Prawdziwy koszmar Realu Madryt. Dopiero co przez niego cierpieli. A tu powtórka
Jego nazwisko już zawsze będzie kojarzone z Realem Madryt. W młodym wieku nadano mu przydomek “nowy Thibaut Courtois”. Anatolij Trubin poszedł o krok dalej i pokonał belgijskiego giganta.
28 stycznia to data, której nie zapomni żaden kibic Benfiki. Wtedy późnym wieczorem na Estadio da Luz zdarzył się mały cud. Podopieczni Jose Mourinho prowadzili z Realem Madryt 3:2, ale ten wynik wciąż nie dawał im upragnionego awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Potrzebowali jeszcze jednego gola, a czas nieubłaganie uciekał. Sami zresztą go stracili, ponieważ przy jednobramkowej przewadze piłkarze nie wiedzieli, że skromne zwycięstwo nic im nie da. Dopiero w doliczonym czasie rzucili się do ataku, co zaowocowało trafieniem, które obiegło cały świat. W 98. minucie Fredrik Aursnes dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Anatolija Trubina, który zachował się niczym rasowy napastnik. Tej sytuacji nie wykorzystałby lepiej nawet legendarny Andrij Szewczenko. Lizbona zatrzęsła się w posadach, a “Orły” dosłownie odleciały.
- Oglądałem już tego gola ze 100, może 200 razy. Mam 24 lata, ale nigdy nie doświadczyłem takich emocji. Trudno mi opisać, co czułem w tamtym momencie, to była mieszanka wszystkiego. Szczerze mówiąc, ja nadal nie do końca rozumiem, co tam się wtedy wydarzyło. Moi koledzy podchodzą do tego tak samo, nigdy nie widziałem ich tak zszokowanych - przyznał na antenie Sport TV.
Sensacja w debiucie
Losy Anatolija Trubina nieodłącznie pozostają związane z Realem Madryt. Ze względu na warunki fizyczne i styl gry już jako junior zaczął być zestawiany z Thibaut Courtois. Sam w paru wywiadach przyznał, że tego typu porównania mu schlebiają, chociaż jego największym idolem nie jest Belg, a Edvin van der Sar. Przy czym we wczesnych latach nawet nie marzył o tym, aby pójść w ślady najlepszych bramkarzy. Początki jego kariery to dosłowna walka o przetrwanie.
- W 2014 roku nasza młodzieżówka miała przenieść się do ośrodka treningowego pierwszej drużyny Szachtara. To była standardowa procedura wśród ekip U13. Sytuacja militarna sprawiła jednak, że wszyscy musieli uciekać. Nie wiadomo było nawet, czy zespół przetrwa. Usłyszeliśmy, że jeśli chcemy kontynuować grę w akademii, to musimy przenieść się do obwodu kijowskiego. Wcześniej mieszkałem blisko stadionu Szachtara, ale musiałem opuścić swój dom, przez pół roku nie widziałem rodziny. To był bardzo trudny okres - opowiedział w wywiadzie dla Goal.com.
- Podążałem za marzeniem, ale to nie była łatwa droga. Wojna zmieniła wszystko. Nikt nie spodziewał się, do czego może posunąć się Rosja, że będzie tak barbarzyńska i okrutna. Nie wiem, jak można popierać wojnę, w której giną niewinni ludzie. Zginęło tylu cywili, zniszczono tyle pięknych miast. To katastrofa, która powinna się skończyć - dodał.
Trubin uciekł z Doniecka, aby móc kontynuować karierę w Szachtarze. W seniorach “Górników” zadebiutował wcześnie, konkretnie jako 17-latek. Początkowo jego szanse na regularną grę były jednak dość niewielkie. Filarem pozostawał nieśmiertelny Andrij Piatow, który łącznie rozegrał w klubie prawie 500 spotkań. Młodzian czekał na okazję, a ta przyszła w najlepszym możliwym momencie. W październiku 2020 roku ukraiński zespół szykował się do wyjazdowego starcia z Realem Madryt. Tuż przed meczem Piatow wypadł z powodu pozytywnego testu na koronawirusa. 19-letni wówczas Trubin po raz pierwszy w karierze mógł zagrać w Lidze Mistrzów. I pomógł drużynie w sprawieniu nie tyle niespodzianki, co prawdziwej sensacji. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a byli kompletnie bezradni, do przerwy przegrywali 0:3. W drugiej połowie debiutant nie zatrzymał Viniciusa i Luki Modricia, ale finalnie Szachtar dowiózł bezcenne zwycięstwo.

- Oczywiście, że byłem zdenerwowany. Debiut w Lidze Mistrzów przeciwko Realowi to spełnienie marzeń, a takie zwycięstwo brzmi jak coś z bajki. Ale to prawda, udało nam się. Jestem przeszczęśliwy - ocenił golkiper.
Piatow w tamtej edycji Champions League rozegrał tylko jeden mecz, którym była klęska 0:4 z Borussią Moenchengladbach. Kiedy Trubin wrócił między słupki, Szachtar po raz kolejny pokonał Real, tym razem 2:0. Nastolatek zaprezentował się wówczas ze spektakularnej strony, broniąc osiem strzałów przy łącznym poziomie oczekiwanych goli na poziomie około dwóch.
Los dość szybko dał “Królewskim” szansę na rewanż. Szansę, z której skorzystali, nie zachowując litości. W kolejnej edycji obie drużyny znów spotkały się w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Tym razem “Los Blancos” prowadzeni już przez Carlo Ancelottiego pokonali Szachtar 5:0 u siebie i 2:1 na wyjeździe. Trubin raz za razem musiał wyciągać piłkę z siatki, chociaż i tak chronił zespół przed wyższymi porażkami. Z jego perspektywy najważniejsze było, że w wieku 20 lat ma praktycznie ugruntowaną pozycję w pierwszym składzie.
Sceny w Warszawie
Sezon 2022/23 był trzecim z rzędu, w którym rozegrano dwumecz Szachtara z Realem. Ze względu na wybuch wojny za naszą wschodnią granicą zespół z Doniecka rozgrywał spotkania w pucharach na Łazienkowskiej w Warszawie. Prawdziwą gratką dla kibiców był przyjazd “Los Blancos” na stadion Legii. Przed pierwszym gwizdkiem trener Igor Jovićević i Trubin zwracali uwagę na to, że zespół musi wykazać się walecznością na miarę ukraińskiej armii.
- Jak nasi żołnierze, zrobimy wszystko, aby dać naszym ludziom chwilę radości. Nie możemy tylko siedzieć bezczynnie i myśleć o tym, ile złego się dzieje. Chciałbym, żeby chociaż przez 90 minut nasi rodacy mogli zapomnieć o wszystkich trudach i uśmiechnąć się, widząc naszą grę. Piłka nożna to piękny sport, ponieważ potrafi generować tak pozytywne emocje. Ten mecz będzie inny niż przegrany na Bernabeu. Musimy zagrać z większą odwagą. Musimy pokazać, że jesteśmy Szachtarem - mówił golkiper na konferencji przed meczem w Warszawie.
Szachtar faktycznie pokazał wojowniczy charakter na tle murowanego faworyta. Podopieczni Jovićevicia przez prawie całą drugą połowę prowadzili 1:0 po golu Ołeksandra Zubkowa. Trubin obronił cztery strzały, ale w 95. minucie w końcu skapitulował. Przy negatywnym wyniku Antonio Ruediger wcielił się w rolę napastnika i strzelił gola, wykorzystując centrę Toniego Kroosa. Środkowy obrońca w tej samej akcji został dosłownie znokautowany przez bramkarza, który próbował ofiarnie interweniować.
Ruediger opuścił Warszawę bogatszy o kilka szwów. Sam podsumował całą sytuację słowami: “Co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Odczuł jednak całą sytuację i cztery dni później nie był w stanie zagrać od pierwszej minuty w El Clasico. Real i tak pokonał Barcelonę 3:1 na Bernabeu, zatem stoper miał powody do świętowania. A do historii przeszedł obrazek tuż po zderzeniu obrońcy z Trubinem. Krew na białej koszulce ułożyła się w kształt serca, co było dość symboliczne, biorąc pod uwagę waleczne usposobienie Niemca.
Historyczny gol
Trubin głównie za sprawą bardzo dobrych występów w Europie zapracował na transfer. W sierpniu 2023 roku Benfica zapłaciła za niego 10 mln euro, dzięki czemu stał się najdroższym bramkarzem, który wyfrunął z ligi ukraińskiej. Przebił rekord Andrija Łunina, który kosztował Real 8,5 mln euro. Pierwsze tygodnie w Lizbonie spędził na ławce, ale później wygrał rywalizację z Samuelem Soaresem. Od ponad dwóch i pół roku pozostaje pewnym punktem “Orłów”, z którymi sięgnął już po dwa trofea. W międzyczasie otworzył platformę Sport Portal, która pomaga bramkarzom w treningach czysto sportowych, oferując jednocześnie wsparcie w zakresie psychologicznym. Ukrainiec powtarza, że na jego pozycji głowa może być ważniejsza od pracy rąk.
- Jeśli chcesz być najlepszy, musisz radzić sobie z presją. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy media społecznościowe są tak popularne i każdy może napisać to, co przyjdzie mu do głowy, nie zważając na konsekwencje. Jako profesjonalista musisz sobie z tym radzić. Bez silnej psychiki nie da się grać na najwyższym poziomie - podkreślał w rozmowie z portalem Givemesport.
W ostatniej kolejce fazy ligowej Trubin najlepiej pokazał, jak radzić sobie pod presją. W 98. minucie losy awansu Benfiki do 1/16 finału zależały wyłącznie od tego, czy bramkarz wykorzysta wrzutkę Aursnesa. I zrobił to, wprowadził Benficę do piłkarskiego nieba. Zespół, który nie uciułał nawet jednego punktu w pierwszych czterech kolejkach, dosłownie rzutem na taśmę zmieścił się w TOP24. Tamto wydarzenie będzie wspominane w Lizbonie jeszcze przez dekady.
- Nasz bramkarz ma dwa metry wzrostu, więc wiedzieliśmy, że w takiej sytuacji musi iść w pole karne. Poszedł na całość, idealnie wykończył tę sytuację. Jestem z niego bardzo dumny. Wydawało się, że stadion się zawali po tym golu, ale na szczęście przetrwaliśmy. To było niesamowite - podsumował Mourinho. - Trubin wykorzystał sytuację, która bramkarzom przytrafia się albo wcale, albo raz w karierze. Zrobił to jak rasowy napastnik - dodał Ołeksandr Szowkowski, były reprezentant Ukrainy, cytowany przez Sapo.pt.
Kariera Trubina w pewien sposób jest pisana kolejnymi potyczkami z Realem. Łącznie było ich siedem, z czego aż trzykrotnie Ukrainiec wychodził zwycięsko. Do kolejnej podejdzie, już dziś, prezentując naprawdę wysoką formę. W tym sezonie zachował 18 czystych kont w 36 występach. Fazę ligową Champions League zakończył ze średnią 3,5 obronionego strzału na mecz. Mourinho niedawno nazwał Courtois najlepszym bramkarzem świata, ale Portugalczyk nie musi martwić się o to, kogo sam wystawi między słupkami w dwumeczu, którego stawką będzie 1/8 finału LM.
“Królewscy” oczywiście są faworytami nadchodzącego starcia. Styczniowe szaleństwo na Estadio da Luz potwierdziło jednak, że “Orłów” nigdy nie można skreślać. Niech nikogo nie zdziwi, jeśli Trubin znów przygotowuje coś wyjątkowego na potyczkę z “Los Blancos”. To jego specjalność.