Kłopoty rywala Jagiellonii. Nagła zmiana trenera i paskudna kontuzja gwiazdy

Kłopoty rywala Jagiellonii. Nagła zmiana trenera i paskudna kontuzja gwiazdy
IMAGO / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 06:50
Już w środowy wieczór Jagiellonia Białystok rozpocznie zmagania w fazie ligowej Ligi Europy. Jej rywalem będzie Olympiakos Pireus. Klub, który jeszcze w 2024 roku wygrywał Ligę Konferencji, ostatnio zmaga się ze swoimi problemami. Po serii wpadek na różnych frontach właśnie doszło w nim do zmiany trenera, a paskudnej kontuzji doznał najlepszy strzelec.
Olympiakos to zdecydowanie najbardziej utytułowany klub w Grecji. Po mistrzostwo kraju sięgał już 48 razy i pod tym względem absolutnie nikt w Helladzie nie może się z nim równać. Całkiem niedawno, bo w sezonie 2023/24, do gabloty dorzucił też pierwszy skalp w europejskich pucharach. Czerwono-biali w drodze po triumf w Lidze Konferencji ograli wtedy m.in. Fenerbahce, Aston Villę czy Fiorentinę. Co ciekawe, w tej samej kampanii nie byli najlepsi na krajowym podwórku. Tytuł mistrza Grecji dorzucili dopiero rok później.
Dalsza część tekstu pod wideo
To zresztą w ostatnim czasie był spory problem Olympiakosu, który nie potrafił grać równie dobrze na kilku frontach. Gdy dobrze radził sobie w Europie - miał kłopoty w kraju. Było tak również w poprzednim sezonie. Z jednej strony naprawdę fajna przygoda z Ligą Mistrzów, zakończona dopiero w 1/16 finału, z drugiej przegrany wyścig o tytuł z AEK-iem Ateny.

Pucharowa wpadka i zmiana trenera

Jako wicemistrz Olympiakos kilka tygodni temu przystąpił do rywalizacji w eliminacjach Champions League. I wyłożył się już na pierwszej przeszkodzie. Chociaż był dość wyraźnym faworytem starcia z holenderskim NEC Nijmegen, wyleciał za burtę po dwumeczu z trzecią siłą ostatniego sezonu Eredivisie. U siebie zremisował 0:0, na wyjeździe przegrał 1:2.
Nieudana próba sforsowania bram Ligi Mistrzów mocno osłabiła pozycję Jose Luisa Mendilibara, hiszpańskiego szkoleniowca, który pracował w klubie od lutego 2024 roku i świętował z nim wspomniany triumf w Lidze Konferencji. Ostatecznie 65-latek pozostał na stanowisku jeszcze przez kilka kolejnych tygodni i wydawało się nawet, że powoli wyprowadza drużynę na prostą. Z kolejnych pięciu meczów wygrał cztery, jeden zremisował, ale i tak 9 września pożegnał się z posadą.
Jego następca i jednocześnie rodak, Imanol Alguacil, nie zaczął pracy w Pireusie najlepiej. W debiucie prowadzony przez niego zespół przegrał u siebie 0:1 z OFI Kreta, co było pierwszą domową porażką Olympiakosu od kwietnia. Nie ma co oczywiście wyciągać wielkich wniosków po jednym spotkaniu, ale kto wie, czy tak niespodziewana zmiana trenera nie odbije się 48-krotnemu mistrzowi Grecji czkawką.
Jagiellonia w środowy wieczór zagra więc z wielką marką przeżywającą trudniejszy czas. Nadal to natomiast Olympiakos będzie dużym faworytem spotkania z “Dumą Podlasia”, która swoją drogą też ostatnio nie zachwyca. Wystarczy rzut oka na kadrę Pirejczyków, żeby przekonać się, że mowa tu o drużynie pełnej jakości.

Kadrowa rewolucja

Według portalu Transfermarkt wszyscy piłkarze Olympiakosu warci są łącznie 183 mln euro. Na liście nie brakuje znanych nazwisk. Od kilkunastu dni jest wśród nich choćby Leon Bailey, za którego kilka lat temu Aston Villa płaciła Bayerowi Leverkusen aż 32 mln euro. Póki co Jamajczyk zdążył rozegrać tylko 15 minut i trudno przewidywać, czy na mecz z Jagiellonią wyjdzie w podstawowej jedenastce.
Tego lata Olympiakos był zresztą niezwykle aktywny na rynku transferowym. I to w obu kierunkach. Sprowadził kilkunastu piłkarzy, większość za kwoty odstępnego, łącznie wydając 69 mln euro. Pobił przy tym swój rekord transferowy (i rekord ligi greckiej), bo nikt w przeszłości nie kosztował więcej niż wykupiony ostatnio za 16 mln euro Gustavo Puerta z Racingu Santander.
Żeby nie było jednak tak kolorowo, odeszło też wielu cennych piłkarzy. Konstantinos Tzolakis i Christos Mouzakitis w duecie ruszyli do Hull City, Andre Luiz za ponad 15 mln euro zasilił Kansas City, walizki spakowali też choćby Mehdi Taremi, Costinha czy Francisco Ortega. Olympiakos w excelu wyszedł więc nawet na zielono, bo sprzedał za łącznie 78 mln euro. Póki co jednak rewolucja kadrowa nie przynosi szczególnie dobrych efektów.
Żeby tego było mało, bardzo poważną kontuzję leczy najlepszy strzelec Olympiakosu - Ayoub El Kaabi. To król strzelców ostatniego sezonu ligi greckiej, który kilka dni temu złamał nogę. Odpowiedzialność za strzelanie goli spadnie teraz głównie na Armando Gonzaleza. 23-letni Meksykanin tego lata przyszedł do Pireusu z Guadalajary i już zdążył pokazać, że ma spory potencjał. W lidze greckiej co prawda jeszcze nie trafił, ale w dwóch ostatnich meczach pucharowych uzbierał trzy gole i dwie asysty.

Nie brakuje znanych nazwisk

Alternatywą na pozycję “dziewiątki” pozostaje nieco bardziej znany Roman Jaremczuk, a w kadrze zobaczyć można jeszcze przynajmniej kilka postaci z ciekawą historią. Gelson Martins swego czasu grał w Atletico czy AS Monaco, kontuzjowany obecnie Yusuf Yazici błyszczał w mistrzowskim Lille, Remo Freuler to doświadczony reprezentant Szwajcarii z przeszłością w topowych ligach, a sprowadzony ostatnio Stefan Ortega nie tak dawno rozegrał ponad 50 meczów w Manchesterze City.
Do dyspozycji trenera jest też Santiago Hezze, o którym swego czasu zrobiło się głośno w kontekście ewentualnej gry dla reprezentacji Polski. Argentyńczyk, który ma polskie korzenie i paszport, to dziś jeden z najdłuższych stażem zawodników Olympiakosu. Jego barwy przywdziewa od trzech lat i zdążył już rozegrać 139 spotkań.
Przed podopiecznymi Adriana Siemieńca, nawet mimo problemów rywala, naprawdę trudny mecz. Każdy punkt wywalczony na gorącym terenie w Pireusie będzie niewątpliwie sukcesem. Mimo wszystko - jest nadzieja.

Dyskusja

Przeczytaj również