Polski klub rozbił bank, konkurencja zmiażdżona. Historyczny sukces na horyzoncie

Wraca Betclic 1 Liga! Na świeczniku jak zwykle będzie Wisła Kraków, ale to nie “Biała Gwiazda” świeciła najjaśniej podczas zimowej przerwy. Wieczysta ruszyła na łowy, rozbiła bank i wiosną będzie celować w awans. Wraz z nią - inne kluby z grupy pościgowej. O Ekstraklasie mogą myśleć nawet w 11. w tabeli ŁKS-ie. Zapinajcie pasy, startujemy.
W ubiegły piątek do gry wrócili ekstraklasowicze, teraz ich śladem podążą ci, którzy o grze w elicie marzą - z przytupem startuje runda wiosenna I ligi. Przytupem, bo już w pierwszej kolejce obejrzymy dwa hity. Najpierw Wisła Kraków podejmie odnowiony GKS Tychy Łukasza Piszczka, a następnie w starciu dwóch rannych po jesieni wielkich marek Ruch zmierzy się ze Śląskiem. Sprawdzamy, co działo się na zapleczu podczas przerwy i czego możemy spodziewać się w drugiej fazie sezonu.
Wisło, szampany do lodówki
Fortuna dla tego, kto latem by przewidział, że tuż za półmetkiem w strefie barażowej będą kolejno: Polonia Bytom, Pogoń Grodzisk Mazowiecki, Chrobry Głogów i Stal Rzeszów. Kwartet ten poprzedza dominująca ligę i pędząca po Ekstraklasę Wisła Kraków, a TOP6 zamyka Wieczysta. W tabeli mamy jednak niesamowity ścisk, bo Polonię od Wieczystej dzielą cztery punkty, zaś tyle samo “oczek” co beniaminek z Chałupnika mają cztery kolejne ekipy. Dorzucając do tego dotychczas raczej “papierowego tygrysa” z Łodzi, wychodzi, że o awans bije się ponad 60% ligi. Galimatias!
Zimą kluby przyjęły różne strategie. Wiele z nich postawiło na stabilizację, niektóre, dotąd przyczajone, czekają na atak transferowy w dalszej fazie okienka (w Polsce zamyka się ono 25 lutego). Powód jest prosty; nasi pierwszoligowcy to często opcja nie tyle A, B, ile C, D albo i E dla wielu zawodników. Szczególnie ci biedniejsi, jak Znicz Pruszków (jeden ruch). Jednego transferu do klubu dokonała także Wisła Kraków - i to jej najpierw poświęcimy kilka zdań.
Lider tabeli uzupełnił najpilniejszą potrzebę, czyli drugą “dziewiątkę” do Angela Rodado, pozyskując Jordiego Sancheza. Starszy z Hiszpanów już zdążył trafić do siatki w sparingu, a jego zadanie to przede wszystkim odciążenie największej gwiazdy. Wisła przestała wprawdzie być drużyną jednego nazwiska, ale wsparcie Rodado to mus. Angel nie jest robotem, miewał słabsze momenty plus kłopoty zdrowotne. Ściągnięcie doświadczonego, znanego na polskim rynku Sancheza, żadnego “kota w worku”, ma ręce i nogi. Szczególnie, że w razie konieczności obaj Hiszpanie spokojnie mogą stworzyć ofensywny duet. W tyłach po kontuzji wrócił Alan Uryga, a następny będzie Rafał Mikulec.
Jeśli chodzi o odejścia, klub nieco wyczyścił kadrę, żegnając Igora Łasickiego, Oliviera Sukiennickiego i Wiktora Staszaka. Ponadto oferty były odrzucane, m.in. za Kacpra Dudę czy samego Rodado, pod którego podchody robił argentyński CA Talleres. Mogło dojść do rozstania z Jakubem Krzyżanowskim, tyle że piłkarza nie interesowała przeprowadzka do Banika Ostrawa. W efekcie jedynym poważniejszym osłabieniem jest kontuzja Marko Bozicia, który wypadł na kilka tygodni i ogranicza opcje Mariusza Jopa w ofensywie. Kibiców mogły też martwić wyniki większości sparingów, ale do nich zawsze warto podchodzić z dystansem. Szczególnie, że próba generalna przebiegła na “piątkę” - tyle goli wiślacy wrzucili Stali Mielec. Wszystko wskazuje na spokojną wiosnę i - tak, tak, wiemy, że futbol bywa nieprzewidywalny - nasze pytanie to nie czy, a kiedy “Biała Gwiazda” zapewni sobie upragniony awans. A potem można fetować 120-lecie klubu i szykować się na Wrexham.
Wieczysta rozbiła bank
Królem zimowego polowania okazała się najbogatsza w stawce Wieczysta. Beniaminek chce i może dużo, ale warto docenić, że tym razem wydawał się działać, owszem, z rozmachem, ale i rozsądkiem. Spełniły się zapowiedzi wiceprezesa ds. sportowych Sławomira Peszki:
- Przed okienkiem już są nam podsyłani zagraniczni zawodnicy, którzy albo rzadko grają w swoich klubach, albo są po kontuzjach, mają ponad 32 lata, a ktoś stara się mi wmówić, że piłkarz się odbuduje. My nie jesteśmy Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, żeby brać każdego - mówił w grudniu na kanale Meczyki. - Drodzy agenci, przestańcie wysyłać mi ten szrot, piłkarzy piątego sortu, których nikt nie chce, ale może Wieczysta się nabierze. Nie, k***a, nie nabierze się. Skończyło się - grzmiał wcześniej w mediach społecznościowych.
Teraz “Peszkin” zdradził, że Wieczystej proponowano np. Mario Balotellego czy Jamesa Rodrigueza. Nie tędy droga. Przy Chałupnika postawili na inne nazwiska i świeżą, młodą krew. Środek obrony, dotąd trzymany głównie na barkach Michała Pazdana, wzmocniło dwóch piłkarzy. Eliasa Olssona (22 lata) znamy z Lechii Gdańsk, natomiast Aleksandar Djermanović (23 l.), kapitan OFK Belgrad, wygląda na transfer “pod Ekstraklasę”. Twardy, solidny stoper kosztował kilkaset tysięcy euro i powinien z miejsca dać oczekiwaną jakość. Podobnie napastnik Paulinho z Otelul Galati, który w tym sezonie ligi rumuńskiej strzelił siedem goli. Do tego dochodzi środkowy pomocnik Nikola Kneżević (22 l.), wyceniany przez Transfermarkt na 1,5 mln euro - słychać, że to też kawał piłkarza. Wygranym zimowych przygotowań ma być zaś utalentowany Natan Dzięgielewski (21 l.), rok temu błyszczący w GKS-ie Tychy, potem niewiele grający w Górniku Zabrze. Pod granie Kazimierza Moskala - profil w sam raz.
Wszystkie te nazwiska bledną jednak przy najgłośniejszym transferze, Mikkelu Maigaardzie. Wieczysta nie pierwszy i nie ostatni raz zszokowała konkurencję, wyciągając z Cracovii jej czołowego piłkarza. Skorzystała z wygasającego latem kontraktu Duńczyka, przelała “Pasom” trochę ponad milion złotych i rozbiła bank. Maigaardowi zapłaciła fortunę, słychać, że przebiła miesięczną pensję Rodado w Wiśle. To kosmiczny ruch jak na warunki pierwszoligowe.
Efekty mają być jasne i natychmiastowe - inny wynik niż awans nie wchodzi w rachubę. Wydaje się, że w Krakowie odrobili lekcję z jesieni. Zmienili strategię, wzmocnili kadrę, dali trenerowi Moskalowi solidne narzędzia, by wyprzedził biedniejszych rywali i wprowadził jedyny taki klub w Polsce na salony. To już nie są tylko głośne nazwiska, wreszcie pojawił się plan, szersza perspektywa. Jeśli Wieczysta, która pięć lat temu grała w okręgówce, będzie jednością, drużyną, zorganizowaną przede wszystkim po stracie piłki, a nie zlepkiem jakościowych indywidualności, to za cztery miesiące Kraków zostanie piłkarską stolicą kraju, z trzema zespołami w Ekstraklasie.
Mocno u Piszczka, szok w Śląsku
Zimą z ciekawością spoglądaliśmy na GKS Tychy, gdzie pod koniec pierwszej rundy zameldował się Łukasz Piszczek. Było jasne, że podpisując kontrakt musiał dostać gwarancję porządnych wzmocnień, których brakowało latem, co doprowadziło do fatalnych wyników i zwolnienia pechowego Artura Skowronka. Teraz tyszanie na dobre wzięli się za łatanie wielu dziur. “Piszczu” dostał aż dziewięć nowych nazwisk, od wybranego kapitanem Igora Łasickiego, przez nowego bramkarza (Jakub Mądrzyk z Rakowa) i duet z Wieczystej (Paweł Łysiak, Dani Sandoval), po zaufanego żołnierza Jacka Wuwera z Goczałkowic. Są też sprawdzeni w pierwszoligowym boju Piotr Krawczyk i Bartłomiej Barański, znany z Widzewa stoper Luis Silva czy Marcin Listkowski, który dostanie kolejne miejsce do odbudowy. Całościowo: dużo, ciekawie, wielowymiarowo, z uzupełnieniem najpilniejszych braków. Legenda Borussii Dortmund dostała zestaw pod utrzymanie i budowę zespołu na kolejny sezon. Bez wymówek. Na pracę trenerską Piszczka, wciąż przecież zagadki w tej roli na tym poziomie, będziemy spoglądać z dużą uwagą.
Rewolucję dostaliśmy również w Śląsku Wrocław, tyle że nie taką, której mogliśmy się spodziewać. Prędzej typowalibyśmy odejście Ante Simundzy i poważne zmiany kadrowe, tymczasem dokonał się przewrót w gabinetach. Prezesa Michała Mazura i dyrektora sportowego Dariusza Sztylkę zastąpili Remigiusz Jezierski i Rafał Grodzicki. Śląsk, jak zwykle, dostał też kosmiczny zastrzyk publicznych pieniędzy, bo aż 30 mln złotych. Niezależnie od “fikołków” ludzi klubu i miasta - nie, to jest bazowo nie do obrony, natomiast rzeczywistość bywa nieprzyzwoita, poza logiką. Nie zawsze mamy na nią wpływ. Ze strony sportowej Wrocławianie swoje się naczekali, ale w końcu dopięli jak na razie dwa ruchy.
Pierwszy bardzo mocny, bo z ŁKS-u wyciągnięto kapitana Michała Mokrzyckiego, czołowego środkowego pomocnika ligi. Drugi nabytek, Lamine Ba, reprezentant Mauretanii, ma uzupełnić środek obrony, opuszczony przez Serafina Szotę. Kapitan Śląska jesienią zupełnie zawodził i dołączył do Arki Gdynia. Mógł go zastąpić Lukas Klemenz, ale specyfika pracy we Wrocławiu de facto zablokowała ten transfer, o czym na kanale Meczyki opowiadał prezes Jezierski:
Nie ma też Besara Halimiego, Tomasso Guercio czy Jakuba Jezierskiego. Klub nadal jest aktywny na rynku. Zobaczymy, czy Śląsk będzie w stanie odbić się po rozczarowującej jesieni, kiedy to kulała przede wszystkim organizacja gry w tyłach. Ante Simundza dostał spory kredyt zaufania, natomiast, mówiąc wprost nie postawilibyśmy ani złotówki na to, że dokończy rundę (ani że wywalczy awans). Wrocławski gigant na glinianych nogach to dalej ogromny znak zapytania.
Zahaczyliśmy o Wieczystą i Śląsk, tymczasem po 19. kolejce na miejscu premiowanym awansem stacjonuje Polonia Bytom. Beniaminek jesienią zachwycał, a Łukasz Tomczyk kapitalną pracą zasłużył na kredyt zaufania w Rakowie. Drużynę przejął z jego rąk Patryk Czubak, stąd Polonia też stanowi zagadkę, czy z nowym sztabem dalej będzie szła w kierunku z ostatnich kilkunastu miesięcy. Poza Tomczykiem odszedł najlepszy bramkarz poprzedniej rundy, Axel Holewiński, dziś “zablokowany” w Pogoni Szczecin. Brakuje również Kacpra Terleckiego. Nowe twarze? Jakub Łukowski, czyli doświadczenie, a także wracający z Włoch 19-letni Jan Łabędzki. Siłą ekipy z Bytomia powinien być mocny kolektyw, który musi odpierać ataki grupy pościgowej.
Będzie sensacyjny awans?
Za Polonią w tabeli są Pogoń Grodzisk, Chrobry i Stal Rzeszów, które nie dokonały ani jednego transferu. Z jednej strony stabilizacja, z drugiej ograniczone środki finansowe, natomiast warto podkreślić, że żadna z tych ekip - awans którejkolwiek byłby całościowo sensacją - jak dotąd się nie osłabiła. Pogoń zatrzyma do końca sezonu Rafała Adamskiego, exodus młodych talentów ze Stali także nastąpi latem, jedynie w Głogowie niewykluczone jest zimowe odejście filaru obrony, Myrosława Mazura. Wszystkie wymienione zespoły jesienią sporo namieszały i nie inaczej powinno być wiosną. Ścigające je większe marki - poza Wieczystą - specjalnie zimą nie zaszalały. Spokój zapanował w Chorzowie, a Polonia Warszawa i Miedź Legnica rozsądnie uzupełniły kadrę. Na Konwiktorskiej zameldował się np. Hide Vitalucci, wyróżniający się w ubiegłym sezonie jako zawodnik Arki. To m.in. on ma dogrywać Łukaszowi Zjawińskiemu, który wypełni wygasający w czerwcu kontrakt.
W Legnicy ciekawie wygląda pomocnik Erdal Rakip, posiadacz ponad 250 gier dla Malmoe FF, w tym w Lidze Mistrzów. “Miedzianka” sprzątnęła też sprzed nosa ŁKS-owi Cezarego Polaka, mało grającego w Jagiellonii.
A propos ŁKS-u: im dłużej trwała zimowa przerwa, tym bardziej narastała frustracja kibiców. Adam Marciniak zwykł mawiać, że w Łodzi pod kątem organizacyjno-finansowym nigdy nie było tak dobrze jak ostatnio, tymczasem brakowało najważniejszego: wyniku sportowego. Nie powiodła się misja Szymona Grabowskiego, zawodziły letnie nabytki. Przyszedł Grzegorz Szoka, dokończył rundę i kilka tygodni czekał na jakiekolwiek wzmocnienia (poza powrotem Kacpra Terleckiego z Bytomia). Nie udało się pozyskać Vitalucciego czy Polaka, dopiero na ostatniej prostej przed wznowieniem ligi przy al. Unii pojawili się Maksymilian Pingot do linii obrony i Jack Patterson z młodzieżówki Evertonu. Raczej uzupełnienia niż wzmocnienia “od ręki”, chociaż ŁKS nadal ma mocną kadrę - grunt, by to poukładać, zorganizować, odczarować. Margines błędu jest niewielki, bo trzeba odrobić cztery punkty straty do strefy barażowej (i minąć kilka drużyn po drodze).
Komu spadek?
Nie zanosi się, by ani baraże, ani spadek groziły Odrze Opole i Pogoni Siedlce, które otworzą drugą rundę w piątek 6 lutego o 18:00. Obie drużyny postawiły na kilka ruchów, bacznie śledzić będziemy byłego napastnika Legii Macieja Rosołka, wracającego po latach do Siedlec. Z ekip mocniej zamieszanych w batalię o utrzymanie, wyłączając GKS Tychy, najwięcej działo się w Mielcu. Stal ma za sobą koszmarny czas, a Ireneusz Mamrot nie odmienił zespołu, któremu grozi powtórzenie wyczynu Warty Poznań i drugi spadek z rzędu. Być może z Maciejem Gostomskim między słupkami i kilkoma innymi nabytkami będzie łatwiej o uniknięcie najgorszego scenariusza.
Rzecz w tym, że ktoś spaść musi, a Stal wygląda na papierze jak realny kandydat do relegacji. Strata do 15. Znicza wynosi cztery punkty - w Pruszkowie znów chcą oszukać przeznaczenie, licząc przede wszystkim na kapitalnego Radosława Majewskiego. Górnik Łęczna zaś nie wywiesił białej flagi, a wskrzesił trenersko Jurija Szatałowa i zrobił porządki kadrowe. Na tyle, ile pozwalał mu nikły budżet. Bitwa o utrzymanie zapowiada się równie ciekawie, co o awans.
Innymi słowy, nudy nie będzie, możemy to zagwarantować. Tych nieprzekonanych czy niezaznajomionych zachęcamy do zawarcia przyjaźni z I ligą - nieprzewidywalną, emocjonującą, coraz lepszą piłkarsko, bogatszą, z wielkimi markami na pokładzie. Nie pożałujecie.
Oglądajcie I Liga Raport - zapowiedź rundy na kanale Meczyki
