Rok temu mecz w Opolu, dziś pierwszy skład giganta?! To się w głowie nie mieści

Rok temu mecz w Opolu, dziś pierwszy skład giganta?! To się w głowie nie mieści
Mateusz Porzucek / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 10:00
W Polsce grał średnio, jedyny sezon spędzony tutaj w całości zakończył spadkiem do Betclic 1 Ligi. Teraz szykuje się do potencjalnego debiutu w barwach giganta na oczach 70 tysięcy kibiców. Arnau Ortiz złapał byka za rogi i udowodnił, że nic w futbolu nie jest niemożliwe. Na naszych oczach może narodzić się nowa gwiazda Atletico.
Rok w futbolu to wieczność. Szereg konkretnych decyzji, splot fortunnych wydarzeń i kawał ciężkiej pracy mogą sprawić, że zawodnik dość anonimowy dla świata piłki nagle skupi na sobie blask reflektorów. 20 sierpnia 2025 roku Arnau Ortiz wystąpił z Chrobrym Głogów na drugim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Hiszpan stworzył wtedy linię ataku z Damianem Warchołem i Miłoszem Kozakiem. Pierwszy z Polaków jest obecnie w rezerwach Śląska, z drugim “Wojskowi” już rozwiązali kontrakt. Kariera wychowanka Figueres potoczyła się w zupełnie innym kierunku.
Dalsza część tekstu pod wideo
Ortiz po opuszczeniu stolicy Dolnego Śląska został absolutnym liderem rezerw Atletico. Spektakularna gra utorowała mu możliwość treningów pod okiem Diego Simeone w okresie przygotowawczym. “Cholo”, który jak dobrze wiemy nie uznaje kompromisów i nie toleruje przeciętniactwa, najwyraźniej zakochał się w talencie lewoskrzydłowego. Tuż przed startem sezonu ligowego “Rojiblancos” potwierdzili, że 24-latek otrzymał awans do pierwszej drużyny. Odziedziczył numer 16 po Nahuelu Molinie, dwukrotnym medaliście mistrzostw świata, którego niedawno sprzedano do Romy. Tak oto zawodnik nie do końca spełniający oczekiwania we Wrocławiu właśnie przygotowuje się do gry na Metropolitano.

Problemy z aklimatyzacją

Kariera Ortiza początkowo nie rozwijała się w oczekiwanym tempie. W 2022 roku media na Ibizie nazwały go nieoszlifowanym diamentem. W kolejnych latach nie zanosiło się na to, aby został piłkarskim brylantem. Girona odsyłała go na wypożyczenia do Penya Deportiva, Murcii, Eldense i Cartageny, gdzie miał przebłyski, ale nic ponadto. Kiedy latem 2024 roku trafił do Śląska, ostrzegano, że to piłkarz równie uzdolniony, co niestabilny.
- Ma tendencje do bycia strasznie nieregularnym, a jakość jego występów spada, kiedy nie ma ciągłości w grze. Jeśli Arnau poczuje, że jest ważny, będzie świetny. Jest w stanie strzelać i asystować. Jeśli nauczą go, kiedy być bardziej indywidualnym, a kiedy zespołowym, powinno być dobrze - mówił na łamach Weszło Jose Pastor, dziennikarz zajmujący się Cartageną.
We Wrocławiu niestety pokazał się z tej gorszej strony. Bywał samolubny, nieskuteczny, potrafił dryblingiem zrobić przewagę, żeby zepsuć akcję niechlujnym strzałem. Co czwarte jego uderzenie leciało w światło bramki, średnio tylko w co drugim meczu posyłał kluczowe podanie. Miał udane momenty, jak np. gole z Jagiellonią i Motorem, natomiast pod żadnym pozorem nie zapracował na miano piłkarza choćby wyróżniającego się w polskiej elicie.
- Arnau Ortiz jest na dobrej drodze, by na zawsze zapisać się w historii Śląska Wrocław jako jeden z najlepszych piłkarzy. A napiszmy szczerze - ktokolwiek z kibiców Śląska miał do niego cierpliwość? Miał przebłyski, ale grał słabo, taka jest prawda. Irytował. W rok od "nie chcę być dłużej w Śląsku", kiedy ten był w I lidze, do "kiedy zadebiutuję pod wodzą Simeone” - napisał Krzysztof Banasik, redaktor naczelny portalu Slasknet.com.
W wielu meczach rzucało się w oczy, że Ortiz jest przygaszony, wyglądał tak, jakby nie do końca chciał tu być. Najmocniej tryskał energią podczas zimowego zgrupowania w San Pedro del Pinatar. Wtedy odzyskał wigor, uśmiech, było go pełno w klubowych mediach. Sielanka dobiegła końca wraz z powrotem do ligowej rzeczywistości. Śląsk średnią wiosną nie nadrobił fatalnej jesieni i spadł z Ekstraklasy. Hiszpan zdążył następnie rozegrać sześć meczów w Betclic 1 Lidze, jednak to zdecydowanie nie był szczyt jego marzeń. Tuż przed zamknięciem letniego okienka Ante Simundza przyznał wprost, że “Arnau nie chce grać w tej drużynie”. Opuścił “Wojskowych” z lichym bilansem trzech goli i dwóch asyst w 39 występach.
- Ekstraklasa to konkurencyjna liga z bardzo ładnymi stadionami i oddanymi kibicami. To też trudne rozgrywki pod względem warunków, pogody. Kiedy jest zimno, boiska są w fatalnym stanie. Zawodnik z moim stylem gry potrzebuje czasu na adaptację. Myślę, że udało mi się to, bo w drugiej części sezonu grałem lepiej. Opisałbym pobyt w Śląsku jako doświadczenie, które może nie do końca było tym, czego oczekiwałem, ale wyniosłem z niego wiele pozytywów, dzięki którym dziś jestem lepszym piłkarzem - wspominał na łamach dziennika AS.

Uczeń legendy

Ortiz zamienił drugi poziom rozgrywkowy w Polsce na trzecią ligę w Hiszpanii. Dołączył do rezerw Atletico prowadzonych przez Fernando Torresa. Trudno wyobrazić sobie lepszego trenera pod kątem możliwości poprawy statystyk ofensywnych. Legendarny snajper faktycznie uwolnił bestię drzemiącą w 24-latku. Nominalny skrzydłowy w spektakularnym stylu stał się liderem ataku, strzelając jednego gola za drugim.
Poprzedni sezon zakończył z imponującym dorobkiem 23 trafień i sześciu asyst w 38 meczach. Zabrakło mu zaledwie dwóch bramek, aby wyrównać rekord trzeciej ligi należący do Gonzalo Garcii. Swoimi udziałami przy golach zapewnił drużynie dodatkowych 19 punktów. Miewał występy wybitne, jak hat-trick z Antequerą czy dublet i asysta przeciwko Tarazonie oraz Sabadell. Był najstarszym graczem w zespole, ale przede wszystkim najlepszym.
- Kiedy dostałem telefon od Fernando, zrobiłem wszystko, co mogłem, aby trafić do klubu. Noszenie trykotu Atletico jest spełnieniem marzeń. Muszę podziękować trenerowi, bo zmienił moje nastawienie. Utkwiło mi w pamięci zdanie, które powtarzał od początku: “Masz odpowiedni potencjał, ale musisz go zmaksymalizować, zrobić wszystko, aby w pełni z niego skorzystać”. Trzymałem się tych słów. Poświęciłem większą uwagę strzelaniu goli. Nie chodzi tylko o mecze, ale też treningi, pracę nad poprawą skuteczności. Nie wierzę w zbiegi okoliczności. Wszystko jest wynikiem pracy - podkreślał.

Szansa jedna na milion

Rezerwy Atletico przegrały z Ponferradiną w barażach o awans do drugiej ligi. Wiadomo jednak było, że Ortiz nie zostanie dłużej w zespole Torresa. Już na początku okienka Marca podawała, że do piłkarza spłynęła lawina ofert, w tym z Espanyolu, Girony, Mallorki, Elche czy Racingu Santander. Spokojnie mógł zahaczyć się w średniaku La Liga, ale wolał zawalczyć o coś więcej.
Kiedy zawodnicy z rezerw topowych klubów mają największe szanse na zrobienie furory? Tuż po wielkich turniejach, czyli EURO i mundialu. Piłkarski kalendarz jest tak napięty, że czasami można odnieść wrażenie, jakby jeden sezon jeszcze się nie skończył, a kolejny już zaczął. Gdy wszyscy emocjonowaliśmy się fazą pucharową mistrzostw świata, w Atletico ruszyły przygotowania do startu rozgrywek. Diego Simeone musiał uzupełnić braki kadrowe, sięgając po podopiecznych Fernando Torresa. Ortiz stanął przed wyjątkową szansą.
- Rok temu treningi z pierwszym zespołem Atletico byłyby czymś nie do pomyślenia. Muszę cieszyć się tą szansą i pracować jeszcze ciężej, aby ją wykorzystać. Nie mam kontroli nad tym, co stanie się mną dalej. Mogę kontrolować jedynie poziom zaangażowania na treningach. Jestem bezpośrednim piłkarzem, który lubi atakować, ale przede wszystkim chcę pomagać drużynie - zaznaczał pod koniec czerwca.
Skrzydłowy dość szybko wpadł w oko “Cholo”. Źródła z Hiszpanii donosiły, że trener jest pod ogromnym wrażeniem umiejętności 24-latka, który łączy ofensywną jakość ze skłonnością do harówki na rzecz drużyny. “Rojiblancos” rozpoczęli presezon od sparingów z Getafe i Manchesterem United, w obu Ortiz wpisywał się na listę strzelców. Na Old Trafford trafił po centrostrzale, zatem coś tam zapamiętał z gry na polskich boiskach.

Nagroda

Tydzień po tygodniu do treningów z “Atleti” dołączali coraz mocniejsi zawodnicy. Uczestnicy mundialu pokończyli urlopy, klub wzmocnił ofensywę, kupując Kang-ina Lee z PSG. Wewnętrzna konkurencja rosła, ale Ortiz za żadne skarby nie zamierzał wypaść z rotacji. W ostatnim meczu towarzyskim z Marsylią błysnął cudownym zrywem na skrzydle zakończonym asystą do Carlosa Martina.
Poniedziałek był prawdopodobnie najlepszym dniem w dotychczasowej karierze Ortiza. Atletico oficjalnie potwierdziło jego awans do pierwszej drużyny. Nastąpiło to dokładnie rok po występie Hiszpana w zremisowanym 1:1 starciu z Odrą Opole. Dodajmy, że wspomniane spotkanie zaczął na ławce, w drugiej połowie zmienił Jehora Szaraburę.
- Mam łzy w oczach, myśląc o drodze, jaką pokonałem. Nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie bliscy. Kiedy już właściwie nie widziałem światełka w tunelu, ojciec zawsze był przy mnie i odbudowywał moją wiarę. Muszę podziękować bratu za to, że był najbardziej wymagającą osobą, co pomogło mi zajść tak daleko. Mam przed oczami obrazki z dzieciństwa, kiedy razem siedzieliśmy na trybunach stadionu Atletico, a brat powiedział: “Arnau, wyobraź sobie, że pewnego dnia będziesz tam na dole, na boisku. Wyobraź sobie to uczucie”. Dziś tu jestem - powiedział skrzydłowy.
- Ortiz to piąty transfer Simeone. Nie potrzeba milionów euro, nagłówków i rozgłosu. Wystarczy praca dzień po dniu, trening po treningu. Arnau wyczuł swoją szansę i wykorzystał ją w 100%. To zawodnik z mocnym strzałem, dobrym wykończeniem i dryblingiem, który może operować na obu skrzydłach, jak i bliżej centrum. Ma wszystkie cechy, których potrzebuje zespół - opisał Sergio Picos, dziennikarz bliski Atletico. - Patrząc na profil piłkarza, Ortiz idealnie pasuje do roli zmiennika w ofensywie. Widzę w nim podobieństwa do Yannicka Carrasco - dodał Salva Garcia.
Ortiz teoretycznie jest postrzegany jako rezerwowy Ademoli Lookmana. Ze względu na braki kadrowe w najbliższym czasie szans na grę może być zaskakująco dużo. Klub nie dopiął transferu Nico Gonzaleza z Juventusu, Alexander Sorloth doznał kontuzji, a jedynym nominalnym napastnikiem pozostaje Julian Alvarez, który jak wiadomo chciał bądź nadal chce opuścić Metropolitano. Wiadomo już, że Argentyńczyk ominie pierwszy mecz z Malagą, zaplanowany na dzisiejszy wieczór (19.08 godz. 21.00). W efekcie były zawodnik Śląska ma otwartą drogę do składu.
Motto Atletico brzmi: nunca dejes de creer - nigdy nie przestawaj wierzyć. Arnau Ortiz wziął sobie te słowa do serca. Wiara w połączeniu z talentem i uporem zaprowadziła go do jednego z największych klubów w Europie.

Przeczytaj również