Polak wymiata w mocnej lidze. Od lutego strzela tam najwięcej goli. Urban musi go powołać

Polak wymiata w mocnej lidze. Od lutego strzela tam najwięcej goli. Urban musi go powołać
Wojciech Szubartowski / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 11:30
Jeśli w perspektywie przyszłości, a nawet i teraźniejszości, martwimy się o pozycję napastnika w reprezentacji Polski, musimy spojrzeć w kierunku Adriana Benedyczaka. 25-latek od kilku miesięcy robi prawdziwą furorę w lidze tureckiej. Błyszczał na wiosnę, kapitalnie zaczął też nowy sezon.
Przez lata atak w reprezentacji Polski był dosłownie zabetonowany. Kręciliśmy się wokół tych samych nazwisk: Lewandowski, Świderski, Piątek, Buksa. Wcześniej także Milik. Nadchodzi jednak czas, kiedy trzeba wpuścić do tej formacji trochę świeżej krwi i poszukać alternatyw. Bo pierwszy z wymienionych ma już 38 lat, ostatni od dawna walczy z kontuzjami, a pozostała trójka - zbliżająca się do trzydziestki albo będąca już po niej - jest daleko od optymalnej formy.
Dalsza część tekstu pod wideo

Wejście smoka? Nie tylko

Na ostatnim zgrupowaniu w końcu zobaczyliśmy trochę inne twarze. Jan Urban docenił Karola Czubaka i Mateusza Żukowskiego, którzy w poprzednim sezonie robili furorę kolejno w PKO BP Ekstraklasie i niemieckiej 2. Bundeslidze. Na horyzoncie pojawia się natomiast jeszcze inna postać, którą w kadrze także warto przetestować.
Adrian Benedyczak, bo o nim mowa, odnalazł chyba swoją ziemię obiecaną. Na początku 2026 roku przeniósł się do tureckiej Kasimpasy i na kilkumiesięcznym wypożyczeniu spisał się tak kapitalnie, że latem ten sam klub pobił dla niego swój historyczny rekord transferowy, wykładając na stół cztery miliony euro (wcześniejszy opiewał na półtora).
Polaka z rytmu nie wybiła nawet letnia przerwa między sezonami. W rundzie wiosennej kampanii 2025/26 strzelił 10 goli w 14 meczach, dorzucając do tego jedną asystę, a na początku trwających obecnie rozgrywek trafiał do siatki w obu rozegranych spotkaniach - najpierw uratował remis z Trabzonsporem (1:1), potem dał skromne zwycięstwo w rywalizacji z Corum FK (1:0).
Nie jest to zatem tylko chwilowy wystrzał, a trwający już ponad pół roku naprawdę bardzo dobry czas byłego zawodnika Pogoni Szczecin. Co ważne - potrafi on karcić także topowe tureckie kluby. Strzelał przeciwko Galatasaray, Besiktasowi czy Trabzonsporowi. Do kompletu brakuje mu w zasadzie tylko bramki z Fenerbahce.

Najlepszy w Turcji, w Europie czołówka

Żeby tego było mało, licząc gole strzelone w lidze tureckiej od początku lutego, a więc debiutu Benedyczaka w Kasimpasie, Polak jest numerem jeden całych rozgrywek, ex aequo z Victorem Osimhenem z Galatasaray. Obaj zdobyli w tym okresie po 12 bramek. Ba, w 10 topowych ligach Europy zaledwie trzech piłkarzy trafiało częściej - to Donyell Malen z Romy, Harry Kane z Bayernu i Esteban Lepaul z Rennes.
Adrian Benedyczak
Transfermarkt
Benedyczak wyrósł w ostatnich miesiącach na czołowego napastnika ligi, która jest przecież naprawdę bardzo silna. Wystarczy wspomnieć, jakie postacie ruszyły nad Bosfor tego lata. To choćby Mohamed Salah, Mason Greenwood, Romelu Lukaku, Dusan Vlahović czy Leandro Trossard. A są też przecież ci, którzy podobny kierunek obrali już znacznie wcześniej - choćby wspomniany Osimhen czy Mauro Icardi.
Jeśli Polak dyspozycję z rundy wiosennej poprzedniego sezonu i początku obecnych rozgrywek będzie w stanie utrzymać dłużej i faktycznie zakotwiczy w tak doborowym gronie czołowych strzelców Super Lig, grając przecież dla ligowego średniaka, trzeba będzie kłaniać mu się w pas. I oczywiście wykorzystać jego “prime” w reprezentacji Polski. Na dobrą sprawę 25-latek powołanie powinien utrzymać już teraz.
- Przy naszej biedzie w ataku, trzeba dać szansę na najbliższym zgrupowaniu. Imponująca regularność w lidze tureckiej - napisał na X dziennikarz Eleven Sports, Piotr Dumanowski.

Buffon wiedział

O tym, że Benedyczak ma naprawdę duże możliwości, pisało i mówiło się już w czasach jego gry dla Parmy. Półwyspu Apenińskiego ostatecznie nie podbił, choć w Serie A i przede wszystkim Serie B też miał swoje przebłyski. W 129 meczach strzelił 29 goli, zaliczył osiem asyst. Fanem jego talentu był sam… Gianluigi Buffon.
- Che Dio ci Benedyczak! - napisał po jednym ze spotkań legendarny bramkarz, który wykorzystał tym samym podobieństwo między włoskim słowem benedica (błogosławić) a nazwiskiem polskiego piłkarza.
Pojawia się więc pewne światełko w tunelu dla ataku reprezentacji Polski. Czy Benedyczak ją zbawi? Na takie opinie na pewno zbyt wcześnie. Ale w gronie snajperów będących jeszcze naprawdę daleko od piłkarskiej mety, wydaje się jednym z najbardziej konkretnych i przyszłościowych napastników.

Przeczytaj również