Przedziwna tajemnica Wisły Kraków. "Dlaczego on nie gra?"

Przedziwna tajemnica Wisły Kraków. "Dlaczego on nie gra?"
Krzysztof Porebski / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 18:00
Dla Wisły Kraków na pierwszoligowych boiskach był prawdziwym amuletem. Kiedy grał w pierwszym składzie na swojej nominalnej pozycji, drużyna przegrała tylko jedno z 22 spotkań, wygrywając aż 16 z nich. Niemal zawsze zbierał pozytywne recenzje. A mimo to w hierarchii środkowych obrońców “Białej Gwiazdy” Mariusz Kutwa jest dziś naprawdę daleko.
To jedna z największych zagadek, jakie w ostatnich latach krążyły wokół Wisły Kraków. W teorii Mariusz Kutwa to dla klubu z Reymonta piłkarz idealny. Wychowany w klubie, wciąż młody i perspektywiczny (22 lata), ograny już na kilku pozycjach. O ile jako defensywny pomocnik, gdzie dawno temu występował trochę z przymusu, radził sobie przeciętnie, o tyle kolejne szanse na środku obrony wykorzystywał naprawdę bardzo dobrze. A mimo to nigdy nie ugruntował swojej pozycji w podstawowej jedenastce.
Dalsza część tekstu pod wideo

Schowany do szafy po świetnym starcie

Na początku poprzedniego sezonu (2025/26) wydawało się, że Kutwa w końcu zakotwiczy w składzie na dłużej. Tworzył wówczas duet z Wiktorem Biedrzyckim i wyglądał świetnie. Nie tylko wywiązywał się ze swoich podstawowych obowiązków w defensywie, ale potrafił też dać drużynie coś ekstra. W pierwszej kolejce zaliczył asystę, w drugiej strzelił gola, imponował odważnym wyprowadzeniem piłki. Grał od deski do deski w pierwszych pięciu meczach, które Wisła w komplecie wygrała. Potem nie mógł wystąpić przeciwko Śląskowi, wrócił na starcie z Miedzią i to właśnie wówczas nastąpił przełom.
Spotkanie w Legnicy było dla “Białej Gwiazdy” pierwszą przegraną w sezonie. I, co ciekawe, jedyną, jaką kiedykolwiek Wisła poniosła na ligowym gruncie, gdy Kutwa grał w podstawowym składzie jako środkowy obrońca. Ale to i tak wystarczyło, by wychowanek Wisły wyleciał z jedenastki. Jop zaczął wówczas stawiać na duet Grujcić - Biedrzycki, a najmłodszy z tego tercetu przez kolejne miesiące musiał zadowolić się naprawdę sporadycznymi szansami - od października do lutego zagrał w lidze dwa razy. W obu przypadkach praktycznie bezbłędnie. Ekipa z Reymonta wygrywała wtedy dwukrotnie po 3:0 - z Ruchem Chorzów i Stalą Mielec.
Jeśli Kutwa zawiódł, to jedynie w meczu Pucharu Polski z Zawiszą Bydgoszcz, gdy ówczesny trzecioligowiec sensacyjnie awansował dalej. Był to jednak po prostu fatalny mecz całej drużyny spod Wawelu. Zrzucanie winy jedynie na 22-latka byłoby zdecydowaną przesadą.

Z nim wyniki dużo lepsze

A potem scenariusz poniekąd się powtórzył. Kutwa po wielu miesiącach bez gry (a nawet obecności w kadrze meczowej), wrócił do jedenastki na decydujący etap sezonu 2025/26, gdy Wisła walczyła o zapewnienie sobie awansu do Ekstraklasy. I znów nie zawiódł. Zagrał w siedmiu ostatnich kolejkach, a “Biała Gwiazda” nie przegrała już żadnego spotkania. Cztery z nich wygrała, trzy zremisowała. W końcu, po dłuższej przerwie, potrafiła też zagrać na zero z tyłu (i to trzykrotnie).
Ligowy bilans Kutwy w pierwszym składzie Wisły, kiedy gra jako środkowy obrońca, wygląda zatem naprawdę imponująco. 22 mecze, 16 zwycięstw, pięć remisów, jedna porażka. W tym aż 11 czystych kont. Do tego dwa strzelone gole i dwie asysty, co można uznać za pewnego rodzaju bonus.
Mariusz Kutwa
Transfermarkt
Po udanej dla 22-latka końcówce poprzedniego sezonu przyszedł natomiast kolejny zimny prysznic, bo w nową kampanię wszedł on nie tylko jako rezerwowy, ale wręcz zawodnik numer cztery lub - co bardziej prawdopodobne - pięć w hierarchii stoperów. Najpierw podstawowy duet tworzyli Alan Uryga i sprowadzony latem Maxence Maisonneuve, a ostatnio tego drugiego zastąpił Darijo Grujcić. W odwodzie, poza Kutwą, pozostaje jeszcze Wiktor Biedrzycki, który pewnie też prędzej niż młodszy z defensorów doczeka się szansy.

Trener się tłumaczy

Kibice Wisły, nie bez powodu, zachodzą więc w głowę. O co chodzi z Kutwą? Dlaczego jest tak bardzo marginalizowany przez Jopa, skoro w zasadzie zawsze, kiedy grał, wypadał pozytywnie?
- Mariusz na początku sezonu [2025/26 - przyp. red.] wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce. Grał kilka spotkań, później po spotkaniu z Miedzią faktycznie stracił miejsce w podstawowej jedenastce i grał mniej. Później był okres przygotowawczy, w którym w mojej ocenie wyglądał słabo. Różne czynniki się na to złożyły - tłumaczył w maju szkoleniowiec Wisły.
- Sporo z Mariuszem na ten temat rozmawialiśmy i on też wie, że te przyczyny są też trochę natury - takiej powiedzmy - prywatno-osobistej. Ja bardzo się cieszę, że Mariusz miał takie dobre podejście do pracy, do treningu, do tego, że grał w rezerwach kilka spotkań. To pozwoliło mu być gotowym, jak przyjdzie taka potrzeba, żeby wskoczyć. Ale wskoczyć właśnie po to, żeby to nie było jednorazowe, tylko żeby to było na dłużej - dodawał.
Zarzuty o kiepską dyspozycję na treningach powtórzyły się też niedawno, a więc po kolejnym już okresie przygotowawczym do rozgrywek. Albo więc Kutwa faktycznie nie wyciąga wniosków, albo trener Wisły ma do niego jakiś osobisty uraz. Trudno wytłumaczyć to inaczej.
- “Kutwi” uważam, że miał słaby okres przygotowawczy, teraz wygląda zdecydowanie lepiej - mówił Jop na konferencji prasowej przed meczem z Pogonią Szczecin.

Lek na problemy?

Pytania o Kutwę wracają, bo Wisła, choć punktuje przyzwoicie, ma sporo problemów w defensywie. Po powrocie do Ekstraklasy nie zachowała jeszcze żadnego czystego konta, w pięciu meczach straciła już 10 goli. To oczywiście nie tylko wina obrońców, problemem jest raczej dyspozycja całego zespołu, ale na dłuższą metę “Biała Gwiazda” po prostu nie może pozwalać rywalom na tak wiele.
Wydaje się, że Kutwa mógłby stworzyć duet z naprawdę solidnie spisującym się Urygą. To właśnie kapitan Wisły jest póki co liderem formacji, do niego trudno mieć większe pretensje. Ale już dyspozycja Maisonneuve’a czy ostatnio Grujcicia nie była tak dobra. W kolejce na swoją szansę czekają zatem i Kutwa, i Biedrzycki.
Jeśli natomiast 22-latek nie zapracuje na zaufanie, powinien chyba poszukać szczęścia gdzieś indziej - być może póki co na wypożyczeniu. Ma po prostu zbyt duży potencjał, by “marnować się” w klubowych rezerwach i przesiadywać co najwyżej na ławce pierwszej drużyny. Jego umowa wygasa już 30 czerwca 2027 roku, a zatem po obecnym sezonie. Póki co trudno uwierzyć w to, że Kutwa będzie chciał ją przedłużyć, skoro praktycznie nie gra. A strata, i to bez zarobku, jednego z najbardziej perspektywicznych wychowanków, wielkiej chluby “Białej Gwieździe” by nie przyniosła.

Dyskusja

Przeczytaj również