Sensacyjna postać w reprezentacji Hiszpanii. "To jest skandaliczne, jak on gra"

Sensacyjna postać w reprezentacji Hiszpanii. "To jest skandaliczne, jak on gra"
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 12:00
W klubie prawie spadł z ligi, mundial rozpoczął jako rezerwowy. Jeszcze kilka tygodni temu notowania Pedro Porro nie prezentowały się zbyt okazale. Tymczasem dziś jest jednym z głównych bohaterów reprezentacji Hiszpanii, która celuje w drugą gwiazdkę.
Gra na boku obrony potrafi być sztuką, jeśli jest wykonywana przez odpowiednich artystów. W piłce klubowej o absolut ociera się o Achraf Hakimi, a na tym mundialu wzorem prawego defensora stał się Pedro Porro. 26-latek jest wszystkim, czego Hiszpania potrzebuje w jego sektorze. Ścianą w defensywie, skutecznym wsparciem dla Lamine’a Yamala, a do tego tajną bronią w ataku.
Dalsza część tekstu pod wideo
Występ zawodnika Tottenhamu przeciwko Francji był niczym wykład dla wszystkich prawych obrońców. Przede wszystkim strzelił gola po cudownej klepce z Danim Olmo, która przypomniała kibicom złote czasy tiki-taki. Ale bramka ustalająca wynik była tylko zwieńczeniem kapitalnego występu. Bradley Barcola, Kylian Mbappe czy Desire Doue, czyli piłkarze, którzy zwykle budzą popłoch w szeregach rywali, tym razem uparcie bili głową w jednoosobowy mur. Po ostatnim gwizdku Fabian Ruiz krzyczał do Marca Cucurelli, żeby wyciągnął z kieszeni Michaela Olise. Na drugiej flance też był gracz, który umieścił rywali tam, gdzie zwykle trzymamy telefon i klucze.
- Prawdziwy MVP, był najlepszy od pierwszego do ostatniego gwizdka. Mbappe często atakował jego stroną, ale Porro stanął na wysokości zadania w każdej akcji. W defensywie zmiażdżył rywali, a w ataku dołożył gola po pięknej akcji z Olmo. Heroiczny występ - ocenił AS. - To jest skandaliczne, jak dobrze gra Porro. Trzeba oddać don Luisowi, który dokonał zmiany w trakcie turnieju i wygrał. Wkład Porro nie może być przemilczany - zachwycał się Miguel Lama ze stacji Cope.

“Koguty” na ruszcie

Ange Postecoglou mówił, że uwielbia Porro, bo łączy w sobie cechy klasowego obrońcy i rasowego skrzydłowego. Roberto De Zerbi podkreślał, że to zawodnik, który potrafi już bardzo wiele, ale każdego dnia chce nauczyć się czegoś nowego. Na jego wyjątkową mentalność zwrócił uwagę Carlos Moreno, trener malutkiego klubu Gimnastico Don Benito. Opowiedział, że kiedyś Pedro strzelił sześć goli, po czym wrócił do domu wściekły, bo jego zespół przegrał 6:7. To urodzony zwycięzca, chociaż w ostatnim czasie musiał dość często przełykać gorycz porażki.
W poprzednim sezonie Tottenham notował jedną kompromitację za drugą, przy czym trudno było mieć większe pretensje do prawego obrońcy. On mimo wszystko wyrastał ponad przeciętność, będąc liderem drużyny pod względem kluczowych podań czy oczekiwanych asyst. Dobrym podsumowaniem całych rozgrywek był dwumecz w 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym zanotował gola i asystę przeciwko Atletico. Na nic się to zdało, ponieważ koledzy Hiszpana po prostu nie dojechali. “Rojiblancos” już po 22 minutach pierwszego spotkania prowadzili 4:0, a finalnie wygrali 5:2. Po ostatnim gwizdku wściekły Porro wyszedł przed kamery i powiedział, że jeśli ktoś nie wierzy w awans, to niech zostanie w Madrycie. “Spurs” odpadli, chociaż w rewanżu zwyciężyli 3:2. Defensor i tak uratował ich przed większą kompromitacją.
Patrząc na jakość indywidualną, 26-latek w pełni zasłużenie został powołany na mundial. Przed startem turnieju oczekiwania względem niego nie były jednak zbyt wysokie. Trudno było nawet przewidzieć, czy w ogóle wywalczy miejsce w składzie. W końcu rywalizował z Marcosem Llorente, prawdopodobnie najlepszym zawodnikiem Atletico w ostatnich miesiącach, a także Erikiem Garcią, który rewelacyjnie rozwinął się pod wodzą Hansiego Flicka. Tyle z teorii, bo w praktyce gracz “Spurs” nie tyle wygrał, co po prostu zdeklasował konkurencję na swojej pozycji.

sPorro problemów dla rywali

Luis de la Fuente potrzebował nieco czasu, aby znaleźć właściwą kompozycję. W pierwszych czterech meczach turnieju Llorente i Porro występowali na zmianę. Może to przypadek, może nie, ale fakty są takie, że z zawodnikiem Atletico gra całego zespołu wyglądała gorzej. Hiszpania nie zachwyciła ani w bezbramkowo zremisowanym meczu z Republiką Zielonego Przylądka (0:0), ani podczas wymęczonego zwycięstwa z Urugwajem (1:0). Z kolei Porro najpierw pomógł rozbić Arabię Saudyjską 4:0, a fazę pucharową rozpoczął od bramki przeciwko Austrii. Od tego momentu wiadomo już było, kto powinien mieć status “titular” do końca mundialu.
Porro w ostatnich spotkaniach był bliski perfekcji. A mierzył się z właściwie najtrudniejszymi możliwymi rywalami. Nuno Mendes, Jeremy Doku, Mbappe, Doue, Barcola - oni wszyscy potrafią być rozpędzonymi lokomotywami na lewym skrzydle. Ale filar Hiszpanii postawił szlaban i odesłał ich z powrotem na peron. W czterech meczach fazy pucharowej zaliczył aż 18 wygranych pojedynków i 23 skuteczne interwencje w obronie. Swoją postawą sprawił, że Lamine Yamal wcale nie musi być postrzegany jako największy atut mistrzów Europy na prawej flance.
- Mbappe, Olise, Dembele, który z nich wywołuje u ciebie największych strach? - zapytał przed półfinałem jeden z hiszpańskich dziennikarzy.
- Strach? Żaden. Nikogo się nie boimy i myślę, że Francja też się nas nie obawia. Każdy jest skupiony na sobie, na tym, co musi zrobić i zobaczymy, kto okaże się lepszy - odpowiedział Porro.
Następnie wyszedł na boisko i udowodnił, że faktycznie nie boi się żadnego przeciwnika. Bez znaczenia, czy mówimy o Leao czy Mbappe, on na każdego znajdzie sposób. A już po skutecznym odbiorze nie omieszka też podłączyć się do ataku i pokazać, dlaczego rozpoczynał karierę jako skrzydłowy. Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, Porro strzelił dwa razy więcej goli w fazie pucharowej mistrzostw świata od Cristiano Ronaldo. I kto wie, czy jeszcze nie poprawi swojego dorobku.

Bezcenny piłkarz

W przypadku reprezentacji Hiszpanii musi imponować jakościowa zastępowalność pokoleń. Przypomnijmy, że Porro nie pojechał na EURO 2024, ponieważ to jeszcze nie był jego moment. Dani Carvajal prezentował wówczas życiową formę, a dodatkowo De la Fuente miał do dyspozycji Jesusa Navasa i Nacho Fernandeza. Czasy całej trójki nestorów bezpowrotnie minęły, jednak selekcjoner “La Roja” znalazł gotowego następcę.
- Wiem, że nie jestem Danim Carvajalem, bo nie ma drugiego takiego. Dla mnie to jeden z najlepszych bocznych obrońców w historii piłki. Mogę tylko podziękować mu, bo przed mundialem wysłał wiadomość, życząc mi powodzenia. Kiedy był w kadrze, zawsze mnie wspierał, podpowiadał. Nie mogę go skopiować, ale mogłem wiele się od niego nauczyć - mówił na łamach dziennika Marca.
Jednym z głównych wygranych wystrzału Porro jest Tottenham. Przypomnijmy, że jeszcze w maju pojawiało się sporo doniesień o możliwym odejściu Hiszpana do Manchesteru City. Bez wątpienia byłby on lepszą opcją na prawej flance niż Matheus Nunes. W przeszłości Hiszpan był nawet związany z “Obywatelami”, jednak nie doczekał się wówczas debiutu. W 2022 roku bez większego żalu został sprzedany do Sportingu za 8 mln funtów. Dziś “The Citizens” byliby pewnie gotowi wyłożyć siedem czy osiem razy więcej. Ale “Spurs” czuli pismo nosem i już w połowie czerwca przedłużyli umowę z defensorem do 2031 roku. Londyńczycy w tym okienku wydali ponad ćwierć miliarda euro, ściągnęli Sandro Tonaliego czy Mateusa Fernandesa, jednak to podpis pod nowym kontraktem finalisty mundialu jest tym najważniejszym.
Porro ma wytatuowane słowa: “Kochaj życie, jakie masz, abyś mógł żyć życiem, które kochasz”. Po niedzielnym wieczorze może on mieć kolejny powód, aby jeszcze mocniej kochać życie. Hiszpania jest dosłownie o jeden krok od piłkarskiej nieśmiertelności.

Dyskusja

Przeczytaj również