Ronaldo wchodzi do nowego klubu! Chce budować potęgę. Połączy dwie role? "Drżę na samą myśl"

Ronaldo wchodzi do nowego klubu! Chce budować potęgę. Połączy dwie role? "Drżę na samą myśl"
IMAGO / pressfocus
Wojciech - Klimczyszyn
Wojciech KlimczyszynDzisiaj · 06:50
Mimo że na razie wciąż poluje na kolejne gole, to odważnie buduje też grunt pod pozostanie w świecie futbolu już po zawieszeniu butów na kołku. Cristiano Ronaldo właśnie spełnił marzenie, które kiełkowało w jego głowie od dawna. Został współwłaścicielem piłkarskiego klubu.
Jak wszyscy wiemy doskonale, Cristiano Ronaldo we własnej osobie chce być kimś w rodzaju rzymskiego “primus inter pares”, pierwszym wśród równych sobie. Przed kilkoma dniami dołączył do takich graczy jak Kylian Mbappe, Luka Modrić, Vinicius Junior i Juan Mata, stając się czynnym piłkarzem posiadającym udziały w jakimś klubie. Ta lista może się wydłużyć w niedalekiej przyszłości, gdy inna legenda Realu Madryt, Sergio Ramos, będzie próbował wynegocjować wejście do zarządu klubu z czasów jego młodości, czyli Sevilli. Ale Ronaldo z pewnością ma większe ambicje.
Dalsza część tekstu pod wideo
Jego były kolega z Manchesteru United, Louis Saha, zauważył nawet, że portugalska ikona mogłaby chcieć podążać tą samą ścieżką, co hollywoodzkie supergwiazdy w północnej Walii.
- Na pewno zna historię Ryana Reynoldsa w Wrexham. Jestem przekonany, że odniesie podobny sukces. Nie ma lepszego promotora na świecie niż Cristiano, a taki mentor zdziałałby cuda w każdym klubie piłkarskim, niezależnie, na którym poziomie występuje. Na pewno będzie chciał zbudować potęgę - skomentował ruch CR7 dla Fox Sports.

Grający prezes?

Zawodnik Al-Nassr nabył 25 procent udziałów w Almerii, andaluzyjskim drugoligowcu, który aktualnie walczy o powrót do La Liga. Almeria będzie tylko jednym z wielu elementów imperium, umówmy się, bardziej teraz biznesmena niż piłkarza. Interesy Portugalczyka obejmują obecnie sieć hoteli, klinikę przeszczepu włosów, muzeum w Hongkongu, federację MMA o nazwie WOW FC i rzecz jasna betonowe złoto, czyli setki nieruchomości na całym świecie.
Zanim CR7 podpisał wszelkie stosowne papierki, próbował dostać się gdzieś indziej. Był bowiem zainteresowany bardziej rozpoznawalnym klubem, w dodatku potencjalnie sprzedażowym. Miał na oku Valencię, ekipę z ogromną tradycją i rzeszą fanów, ale jednocześnie jedną z najgorzej zarządzanych w Europie. W końcu jednak zderzył się ze ścianą w postaci kontrowersyjnego prezesa i właściciela Valencii, Petera Lima, który od lat blokuje zbycie udziałów, nie chcąc się dzielić z nikim swoją zabawką. Ronaldo musiał się więc rozglądać gdzie indziej.
- Od dawna miałem ambicję wnieść swój wkład w piłkę nożną poza boiskiem. Chcę współpracować z zespołem zarządzającym klubem, aby wspierać go w nowej fazie rozwoju - czytamy w oświadczeniu wydanym przez grupę inwestycyjną CR7 Sports Investments.
Wydarzenie oczywiście odbiło się już szerokim echem. Podczas konferencji przed ligowym spotkaniem z Albacete trener Rubi entuzjastycznie skomentował nadejście “nowego członka” zespołu.
- Cieszymy się i witamy go z otwartymi ramionami. Ktoś z jego wiedzą o piłce nożnej może nam tylko i wyłącznie pomóc - mówił.
A co, gdyby Portugalczyk zechciał na koniec kariery włożyć koszulkę w czerwono-białe pasy i raz jeszcze posmakować hiszpańskich boisk?
- To pytanie do niego, ale szczerze mówiąc, sam drżę nawet na myśl o tym. Klub należy do niego. Gdyby chciał nas reprezentować jako piłkarz, ja bym nie miał nic przeciwko - przyznał Rubi.
Na czym zyska Almeria? Z pewnością stanie się rozpoznawalną marką. To oczywiste, gdy w struktury wchodzi jeden z najbardziej utytułowanych piłkarzy w historii dyscypliny. Jednocześnie są też zagrożenia. Klub może być uznany za sztuczny twór bez tradycji, finansowany z zewnątrz i traktowany jako “zabawka dla bogatych”.
- Nie martwimy się tym. To prawda, mamy szczęście do ważnych inwestorów. Jeśli wzbudza to zazdrość, w porządku. To nie nasz kłopot - zakończył trener andaluzyjczyków.

Farma napastników

A jest czego zazdrościć. Sytuacja klubu z południa Hiszpanii jeszcze przed wejściem Ronaldo była szczególna. Od jakiegoś czasu Almeria należy do saudyjskiego konsorcjum SMC Group, więc już na tej podstawie postrzega się ją jako wschodzącą siłę w hiszpańskiej piłce. No, przynajmniej z czysto ekonomicznego punkt widzenia.
Od sierpnia 2019 roku, czyli od momentu przejęcia klubu przez Saudyjczyków, inwestycje zmieniły losy zespołu, który przez trzy kolejne lata walczył o uniknięcie spadku do trzeciej ligi. Zacznijmy od transferów. Almeria w ciągu ostatnich siedmiu lat szczyciła się kopalnią napastników. Serię rozpoczął Darwin Nunez, który szalał na hiszpańskich drugoligowych boiskach, a następnie odszedł do Benfiki za 24 miliony euro. Potem jego kariera nabrała prędkości i wylądował w Liverpoolu.
Po nim nastała era Umara Sadiqa. Nigeryjczyk dołączył do Realu Sociedad za blisko 30 milionów euro, teraz reprezentuje zaś barwy Valencii. To nie koniec, bo zaraz po Sadiqu zaczął błyszczeć El Bilal Toure, na którego ponad 30 mln euro wyłożyła Atalanta. Najnowszym przypadkiem jest Luis Suarez. Ten sam, który kilka dni temu brutalnie zaatakował Jana Bednarka. Kolumbijczyk latem odszedł do Sportingu CP za 27 milionów euro. Nawet bez pieniędzy z Bliskiego Wschodu Almeria bogaci się na potęgę z samych tylko transferów wychodzących.

Bitwa o promocję

Ale nie samymi transferami żyje piłkarski klub. W trakcie realizacji jest projekt przebudowy stadionu, który właśnie wchodzi w ostatnią fazę demontażu bieżni lekkoatletycznej. W planach budowa kompleksu sportowego zarówno dla dorosłej kadry, jak i dla akademii. Koncepcja otrzymała już zielone światło od samorządu. Z pewnością przedstawiciele Cristiano Ronaldo będą mieli jeszcze więcej pomysłów, jak z Almerii stworzyć liczącą się markę nie tylko w Hiszpanii, ale też w całej Europie. Już teraz oficjalne konto na Instagramie zyskało 2,6 miliona nowych obserwujących, stając się piątą siła w Hiszpanii z największą liczbą followersów.
Na razie trzeba piąć się po szczeblach ligowych rozgrywek. W trzecim roku po przejęciu władzy przez Saudyjczyków “Almeriensistas” awansowali do La Liga, jako beniaminek potrafili się jeszcze utrzymać, ale w kolejnym ponieśli druzgocącą porażkę. Zdobyli zaledwie 21 punktów i z hukiem spadli do Secunda Division.
Teraz ponownie mają dużą szansę na powrót do elity. Obecnie Almeria zajmuje trzecie miejsce na zapleczu, będąc cztery punkty za liderującym Racingiem Santander i dwa za CD Castellon. W czołówce jest jednak tłoczno i więcej zespołów ma apetyt na potyczki z Realem Madryt i Barceloną w przyszłym sezonie. Z pieniędzmi i doświadczeniem Cristiano Ronaldo, Almerii powinno być łatwiej.
Napływ nowego kapitału przyniesie korzyści drużynie, regionowi, ale i całej Hiszpanii. Tego możemy być niemal pewni. Pamiętajmy, że La Liga od co najmniej kilku lat znajduje się w kryzysie sportowym, a biznesowe ruchy ikony futbolu powinny tylko ożywić skostniałe instytucje. Na razie sukcesy idą w parze z Cristiano Ronaldo. Wątpliwe, by miało się to kiedyś zmienić.

Dyskusja

Przeczytaj również