Sensacyjny kandydat do Złotej Piłki. Gra sezon z kosmosu. Słowa Mbappe mówią wszystko
Jest w życiowej formie, gra spektakularnie, a jego drużyny mogą zgarnąć furę trofeów. Na papierze nic nie stoi na przeszkodzie, aby realnie włączył się do walki o Złotą Piłkę. To może być rok Michaela Olise.
Wszystko, co związane z dwoma największymi klubami, potrafi zdominować piłkarski dyskurs publiczny. Pod żadnym pozorem nie umniejszamy Bayernowi Monachium, ale “Die Roten”, kolokwialnie mówiąc, raczej “nie grzeją” tak mocno, jak Real Madryt i FC Barcelona. Kiedy Lamine Yamal czy Kylian Mbappe zrobią coś wyjątkowego, w mgnieniu oka słyszy o tym dosłownie cały świat. Inni zawodnicy muszą postarać się nieco bardziej, aby przebić pewien szklany sufit zainteresowania. Co nie oznacza, że nie są bez szans w starciu z idolami Katalonii i Kastylii. Michael Olise stara się jak tylko może, aby udowodnić, że być może zasługuje na miano najlepszego piłkarza świata.
Liczby z kosmosu
Olise to jednoosobowa armia na prawej stronie ataku Bayernu. Bawarczycy nie mieli takiej jakości na tej pozycji od czasów Arjena Robbena. I porównania do legendarnego Holendra nie są żadną przesadą. 24-latek potrafi prezentować równie wysoki, jeśli nie nawet wyższy poziom. Jego osiągnięcia indywidualne zdają się powoli wymykać logice. W tym sezonie wykręcił już 13 bramek i 25 asyst w 33 występach, bierze udział przy strzelonym golu średnio co 65 rozegranych minut. Jest najlepszym kreatorem w TOP5 ligach (16 asyst) i Lidze Mistrzów (sześć asyst). Średnio w Bundeslidze notuje 1,13 oczekiwanej bramki i asysty na 90 minut, co stanowi najlepszy wynik. Wcześniej żaden gracz w historii nie osiągnął 25 otwierających podań w pierwszych 50 występach w niemieckiej ekstraklasie. Aż przyszedł wychowanek Arsenalu i powiedział: “Potrzymaj mi piwo”.
- Michael po prostu cieszy się grą. Jest niezwykle kreatywnym graczem, w praktycznie każdej akcji potrafi stworzyć groźną okazję. Wygląda to tak, jakby dobrze bawił się na boisku i wszyscy na tym korzystamy - mówił Manuel Neuer. - Olise? Świetny piłkarz i wspaniały człowiek. Widać u niego ogromną chęć rozwoju. W ciągu półtora roku tutaj wykonał gigantyczny postęp. Rozkwitł w nowym środowisku - wtórował Harry Kane.
- Kiedy widzę grę, ruchy i styl Olise, od razu przypominają mi się czasy Robbena. Można powiedzieć, że jest trochę jak nowy Arjen, taki elegancki, skuteczny. A po drugiej stronie mamy Luisa Diaza, czyli typ piłkarza a’la Franck Ribery. Nasz duet skrzydłowych jest absolutnie wyjątkowy - zachwycał się dyrektor Max Eberl.
U Olise najpiękniejsze jest to, że jego wrodzony introwertyzm ogranicza się wyłącznie do aspektów pozaboiskowych. To zawodnik cichy, niezbyt aktywny medialnie. Kiedy musi udzielić wywiadu, to często odpowiada półsłówkami. Generalnie odstaje delikatnie od współczesnej generacji. Ale wszystko zmienia się, gdy już wychodzi na murawę. To tam przemawia najgłośniej, przemienia się w żywioł. Prezentuje uliczny styl, który niekoniecznie pasował działaczom Arsenalu, Chelsea i Manchesteru City. W młodzieńczych latach odrzucała go jedna akademia za drugą. Dziś każdy z gigantów Premier League dałby się pokroić, aby mieć u siebie takiego piłkarza.
Wymarzony kolega z drużyny
W 2025 roku Olise był najlepszym piłkarzem z lig TOP5 pod względem asyst (18) i wykreowanych tzw. dużych okazji (37). Wiele wskazuje na to, że w 2026 może utrzymać status najskuteczniejszego kreatora. Od początku stycznia wypracował 10 goli w 10 występach. Łatwość, z jaką regularnie tworzy partnerom dogodne okazje, jest więcej niż imponująca. To fenomen.
Warto też prześledzić popisy 24-latka na arenie reprezentacyjnej. Zwłaszcza, że jego początki w ekipie “Les Bleus” nie były szczególnie imponujące. W pierwszych pięciu występach dla kadry nie zaliczył żadnego gola i asysty. Potrzebował czasu na aklimatyzację i oswojenie, ponieważ nie do końca znał francuski. Urodził, wychował się i większość życia spędził w Anglii, więc dopiero po powołaniu przyspieszył z nauką. Kiedy ta bariera została pokonana i dosłownie znalazł z kolegami wspólny język, wszystko stało się prostsze. Didier Deschamps zaufał skrzydłowemu, a ten potrafił się odwdzięczyć trafieniami z Chorwacją, Ukrainą czy Niemcami. O jego jakości wiele mówi laurka, którą wystawił Kylian Mbappe. Zaznaczył on, że obecność Olise wpływa pozytywnie na funkcjonowanie całego kolektywu.
- Michael pomaga nie tylko mnie, ale całemu zespołowi. To wyjątkowy profil piłkarza, którego nam brakowało. Już w Premier League pokazał swoje umiejętności, a teraz jest tylko lepszy. Potrafi strzelać gole, utrzymywać piłkę, wywiera ogromny wpływ na grę. W Bayernie gra bliżej prawej strony, ale w reprezentacji może operować bardziej w środku, gdzie też czuje się swobodnie. Zawsze chce grać do przodu i szukać podaniami napastników. Gra z nim to przyjemność - ocenił kapitan “Trójkolorowych” podczas październikowego zgrupowania.
Warto też zwrócić uwagę na to, że 24-latek praktycznie w każdym meczu zaznacza swoją obecność na boisku. I to nawet wtedy, kiedy Vincent Kompany stara się zarządzać jego markerami zmęczeniowymi. Wystarczy przypomnieć sytuację z połowy stycznia, kiedy Francuz niespodziewanie znalazł się na ławce w hitowym starciu z RB Lipsk. Do przerwy Bayern prezentował się fatalnie, przegrywał 0:1, ale wynik mógł być znacznie wyższy, gdyby nie nieskuteczność “Byków” z Yanem Diomande na czele. W 57. minucie Olise zajął na boisku miejsce niewidocznego dotychczas Lennarta Karla, po czym kompletnie odmienił obraz rywalizacji. Na przestrzeni nieco ponad dwóch kwadransów dopisał do dorobku gola i trzy asysty, prowadząc zespół do spektakularnego triumfu (5:1). Po takich występach kibicom może przyjść do głowy myśl: “A może to właśnie on zgarnie Złotą Piłkę?”.
Będzie najlepszy?
Ostatni plebiscyt France Football pokazał, że w futbolu wszystko jest możliwe. Na początku poprzedniego sezonu nikt nie postawiłby złamanego grosza na to, że Ousmane Dembele może zostać wybrany najlepszym piłkarzem świata. Francuz rozegrał jednak tak spektakularny sezon, że elektorzy nie mogli przejść wobec niego obojętnie. Miał liczby, zgarnął najważniejsze trofea i z powodzeniem zdawał “test oka”. Być może pod koniec sezonu będzie można użyć identycznych argumentów w przypadku kandydatury Olise.
- Każdy, kto uważał, że Olise będzie miał problem z przeskokiem z Palace do Bayernu, grubo się pomylił. Skrzydłowy prezentuje fantastyczną dyspozycję, równie dobrze strzela, jak i kreuje. Stał się jednym z najgroźniejszych piłkarzy ofensywnych w Bundeslidze, a jednocześnie odciska swoje piętno na występach w Lidze Mistrzów - opisał portal Goal.com, umieszczając go na piątym miejscu w rankingu faworytów do Złotej Piłki.
- Olise ma wszystko, czego potrzebuje wybitny piłkarz. Nie ma sufitu, nie widzę dla niego żadnych ograniczeń. Przykład Dembele pokazuje, ile może osiągnąć zawodnik o takiej charakterystyce. Jeśli chodzi o Złotą Piłkę, to wszystko będzie zależało od wyników w Lidze Mistrzów i na mundialu, ale wierzę, że Michale może ją wygrać - ocenił Lothar Matthaeus dla Sport Bild.
Fakt, że Olise występuje w Bayernie i reprezentacji Francji, to jednocześnie jego błogosławieństwo i przekleństwo w kontekście walki o Ballon d’Or. W gronie plusów trzeba zapisać ogromne szanse na sukcesy w najważniejszych turniejach. “Die Roten” spokojnie stać na wygranie Champions League, a “Les Bleus” znajdą się w ścisłym gronie faworytów do zdobycia złota podczas mundialu. Na niekorzyść naszego bohatera będzie działać fakt, że niekoniecznie jest on twarzą poszczególnych projektów. Trofea drużynowe mogą mocniej pomóc Harry’emu Kane’owi czy Kylianowi Mbappe. Ale już np. pakiet Liga Mistrzów dla Bawarczyków plus mistrzostwo świata Francuzów byłby zaproszeniem do głosowania na byłą gwiazdę Crystal Palace.
W grudniu Olise musiał przejść drobny zabieg oka. Po operacji zagrał z Heidenheim i w swoim stylu strzelił gola. W kolejnych tygodniach potwierdził, że jego wzrok znajduje się w jak najlepszym porządku. Będąc w tak spektakularnej formie, może on spokojnie zawiesić oko na najważniejszych piłkarskich nagrodach. Zarówno drużynowych, jak i indywidualnych.