Rewolucja na mundialu! A potem w Ekstraklasie. Kibice się zdziwią
Koniec z zakrywaniem ust podczas dyskusji, kontynuacja walki z kradzeniem czasu i jeszcze większe wsparcie ze strony technologii. Podczas nadchodzącego mundialu piłkarskie władze tradycyjnie zaprezentują kilka istotnych zmian sędziowskich. Przyzwyczajamy się, bo wkrótce dotkną one również Ekstraklasę.
Mistrzostwa świata 2026 są pod wieloma względami rewolucją. Powiększenie turnieju z 32 do 48 uczestników, rozproszenie meczów w obrębie praktycznie całego kontynentu czy dołożenie widowiskowej, jak to zresztą przystało na Amerykę Północną, oprawy wokół samych spotkań, to istotne nowinki. Ze sportowego punktu widzenia te najbardziej kluczowe dotyczą jednak tego, co zobaczymy na samym boisku. Mundial od zawsze stanowił idealną scenę do zaprezentowania całemu światu zmian w przepisach piłkarskich. Nie inaczej będzie również tym razem.
Zbratani z technologią
O ile za organizację mundialu od pierwszej edycji odpowiada FIFA, o tyle kwestia wszelkich zasad dotyczących futbolu do dziś leży w gestii IFAB, tj. Międzynarodowej Rady Piłkarskiej. I mimo że obecnie w tej powstałej w 1886 roku organizacji 50% głosów należy do działaczy z Zurychu, drugą połowę wciąż stanowią związki piłkarskie z Anglii, Walii, Szkocji oraz Irlandii Północnej. To właśnie ta grupa już od 140 lat stara się dostosować przepisy do panujących trendów czy zmian w samym futbolu. Do jej najważniejszych decyzji w XXI wieku należy zaliczyć wprowadzenie systemu VAR, technologii Goal-Line Technology czy ostatnio również półautomatycznego spalonego.
Wdrożenie wideoweryfikacji było jedną z największych zmian w dziejach futbolu. Ten przez długi czas bronił się bowiem przed nadmierną ingerencją technologii, chociaż przecież inne sporty takie jak tenis, siatkówka czy koszykówka korzystały z niej od lat. Choć sam system do dziś budzi czasem spore kontrowersje, większość kibiców jest raczej zgodna co do tego, że pozwala on uniknąć wypaczenia wyniku. I dlatego przed nadchodzącym mundialem jeszcze bardziej zwiększono jego kompetencje. Od teraz VAR będzie mógł także m.in. anulować czerwoną kartkę otrzymaną w wyniku niesłusznej drugiej żółtej, odwołać nieprawidłowy rzut rożny oraz pomóc przy błędnej identyfikacji zawodnika.
- Mieliśmy głośny przypadek w meczu Interu z Juventusem [Pierre Kalulu dostał niesłuszną drugą żółtą, a przez to czerwoną kartkę, ale VAR nie mógł tego sprawdzić - przyp. red.], który zakończył się medialną burzą. IFAB znalazła sposób na ten problem. Jest to słuszna zmiana, ale należy pamiętać, że nie możemy popadać w nadinterpretację i w ten sposób nie sprawdzimy np. sytuacji, kiedy dany zawodnik powinien obejrzeć drugą żółtą kartkę, a to się nie stało. Jeśli chodzi z kolei o kwestię rzutów rożnych, fani mogą się obawiać, że to jeszcze bardziej wydłuży mecze. W przypadku takiej imprezy jak MŚ, gdy zespoły VAR są bardzo rozbudowane, takie decyzje powinny być jednak podejmowane natychmiast. FIFA długo broniła się przed wykorzystaniem technologii, a teraz sama coraz chętniej z niej korzysta - opowiada nam Szymon Lizak, wieloletni arbiter i członek Kolegium Sędziów WZPN.
Pionierem został Polak
Piłkarskim władzom zdecydowanie zależy na tempie rywalizacji. Walka o zwiększenie efektywnego czasu gry trwa już od kilku lat. Teraz zdecydowano, że jeśli rzut z autu lub od bramki trwa za długo, arbiter ma prawo odliczyć pięć sekund, a brak wznowienia gry w tym czasie będzie skutkował stratą piłki na rzecz przeciwnika, który zyska w ten sposób rzut z autu lub w tym drugim przypadku rzut rożny. Do tego zmieniony piłkarz będzie miał jedynie dziesięć sekund na zejście z boiska od momentu wyświetlenia jego numeru na tablicy. Jeśli tego nie zrobi, to jego zmiennik będzie mógł wejść na plac gry dopiero po minucie i to przy kolejnej przerwie w grze. Co ciekawe pierwszym sędzią w historii, który skorzystał z tego prawa, był Damian Kos, który wstrzymał zmianę Islandczyków w meczu towarzyskim z Japonią. Ich rywale w czasie przymusowej kary strzelili gola na wagę skromnego zwycięstwa 1:0.
- Przedłużanie gry to zdecydowanie jedna z największych bolączek futbolu, ale FIFA i IFAB zaczynają coraz mocniej działać w tym temacie. Przypominam, że do niedawna drużyna, której bramkarz kontrolował piłkę w rękach dłużej niż osiem sekund, mogła być ukarana poprzez przyznanie rzutu wolnego pośredniego dla rywala. To był trochę martwy przepis, bo niewielu sędziów miało odwagę, aby w ten sposób utemperować piłkarzy przedłużających grę. Od pewnego czasu w takiej sytuacji dyktowany jest rzut rożny i sędziowie odważniej sięgają po gwizdek. Cieszę się, że teraz piłkarskie władze poszły o krok dalej. Myślę, że na trawie czas nigdy nie będzie zatrzymywany tak, jak to jest np. w futsalu, dlatego warto docenić wszelkie alternatywy. Zresztą zobaczycie, że w związku z wprowadzonymi zmianami czas gry netto na tym mundialu powinien się zwiększyć - mówi Lizak.
FIFA chce, aby na całym świecie mówiono przede wszystkim jak najwięcej o futbolu. Chce dostarczyć swoim “klientom”, a więc kibicom i sponsorom produkt najwyższej klasy. Pragnie unikać skandali, dlatego od teraz sędziowie będą mogli pokazać czerwoną kartkę piłkarzowi, który podczas jakiejkolwiek dyskusji zasłoni swoje usta. To pokłosie kontrowersji po lutowym meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Benficą i Realem, kiedy Vinicius Junior oskarżył Gianlucę Prestanniego o stosowanie rasistowskich wyzwisk, które Argentyńczyk miał wypowiadać, zasłaniając swoją twarz koszulką. Teraz takie zachowania mają być piętnowane, a fani będą mogli zobaczyć takie dyskusje z punktu widzenia arbitra. To wszystko dzięki zastosowaniu refcama, czyli kamery zamontowanej na klatce piersiowej sędziego.
- Refcamy sprawdziły się już na zeszłorocznych Klubowych Mistrzostwach Świata, więc nie dziwi, że pojawią się też teraz. Co ciekawe, być może sami sędziowie również na tym skorzystają, bo istnieje możliwość, że będzie to jedna z kamer używanych do wideoweryfikacji. Bez wątpienia jest to też spora gratka dla kibiców. W Europie też już zresztą widzieliśmy tę nowinkę podczas meczów Serie A czy La Ligi. Przy czym sam spodziewałem się po niej nieco większego efektu i myślałem, że zobaczymy nieco szerszą perspektywę. Co nie zmienia faktu, że na pewno jest to taki dodatkowy smaczek - zaznacza nasz rozmówca.
Najpierw mundial, potem Ekstraklasa
KMŚ jako poligon doświadczalny dla refcama to element standardowej praktyki IFAB, która polega na tym, że większość z tych najistotniejszych zmian nie trafia od razu na największe areny, tylko początkowo jest testowana podczas rozgrywek młodzieżowych czy turniejów niższej rangi. Dla szerokiego grona odbiorców premiera nowych przepisów zwykle ma jednak miejsce podczas tych największych imprez, takich jak EURO czy właśnie mundial. To wtedy sędziowie trafiają na usta kibiców z całego świata, a ich praca poddawana jest ciągłej ocenie praktycznie we wszystkich możliwych strefach czasowych. FIFA więc chucha i dmucha, aby uniknąć wszelkich turbulencji. I to dlatego w związku ze zmianami sędziowie wyznaczeni do gwizdania podczas czempionatu w USA, Meksyku i Kanadzie mają zapewniony odpowiedni komfort pracy.
- Tacy arbitrzy jadą na miejsce imprezy znacznie wcześniej, przynajmniej te 10 dni przed jej startem. Nie marnują tam czasu, tylko się aklimatyzują, trenują, muszą też zdać testy wydolnościowe. Uczestniczą również w szkoleniach, aby odpowiednio przyswoić te wszystkie nowinki. To samo dotyczy pozostałych uczestników MŚ. Kiedy reprezentacje będą już na miejscu, na kilka dni przed inauguracją odwiedzą ich przedstawiciele FIFA i również przedstawią im nadchodzące zmiany oraz nakreślą, na które aspekty gry szczególnie będą zwracać uwagę. To nie jest więc tak, że zawodnicy czy sztaby szkoleniowe zderzą się z nowymi przepisami dopiero na boisku. Nikt z nich nie ma być zaskoczony - podkreśla Lizak.
W idealnym scenariuszu FIFA sędziowie mają być jedynie tłem dla głównych bohaterów najbliższych tygodni, a więc piłkarzy. Choć zmiany mają zostać z nami również po mundialu, władze piłkarskie zdają sobie sprawę, że mówimy o operacji na żywym organizmie. Niewykluczone, że część z nich zostanie jeszcze po turnieju w pewnym stopniu zmodyfikowana lub doprecyzowana. Dziś coraz mniej kibiców pamięta o złotym czy - o zgrozo - srebrnym golu, które okazały się niezbyt udanymi pomysłami na urozmaicenie dogrywek. Zamierzchłą przeszłością jest też eksperyment UEFA z sędziami bramkowymi. Teraz z niektórymi nowinkami może być podobnie, choć należy przyjąć, że do większości powinniśmy już zacząć się przyzwyczajać.
- Doskonale pamiętamy, jak podczas MŚ w Katarze wszyscy łapaliśmy się za głowę, kiedy sędziowie doliczali do meczów tak dużo minut. Później uznano, że to lekkie przegięcie i nieco od tego odstąpiono. Praktyka boiskowa pokazała, że był to jednak taki przerost formy nad treścią. Zobaczymy, jak będzie więc z tegorocznymi zmianami. Musimy mieć na uwadze, że kiedy nowe regulacje wprowadza IFAB, to dotyczą one całego świata. Dlatego zobaczymy je również na polskich boiskach i to już od nadchodzącego sezonu. Aby być w pełni gotowym na start nowych rozgrywek, w połowie lipca nasi sędziowie odbędą z tej okazji specjalny cykl trzydniowych szkoleń - podsumowuje Lizak.