Rok temu wart 1,5 mln, teraz... 90 mln! Oto odkrycie sezonu. "Eksplozja talentu"

Rok temu wart 1,5 mln, teraz... 90 mln! Oto odkrycie sezonu. "Eksplozja talentu"
IMAGO / pressfocus
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 08:35
Dla tych piłkarzy, biegających po boiskach czołowych europejskich lig, sezon 2025/26 był przełomowy. Od “francuskiego Vardy’ego” po dobrego znajomego z Radomiaka. Wybraliśmy siedmiu graczy, którzy mogą uchodzić za największe odkrycia minionych rozgrywek w ligach TOP5.
Młodych talenty z oszałamiającym wejściem w dorosły futbol, ale i zawodnicy, którzy nagle wskoczyli na topowy poziom. Oto siedmiu piłkarzy z przypiętą przez nas łatką największych odkryć sezonu 2025/26 w Premier League, La Liga, Serie A, Bundeslidze czy Ligue 1. Wielu z nich pojedzie na mundial, choć rok temu nikt nie mógł się nawet tego spodziewać.
Dalsza część tekstu pod wideo

7. Igor Thiago (Brentford)

Jego transfer do Brentfordu potwierdzono ponad dwa lata temu. Już wtedy strzelał masowo w Belgii, a “Pszczoły” płaciły za ponad 30 milionów euro. Czy więc można go uznać za odkrycie? Naszym zdaniem tak, bo wszedł na poziom, którego, patrząc na jego sytuację w rozgrywkach 2024/25, naprawdę trudno było się spodziewać. Stracił go w całości na walkę z kontuzjami. Zagrał tylko osiem razy i nawet nie strzelił gola. Można mu było przypiąć łatkę transferowego “flopa”. Ale rok w piłce to kawał czasu.
Tym razem Thiago kłopotów z urazami już nie miał, wjechał w Premier League z drzwiami i futryną. Jego 22 trafienia przebił tylko Erling Haaland. Brazylijczyk ustanowił też najlepszy wynik bramkowy piłkarza z Kraju Kawy w erze Premier League. No i, co dodatkowo imponuje, Carlo Ancelotti powołał go na mundial. Trudno w to wszystko uwierzyć, gdy pomyślimy, że 24-letni napastnik jeszcze w 2022 roku kopał piłkę na zapleczu bułgarskiej ekstraklasy.

6. Esteban Lepaul (Stade Rennais)

W 2024 roku debiutował w Ligue 2 jako 23-latek, a Angers płaciło za niego 150 tysięcy euro. Kilka miesięcy później pierwszy raz posmakował futbolu w Ligue 1. A teraz jest… jej najlepszym strzelcem. Nawet oficjalne konto ligi francuskiej napisało o nim, że to “francuski Jamie Vardy”. Droga Estebana Lepaula na szczyt francuskiego futbolu to podróż ekspresową windą. Obecne rozgrywki były absolutnie przełomowe. Po niezłym sezonie w barwach wspomnianego Angers, gdzie trafił dziewięciokrotnie, Rennes rzuciło na stół 13,5 miliona euro. I okazało się to fenomenalną inwestycją.
Lepaul zaskoczył wszystkich, stając się najskuteczniejszym strzelcem ligi francuskiej z przewagą aż pięciu goli nad konkurencją. Po transferze na Roazhon trafił 20 razy, a doliczając do tego jeszcze jedną bramkę sprzed zmiany barw, ustrzelił “oczko”. Do tego możemy dodać pięć asyst i mamy udział przy 26 trafieniach w 34 kolejkach, co daje wpływ na 44% bramek zespołu. Bilans naprawdę rewelacyjny. A mowa przecież o graczu jeszcze niedawno niemal całkowicie anonimowym dla szerszego grona obserwatorów.

5. Lennart Karl (Bayern Monachium)

Od profesjonalnego debiutu Karla wciąż nie minął jeszcze rok. Pierwszy raz zagrał dla Bayernu w meczu o stawkę na Klubowych Mistrzostwach Świata przeciwko Auckland City, ale w międzyczasie dał się poznać jako topowy europejski talent. 18-letni ofensywny pomocnik potwierdził, że jest ogromną nadzieją “Die Roten” i całego niemieckiego futbolu. Julian Nagelsmann zresztą nie bez powodu dał mu już okazję zadebiutować w kadrze i zabiera go na nadchodzące wielkimi krokami mistrzostwa świata.
Młodziutki Karl przed sezonem został włączony do kadry pierwszego zespołu przez Vincenta Kompany’ego i dostał od niego naprawdę dużo szans. Ominął tylko cztery ligowe spotkania, podczas których był do dyspozycji. Na murawach Bundesligi wykręcił dwucyfrówkę w klasyfikacji kanadyjskiej. Grał regularnie w Lidze Mistrzów, gdzie trafił czterokrotnie i został najmłodszym zdobywcą bramki dla Bayernu w tych rozgrywkach. Po takim przetarciu oczekiwania stoją na wysokim poziomie, ale w Monachium to przecież normalne. Po udanej debiutanckiej kampanii wygląda na to, że Niemiec będzie odgrywał coraz ważniejszą rolę w zespole z Allianz Arena.

4. Luka Vusković (HSV, wypożyczony z Tottenhamu)

Jeszcze dwa lata temu oglądaliśmy go na murawach polskiej Ekstraklasy podczas wypożyczenia do Radomiaka. Potem zaliczył kolejne wypożyczenie do belgijskiego Westerlo, a zakończone właśnie rozgrywki spędził już w czołowej europejskiej lidze, smakując Bundesligi w barwach Hamburga. I trzeba przyznać, że kolejny skok trudności nie zrobił na nim wielkiego wrażenia. Vusković od momentu debiutu na niemieckich boiskach był absolutnie kluczowym ogniwem defensywy HSV.
Chorwacki stoper miał spory wkład w spokojne utrzymanie zasłużonego klubu. Dobre warunki fizyczne oraz imponująca jak na stopera skuteczność pod bramką rywali (i nie mowa tu tylko o grze głową) okazały się ogromnymi atutami. Jego sześć goli to najlepszy wynik wśród wszystkich obrońców ligi. 19-latek to jeden z zaledwie czterech piłkarzy spoza Bayernu Monachium, którzy załapali się do oficjalnej drużyny sezonu Bundesligi. I jedyny z klubu spoza pierwszej czwórki - to imponuje szczególnie, bo jego HSV finiszowało na 13. lokacie. Po powrocie do Tottenhamu zapewne dostanie szansę w Premier League. No chyba że potwierdzą się plotki o zainteresowaniu Barcelony lub innego z gigantów.

3. Nico O’Reilly (Manchester City)

Fanom angielskiej piłki przedstawił się już w ostatnich miesiącach poprzedniego sezonu. Wówczas to Pep Guardiola w obliczu kontuzji postanowił dać szansę młodemu ofensywnemu pomocnikowi, sprawdzając go na… lewej obronie. O’Reilly zaprezentował się wówczas dobrze i w tych rozgrywkach, pomimo transferu mocnego konkurenta na tę pozycję w osobie Rayana Ait-Nouriego, szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce.
21-letni Anglik zaliczył zaliczył znakomity debiutancki sezon w dorosłym futbolu. Został wybrany najlepszym młodym zawodnikiem Premier League. Popisał się dubletem w zwycięskim finale Pucharu Ligi. Wywalczył sobie miejsce w reprezentacji Anglii Thomasa Tuchela. Wygląda na to, że Guardiola zostawił “Obywatelom” w spadku wspaniały prezent w postaci “wymyślonego” przez niego gracza ze świetlaną przyszłością.

2. Eli Junior Kroupi (Bournemouth)

19-letni chłopak przywędrował zeszłego lata z drugiej ligi francuskiej i choć strzelił tam aż 22 gole, to i tak po transferze przerósł oczekiwania. Żaden inny nastolatek nie zdobył bowiem tylu bramek w debiutanckiej kampanii Premier League. Kroupi zakończył sezon jako najlepszy snajper jednej z największych rewelacji tego sezonu w Anglii. Jego 13 trafień pomogło Bournemouth w wywalczeniu pierwszego w historii awansu do europejskich pucharów. Aż pięć bramek zanotował w starciach z drużynami, które finiszowały na ligowym podium.
Francuz okazał się dla “Wisienek” prawdziwą gwiazdką z nieba, wchodząc z powodzeniem w buty Antoine’a Semenyo, który w styczniu odszedł do Manchester City. Fani Bournemouth naprawdę mogą się cieszyć, że powiązania właścicielskie z Lorient pozwoliły im na transfer za promocyjne 13 milionów euro. Dziś bowiem oczekują za niego podobno aż 80 baniek! Chętnych nie będzie brakowało, zresztą nie tylko na polu klubowym. Selekcjoner reprezentacji Portugalii, Roberto Martinez, potwierdził, że w marcu chciał przekonać go do występów w swojej kadrze. Ten jednak zamierza grać dla Francji.

1. Yan Diomande (RB Lipsk)

Rok temu przychodził do RB Lipsk z relegowanego z LaLiga Leganes, gdzie w ciągu debiutanckiej połowy sezonu w Europie zagrał 10 razy i maczał palce w trzech golach. “Byki” postanowiły wyłożyć wówczas na 18-letniego skrzydłowego 20 milionów euro. Można było spodziewać się dużego talentu, ale taka eksplozja? O tym, jak “wjechał” na salony, niech świadczy zmiana jego wyceny na Transfermarkcie. Gdy trafiał do Lipska, portal wyceniał go na 1,5 miliona euro. Niespełna 12 miesięcy później daje mu metkę 90 milionów. Nie jest to rzeczywisty wyznacznik jakości, ale pokazuje zmianę sposobu postrzegania Diomande.
Iworyjczyk był jedną z gwiazd minionego sezonu w Bundeslidze. W debiutanckiej kampanii na niemieckich boiskach wykręcił double-double na wszystkich frontach - z 13 trafieniami i 10 asystami (12 + dziewięć w lidze). Już łączy się go z największymi europejskimi markami, a przecież może jeszcze dodatkowo zapunktować na mistrzostwach świata, bo choć w reprezentacji zadebiutował w październiku, odgrywał w niej kluczową rolę już podczas rozgrywanego na przełomie grudnia i stycznia Pucharu Narodów Afryki. Zresztą można chyba zaryzykować stwierdzenie, że w ciągu roku przeszedł drogę od piłkarza niemal anonimowego do największej futbolowej nadziei całego kontynentu. Szybki, przebojowy, ze świetną techniką i liczbami. Wygląda na książkowy przykład dobrego skrzydłowego.

Dyskusja

Przeczytaj również