Polak robi furorę po transferze. Zaraz Liga Mistrzów i reprezentacja? "Zaczął fantastycznie"
Już sam jego transfer do takiego klubu jak Slavia Praga był zaskoczeniem. A co dopiero powiedzieć o formie, którą prezentuje Wiktor Nowak na starcie nowego sezonu. Polak wszedł do ligi czeskiej z drzwiami i futryną. Powołanie do reprezentacji wydaje się już tylko kwestią czasu, a i sam pobyt w praskim klubie nie musi potrwać tak długo.
Po udanym wypożyczeniu w zeszłym sezonie do Wisły Płock, Wiktor Nowak latem nie mógł narzekać na brak zainteresowania. Ostatecznie młody pomocnik, który nawet nie zagrał oficjalnego meczu dla Górnika Zabrze, zdecydował się na przeprowadzkę z Górnego Śląska do Slavii Praga. Krok ten wydawał się co najmniej odważny, bo Nowak był po zaledwie roku gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z kolei Prażanie przez ostatnią dekadę zdominowali ligę czeską, aż sześciokrotnie sięgając po mistrzostwo. Na papierze przeskok mógł okazać się zbyt duży, ale pierwsze tygodnie młodzieżowego reprezentanta Polski w nowym zespole pokazują coś zupełnie innego i zwiastują, że Slavia może być dla niego tylko przystankiem.
Wygląda i gra jak Soucek
Do Slavii nie trafił jako gracz wielkiego formatu i to nie on miał od początku sezonu grać pierwsze skrzypce, a przynajmniej nikt tego od niego nie oczekiwał. Tymczasem w debiucie ze Slovacko ustrzelił dublet i jego ekipa wygrała 5:1, a w wyjazdowej demolce w Ostrawie 4:0 nad Banikiem dołożył jeszcze jednego gola. Trzy bramki w dwóch pierwszych meczach sprawiły, że o Nowaku zrobiło się głośno nie tylko w polskich mediach, ale również za naszą południową granicą. Choć w ostatnich latach przez praską szatnię przewinęło się mnóstwo ciekawych zawodników, takiego wejścia do zespołu nie było od dawna.
- Tu nałożyło się na siebie wiele czynników. Już po samych materiałach, które pojawiły się na klubowych mediach tuż po transferze, było widać, że Wiktora cechują pewność siebie, otwartość i brak kompleksów. Jego charyzma z pewnością bardzo pomaga mu w nowym miejscu. Slavia aktualnie przechodzi też przebudowę i zmienia się jej charakter. Nasz rodak nie jest jest rodzynkiem, ale jednym z wielu nowych zawodników. W pewnym sensie rozbito “starą gwardię”, a w drużynie pojawiło się więcej wychowanków czy piłkarzy, którzy jeszcze niedawno pełnili raczej role drugoplanowe. Wiktor wszedł więc do drużyny z czystą kartą - mówi Szymon Janus, kibic praskiego zespołu.
Latem w Slavii rzeczywiście nastąpiła mocna przebudowa. Z zespołu odszedł wieloletni kapitan Jan Boril, a w pierwszy meczach nowego sezonu z różnych powodów zabrakło takich graczy, jak: Jindrich Stanek, Igoh Ogbu, Oscar Dorley, Lukas Provod, David Moses, Tomas Chory czy David Doudera. Aż dziesięciu zawodników “Czerwono-białych” pojechało też na mundial, dlatego część z nich dołączyła później do treningów z drużyną. Nowak, który rozpoczął przygotowania ze Slavią już na samym początku lipca, wykorzystał swoją szansę. Dobrze prezentował się podczas obozu i sparingów. Jindrich Trpisovsky nie wahał się więc mu zaufać także w starciach o punkty - i ta decyzja w pełni się obroniła.
- Od samego początku mówi się, że to piłkarz podobny do Tomasa Soucka - zarówno pod kątem budowy fizycznej, jak i sposobu poruszania się po boisku. Wiktor gra jednak nieco wyżej, o czym mówił zresztą ostatnio sam trener Trpisovsky. Jego początek jest bez wątpienia znakomity, ale na szerszą ocenę przyjdzie jeszcze czas. Dotąd Slavia mierzyła się z drużynami, które w zeszłym sezonie walczyły o uniknięcie spadku w barażach i raczej obie dysponują słabymi liniami defensywnymi. Nowak jednego z goli strzelił po uderzeniu głową z rzutu rożnego, co od dawna jest jedną z najgroźniejszych broni Slavii. Jego wzrost będzie atutem w Czechach, ale ciekawi mnie, czy uda mu się utrzymać tę formę. Zobaczymy, jak zaprezentuje się w Lidze Mistrzów, jednak ma potencjał, by grać w jeszcze silniejszej lidze - opowiada nam z kolei Jiri Cihak, dziennikarz sportowy iDNES.cz.
Coraz więcej polskich wątków
Slavia już za chwilę rozpocznie swój drugi sezon z rzędu w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Dziesiąte miejsce Chance Ligi w rankingu UEFA sprawia, że mistrz Czech z automatu trafia na salony europejskiej piłki. To cel, który stawia przed sobą Ekstraklasa, ale na razie to nasi południowi sąsiedzi są tu jeszcze o mały krok przed nami. Choć obie ligi są do siebie mocno zbliżone, takie kluby jak Slavia czy Sparta wciąż potrafią być atrakcyjne nawet dla czołowych piłkarzy występujących nad Wisłą. Dotąd bardzo rzadko sięgały jednak po polskich graczy. Nowak może pod tym względem nieco przetrzeć szlak dla kolejnych młodych talentów.
- Slavia od dłuższego czasu bacznie obserwuje polski rynek. Klub już wcześniej pozyskał Bartosza Szywałę, który w zeszłym sezonie rozegrał kilka meczów w drugiej drużynie. Ta występuje w drugiej lidze, więc zobaczymy, czy stopniowo uda mu się przebić do zespołu seniorów. Pamiętajmy, że tego lata do Slavii trafił też Oskar Kubiak, a wcześniej była jeszcze zainteresowana Jonathanem Brunesem, który ostatecznie trafił do Sparty. Myślę, że kolejni zawodnicy z polskiej ligi będą postrzegać Czechy jako trampolinę. W ostatnich latach nasze rozgrywki znacznie się rozwinęły pod względem finansowym, a czeskie kluby odnoszą też sukcesy w europejskich pucharach - podkreśla Cihak.
Transfer Nowaka nie jest jedynym polskim wątkiem z ostatnich miesięcy. W połowie czerwca Slavia ogłosiła nawiązanie ścisłej współpracy z Arką Gdynia. Pod koniec tego samego miesiąca z Trójmiasta do Pragi przeniósł się natomiast wspomniany Kubiak, który ma za sobą całkiem udany sezon najpierw na wypożyczeniu w Sokole Kleczew, a później już Arce. I chociaż na razie narzeka na problemy zdrowotne i na występy w pierwszym zespole mistrza Czech może jeszcze trochę poczekać, to kolejny talent, który trafił nad Wełtawę. I być może wcale nie ostatni.
- Myślę, że powinniśmy coraz mocniej spoglądać na polski rynek. W ostatnich latach Slavia znajdowała się w słabszej pozycji negocjacyjnej w porównaniu do klubów z Włoch, Niemiec czy Anglii, ale teraz sytuacja się zmieniła. Piłkarze zaczynają dostrzegać, że w Czechach mogą osiągnąć sukces i to właśnie poprzez grę w naszej lidze wybić się do klubu z TOP5. Taki przystanek w Slavii może być korzystny dla obu stron. Polscy zawodnicy nie mają stąd daleko do swojej ojczyzny, a uważam, że ogólna jakość rozgrywek jest lepsza niż w waszym kraju. Chętnie zobaczyłbym więcej takich transferów - mówi nam Tony Veis, również kibic aktualnego mistrza Czech.
Od ciekawostki po bohatera
Nawet jeśli Trpisovski w dwóch pierwszych meczach wystawił dość eksperymentalny skład, bilans 9:1 powinien dać mu sporo do myślenia. Po powrocie do gry uczestników mundialu Nowak wciąż może liczyć na swoje minuty. To jeden z pozytywnych bohaterów Slavii, których klub bardzo teraz potrzebuje. Jaroslav Tvrdik, prezes klubu, jest skonfliktowany z Tribuną Sever, a więc grupą najbardziej zagorzałych kibiców Prażan. Atmosfera wokół “Sesivanich”, czyli dosłownie “Zszytych”, już od dłuższego czasu jest dość gęsta i aby te wzajemny rany nomen-omen zszyć, potrzebne są takie historie jak ta Nowaka.
- Po opiniach Czechów widzę, że Wiktor szybko zbudował sobie tam markę i odbierają go bardzo pozytywnie. Fundament już jest, ale trochę pracy go jeszcze czeka. Gdy trafił do Slavii, moi prascy przyjaciele mieli takie podejście, że “fajnie, w końcu zagra u nas jakiś Polak i pewnie dostanie swoje minuty, ale raczej w końcówkach”. Wielu fanów traktowało go raczej jako ciekawostkę bez większych oczekiwań. Tymczasem Nowak przebił się do pierwszego składu i narracja od razu się zmieniła, bo teraz nasi południowi sąsiedzi naprawdę opowiadają mi już o “polskim Soucku” - mówi Janus.
Slavia znana jest z tego, że potrafi dobrze kupić, ale jeszcze lepiej sprzedać. Przykładów takich ruchów w ostatnich latach można tylko mnożyć. Malick Diouf zanotował praktycznie jeden pełny sezon w pierwszym zespole Slavii, zanim trafił za 22 miliony euro do West Hamu. Antoninowi Kinskiemu też wystarczył tylko rok, aby za 16 milionów euro przejść do Tottenhamu. Podobnie układały się też losy Davida Juraska, Alexandra Baha (obaj obecnie w Benfice) czy Abdallaha Simy (wcześniej Brighton, a teraz Lens). Droga Nowaka, który do Slavii trafił za 2,4 miliona euro i liczy teraz na powołanie do reprezentacji Polski, może być podobna.
- Slavia jest klubem, w którym łatwo jest dostać szansę, jeśli tylko na nią zasługujesz i się przykładasz. Nowak udowodnił już jedno i drugie. Teraz musi się przede wszystkim musi się teraz przede wszystkim skupić na grze. Zaczął fantastycznie i zaplusował chyba u wszystkich kibiców Slavii oraz u samego trenera. Świetnie wykorzystał okazję, którą zgotował mu los. Klub potrzebuje teraz nowych bohaterów, którzy pomogą mu w ponownym scaleniu środowiska i poprowadzą do sukcesów. Wiktor wstęp do takiej historii już napisał. Slavia uwielbia i potrafi robić szybkie interesy. W przypadku Nowaka również może być trampoliną do dalszej kariery. Jeśli tylko będzie dalej szalał tak jak teraz, to długo w barwach prażan nie będziemy go oglądać - podsumowuje Janus.