Real płonie i tylko jemu jest do śmiechu. Fani mają go serdecznie dość. "Jest jak troll"
Kylian Mbappe nie przeżywa swojego najlepszego momentu w Realu Madryt. Delikatnie mówiąc. Relacje z kibicami są napięte, a to, w połączeniu z jego ostatnią dyspozycją i zachowaniem wobec kolegów sprawiło, że niektórzy zastanawiają się, czy drużyna aby na pewno potrzebuje napastnika urodzonego na przedmieściach Paryża. Kolejny dowód możemy dostać już w nadchodzącym meczu z Barcelonę. Transmisja El Clasico w niedzielę o 21:00 w Eleven Sports 1, początek studia z Barcelony o 19:30.
Jak to właściwie brzmi? Czy Real Madryt potrzebuje faceta, na którego ostrzył sobie zęby przez pięć lat? Dla którego poświęcił tyle rzeczy? Po zaledwie dwóch sezonach w białych barwach, Kylian Mbappe po raz drugi staje w ogniu krytyki. Za pierwszym razem, na początku drogi w nowym zespole, nie dowoził sportowo, teraz dochodzi kwestia jego nastawienia i braku przywództwa.
Statystyki indywidualne Mbappe w Realu Madryt robią wrażenie. W ciągu swoich pierwszych dwóch sezonów zdobył 85 bramek w 100 meczach. Takie liczby stawiają go w gronie najskuteczniejszych napastników na świecie. Jednak poza samym dorobkiem strzeleckim, w środowisku okołoklubowym, zarówno w szatni, jak i wśród kibiców, zaczęły pojawiać się pytania wywołane niepokojącą tendencją: zespół wydaje się osiągać lepsze wyniki, gdy nie ma go na boisku.
Im dalej, tym gorzej
Sezon Mbappe rozpoczął świetnie. Z niepohamowanym głodem do strzelania goli. Jako bezapelacyjnie gwiazda drużyny. Jego wpływ na “Królewskich” był tak duży, że mówiło się o “Mbappendencii”, uzależnieniu od piłkarza z numerem 10. Jednak im bliżej końca wszystkich rozgrywek, tym jego forma dołowała, częściowo też z powodu kontuzji. Co więcej, w kluczowych spotkaniach, w których nie było go na boisku, drużyna wyglądała świeżo, walczyła i harowała w jedenastu, wygrywając najbardziej nieoczekiwane potyczki. Przykład? Zwycięski dwumecz przeciwko Manchesterowi City w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Czy można więc powiedzieć, że Real wygląda lepiej bez swojego ofensywnego lidera? W ostatnich 14 meczach, od kontuzji Kyliana w starciu z Osasuną Pampeluna, “Los Blancos” wygrali siedem z ośmiu gier (dwa z Benficą, dwa z City, derby z Atletico, a także ligowe starcia z Elche i Espanyolem). Jedyną porażkę bez Mbappe, bardzo bolesną, bo praktycznie eliminującą z walki o mistrzostwo Hiszpanii, Real poniósł z Getafe.
Z drugiej strony, w sześciu meczach, w których 27-latek był obecny w kadrze i na boisku, 15-krotni triumfatorzy Ligi Mistrzów schodzili z murawy zwycięscy tylko raz, kiedy mierzyli się na Bernabeu z bardzo przeciętnym Alaves. Poza tym “Królewscy” przegrali trzykrotnie (dwa razy z Bayernem i raz z Mallorcą) i dwukrotnie dzielili się punktami. W pojedynkach z Niemcami o półfinał Champions League trudno było doczepić się do formy Francuza. Dwa razy pokonał Manuela Neuera, marnował też kilka sytuacji, ale to nie z jego winy Real odpadł z najbardziej prestiżowych rozgrywek europejskich.
Lepiej, gdy go nie ma
Co innego, gdy prześledzimy jego ostatnie dokonania w lidze. I to akurat w kluczowym momencie dla wyścigu o krajowy prymat. Powrót po kontuzji być może był jeszcze bardziej bolesny niż rehabilitacja. Od połowy marca Mbappe tylko raz potrafił pokonać bramkarza w lidze (we wspomnianym meczu z Alaves). Ponadto notował koszmarne występy, jak choćby z Gironą czy Betisem.
Czas na twarde liczby, które nie stawiają w pozytywnym świetle mistrza i wicemistrza świata. Real zdobywał średnio więcej punktów bez Mbappe (2,18 na mecz) niż z nim (2,10). Podobnie wygląda zestawienie pod względem strzelonych goli (2,45 do 2,05). Może się wydawać, że to mała różnica, ale jednak daje wyobrażenie co do tego, czy drużyna radzi sobie bez francuskiego napastnika. Zdecydowanie, nie jest od niego uzależniona.
Prawdopodobnie to żadne zaskoczenie dla fanów madryckiego klubu. Pomimo tego, że Kylian lideruje w klasyfikacji strzelców, jego rola często pokrywała się z funkcją Viniciusa Juniora. Z kolei Jude Bellingham, boiskowy pracuś ze świetnymi statystykami w pierwszych dwóch sezonach, był zmuszony ograniczać wejścia w pole karne, aby dostosować się do stylu gry Francuza. Z tego powodu Mbappe bywa dopasowywany do składu na siłę, co przynosi zmienne rezultaty. Po jego transferze nie zbudowano wokół niego zespołu tak, by osiągnąć optymalne wyniki. Wygląda jak sztuczny twór. Czasem skuteczny, a czasem irytujący.
Nie gasi pożaru, a dolewa benzyny
Problem bynajmniej nie ogranicza się do jego dokonań sportowych. Według The Athletic, gwiazdor wdał się w sprzeczkę na treningu z członkiem sztabu szkoleniowego przed starciem z Betisem. Napastnik miał go obrazić kilkoma wyzwiskami i być agresywnym tylko dlatego, że na wewnętrznej gierce pracownik klubu wychwycił mu spalonego.
Informatorzy twierdzą, że kilka osób w klubie krytycznie odniosło się do zachowania Mbappe, ale nie zdecydowano się go w żaden sposób ukarać. Incydent przyczynił się do pogorszenia i tak nie najlepszych nastrojów w zespole. To nie koniec. Kiedy Francuz leczył ostatnio lekki uraz, został dostrzeżony podczas odpoczynku we Włoszech ze swoją partnerką. Doprowadziło to do sytuacji, w której Arbeloa na konferencjach musiał świecić twarzą za swojego zawodnika. No bo który lider opuszcza zespół i leci na urlop w tak trudnym momencie sezonu, gdy tyle rzeczy sypie się naraz? Trener zbył pytania w swoim stylu:
- Zawodnik robi w wolnym czasie to, co mu się podoba i ja nie mam nic do tego - wzruszył tylko ramionami.
Tymczasowy szkoleniowiec ma ważniejsze rzeczy na głowie od komentowania wyjazdów Kyliana. Szatnia podzieliła się na pół, jedni go wspierają, inni mają dość. On sam z pewnością zdaje sobie sprawę z tego, że nie utrzyma pracy po sezonie. Ostatnie wydarzenia z udziałem Fede Valverde i Aureliena Tchouameniego właściwie potwierdziły, że Hiszpan nie panuje nad grupą. Urugwajczyk został przewieziony do szpitala po starciu z pomocnikiem (oficjalnie Valverde tłumaczy się, że uderzył się w stół), działacze wszczęli też śledztwo w sprawie wybryku. A co w tym czasie robi Mbappe? Paparazzi złapali go, jak uśmiechnięty od ucha do ucha opuszcza rozgrzane od złych emocji centrum treningowe Realu. Niczym troll cieszący się z czyjegoś nieszczęścia. Trudno o bardziej wymowny obrazek.
To wszystko niewątpliwie wyjaśnia, dlaczego Real Madryt nie zdołał zdobyć w tym sezonie żadnego tytułu. Może to jednak przerodzić się w znacznie poważniejszy problem niż tylko jednosezonowa wpadka w rozgrywkach krajowych i europejskich. Niezależnie od tego, czy chodzi o kłótnie na boisku treningowym, czy o zagadki taktyczne, Mbappe i Real wyraźnie nie nadają na tych samych falach. Ktokolwiek zostanie wyznaczony do zastąpienia Arbeloi w przyszłym sezonie, będzie musiał to naprawić, zanim w ogóle zacznie wyprowadzać “Los Blancos” na prostą.