Co za słowa o Pietuszewskim! Bohater Porto. "Wolę tysiąc razy bardziej"

Co za słowa o Pietuszewskim! Bohater Porto. "Wolę tysiąc razy bardziej"
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:03
Odważny, bezkompromisowy, piekielnie utalentowany. Taki jest Oskar Pietuszewski. 17-latek nie potrzebował wiele czasu, aby w efektownym stylu odcisnąć swoje piętno w FC Porto. Kibice “Smoków” już apelują, aby Francesco Farioli stawiał na niego do końca sezonu. Podpisujemy się pod tym obiema rękami.
W poprzedniej kolejce Pietuszewski stał się najmłodszym obcokrajowcem w historii, który zagrał w wyjściowym składzie FC Porto. Co najważniejsze, 17-latek zaprezentował się z Nacionalem na tyle dobrze, że po raz drugi dostał szansę od pierwszej minuty. Warto podkreślić, że nie ze względu na żadne zawieszenia czy kontuzje konkurentów, ponieważ William Gomes i Borja Sainz znaleźli się w gronie rezerwowych. Polak najzwyczajniej w świecie wyraźnie podskoczył w hierarchii Francesco Fariolego. I to nie może dziwić.
Dalsza część tekstu pod wideo

Utrapienie dla rywali

Musimy być uczciwi, początek występu Pietuszewskiego z Rio Ave nie należał do wymarzonych. W pierwszej akcji wyjechał na aut, następnie nie zgasił piłki zagranej przez Jana Bednarka, po chwili zatrzymał go Marious Vrousai. Jeszcze innym razem mógł uruchomić Zaidu, ale zagrał za linię końcową. W pierwszym kwadransie wszystkich piłkarzy Porto cechowała zresztą chaotyczność i brak dokładności. Jednak po takim sobie starcie skrzydłowy nie zwiesił głowy, tylko wrzucił znacznie wyższy bieg. To on pokazał kolegom, że rywal, chociaż stawia twardy opór, jest do ugryzienia.
W 22. minucie były gracz Jagiellonii Białystok zaprezentował najlepszą wersję siebie. Znalazł wolną przestrzeń na skrzydle, napędził akcję, mijając Jakuba Brabca, po czym idealnie zagrał w tempo przed bramkę. Victorowi Froholdtowi pozostało jedynie z bliskiej odległości wpakować futbolówkę do siatki. Jesteśmy przekonani, że to pierwsza, ale nie ostatnia asysta, którą zanotuje na Estadio do Dragao.
Otwierające podanie Pietuszewskiego oczywiście nie przeszło niezauważone w Portugalii. Nie brakuje opinii, że powinien utrzymać miejsce w składzie z jednego konkretnego powodu. To skrzydłowy, który nigdy nie gra na alibi, po otrzymaniu piłki jego ostatnią myślą jest wycofanie jej do obrońców. Jeśli nie wyjdzie mu dziewięć akcji, w dziesiątej znów spróbuje nawinąć prawego defensora rywali. W końcu mu się uda, a kiedy już zrobi swoje, zazwyczaj drużyna ma z tego gola.
- Pietuszewski i Rosario powinni grać w pierwszym składzie do końca sezonu - napisał w mediach społecznościowych jeden z kibiców Porto. - Uważajcie na Pietuszewskiego. Poza tym, co robi, kiedy dostaje piłkę do nogi, potrafi też zrobić różnicę, znajdując miejsce za linią obrony. Bez zaskoczenia, że to on był autorem akcji, która otworzyła wynik - stwierdził Tomas da Cunha, komentator DAZN. - Tysiąc razy bardziej wolę, żeby ten dzieciak nawet tracił piłkę, kiedy rzuca wyzwanie obrońcom, niż mieć skrzydłowego, który nigdy nie atakuje defensorów rywali. Co za zagranie 17-letniego Oskara Pietuszewskiego - podkreślił profil Canto do FC Porto. - Pietuszewski, pomimo kilku błędów, wprowadza na skrzydle znacznie większą nieprzewidywalność niż Borja Sainz - ocenili twórcy Ritmo do Futebol.

Huragan

Zanotowana asysta rozbudziła apetyt Pietuszewskiego. Po chwili mógł wpisać się na listę strzelców, ale nie trafił w piłkę dośrodkowaną przez Pepe. Przy każdej możliwej okazji lewoskrzydłowy penetrował pole karne, szukał luk między Vrousaiem i Brabcem. Pod koniec pierwszej połowy wyłożył futbolówkę Gabriemu Veidze, który został zablokowany. Jeśli coś dobrego działo się w ofensywie “Smoków”, najczęściej Polak maczał w tym palce.
Po pierwszej połowie miał na koncie siedem podań, z czego aż trzy kluczowe. A drugą odsłonę mógł rozpocząć równie znakomicie. Napędził bowiem atak na lewej flance, co mogło zakończyć się asystą Veigi i bramką Gula. Po analizie VAR trafienie Turka jednak anulowano, ponieważ Polak był na minimalnym spalonym, dosłownie ośmiocentymetrowym. W kolejnym fragmencie nadal wykazywał się aktywnoscią, nie zwalniał tempa. Pewnie, że nie wszystko mu wychodziło, ale nawet po kompletnie nieudanym dośrodkowaniu Farioli bił brawo podopiecznemu, doceniając jego młodzieńczy zapał i niemal nieskończone pokłady energii.
Bilans pięciu wygranych pojedynków na 16 prób może nie rzucać na kolana, chociaż praktycznie każdy udany drybling kończył się groźną okazją podbramkową. Taki już jest ten zawodnik. Gra bez kompleksów, z czystą głową, w każdej akcji stara się zachowywać tak, jakby jutro miała nie być. Boczni obrońcy przeciwników wiedzą, że ich najmniejszy błąd zostanie brutalnie wykorzystany przeciwko nim. A to właśnie skrzydłowi generujący nieustanne zagrożenie są tymi najlepszymi.

Sygnał dla selekcjonera

Pietuszewski każdy takim występem udowadnia, że jest gotowy do gry w pierwszej reprezentacji. Nie do powołania, do zbierania mitycznego doświadczenia. Do gry. Jeśli polska kadra chce być drużyną prezentującą odważny, ofensywny styl, to nie może świadomie rezygnować z piłkarza o tego typu charakterystyce. Już w trakcie rundy jesiennej brak szans dla 17-latka wywoływał słuszne dyskusje. A przecież od tego czasu Oskar poczynił jeszcze wyraźny progres. Transfer do klubu z wyższej półki nie przytłoczył go, a wręcz napędził. To już nie jest “tylko” filar Jagiellonii, ale wyróżniająca się postać w drużynie kroczącej po mistrzostwo Portugalii.
Czy z czystym sumieniem można dziś wskazać trzech lepszych skrzydłowych z Polski od Pietuszewskiego? Jeśli nie, to powinien znaleźć się w gronie powołanych na marcowe baraże. Oczywiście, że ma czas, że konkurenci dysponują większym doświadczeniem i pewnie zdąży rozegrać jeszcze kilkadziesiąt meczów w narodowych barwach. Ale talent tej skali naprawdę nie powinien być na siłę trzymany w reprezentacyjnym przedsionku. Skoro Farioli nie odesłał 17-latka do ekipy młodzieżowej, dlaczego w Polsce nadal miałby grać wyłącznie w kadrze U-21?
Przed “Smokami” kolejne wyzwania. W najbliższy piątek rozegrają mecz o dość letniej temperaturze, podejmując Aroucę. Ale już 3 marca zmierzą się ze Sportingiem w półfinale Taca de Portugal, a pięć dni później z Benficą w lidze. Oba wyjazdy do Lizbony mogą zdefiniować cały sezon w wykonaniu podopiecznych Fariolego. I można mieć nadzieję, że w nadchodzących hitach polscy piłkarze odegrają naprawdę spore role. Rosnąca populacja kibiców FC POLto łaknie sukcesu.

Dyskusja

Przeczytaj również