Selekcjoner musi uwzględnić go w składzie! "W sumie nie zazdroszczę Urbanowi"

Selekcjoner musi uwzględnić go w składzie! "W sumie nie zazdroszczę Urbanowi"
Mateusz Porzucek / pressfocus
Janusz - Basałaj
Janusz BasałajDzisiaj · 17:30
O tym, co może zadecydować podczas finałowego barażu, jak Jan Urban zarządza Oskarem Pietuszewskim, a także o dopingu na meczach reprezentacji - pisze Janusz Basałaj w kolejnym odcinku cyklu na Meczyki.pl.
Kroniki Piłkarskie Janusza Basałaja to zbiór felietonów, w których doświadczony dziennikarz Meczyki.pl komentuje bieżące wydarzenia ze świata futbolu.
Dalsza część tekstu pod wideo

Co zadecyduje w Sztokholmie?

Niewiele meczów zwycięskich widziałem, po których brakowało mi wielkiego optymizmu czy poczucia dobrze spełnionego obowiązku. Takich jak Polska – Albania na Narodowym. Zwycięstwo i możliwość zagrania “finału” o udział w amerykańskim mundialu już jest i do wtorkowej nocy znowu tli się nadzieja. To powinno być najważniejsze, a nie rozpamiętywanie bez końca, że Albańczycy mogli spokojnie nas pokonać. Ale nie pokonali! Wiele minut widzieliśmy lepiej zorganizowaną drużynę, umiejącą kontrolować grę, wyprowadzać groźne kontry. Tyle tylko, że trzej najbardziej doświadczeni ludzie w reprezentacji Polski: Sebastian Szymański, Piotr Zieliński i Robert Lewandowski wzięli sprawy w swoje ręce (raczej nogi…) i dali wygraną. Na to samo liczymy w Sztokholmie.
Bardzo często w zapowiedziach ważnych spotkań bez przerwy powtarzamy, że w konfrontacji “na papierze” mamy lepszych piłkarzy na każdej pozycji, że nasi grają w lepszych klubach i to regularnie, a w ogóle historia rywalizacji jest po naszej stronie… A potem jest boisko i ci teoretycznie słabsi szybciej biegają, ambitniej walczą, nogi nie odstawiają i mają nie gorszy pomysł na mecz. Truizmy i banały? Prawda. Sto procent prawdy. Tyle tylko, że przedmeczowa narracja nie chce tego uwzględniać, bo tak bardzo dobrze życzymy naszej reprezentacji. W takich sytuacjach zaczynam powtarzać, że w Sztokholmie przyda się genialna i szczęśliwa postawa Kamila Gabary, doświadczenie i umiejętności Zielińskiego czy przede wszystkim kapitana Lewandowskiego, o błysku Oskara Pietuszewskiego nie wspominając. I jak mawiał porucznik Columbo: “jeszcze jedna sprawa” – dobry, uważny i obiektywny sędzia wtorkowego spotkania w Szwecji. Slavko Vincić, niech się pan nie myli! Serio! To są według mnie niezwykle istotne elementy tego boju, a nie licytacja, kto gdzie gra, jak się nazywa i na ile go wycenia Transfermarkt.

Urban i jego zarządzanie Pietuszewskim

Chuchania i dmuchania na Oskara Pietuszewskiego ciąg dalszy. Tonują nastroje wokół zdolnego dzieciaka z Białegostoku i uznani eksperci, i koledzy z drużyny (m.in. Jan Bednarek czy Robert Lewandowski, a i oczywiście sam selekcjoner Jan Urban. Ten ostatni w ramach pracy wychowawczej postanowił od pierwszej minuty dać szansę w meczu z Albanią Filipowi Rózdze, a nie Oskarowi. Jego wybór, ale widzieliśmy w drugiej połowie człowieka świetnie dryblującego, dogrywającego kolegom w polu karnym, szybko wyprowadzającego kontry. I nie był nim Rózga. Czy trener chciał takimi decyzjami pokazać światu, kto tu rządzi i że nikt nie będzie mu budował składu pierwszej reprezentacji? W postawieniu na Rózgę, a nie gracza Porto, nie widziałem wielkiej racjonalnej myśli, tylko upór trenera, który wie lepiej.
Przestańmy chuchać, dmuchać i zarządzać talentem Oskara. Albo daje korzyść kadrze tu i teraz, i wzmacnia siłę ofensywną biało-czerwonych (co dobitnie pokazał czwartkowy mecz w Warszawie), albo sadzamy go na ławce i niech czeka na korzystną, albo i desperacką okazję wejście na plac. Według mnie i wielu ludzi spokojnie można widzieć Pietuszewskiego w wyjściowej jedenastce. Rozmyślania, typu “wpuścimy go jako dżokera na podmęczonych rywali” zwyczajnie zaczynają irytować. Od kiedy to tak zdolny dzieciak, będący w takiej formie, musi grzać ławę bo młody wiek, niedoświadczenie i sto innych argumentów. W sumie nie zazdroszczę Urbanowi, bo po kilku miesiącach ostrożności i konsekwentnego “pójścia pod prąd” w temacie nastolatka z Porto, dziś musi zachować się racjonalnie, czyli uwzględnić go wyjściowej drużynie.
Awans do finałów mistrzostw świata to nie tylko koncentracja, mądry plan na mecz i rozwaga na boisku rywala, to także zaskoczenie przeciwnika ustawieniem jedenastki i wykorzystanie jednego z największych talentów, jakie pojawiły się w naszej piłce.

Co z tym dopingiem?

Jest kilka stałych elementów dotyczących naszej reprezentacji. Wiara w zwycięstwo, wiara w nadzwyczajne umiejętności Roberta Lewandowskiego i… brak wiary w spontaniczny, głośny doping kibiców na Stadionie Narodowym. I tak to już chodzi od kilkunastu lat. Narzekania na atmosferę pikniku, że same Janusze (wypraszam sobie!), że jest cicho. Nie mam z tym problemu. Można było zapewniać awanse na wielkie imprezy, pokonać mistrzów świata, oglądać natchnioną grę naszego kapitana, a ten doping był w zasadzie taki sam. To znaczy racjonalny i przewidywalny. Ludzie cieszyli się i to głośno, kiedy nam dobrze szło, a kiedy było kiepsko, to i trybuny wymownie milczały. Nieśmiałe próby, by “zagospodarować” ten doping dzięki specjalistom nie wypaliły. Jacy to specjaliści? Krew z krwi, kość z kości polskiego kibolstwa. Te kilkaset osób (najlepiej jakby dać im kilka tysięcy biletów…) miały rozkołysać Narodowy. PZPN zbyt wiele zarabia, by część widowni oddać za darmo, stadionowym zapiewajłom. Jeszcze nikt nie dowiódł, że zorganizowany i głośny doping wbijał dwa gole w bramkę rywali… No z pewnością byłoby przyjemniej oglądać te gole przy rozśpiewanym stadionie. Tak jednak nie będzie. Kto jednak szuka takich wrażeń, musi w Polsce wybrać się na ligowe stadiony. Tam jest czad, zadyma (dosłownie) i atmosfera. Co się dzieje na boisku, to już temat na zupełnie inne opowiadanie.
Na początek dobrze byłoby zadbać, by hymn narodowy grany przez orkiestrę wojskową, zabrzmiał jak należy i nie trzeba było jak przed meczem z Albanią czerwienić się ze wstydu. Taki mecz, a dźwiękowcy się zdrzemnęli i to przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Piłkarzom było wszystko jedno, bo wygrali i bez należytego odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego w chórze na 56 412 głosów.

Dyskusja

Przeczytaj również