Prawdziwa sensacja I ligi. Punktują lepiej niż Wisła i Wieczysta, potężny napastnik robi furorę

Prawdziwa sensacja I ligi. Punktują lepiej niż Wisła i Wieczysta, potężny napastnik robi furorę
Michal Kedzierski PRESSFOCUS
Mateusz - Hawrot
Mateusz Hawrot21 Mar · 08:00
To prawdziwa sensacja rundy rewanżowej na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Nie pędząca po awans Wisła Kraków, nie naszpikowana gwiazdami i pieniędzmi Wieczysta, nie Śląsk ani Ruch, a “stara, dobra” Puszcza Niepołomice notuje najlepsze wyniki. Kto wie, czy znów nie skończy się to kosmicznym obrotem spraw na koniec sezonu.
Tylko trzy zwycięstwa na 19 kolejek. Dwie pozycje i cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Drugi najsłabszy atak w stawce. Po spadku z elity Puszcza Niepołomice zaliczyła dość brutalne zderzenie z I ligą. Trudno się zresztą dziwić, bo latem przez drużynę przeszło kadrowe tornado. Kilkunastu zawodników przyszło, kilkunastu odeszło. Legendarny trener Tomasz Tułacz potrzebował czasu, by na nowo poukładać puszczańskie puzzle. Dzisiaj jego zespół imponuje, punktuje i mknie w górę tabeli.
Dalsza część tekstu pod wideo

Puszcza 2.0

19 punktów miała Puszcza Niepołomice przed zimową przerwą od grania. Dla porównania, druga Polonia Bytom uzbierała ich 34, a szósty Śląsk (i cztery kolejne ekipy) 30. Teraz strata “Żubrów” do drużyny z Bytomia wynosi… punkt. Polonia poza jednym remisem wszystko przegrała, a Puszcza poza jedną porażką wszystko wygrała. Na dziewięć kolejek przed końcem traci do strefy barażowej sześć “oczek”, bo rywale wzajemnie podkładają sobie kłody pod nogi. Nic dziwnego, że o podopiecznych trenera Tułacza znów jest głośno. Na rozkładzie mają: Górnik Łęczna (2:1), Stal Rzeszów (4:1), GKS Tychy (2:1), Pogoń Siedlce (3:0) i Chrobry Głogów (2:1). Przegrali tylko - po pokonaniu Górnika - z Wieczystą (1:3), choć wcale nie musieli, bo dali się bogatemu beniaminkowi we znaki. 15 punktów - nikt w 2026 r. w I lidze nie punktuje lepiej.
Nie ma w tym żadnego przypadku. Podobnie jak w łącznej liczbie strzelonych goli. Ci kojarzący Puszczę z toporną, brzydką grą, mogą być zaskoczeni. To dziś “Puszcza 2.0”, bardziej piłkarska; odświeżona, odnowiona, lepsza, z futbolem przyjemniejszym dla oka. Oczywiście, dalej do jej atutów należą opracowane niemal do perfekcji stałe fragmenty gry. “Żubry” wciąż strzelają po wrzutkach z rogów, wolnych, jak i autów. Bazują na żelaznej organizacji, dyscyplinie w grze, sile fizycznej. Ale nie tylko. Potrafią pograć, przyspieszyć, rozklepać rywala.
Duża w tym zasługa m.in. Filipe Nascimento, mózgu środka pola, kojarzonego z występów dla Radomiaka czy Górnika. Świetnie się ogląda go w akcji. Portugalczyk wrócił do Polski po pobycie w Egipcie i dał Puszczy sporo jakości, nawet jeśli chwilę trzeba było czekać na jego odpowiednią wersję.
- Nascimento to taki trochę “ukryty” transfer, późno przyszedł, trochę nie grał. Rozmawiałem jesienią z trenerem Tułaczem, wspominał, że pomocnik nie jest jeszcze odpowiednio przygotowany. Teraz można go traktować jak pełnowartościowe wzmocnienie. Nie wyobrażam sobie Puszczy bez tego piłkarza. Bazują na stałych fragmentach, ale piłkarsko wyglądają naprawdę nieźle - głównie za jego sprawą - mówił Aleksander Roj z TVP Sport, ekspert I Liga Raport na kanale Meczyki.

Gwiazda z Japonii

W 2026 r. urośli też inni. Coraz lepiej między słupkami wygląda 18-letni Michał Perchel, któremu jesienią zdarzało się sporo niepewnych interwencji. Obronę wraz z weteranem, 33-letnim Konradem Stępniem, sprawnie trzyma w ryzach Konrad Kasolik. Dobre wrażenie robi 20-letni Norbert Barczak, dynamiczny prawy obrońca wypożyczony z Górnika Zabrze.
- Mogą cieszyć się w Zabrzu. Bardzo dobrze prezentuje się Barczak. Nie tylko wykonuje świetnie stałe fragmenty gry, ale i podłącza do akcji ofensywnych oraz wywiązuje z zadań defensywnych. Jeśli wróci do Górnika, mogą mieć tam z niego sporo pociechy - zauważył w I Liga Raport Leszek Bartnicki.
Idąc wyżej, niesamowicie rozkręcił się piłkarz nieoczywisty, czyli skrzydłowy Kosei Iwao. Japończyk, który do Polski trafił ponad pięć lat temu, dotychczas znany był ze skutecznej gry w III lidze (75 meczów, 40 goli, 15 asyst). Puszcza wyciągnęła go latem za darmo z niedalekiej Siarki Tarnobrzeg, dała roczny kontrakt, zaufanie i… trafiła w środek tarczy. Iwao powoli szedł do przodu, a teraz jest jednym z najciekawszych ofensywnych zawodników w lidze. W sześciu meczach nowej rundy zanotował cztery bramki i asystę. Gra efektownie, efektywnie i z polotem, plus, jak to u Japończyków bywa, może stanowić wzór pracowitości i chęci rozwoju. Mocniejsze kluby już mają na niego oko.
- Ruch z Iwao to nie przypadek. Trener Tułacz ogląda wielu piłkarzy z niższych lig, szczególnie na Podkarpaciu. To bardzo duża wartość, ma oko, a ten zespół rozwija się piłkarsko - chwalił Aleksander Roj.

Potężny transfer, potężny napastnik

Osobna kwestia to udane zimowe transfery. Szczególnie dwa ruchy zasługują na uznanie. Pierwszy to powrót Wojciecha Hajdy, który zameldował się w Niepołomicach po rocznej przygodzie w Miedzi Legnica. U Tomasza Tułacza znów wygląda jak należy - wniósł do środka pola nie tylko jakość piłkarską, ale i waleczność, agresję, dołożył charakter, którego może jesienią trochę brakowało. Drugie nazwisko to zaś nowy na polskim rynku napastnik, Amarildo Gjoni. Silny Albańczyk, wybaczcie kolokwializm, z buta wszedł do I ligi, a konkurencja już przekonała się o jego sile. 185 cm wzrostu, ogromna siła fizyczna, potężne uderzenie, pracowitość, dobre obie nogi. Gjoni to typ snajpera, który mocno daje się we znaki stoperom. Wie coś o tym nie byle jaki obrońca, bo Igor Łasicki, w meczu GKS Tychy - Puszcza przestawiony przez nową gwiazdę “Żubrów”.
Na razie bilans Gjoniego, który szybko złapał dobrą relację z trenerem Tułaczem, to sześć meczów i trzy gole. Jesteśmy natomiast przekonani, że tych trafień zaraz będzie więcej. 26-latek pasuje do tego, co chcą grać w Niepołomicach i… nie jest to przypadek. Był to bowiem transfer nieoczywisty z perspektywy dość tradycyjnego klubu. Po pierwsze - gotówkowy, po drugie - dokonany na bazie analizy danych.
- Trafili idealnie. Transfer wydawałoby się nieoczywisty i trochę “niepuszczański”. Opierający się na wyszukaniu zawodnika na bazie danych, statystyk. Jest osoba w Puszczy, która pomogła to zrobić. Szukała piłkarza, który pasuje do takiego stylu gry. Znaleziono go w Sheriffie Tiraspol - opowiadał Leszek Bartnicki. - Na to jeszcze nałożyła się sytuacja polityczna na świecie - w Naddniestrzu jest obecnie biednie. Słynny “Sheriff”, Wiktor Guszan, musiał trochę zakręcić kurek z pieniędzmi. Gjoni strzelił jesienią osiem goli, trzeba było sięgnąć do kieszeni, to był transfer gotówkowy. Udało się to wszystko zrealizować. Gjoni robi różnicę i w Puszczy może zbyt długo nie pograć. Myślę, że ten typ zawodnika byłby chętnie widziany w dużo bogatszych i lepszych zespołach.

Po marzenia

Przy tak solidnym punktowaniu, popartym dodatkowo powtarzalną, skuteczną grą, naturalne są pytania, czy Puszcza, która zimą raczej patrzyła za siebie, może wykorzystać wyrównany poziom ligi i włączyć się do walki o TOP6, czyli udział w barażach. Błyskawicznie nadrabia straty, a do końca przecież jeszcze trochę grania.
- Po cichu patrzą, ile mają do tych baraży. To dalej sporo punktów, ale zimą w Niepołomicach myśleli, czy nie będą musieli nerwowo oglądać się za siebie w walce o utrzymanie. Teraz mogą tylko spełniać marzenia - stwierdził Leszek Bartnicki.
- Serce rośnie patrząc na to, że był taki moment, gdy mówiło się, że czas, ta dekada Tomasza Tułacza może minąć. W Niepołomicach przetrwali trudny okres i to się opłaciło - mówił z kolei Aleksander Roj. - Pamiętajmy, że latem Puszczy wyrwano serce, czyli odszedł lider środka pola, Jakub Serafin. Tomasz Tułacz bardzo był tym rozczarowany, żałował. Puszcza w trakcie tej pierwszej rundy się de facto organizowała po spadku. Odeszło 18 zawodników, dla takiego klubu trudne, też finansowo. Prezes pytany, o co grają, mówił: “o marzenia”. Dopiero teraz, w tej rundzie, widzimy efekty mozolnej pracy trenera.
Sam Tomasz Tułacz, który pracuje w Niepołomicach już dziesięć i pół roku, zachowuje chłodną głowę.
- Oczywiście, jesteśmy w dobrym momencie - w sześciu meczach zdobyliśmy 15 punktów. Będziemy robić wszystko, aby wygrywać, a do czego nas to zaprowadzi, czas pokaże - mówił po cennym i zwycięstwie z rewelacyjnym w tym sezonie Chrobrym Głogów.
Na razie piłkarzy Tułacza czeka rywalizacja z przebudzonym i także mocno punktującym Śląskiem Wrocław. Niby w kolejce do awansu, poza właściwie pewną Wisłą, są znacznie większe, silniejsze, bogatsze ekipy niż Puszcza. Ale oni już przecież raz to zrobili. Dokonali niemożliwego, weszli jako kopciuszek na salony. Dlatego stoimy na stanowisku, że to znów jest możliwe. I nie jako cud, a poparte argumentami piłkarskimi. Hej, “Żubry”, dobrze, że jesteście.

Oglądaj I Liga Raport na kanale Meczyki:

Dyskusja

Przeczytaj również