumfatorzy Ligi Mistrzów mają wszystko, aby walczyć o kolejny europejski skalp. Projekt zmierza w odpowiednim kierunku, trener nigdzie się nie rusza, zawodnicy świetnie bawią się na boisku. Trudno znaleźć powód przemawiający za ewentualną chęcią opuszczenia stolicy Francji. Ktoś powie, że Premier League jest przecież najlepsza na świecie. To prawda, Ligue 1 nie ma jak z nią konkurować. Ale potem angielscy giganci przyjeżdżają w Lidze Mistrzów na Parc des Princes i to oni biegają za piłką.
- To może być uznane za anachronizm, że współczesnych piłkarzy wciąż nazywa się “graczami”. Gra sugeruje zabawę, radość, inwencję twórczą, coś swobodnego. W piłkę już prawie nikt nie gra. Na boisku są jednostki, które wykonują pracę, są elementami pewnej ludzkiej struktury. Ale Kwaracchelia to wyjątek. On gra. Wymyśla coś, tworzy własne schematy z piłką przy nodze. Siłą PSG jest to, że “Kwara” i Doue na drugim skrzydle mają swobodę w operowaniu. To rzadki przypadek i dowód zaufania trenera Enrique do wartości niezwykle utalentowanych graczy z ofensywy - opisał Barney Ronay, dziennikarz The Guardian.
Pozostaje cieszyć się grą ulicznych piłkarzy. Oby ten gatunek nigdy nie wymarł. “Kwara”, Olise, Doue, Vini, Dembele, Yamal, Barcola - takich skrzydłowych aż chce się oglądać w akcji. Szczęście Paryżan polega na tym, że większość z nich reprezentuje ich barwy.

Dyskusja

Przeczytaj również