Portugalia ma duży problem. "Nikt o zdrowych zmysłach tego nie chce"

Portugalia ma duży problem. "Nikt o zdrowych zmysłach tego nie chce"
IMAGO / pressfocus
Janusz - Basałaj
Janusz BasałajDzisiaj · 15:30
O "zmierzchu piłkarskich Bogów" podczas trwających mistrzostw świata - pisze Janusz Basałaj w kolejnym odcinku swojego mundialowego cyklu felietonów.
Kroniki Piłkarskie Janusza Basałaja to zbiór felietonów, w których doświadczony dziennikarz Meczyki.pl komentuje bieżące wydarzenia ze świata futbolu. Na czas trwających mistrzostwa świata zamieniają się one w Mundialowe Kroniki. Bo przecież dziś wszyscy żyjemy tym, co dzieje się za oceanem.
Dalsza część tekstu pod wideo

Legendy zmierzają do mety

Jesteśmy skazani na wielkie gwiazdy. Kiedy czekamy na finały mistrzostw świata, to nie śpimy z podniecenia, że zobaczymy na Mundialu bohaterskie jedenastki Uzbekistanu, Jordanii czy RPA. Zachowując szacunek dla tych drużyn i uznanie za awans do tego turnieju, ostrzymy jednak zęby, że przez kilka tygodni zobaczymy ich: wielkie gwiazdy światowego futbolu… Artyści futbolu, kreatorzy piłki, bohaterowie i idole wszystkich kibiców. Tych starych oglądających piłkę od kilkudziesięciu lat i tych najmłodszych, którzy koniecznie muszą mieć koszulkę z nazwiskiem idola.
Lata lecą, licznik bije, konto ciągle puchnie i taki idol staje się żywym pomnikiem, symbolem futbolowej maestrii, z którym prezes, dyrektor sportowy, trener, koledzy z zespołu muszą się liczyć. Co więcej - akceptować ich status bohatera narodowego, ich zachcianki, ich fochy… Swymi dokonaniami i nazwiskiem może stać się zakładnikiem klubu, reprezentacji. No jak bez idola kochanego bez pamięci przez fanów budować silną jedenastką? Do tego dochodzi wielka popularność zamieniona na wpływy finansowe także dla klubu czy federacji. Ogłoszenie informacji, że w meczu towarzyskim np. Polska – Portugalia nie wystąpią (z różnych względów) Cristiano Ronaldo i Robert Lewandowski z pewnością wpłynie na kibica, który nie będzie się spieszył na taki mecz… Można zamachnąć się na boskość idola, ale wiąże się to z wielkim ryzykiem. Zapytajcie o to byłego selekcjonera naszej reprezentacji, Michała Probierza… Ile by nie miał racji i logicznych argumentów, nawet najbardziej dynamiczny i rzutki trener czy prezes może przegrać z narodem piłkarskim, który dogmaty o boskości i nienaruszalności swego ulubieńca przyjmuje ze śmiertelną powagą.
Czy obserwacja pierwszej rundy finałów upoważniłaby mnie do wysłania w świat hasła: "Zmierzch Bogów"? Tytuł mocny i efektowny, zapożyczony ze słynnego filmu włoskiego reżysera Luchino Viscontiego. Wszyscy widzieliśmy nieporadnego Brazylijczyka (zmieniony w drugiej połowie przez Carlo Ancelottiego) Casemiro (35 lat). A Luka Modrić (41), który swym juniorskim faulem dał rzut karny Anglikom? Edin Dżeko (40) zwalniający grę jedenastki Bośni i Hercegowiny, i w rezultacie zmieniony w 64. minucie meczu ze Szwajcarami. Nie czepiałbym się tych zmian dojrzałych zawodników. Gorsza jest refleksja, że chyba oglądamy trochę wypalonych, zmęczonych piłką i życiem wielkich sportowców.

Problem z CR7?

Dziś cała Portugalia ma wielki kłopot z Cristiano Ronaldo (41). Bohater narodu, wielki idol nazywany jest “wielkim hamulcowym” jedenastki Portugalii. Zamach na świętość? Bluźnierstwo? Brak szacunku? CR7 sprawiał jednak wrażenie odstającego od swych kolegów w meczu z Demokratyczną Republiką Konga (bardzo dobry mecz stopera Widzewa, Steva'a Kapuadiego w barwach Konga). Faktycznie Ronaldo jakby hamował pełną polotu i pomysłową grę pomocników drużyny Roberto Martineza. Ten ostatni jest na tyle mocnym selekcjonerem, obdarzonym przez władze federacji i kibiców szacunkiem i zaufaniem, że powinien sobie poradzić z Cristiano. Zacząć mecz z Uzbekistanem z CR7 na ławce? Nie rozśmieszajcie mnie! Drugi team Portugalczyków w taki meczu da sobie radę bez największych gwiazdorów w pierwszym składzie. Chyba że CR7 wyprowadzi swą jedenastkę na ten mecz po to, by “zaskoczyć” i wbić kilka goli. Jak mawiają doświadczeni trenerzy takie “spotkanie na przełamanie”. Nie będę się bawił w tanie psychologizowanie i powtarzał, że nie widziałem blasku i pasji w oczach CR7. A telewizor mam całkiem duży i obraz jak żyleta…
Portugalia ma problem. I Martinez ma problem, i prezes federacji Pedro Proenca, i koledzy Ronaldo z reprezentacji. Nikt w Portugalii o zdrowych zmysłach nie chce się odkochać w Cristiano, ale w mistrzostwach trzeba punktować, awansować i powalczyć o medale. A takie apetyty są tam uzasadnione. Według mnie nawet bez takiego asa w pierwszym składzie Portugalia może bić się co najmniej o półfinał. Jak mawiał niezapomniany Kazimierz Górski, mamy kolejną “tajemnicę Mundialu”. Tajemnicę, a może zagadkę, którą pilnie musi rozwiązać Portugalia.
Z tego “Zmierzchu Bogów” wyłamuje się tylko Leo Messi (39), który wbił trzy gole w spotkaniu Argentyna - Algieria, pokazując pasję i żywotność nastolatka. Pierwszy mecz turnieju, “tylko” Algieria itd. itp. Ale Messi nie wyglądał jak weteran sezonu 2025/26 pełnego wysiłku, kilkudziesięciu meczów i wojaży ze stadionu na stadion. Ci weterani z Europy mają za sobą morderczy sezon w europejskich pucharach. Czego nie doświadczył Messi, ale i Cristiano Ronaldo też.
Zanim doczekamy się tego "Zmierzchu Bogów", dajmy jednak im szanse w kolejnych spotkaniach, mając nadzieję, że przez cztery lata czekaliśmy na ich piłkarską boskość, a nie na nawet fantastyczne boiskowe rzemiosło ich młodszych kolegów.

Przeczytaj również