Kosmiczny 19-latek, to ma być jego mundial. Ależ słowa legendy
Są kolebką futbolu, mają topowych piłkarzy i jednego z najlepszych trenerów w historii. Teoretycznie Brazylia dysponuje wszystkim, czego potrzeba do zdobycia mistrzostwa świata. A jednak istnieją słuszne obawy, że “Canarinhos” znów nie dadzą rady.
Brazylia od momentu zdobycia pierwszego mistrzostwa świata nie czekała na kolejne dłużej niż 24 lata. Jej ostatni triumf przypada na 2002 rok, zatem łatwo dostrzec, że podopieczni Carlo Ancelottiego stoją u progu historycznego wydarzenia. Albo uszczęśliwią cały naród, zapewniając szóstą “gwiazdkę” na koszulce, albo będą częścią historycznej posuchy. Na razie nieco realniejszy jest ten drugi scenariusz.
Patrząc na same eliminacje, “Canarinhos” pod żadnym pozorem nie mogliby być stawiani w roli faworytów. Zajęli w nich dopiero piąte miejsce, to był najgorszy wynik w XXI wieku. Nikt w Kraju Kawy jednak się tym nie przejmuje. W większości meczów kwalifikacji za drużynę odpowiadali Fernando Diniz i Dorival Junior. Z kolei Ancelotti na razie poprowadził zespół tylko w czterech starciach o punkty. To od jego doświadczenia i taktycznego sznytu niemal w pełni zależą losy giganta na mundialu.
Nowe wydanie joga bonito
Ancelotti przejął drużynę pod koniec nieudanych eliminacji. Pod jego wodzą “Canarinhos” pokonali Chile i Paragwaj, ale też pogubili punkty z Ekwadorem i Boliwią. Większym testem miały być sparingi z dość renomowanymi rywalami. I tutaj Brazylia niestety wypadła blado. Potrafiła przegrać z Japonią, tracąc dwubramkowe prowadzenie w odstępie 19 minut. W marcu poległa 1:2 z Francją, chociaż “Trójkolorowi” od 55. minuty grali w dziesiątkę. Brazylijczycy wciąż mają ogromne pole do poprawy w zakresie koncentracji i skuteczności w obronie. Nie brakuje jednak głosów, że jeśli ktoś ma wyprowadzić tę drużynę na prostą, to tylko Carletto.
- Okres po poprzednim mundialu nie był łatwy. Mieliśmy trzech różnych selekcjonerów, nie graliśmy dobrze, nie było wyników. Czasami nic, co robimy, nie ma sensu. Ludzie w Brazylii mogli stracić wiarę w reprezentację. Niektórzy oczekują, że będziemy zawsze wygrywać po 3:0, ale to nie jest takie proste. Mamy jednak wielu utalentowanych zawodników, fantastycznego selekcjonera, teraz musimy to połączyć i spróbować wygrać mundial. Ancelotti jest jak Cristiano Ronaldo. Wygrał wszystko, ale nadal pozostaje skromny, pracuje w taki sposób, jakby jeszcze niczego nie osiągnął. Nie mogliśmy mieć lepszego trenera - stwierdził Danilo na łamach The Athletic. - Ancelotti to ulubieniec kibiców. Jest szanowany przez wszystkich piłkarzy. Kiedy pojawiam się na stadionie, to ludzie zawsze najpierw zadają mi pytanie na jego temat. Wszyscy doceniamy jego piękną karierę i wzorową pracę - dodał dla agencji Reuters Ednaldo Rodrigues, były szef brazylijskiej federacji.
Patrząc z boku, wygląda to tak, jakby Ancelotti wciąż szukał odpowiedniej formuły. W niektórych meczach stawiał na formację 4-4-2 przechodzącą w fazie pressingu w 4-2-4, ale ostatnio wolał dołożyć dodatkowego pomocnika. Trener chce większej kontroli, gwarancji bezpieczeństwa, więc za pierwszą fazę rozegrania i zabezpieczenie tytułów ma odpowiadać tercet Casemiro - Bruno Guimaraes - Lucas Paqueta. Każdy z nich zna smak rywalizacji w Premier League, więc potrafi grać na najwyższym poziomie intensywności.
Brazylia teoretycznie nie powinna mieć żadnych problemów z kreacją. W 12 spotkania za kadencji Ancelottiego zespół strzelił 26 goli, stworzył 38 dużych szans, średnio oddawal prawie 14 strzałów na mecz. Ofensywne zestawienie jest zbyt mocne, aby nie generować jednej okazji za drugą. Jest tylko kilka reprezentacji, które nie muszą patrzeć z zazdrością na duet Raphinha - Vinicius na skrzydłach.
Spoglądając na kadrę Brazylii, dość łatwo znaleźć potencjalnie słabe punkty. Boki obrony. Czasy Roberto Carlosa, Cafu, Marcelo i Daniego Alvesa przeminęły, a godnych następców jak nie było, tak nie ma. Na kolejnym mundialu z rzędu podstawowymi zawodnikami powinni być Danilo oraz Alex Sandro. Z jednej strony można mieć obawy odnośnie tego, czy gracze Flamengo z rocznika 91’ nadążą za klasowymi rywalami z Europy. Z drugiej jednak, warto mieć na uwadze, że liga brazylijska staje się coraz mocniejsza. Flamengo kilka miesięcy temu potrafiło grać jak równy z równym przeciwko PSG w finale Pucharu Interkontynentalnego. W styczniu do klubu wrócił Paqueta, który też powinien być elementem wyjściowej XI “Canarinhos”. Zawodnicy z brazylijskiej Serie A wcale nie muszą odstawać od kolegów z Barcelony czy Realu.
Gwiazdorska mieszanka
Główną misją selekcjonera będzie znalezienie balansu w ofensywie, gdzie każdy po cichu pragnie być liderem. Na razie wydaje się, że za stery w ataku chwyci Vinicius, który jest najskuteczniejszym zawodnikiem Brazylii za kadencji Ancelottiego (udział przy sześciu bramkach). Po cztery G/A wykręcili Casemiro, Paqueta i Guimaraes, którzy mają stanowić trzon linii pomocy. Z kolei Raphinha w sześciu meczach pod wodzą włoskiego trenera uzbierał tylko jedną asystę. Od zawodnika z takimi możliwościami należy wymagać więcej.
- Myślę, że duet Raphinha i Vini działał bardzo dobrze. Odpowiednio się uzupełniali, stwarzali okazje. Podoba mi się ich wspólna gra. Generalnie trenowanie tej drużyny jest bardzo łatwe, nie tylko z powodu wysokiego poziomu liderów, ale też tego, że to reprezentacja pełna profesjonalistów. Atmosfera jest dobra i myślę, że jesteśmy na odpowiedniej drodze - ocenił ostatnio Ancelotti. - Cieszę się z tego, co widzę, bo drużyna gra dobrze, intensywnie, widać odpowiedni rytm i jakość. Nie podobało mi się jedynie, że w ostatnich 30 minutach zabrakło nam większej kontroli. Zostawialiśmy zbyt dużo miejsca w obronie, to niepotrzebne - dodał po sparingu z Egiptem.
Jeśli istnieje trener, który ma zapanować nad szatnią pełną gwiazd, to nazywa się Ancelotti. Włoch jest stworzony do wielkich drużyn z największymi piłkarzami. Nie starczyłoby miejsca, gdybyśmy chcieli wypisać wszystkie legendy, które pracowały pod jego czujnym okiem. Powstał przecież nawet stereotyp, że inni szkoleniowcy głowią się godzinami nad niuansami taktycznymi, a Carletto choćby w Realu rzucał piłkę i triumfował siłą przyjaźni. Należy to traktować z przymrużeniem oka, chociaż każda metoda jest skuteczna, jeśli przynosi pożądane efekty.
- Kluczem do sukcesu jest zaangażowanie i wspólna chęć zrealizowania jednego celu. Trzeba zostawić za sobą ego i próżność. Wiem, że stać nas na to. Jesteśmy grupą, która może zapisać się w historii brazylijskiej piłki - zaznaczył 38-letni Weverton, który ma być zmiennikiem Alissona na MŚ.
“Bobby” na ratunek
Wieloletnim już problemem Brazylii jest brak klasowego snajpera. W 2002 wielki Ronaldo Nazario poprowadził zespół do mistrzostwa świata. Na kolejnych mundialach spadkobiercami numeru “9” byli Luis Fabiano, Fred, Gabriel Jesus, Richarlison i Matheus Cunha. Nie wygląda to najbardziej ekskluzywnie. Według medialnych doniesień Cunha ma rozpocząć turniej jako podstawowy napastnik, co wywołuje pewne kontrowersje. Zawodnik United dotychczas strzelił zaledwie jednego gola w 23 meczach kadry. Coraz głośniej mówi się o tym, że prawdziwym remedium na kłopoty “Canarinhos” z obsadą środka ataku powinien być Endrick.
- Endrick jest skazany na sukces. To wyjątkowy talent, zawsze stara się dodać drużynie energii, sprawić, aby grała z większym impetem. Niedawno porozmawiałem z nim, udzieliłem kilku rad i na pewno będę kibicował mu na mundialu. Ma wyjątkowy charakter, ale też nie daje się ponieść emocjom. Ancelotti na pewno wie, że Endrick będzie absolutnie niezbędny w trakcie turnieju - ocenił legendarny Bebeto w rozmowie z portalem FIFA.
Cunha gwarantuje pewną powtarzalność. Endrick jest jego przeciwieństwem. To żywioł, wulkan energii, siła, której momentami nie da się powstrzymać. 19-latek przyjechał na mundial po świetnym okresie w Lyonie (osiem goli i osiem asyst w 21 występach). Kiedy zaczynał przygodę w kadrze, błysnął bramkami z Anglią na Wembley i Hiszpanią na Bernabeu. Ostatnio dołożył trafienie na wagę zwycięstwa z Egiptem. Coś nam podpowiada, że młody napastnik w pewnym momencie turnieju odegra ważną rolę.
- Endrick dokłada “kłopot” Ancelottiemu. Napastnik szybko strzelił gola z Egiptem, zapewniając zwycięstwo. Selekcjoner może mieć teraz ból głowy przy wyborze obsady ofensywy. Zawodnik Realu wysłał jasny sygnał - walczę o miejsce w pierwszym składzie - opisał Hector Perez z dziennika AS. - Endrick ma tę cechę, że prawie zawsze wie, gdzie odpowiednio się ustawić, aby poszukać strzału i gola. Wszyscy zawodnicy są dla mnie ważni, chociaż każdy ma inne atuty. Matheus Cunha może nie kończy akcji w taki sposób, jak Endrick, ale jest bardzo ważny na etapie konstruowania akcji - tłumaczył Carletto.
Spadająca gwiazda w cieniu
Mówiąc o Brazylii, grzechem byłoby nie wspomnieć o Neymarze. Najpierw miesiącami trwała debata, czy Ancelotti powoła zawodnika, który nie grał w kadrze od października 2023 roku. Kiedy już to zrobił, pojawiła się kolejna przeszkoda. Kontuzja łydki, przez którą 34-latek nie mógł zagrać w sparingach z Panamą i Egiptem. Stan gwiazdora Santosu ma ulegać poprawie.
- Neymar przeszedł kolejne badanie rezonansem, które potwierdziło postępy w leczeniu. Piłkarz będzie kontynuował przestrzeganie planu opracowanego przez sztab medyczny reprezentacji Brazylii - poinformowano kilka dni temu.
Według doniesień Globo Esporte, rehabilitacja Neymara przebiega na tyle dobrze, że może być gotowy na starcie z Haiti w drugiej kolejce fazy grupowej. Z Marokiem na pewno go zabraknie. Przy czym nie należy spodziewać się, że w ogóle zacznie grać pierwsze skrzypce i nawiąże do mundialowej formy sprzed 12 lat. Samo powołanie można traktować jako symboliczny gest selekcjonera, który spełnił wolę narodu. Neymar w obecnym stanie nie jest już materiałem na lidera reprezentacji celującej w medal mistrzostw świata.
Kaka powiedział, że jego zdaniem Brazylia wygra mundial. Ancelotti na jednej z konferencji przyznał wprost: “Będziemy mistrzami świata”. “Canarinhos” jako rekordziści turnieju pod względem występów (23) i triumfów (pięć) nie uznają półśrodków. Wóz albo przewóz, wszystko albo nic, wieczna chwała lub kolejny rozdział historii pt. Rozkład reprezentacyjnego hegemona.
Możliwości tej drużyny są ogromne. Skrzydłowi z Realu i Barcelony, pomoc z doświadczeniem w Premier League, klasowy bramkarz, środkowi obrońcy, którzy niedawno rywalizowali w finale Ligi Mistrzów. A na ławce m.in. 19-letni spec od strzelania goli i podupadła legenda szykująca się do swojego ostatniego tańca. Zobaczymy, czy rywale Brazylii zaproszeni do samby zdołają nie pogubić kroków.