"Potencjalnie najlepszy transfer roku". Notuje kosmiczne liczby. Złoty interes ubity

"Potencjalnie najlepszy transfer roku". Notuje kosmiczne liczby. Złoty interes ubity
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 16:00
Transferowy szał dobiegł końca. Prym na rynku jak zwykle wiodły kluby z pięciu topowych lig w Europie. Oto najciekawsze ruchy minionego okienka.
Ostatnie tygodnie pokazały, że inflacja na piłkarskim rynku zdaje się nie mieć sufitu. Poprzedniego lata kluby z lig TOP5 wydały na transfery około 7 miliardów euro, w trakcie tegorocznego mercato łączna kwota wyniosła już 7,4 mld euro. Po raz pierwszy w historii przedstawiciele pojedynczej ligi w jednym okienku wyłożyli na wzmocnienia ponad 4 miliardy. Nikogo oczywiście nie zaskoczy, że tak hojne mogły być jedynie ekipy z Premier League.
Dalsza część tekstu pod wideo
W Anglii kupuje się zdecydowanie najdrożej, natomiast w innych zakątkach Starego Kontynentu również pękały świnki skarbonki. W Hiszpanii kibice z zapartym tchem śledzili transferowe El Clasico, na Półwyspie Apenińskim Milan nie szczędził grosza, we Francji tradycyjnie na największe zakupy wybrało się PSG, a do Bundesligi zawitały głównie nieoszlifowane diamenty. Zebraliśmy po pięć potencjalnie najlepszych transferów z poszczególnych lig. O kolejności zdecydowały kwoty odstępnego.

Premier League

Enzo Fernandez (Chelsea → Manchester City, 145 mln euro)

Najdroższy transfer w historii Premier League. Jedyny piłkarz w dziejach, za którego dwa kluby zapłaciły ponad 100 mln euro. Tego typu rekordy potwierdzają, że Argentyńczyk jest piłkarzem klasy premium. Nie przez przypadek “Obywatele” walczyli o niego dosłownie do ostatniej godziny okienka. Z trójki nowo zakupionych pomocników City: Anderson - Bouaddi - Fernandez, to właśnie wobec tego ostatniego można mieć najwyższe oczekiwania. 25-latek powinien stać się jednym z filarów projektu sygnowanego nazwiskiem Enzo Mareski.

Morgan Rogers (Aston Villa → Chelsea, 137 mln euro)

Potężna kwota za piekielnie dobrego zawodnika. Rogers z miejsca wskoczył do podstawowego składu Chelsea, uzupełniając ofensywne trio u boku Joao Pedro i Cole’a Palmera. Po dwóch kolejkach łącznie mają oni na koncie aż dziewięć udziałów przy bramkach. Brak gry w europejskich pucharach sprawia, że Xabi Alonso właściwie tydzień w tydzień może stawiać na galowe zestawienie ofensywy. Wiele klubów może zazdrościć “The Blues” takiej siły rażenia.

Bradley Barcola (PSG → Liverpool, 125 mln euro)

Rekordowa sprzedaż w dziejach PSG. Niełatwo byłoby znaleźć inną drużynę, w której piłkarz pokroju Barcoli nie miałby pewnego miejsca w składzie. Po przenosinach do miasta Beatlesów sytuacja się zmieni. W Liverpoolu to od nazwiska Francuza powinno zaczynać się układanie linii ataku. 24-latek ma wszystkie niezbędne cechy, aby stać się jednym z najbardziej elektryzujących skrzydłowych w Premier League.

Bruno Guimaraes (Newcastle → Arsenal, 87,5 mln euro)

Ruch z gatunku tych oczywistych. Topowy piłkarz doszedł w klubie do ściany, więc przeniósł się do drużyny ze znacznie wyższej półki. Mikel Arteta spokojnie wprowadza 28-latka do składu, przy czym należy spodziewać się, że w dalszej fazie sezonu Bruno będzie obok Declana Rice’a filarem drugiej linii. Brazylijczyk gwarantuje gole, asysty, katorżniczą pracę w obronie i wszystko, czego należy wymagać od klasowego pomocnika.

Nico Gonzalez (Manchester City → Newcastle, 56 mln euro)

Newcastle straciło latem m.in. Guimaraesa, Tonaliego, Gordona i Woltemade. To wcale nie oznacza, że “Sroki” nie mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość. Już teraz choćby Nico Gonzalez pokazuje, że ma papiery na bycie nowym szefem środka pola. Po 24-latku na pierwszy rzut oka widać, że był szkolony w La Masii. Potrafi znakomicie rozgrywać, piłkę traktuje jak najlepszą przyjaciółkę. Może nie udało mu się zostać na Etihad następcą Rodriego, jednak to jeszcze nie przekreśla jego kariery na Wyspach.

La Liga

Yan Diomande (RB Lipsk → Real Madryt, 125 mln euro)

Najdroższy i być może najlepszy z nowych nabytków “Los Blancos”. Jose Mourinho na razie wpuszcza Iworyjczyka jedynie w końcówkach, ale trudno wyobrazić sobie, aby ten stan utrzymał się na dłuższą metę. Diomande dysponuje zbyt dużym potencjałem, aby z niego nie korzystać. W poprzednim sezonie wykręcił znakomite liczby w RB Lipsk, był jednym z najlepszych dryblerów w Europie. To ten typ piłkarza, dla którego kibice przychodzą na trybuny. Przebojowy, dynamiczny i zawsze chętny do sprawiania kłopotów obronie rywali.

Anthony Gordon (Newcastle → FC Barcelona, 80 mln euro)

Camp Nou ma nowego idola. Anglik w debiucie na boiskach La Liga zaliczył dwie asysty, a w dwóch kolejnych meczach grał na tyle dobrze, że cały stadion Barcelony skandował jego nazwisko. Wydaje się, że to zawodnik wręcz skrojony do gry w systemie Hansiego Flicka, gdzie skrzydłowy jest rozliczany ze zdobyczy ofensywnych, ale też pracy w obronie i pressingu. Nikt w mieście Gaudiego nie musi tęsknić za Marcusem Rashfordem.

Rodri (Manchester City → FC Barcelona, 60 mln euro)

Triumfator Złotej Piłki, mistrz świata i Europy, MVP tegorocznego mundialu. Grzechem byłoby pominięcie w naszym zestawieniu takiego gracza. Barcelona już wcześniej miała dość dobrze obsadzoną pomoc, natomiast kiedy stoisz przed szansą na ściągnięcie Rodriego, po prostu musisz to zrobić. Pedri dostał wymarzonego partnera do gry, Marc Bernal nie mógł wyobrazić sobie lepszego nauczyciela, a kontuzja Frenkiego de Jonga nie stanowi już dla “Blaugrany” żadnego problemu.

Cristian Romero (Tottenham → Atletico, 40 mln euro)

Defensor skrojony pod styl Diego Simeone. Charakterny, waleczny. To ktoś, kto bez wahania wsadzi głowę tam, gdzie inni baliby się włożyć nogę. Romero ma wszystko, aby przejąć dowodzenie w defensywie “Rojiblancos”. Trudno było wcześniej powiedzieć to samo o Le Normandzie czy Hancko.

Pierre-Emerick Aubameyang (Marsylia → Deportivo, 1,5 mln euro)

Nie trzeba wydawać dziesiątek milionów, aby mieć w składzie prawdziwego kozaka. Wystarczy postawić na napastnika, który od lat zdaje się oszukiwać metrykę. 37-letni Auba wciąż gra tak, jakby był w szczytowym momencie kariery. Sezon ligowy rozpoczął od trzech goli w trzech kolejkach. Jesteśmy przekonani, że w kolejnych miesiącach jeszcze znacznie poprawi ten dorobek.

Serie A

Goncalo Ramos (PSG → AC Milan, 74 mln euro)

Transfer, który początkowo musiał wywoływać zdziwienie. Portugalczyk zdaje się być delikatnie przepłacony, przy czym Milan nie mógł oszczędzać na tej pozycji. Na San Siro od lat istnieje problem ze znalezieniem “dziewiątki” gwarantującej gole. Ramos może okazać się skutecznym remedium, ponieważ wyróżnia go ogromna łatwość w dochodzeniu do sytuacji bramkowych. Choćby w poprzednim meczu z Monzą zmarnował trzy okazje, ale koniec końców i tak trafił do siatki. Właśnie tego oczekuje od niego Ruben Amorim.

Kerim Alajbegović (Bayer → Juventus, 32 mln euro)

“Stara Dama” stawia na młodość. 18-latek potwierdził talent zarówno w Salzburgu, jak i na mundialu, kiedy strzelił ładnego gola z Katarem. Kontuzja Kenana Yildiza sprawia, że lewoskrzydłowy powinien niedługo przebić się do pierwszego składu. A stamtąd już prosta droga do przemiany w gwiazdę Serie A.

Donyell Malen (Aston Villa → AS Roma, 25 mln euro)

Potencjalnie najlepszy transfer roku. W styczniu Roma wypożyczyła napastnika z Aston Villi, a latem z przyjemnością aktywowała atrakcyjną klauzulę wykupu w wysokości 25 mln euro. “Giallorossi” nie mogli wypuścić snajpera, który z taką łatwością kolekcjonuje kolejne gole. W rundzie wiosennej zdobył 14 bramek w 18 meczach Serie A. Bieżący sezon rozpoczął od pięciu trafień w dwóch kolejkach. Jego współpraca z Paulo Dybalą układa się lepiej niż znakomicie. Latający Holender w takiej formie może pofrunąć po tytuł Capocannoniere.

Djed Spence (Tottenham → Inter, 30 mln euro)

Inter ewidentnie pokochał Anglików, sprowadzając w jednym okienku Johna Stonesa, Curtisa Jonesa i Djeda Spence’a. Największym wzmocnieniem powinien być wahadłowy, który imponował formą na mundialu. Momentami był ścianą nie do przejścia, dokładając jeszcze swoje w ofensywie. Anglika spokojnie stać na to, aby wejść w buty Denzela Dumfriesa.

Franck Kessie (wolny transfer → Atalanta)

Ogromny sukces “La Dei”. Tak trzeba nazwać sprowadzenie bez kwoty odstępnego zawodnika, który rozegrał ponad 200 meczów w Serie A, ma w CV m.in. Milan i Barcelonę. Iworyjczyk delikatnie zniknął z radarów, kiedy trzy lata temu trafił do Al-Ahli, jednak choćby podczas mistrzostw świata udowodnił, że wciąż może gwarantować jakość. Nic dziwnego, że zabiegały o niego Roma i Juventus. Finalnie wybrał jednak powrót do Bergamo.

Ligue 1

Ferran Torres (FC Barcelona → PSG, 48,5 mln euro)

Ruch bez wad. Paryżanie sprowadzili tańszego następcę Goncalo Ramosa, który wcale nie musi być gorszy. Luis Enrique doskonale zna wychowanka Valencii, ponieważ to on wprowadzał go do seniorskiej kadry. Teraz Ferran już jako bohater finału mistrzostw świata przybył na Parc des Princes, aby uzupełnić gwiazdorską ofensywę. Dubletem w debiucie z Rennes potwierdził, że może siać postrach w Ligue 1.

Mika Godts (Ajax → PSG, 45 mln euro)

21-letni szybki skrzydłowy z dobrym dryblingiem, który w poprzednim sezonie wykręcił double-double. W skrócie, idealny kandydat do rozwoju pod czujnym okiem “Lucho”. Belg zaczął delikatnie przerastać Ajax, a teraz może spokojnie rywalizować z najlepszymi skrzydłowymi świata. Pewnie nie należy spodziewać się, że Godts wyjdzie w pierwszym składzie np. na półfinał Ligi Mistrzów, ale na pewno dostanie sporo szans przeciwko słabszym rywalom. Taka opcja do rotacji z Doue, Kwaracchelię i Dembele to skarb.

Eliezer Mayenda (Sunderland → Rennes, 22 mln euro)

W 2022 roku został mistrzem Europy do lat 17. Trzy lata temu trafił do Sunderlandu, gdzie ta kariera nieco wyhamowała - w poprzednim sezonie był jedynie zmiennikiem Briana Brobbeya i Wilsona Isidora. W Rennes 21-latek powinien grać znacznie częściej i lepiej. To nominalny napastnik, który lubi operować bliżej skrzydła, nie ma problemów z kreacją. Sebastian Szymański i Przemysław Frankowski będą mieli z kim poklepać.

Oso (Sevilla → Strasbourg, 10 mln euro)

Dowód na to, w jak złej kondycji finansowej znajdują się hiszpańskie kluby spoza wielkiej trójki. Sevilla od lat musi się wyprzedawać, żeby w jakikolwiek sposób zmieścić się w limitach finansowych. Właśnie dlatego z Andaluzji wyfrunął Oso, który na początku sezonu był najjaśniejszym punktem “Los Nervionenses”. Błysnął golem i asystą przeciwko Athletikowi, po czym parę dni później spłynęła za niego oferta, której najwyraźniej nie dało się odrzucić. Strasbourg powinien mieć wiele pociechy z przebojowego skrzydłowego.

Lois Openda (Juventus → Lyon, wypożyczenie za 3,5 mln euro)

W Turynie niewypał, we Francji materiał na gwiazdę. Były lider Lens błyskawicznie wywalczył miejsce w wyjściowej jedenastce Lyonu. Za zaufanie odwdzięczył się trafieniami z Fenerbahce i Le Havre. Tym samym wyrównał swój dorobek bramkowy z całego poprzedniego sezonu. “Olimpijczycy” nie zapewnili sobie opcji wykupu Belga, jednak można spodziewać się, że nie wróci on już do Juventusu.

Bundesliga

Nathaniel Brown (Eintracht → Bayern, 50 mln euro)

Marzenie każdego trenera. Dobrze jest współpracować z bocznym obrońcą, który bez trudu radzi sobie jako środkowy lub ofensywny pomocnik. 23-latek wprowadził się do Bayernu bramką przeciwko BVB w wygranym meczu o Superpuchar Niemiec. Konrad Laimer powiedział, że Brown wygląda tak, jakby grał w Monachium od lat. Rozumie grę, łapie automatyzmy, stanowi idealne wsparcie dla Kane’a, Olise i Diaza. A kiedy zajdzie taka potrzeba, bez problemu zastąpi Alphonso Daviesa na lewej flance.

Guela Doue (Strasbourg → Bayer, 30 mln euro)

Desire bez wątpienia jest tym lepszym z braci Doue. Guela też dysponuje jednak naprawdę sporym potencjałem. To prawy obrońca z wyjątkową smykałką do gry w ataku. Kibice w Leverkusen po cichu mogą liczyć na to, że Iworyjczyk nawiąże do popisów Jeremie’ego Frimponga.

Konstantinos Karetsas (Genk → Borussia Dortmund, 30 mln euro)

Pierwotnie miał tu być Giannis Konstantelias, który na starcie sezonu rozegrał świetne zawody z Bayernem i HSV. 23-latek niestety zerwał więzadła krzyżowe, przez co może stracić cały sezon. Stawiamy zatem na drugiego z Greków sprowadzonych na Signal Iduna Park. Karetsas także ma “pokrętło”, jest odważny, prezentuje uliczny styl. Nie zdziwi nas, jeśli za parę lat Borussia sprzeda go z ogromną przebitką.

Moussa Diaby (Al Ittihad → Bayer, 28 mln euro)

Dobrze widzieć piłkarzy, którzy po zarobieniu grubych milionów w Arabii, wracają do gry na wyższym poziomie. Francuz ponownie zawitał do miejsca, gdzie przed laty prezentował życiową formę. W 172 występach dla Bayeru wykręcił 49 goli i 47 asyst. Połączenie Diaby’ego, Patrika Schicka i Afonso Moreiry powinno przynieść ciekawe efekty.

Nathan De Cat (Anderlecht → Hoffenheim, 18,5 mln euro)

Jeden z najbardziej zaskakujących transferów lata. De Cat od lat był opisywany jako diament belgijskiej piłki, błyszczał w kadrach młodzieżowych, w marcu zadebiutował nawet w seniorskiej reprezentacji. W mediach łączono go z takimi ekipami, jak m.in. Bayern, RB Lipsk, Manchester United i Milan, ale 18-letni pomocnik wolał postawić na stopniowy rozwój. Rok, dwa w Hoffenheim i topowe kluby znów powinny zapukać do jego drzwi. Warto śledzić tę karierę.

Dyskusja

Przeczytaj również