Portugalia oszalała na punkcie Pietuszewskiego. "Diament, kopalnia złota"

Portugalia oszalała na punkcie Pietuszewskiego. "Diament, kopalnia złota"
screen/Porto
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:50
Wejście smoka. Oskar Pietuszewski wkroczył do FC Porto z drzwiami i futryną. Dotychczas fani ekipy z Estadio do Dragao zachwycali się Janem Bednarkiem i Jakubem Kiwiorem. Skuteczny duet przemienił się w magiczne trio.
Kariera Oskara Pietuszewskiego mknie w niesamowitym tempie. 7 stycznia został oficjalnie zaprezentowany jako zawodnik FC Porto. W minioną środę z wysokości ławki rezerwowych obserwował triumf swojej nowej drużyny nad Benfiką w ćwierćfinale Taca de Portugal. A w niedzielny wieczór sam pomógł odnieść ligowe zwycięstwo nad Vitorią Guimaraes. Wystarczyło mu pięć minut na murawie, aby wywalczyć rzut karny, który zaowocował jedynym golem w tym meczu. To była firmowa akcja 17-latka. Dobre przyjęcie piłki, odważne wejście w pole karne i skłonienie rywala do popełnienia błędu. Tak grają rasowi skrzydłowi.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Oskar Pietuszewski wywalczył rzut karny kilka minut po wejściu na murawę! Brawo Polak rodak - napisał Marcin Gazda, komentator Eleven Sports. - Szybko dał Oskar Pietuszewski konkrety w Porto. Kilka minut na boisku, dynamiczny wjazd w pole karne i wywalczony rzut karny - wtórował Michał Borkowski.

Duże nadzieje

Jako Polacy oczywiście żyliśmy krótką, ale dość intensywną sagą transferową z Oskarem Pietuszewskim w roli głównej. W Portugalii ten ruch również odbił się szerokim echem. Porto nigdy wcześniej nie wydało tak dużych pieniędzy na 17-letniego zawodnika. Ale już teraz widać, że kwota około 10 mln euro może okazać się rewelacyjną inwestycją “Smoków”. Raczej nikogo nie zdziwi, jeśli w przyszłości za skrzydłowego będą płacić znacznie, ale to znacznie więcej.
- Pietuszewski to dynamiczny skrzydłowy z wyjątkowym przyspieszeniem, jest bardzo eksplozywny, potrafi kilkoma kontaktami z piłką zrobić przewagę, wygrywając pojedynki z obrońcami. Może zapewnić drużynie jeszcze większą mobilność w ofensywie, co jest kluczowym elementem w systemie Fariolego. Mocne strony Oskara to drybling, szybkość i nieprzewidywalność - można było przeczytać na łamach MaisFutebol.pt.
- To transfer przede wszystkim z myślą o kolejnym sezonie, ponieważ Oskar dołączył do zespołu na około cztery miesiące przed końcem obecnych rozgrywek. Mimo to już teraz może dodać drużynie dynamiki i stanowić opcję numer dwa na skrzydłach, a w niektórych meczach stać się kluczowym zawodnikiem jako "tajna broń" z ławki - mówił dla WP Sportowe Fakty Diogo Organista Pereira, dziennikarz zerozero.pt.
Po cichu mogliśmy mieć nadzieję, że Pietuszewski faktycznie już w tym sezonie będzie miał swoje momenty w ekipie Francesco Fariolego. Aczkolwiek chyba nawet najwięksi optymiści nie przypuszczali, że nastolatek zaliczy tak piorunujący start w nowych barwach. Wystarczył bowiem kwadrans, aby został bezdyskusyjnym MVP niedzielnego starcia z Vitorią Guimaraes.

Trudny moment

Nim Pietuszewski pojawił się na murawie, Porto wyglądało bardzo słabo na tle Vitorii Guimaraes. Gospodarze potrafili zepchnąć lidera do głębokiej defensywy. Jakub Kiwior i Thiago Silva musieli uwijać się w defensywie jak w ukropie, aby nie dopuścić do utraty bramki. W 23. minucie gracz wypożyczony z Arsenalu zaliczył ważną interwencję, zatrzymując dośrodkowanie z prawego skrzydła. Kilkadziesiąt sekund później “Smoki” po raz pierwszy w tym meczu wyszły z konkretnym atakiem. Od razu zakończył się wywalczeniem rzutu karnego, który koncertowo zmarnował Samu Aghehowa, uderzając w poprzeczkę. Nic nie szło po myśli podopiecznych Fariolego.
W pierwszej połowie Porto próbowało tworzyć zagrożenie właściwie tylko ze stałych fragmentów gry. Ciekawy moment nastąpił w 35. minucie, kiedy Kiwior podszedł do rzutu wolnego i oddal groźny strzał. Beni zablokował piłkę ręką, co doprowadziło do kolejnego wolnego, tym razem tuż przed polem karnym. Za drugim razem futbolówkę uderzył Gabri Veiga, mierząc wysoko w trybuny. Do przerwy utrzymał się wynik 0:0 i to Vitoria musiała żałować, że nie wykorzystała żadnego z 15 strzałów.
- Mamy sporo problemów z piłkami granymi za plecy obrońców. Kiwior wcześniej nie był tak wystawiony na próbę. To jak dotąd największy egzamin w tym sezonie - pisał w przerwie profil Canto do FC Porto. - Sprawy mają się źle. Vitoria jest zdecydowanie lepsza. Nie potrafimy nic zrobić z piłką. Pomocnicy są niewidoczni, Samu nie dostaje piłek. Kiwior i Pepe grają słabo - oceniło Portista Longe de Casa.
Tuż po zmianie stron sytuacja nie uległa zmianie. Ofensywa Porto nadal grała wyraźnie poniżej oczekiwań. Ustawiony na lewym skrzydle Borja Sainz wyróżnił się tylko jedną zepsutą sytuacją. W 72. minucie Hiszpan został zmieniony przez Oskara Pietuszewskiego. I to był punkt zwrotny całego meczu. Polak w pojedynkę rozruszał lewą flankę, sprawiając rywalom gigantyczne problemy. Już pierwszy jego zryw zakończył się faulem Telmo Arcanjo, jedenastką, a w efekcie golem Vareli.

And the Oskar goes to…

Wywalczony karny to nie był jedyny błysk Pietuszewskiego. Posłał też jedno efektowne podanie zewnętrzną częścią stopy. W końcówce zarobił zaś kartkę za faul na Tonym Stracie, kiedy przerwał w zarodku akcję gospodarzy, którzy próbowali wywalczyć choćby punkt. Marzenia o remisie definitywnie prysły w 99. minucie. Wtedy były zawodnik Jagiellonii ponownie zabawił się z Telmo Arcanjo. Pomocnik Vitorii sfaulował Polaka przed polem karnym, za co dostał drugą żółtą i czerwoną kartkę. 24-latkowi będą mogły śnić się po nocach rajdy młodzieżowego reprezentanta Polski.
Portugalczycy oszaleli na punkcie Pietuszewskiego. Zewsząd sypią się pochwały pod jego adresem. Już pojawiają się głosy o tym, że rywalizacja na lewym skrzydle w Porto może nabrać rumieńców. Borja Sainz dotychczas był pewniakiem, w tym sezonie rozegrał 27 meczów, notując siedem goli i trzy asysty. Ale ostatnio nie prezentuje najwyższej formy, w tym roku nie brał udziału przy żadnej bramce w trzech występach. A tu nagle wyrósł mu naprawdę poważny konkurent do gry.
- Polska staje się dla Porto kopalnią złota. Jan Bednarek przejął rolę lidera defensywy, wraz z Jakubem Kiwiorem tworzy trzon zespołu Fariolego. Do tej dwójki dołączył Oskar Pietuszewski, który jest prawdziwym diamentem do oszlifowania - opisała A Bola. - Oskar Pietuszewski, co za zawodnik - wtórował w mediach społecznościowych Goncalo Matias, kibic Porto. - Pietuszewski zapewnił to, z czym Borja Sainz często ma problemy, czyli nieokiełznaną odwagę w sytuacjach jeden na jeden z obrońcami i większą swobodę na skrzydle - czytamy na innym profilu poświęconym klubowi z Estadio do Dragao.
Z niecierpliwością czekamy na kolejne występy Pietuszewskiego. A okazji do gry powinno być sporo, ponieważ terminarz jest napięty do granic możliwości, co z pewnością skłoni Fariolego do odpowiednich rotacji. Do 1 lutego włącznie Porto rozegra cztery mecze, rywalizując kolejno z Viktorią Pilzno, Gil Vicente, Rangers i Casa Pia. Na krajowym podwórku “Smoki” mają siedem punktów przewagi nad drugim Sportingiem, a w Lidze Europy zajmują obecnie ósme miejsce. Muszą zatem celować w komplet sześciu punktów, aby uniknąć konieczności gry w 1/16 finału.
Jako kibice polskiej piłki możemy świętować. W najbliższych miesiącach jeszcze wiele razy powinniśmy mieć powody do radości po występach Porto. Dotychczas rywale “Smoków” musieli głowić się nad tym, jak przebić się przez mur stworzony przez Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora. Teraz dojdzie im próba znalezienia sposobu na zatrzymanie Oskara Pietuszewskiego. Biało-czerwone trio dobrze wie, jak wytresować smoka.

Przeczytaj również