Rekordowy wynik! 19 piłkarzy topowego klubu poleciało na mundial. Będzie… problem?

Jeśli zastanawialiście się, jakie kluby wysłały na rozpoczęte już mistrzostwa świata największą liczbę piłkarzy, to spieszymy z odpowiedzią. W zestawieniu nie brakuje niespodzianek, a padł też historyczny rekord.
Wyróżniliśmy osiem klubów, które górują nad konkurencją pod względem swoich przedstawicieli na trwającym mundialu. Z jednej strony mogą czuć one dumę, bo ich piłkarze zostali wyjątkowo docenieni. Z drugiej jednak to potencjalny problem. Zwłaszcza, jeśli tacy zawodnicy dotrą do najdalszych etapów rywalizacji za oceanem. Przypomnijmy - mistrzostwa świata potrwają do 19 lipca. Mniej więcej w połowie sierpnia ruszą topowe ligi europejskie. Czas na odpoczynek i przygotowania będzie, ale krótszy niż zazwyczaj.
Co ciekawe, do ósemki nie załapały się takie kluby jak Real Madryt (10 powołanych), Liverpool (10), Manchester United (10) czy Chelsea (8).
Crystal Palace (12 piłkarzy)
Chyba największe zaskoczenie tego zestawienia. Mówimy co prawda o triumfatorze ostatniej edycji Ligi Konferencji, ale jednocześnie dopiero 15. zespole Premier League. Jak widać, selekcjonerzy poszczególnych reprezentacji z dużą dozą zainteresowania spoglądali jednak na Selhurst Park. W tak licznym gronie powołanych znalazł się tylko jeden Anglik - Dean Henderson. Poza tym mamy prawdziwą mieszankę narodowości. Jest dwóch Francuzów (Maxence Lacroix i Jean-Philippe Mateta), dwóch Kolumbijczyków (Daniel Munoz i Jefferson Lerma), Norweg (Jorgen Strand Larsen), Hiszpan (Jeremy Pino), Senegalczyk (Ismaila Sarr), Amerykanin (Chris Richards), Iworyjczyk (Evann Guessand), Marokańczyk (Chadi Riad) oraz Japończyk (Daichi Kamada). Nie dość, że “Orły” miały naprawdę intensywny sezon na kilku frontach, to jeszcze teraz tak liczne ogniwa muszą znaleźć siły na mundial. Wydaje się natomiast, że większość z nich może pełnić głównie rolę rezerwowych.
Al-Hilal (12 piłkarzy)
Taka sama liczba powołanych, ale nieco inny przypadek. O ile bowiem do Crystal Palace powołania przyszły od całej masy reprezentacji, to tutaj ponad połowa, bo aż siedem, dotyczy saudyjskiej kadry. Zaproszony na mistrzostwa świata został m.in. chyba najbardziej znany piłkarz z tego kraju, czyli Salem Al-Dawsari. Ten sam, który cztery lata temu skarcił Argentynę, a potem został zatrzymany przez Wojciecha Szczęsnego przy wykonywaniu rzutu karnego. Al-Hilal na mundialu reprezentować będą też nieco bardziej renomowane postacie. Ruben Neves znalazł się w kadrze Portugalii, choć o miejsce w podstawowej jedenastce będzie mu trudno, biorąc pod uwagę jaki komfort wyboru ma tam Roberto Martinez. Powołania dostali też Theo Hernandez (Francja), Darwin Nunez (Urugwaj), Kalidou Koulibaly (Senegal) i Yassine Bounou (Maroko).
Atletico Madryt (12 piłkarzy)
Trzeci i ostatni klub z 12 powołanymi zawodnikami. Co natomiast ciekawe, aż połowa z nich to reprezentanci… Argentyny. Diego Simeone, prowadzący Atletico od kilkunastu lat, jak widać lubi otaczać się na co dzień swoimi rodakami. Ci stanowią w dużej mierze o sile “Los Colchoneros”, a to nie umyka uwadze Lionela Scaloniego, selekcjonera “Albicelestes”. Na mundial polecieli więc Julian Alvarez, Giuliano Simeone, Thiago Almada, Juan Musso, Nico Gonzalez i Nahuel Molina. Skoro jednak mówimy o hiszpańskim klubie, to nie zabrakło też powołań do kadry aktualnych mistrzów Europy. Luis de la Fuente całkowicie zignorował graczy Realu Madryt, ale zawodników drugiej największej siły ze stolicy już nie pominął. Zaproszeni zostali Marcos Llorente, Marc Pubill i Alex Baena. Grono powołanych uzupełniają Alexander Sorloth (Norwegia) oraz Obed Vargas (Meksyk).
FC Barcelona (14 piłkarzy)
O sile wspomnianej już reprezentacji Hiszpanii na tych mistrzostwach powinni stanowić w dużej mierze piłkarze FC Barcelony. Selekcjoner “La Roja” zaufał aż ośmiu zawodnikom ze stolicy Katalonii. Lamine Yamal, Pedri czy Pau Cubarsi na pewno znajdą się w podstawowej jedenastce i będą mieli za zadanie pociągnąć mistrzów Europy do kolejnego sukcesu. Pozostali, przynajmniej na papierze, są dalej od składu i prędzej wcielą się w rolę zmienników czy po prostu głębokich rezerwowych. To Joan Garcia, Eric Garcia, Ferran Torres, Dani Olmo oraz Gavi. Barcelona ma swoich przedstawicieli także w innych ekipach. Jules Kounde poleciał za oceanem wraz z kadrą Francji, Raphinha to pewniak do gry w Brazylii, podobnie jak Frenkie de Jong w Holandii. Grono powołanych uzupełniają Ronald Araujo (Urugwaj) i Marcus Rashford (Anglia). Ten ostatni za moment rozstanie się natomiast z “Blaugraną”, która nie wykupi go z Manchesteru United.
Arsenal (15 piłkarzy)
Nic dziwnego, że selekcjonerzy poszczególnych reprezentacji wręcz rzucili się na piłkarzy finalisty Ligi Mistrzów i mistrza Anglii. Arsenal ma za sobą wybitny sezon, a wielu jego zawodników jest po prostu w bardzo dobrej formie. Thomas Tuchel, prowadzący angielską kadrę, zabrał za ocean kwartet - Declan Rice, Bukayo Saka, Eberechi Eze, Noni Madueke. Ważna dla “Synów Albionu” powinna być zwłaszcza pierwsza dwójka. Inne reprezentacyjne potęgi też będą chciały postraszyć “Kanonierami”. Spore szanse na grę w pierwszym składzie Brazylii mają Gabriel Magalhaes i Gabriel Martinelli, podobnie jak Kai Havertz u Niemców, Leandro Trossard u Belgów, Martin Zubimendi i Mikel Merino u Hiszpanów, a także William Saliba u Francuzów. Dość niespodziewanie tylko w rolę zmiennika w ekipie “La Roja” wcieli się pewnie David Raya, czołowy bramkarz Europy w ostatnim sezonie. Ponadto gwiazdami swoich zespołów będą Viktor Gyokeres (Szwecja), Martin Odegaard (Norwegia) i Piero Hincapie (Ekwador).
PSG (15 piłkarzy)
Królowie Europy. I to drugi raz z rzędu. Skład mają wręcz potężny, co wykorzystują także poszczególni selekcjonerzy. W kierunku Paryża spojrzał oczywiście Didier Deschamps, wybierając do swojej kadry co bardziej smakowite kąski. Jednym z jego głównych zadań będzie na pewno sprawienie, by formę klubową na niwę reprezentacyjną przeniósł w końcu Ousmane Dembele. Poza tym ze stolicy Francji za ocean polecieli Desire Doue, Lucas Hernandez, Bradley Barcola i Warren Zaire-Emery. Także reprezentacja Portugalii powinna mocno skorzystać na grze piłkarzy PSG. Vitinha, Joao Neves i Nuno Mendes są wyjątkowo zgrani, a to wielki atut. Zapewne dżokerem, podobnie jak w klubie, będzie Goncalo Ramos. Trudno o wskoczenie do jedenastki “La Roja” będzie miał Fabian Ruiz, ale i on dostanie pewnie swoje szanse. Pewniacy do gry to natomiast Marquinhos (Brazylia), Willian Pacho (Ekwador), Achraf Hakimi (Maroko) i Kang-in Lee (Korea Południowa). Grono powołanych z PSG uzupełnia Ibrahim Mbaye (Senegal).
Bayern Monachium (17 piłkarzy)
Bayern też ma za sobą świetny sezon. Odpadł co prawda w półfinale Ligi Mistrzów, ale tam stworzył kapitalne wręcz widowisko podczas dwumeczu z PSG. Poszczególne ogniwa “Die Roten” są w niesamowitym gazie. Pytanie, czy nie spuszczą z niego po przebraniu się w reprezentacyjne stroje. Harry Kane powinien być największą gwiazdą Anglików, to samo można powiedzieć o Luisie Diazie z Kolumbii. A Michael Olise? Mówi się o nim mniej niż o Kylianie Mbappe, ale kto wie, czy nie przyćmi bardziej popularnego kolegi. Powołanie do ekipy “Trójkolorowych” dostał też Dayot Upamecano, a już tradycyjnie Bayern wysłał na mistrzostwa wielu reprezentantów Niemiec - to Joshua Kimmich, Jamal Musiala, Manuel Neuer, Leon Goretzka, Jonathan Tah i Aleksandar Pavlović. Kto jeszcze z bawarskiej ekipy chce poszaleć za oceanem? Grono zaproszonych uzupełniają Alphonso Davies (Kanada), Josip Stanisić (Chorwacja), Konrad Laimer (Austria), Nicolas Jackson i Bara Sapoko Ndiaye (Senegal), Min-jae Kim (Korea Południowa) oraz Hiroki Ito (Japonia).
Manchester City (19 piłkarzy)
Rekord! Nigdy wcześniej żaden klub nie wysłał na mistrzostwa świata tak ogromnej liczby piłkarzy. Wcześniej największy wynik należał do FC Barcelony, która cztery lata temu miała swoich 17 przedstawicieli w Katarze. Pep Guardiola, odchodzący z Manchesteru tego lata, może czuć dumę, bo jego byli już podopieczni rozwijają się wręcz kapitalnie, co ma też swoje odzwierciedlenie w powołania do reprezentacji. I to naprawdę wielu. Najliczniejsi są co prawda Anglicy, natomiast mowa w zasadzie o “tylko” czterech postaciach. To John Stones, Marc Guehi, Nico O’Reilly i James Trafford. Gwiazdą Norwegii będzie oczywiście Erling Haaland, Belgowie liczą na Jeremy’ego Doku, Chorwaci na Josko Gvardiola i Mateo Kovacicia, a Egipcjanie na Omara Marmousha. Jest też portugalski tercet (Bernardo Silva, Ruben Dias, Matheus Nunes) i holenderski duet (Nathan Ake, Tijani Rejinders). To wszystko? Nic bardziej mylnego. Antoine Semenyo to lider reprezentacji Ghany, Abdukodir Khusanov jest kluczowy dla Uzbekistanu, Rayan Ait-Nouri na pewno wskoczy do jedenastki Algierii, a Rodri - choć dziś nie jest już pewniakiem Luisa de la Fuente, na pewno też dostanie swoje szanse w ekipie mistrzów Europy.