Sensacyjny powrót gwiazdy! Chce ratować najgorszy zespół drugiej ligi. "Utopia"

Sensacyjny powrót gwiazdy! Chce ratować najgorszy zespół drugiej ligi. "Utopia"
Kevin Sousa / pressfocus
Piotrek - Przyborowski
Piotrek PrzyborowskiDzisiaj · 12:00
W 2012 roku jej trener rzucił wyzwanie catenaccio. Pescara zachwyciła wtedy Włochy i jako apenińska odpowiedź na guardiolowską Barcelonę wychowała trzech późniejszych mistrzów Europy. Teraz dwóch z nich chce jej się za to odwdzięczyć. I choć ich role są zgoła odmienne, cel ten sam - uratować Serie B dla całej Abruzji.
Słynący z ogromnego przywiązania do taktyki i szczelnej defensywy Włosi nie byli na to gotowi. Zdenek Zeman w sezonie 2011/2012 stworzył drużynę, która wywołała furorę na Półwyspie Apenińskim i nie bez powodu porównywana była do święcącej wtedy kolejne sukcesy Barcelony pod wodzą Pepa Guardioli. Mimo że tamte dokonania “Delfinów” okazały się jednosezonowym wyskokiem, zasługi tej ekipy dla calcio są znacznie poważniejsze. To bowiem w niej na poważny poziom wskoczyli trzej piłkarze, którzy niecałą dekadę później doprowadzili “Squadra Azzurra” do tytułu najlepszej drużynie na kontynencie. Dlatego gdy Pescara stanęła teraz znów na krawędzi, dwóch z nich przyszło jej z odsieczą.
Dalsza część tekstu pod wideo

Rządy zabójczego trio talentów

Wspomniane trio stworzyli Ciro Immobile, Lorenzo Insigne i Marco Verratti. Dwaj pierwsi - wówczas 21-letni napastnik i o rok młodszy skrzydłowy - do Abruzji trafili w ramach wypożyczeń z Napoli i Juventusu. Trzeci za to wychował się na Stadio Adriatico i jako 19-latek coraz mocniej zaznaczał swój ślad w zespole. Połączyła ich natomiast wyśmienita postawa w tamtych rozgrywkach. Insigne zakończył je z 18 golami i 13 asystami. Immobile dzięki 28 trafieniom został królem strzelców - a przecież dołożył do tego jeszcze siedem asyst. Tyle samo zgromadził też na finiszu zmagań młodziutki Verratti. Pescara pokazała, że nawet we Włoszech można grać ofensywnie. Z 90 golami, co do dzisiaj pozostaje rekordem Serie B, rozniosła całą stawkę i po dwóch dekadach powróciła do elity.
- Tamten sezon był wyjątkowy i niepowtarzalny, dla nas iście bajkowy. Niestety późniejsza kontynuacja tego projektu była niemożliwa przede wszystkim przez odejście Zemana, który dołączył do Romy. Gdyby Czech pozostał w Pescarze, historia prawdopodobnie potoczyłaby się inaczej. Drużyna nie zostałaby rozbita i przebudowana, a tacy gracze jak np. Verratti czy Insigne mogliby nadal w niej grać, tyle że pewnie już obaj na zasadzie wypożyczenia. To był punkt zwrotny w historii klubu. Pod względem gry i wyników zbliżył się do tamtego poziomu jeszcze w sezonie 2015/2016, kiedy po raz ostatni awansował do Serie A z Massimo Oddo jako trenerem i wieloma naprawdę doskonałymi piłkarzami, takimi jak Hugo Campagnaro, Lucas Torreira, Gianluca Lapadula, Rolando Mandragora czy Gianluca Caprari - opowiada w rozmowie z nami Luciano Rapa z dziennika ilPescara.
Faktycznie rozbiórka Pescary nie przyniosła jej za dużo pożytku. W sezonie 2012/2013 targana kłopotami drużyna prowadzona była w sumie przez aż trzech szkoleniowców, ale żaden z grona Giovanni Stroppa, Cristiano Bergodi i Cristian Bucchi nie potrafił rozwiązać problemów “Delfinów”. 22 punkty i ostatnie miejsce na koniec rozgrywek były dorobkiem jak najbardziej zasłużonym. Sam Zeman też pewnie żałował swojej decyzji, bo w Romie wytrwał zaledwie pół roku. W tym czasie rozwinęli się za to boiskowi liderzy jego Pescary. Insigne i Immobile strzelili po pięć goli w Serie A w barwach Napoli i Genoi. Verratti natomiast stał się bohaterem największego transferu w dziejach “Biancazzurrich” i za 12 milionów euro trafił do Paris Saint-Germain, z którym w debiutanckim sezonie sięgnął po tytuł mistrza Francji.
- Wtedy tak naprawdę nikt nie spodziewał się jednak, że Insigne, Immobile i Verratti osiągną aż tak sporo i zostaną mistrzami Europy. Immobile przed przybyciem do Pescary nie miał nawet wyraźnego przetarcia na poziomie Serie C, na którym Insigne przynajmniej dobrze spisywał się pod wodzą Zemana w Foggii. I dlatego trener chciał go mieć również po swoim przybyciu do Pescary. Verratti był natomiast kolejnym wychowankiem akademii klubu z Abruzji. Choć ten sprzedał go do PSG za kwotę, która jak na tamte czasy była naprawdę ogromną sumą, gdyby do tego ruchu doszło dekadę później, kwota transferu wyniosłaby pewnie dobre 30 milionów więcej - opowiada nam z kolei Oscar Maresca, dziennikarz La Gazzetta dello Sport.

Od szaleńca po utopijny powrót

Wspomniany już powrót do Serie A pod wodzą Oddo był jedną z ostatnich radosnych chwil dla kibiców ze Stadio Adriatico. W sezonie 2016/2017 “Delfiny” znów nie potrafiły utrzymać się wśród najlepszych, mimo że w trakcie rozgrywek przejął je ponownie Zeman. Po tym spadku tylko raz były blisko powrotu do elity, ale częściej musiały drżeć o ligowy byt na jej zapleczu, a w 2021 roku wreszcie spadły do Serie C i spędziły w niej długie cztery lata. Z trzeciego poziomu rozgrywkowego udało się im wyrwać dopiero w minionych rozgrywkach, w których pod wodzą innego ekscentrycznego szkoleniowca, Silvio Baldiniego, zajęły czwarte miejsce w swojej grupie i przebiły się przez baraże, w finałowym dwumeczu pokonując Ternanę po serii rzutów karnych.
Baldini był kolejnym “szaleńcem”, który postawił Pescarę na nogi. Znany z porywczego charakteru i kontrowersyjnych wypowiedzi szkoleniowiec choćby w 2007 roku, pracując w Catanii, został zawieszony na miesiąc za kopnięcie w pośladki trenera Parmy, Domenico Di Carlo. Przez lata nie gryzł się również w język, przez co jego kariera trenerska wyhamowała. Sukces z “Biancazzurrimi” pozwolił mu wrócić do mainstreamu. Latem przyjął propozycję poprowadzenia reprezentacji U-21, a jego asystentem został w niej Andrea Barzagli. To oznaczało niestety spory problem dla Pescary. Na następcę namaszczono Vicenzo Vivariniego, ale ten zwolniony został już po ośmiu kolejkach. Od listopada drużynę prowadzi Giorgio Gorgone, który zimą potrzebował wzmocnień.
Jedno z nich okazało się szczególnie zaskakujące. Oto bowiem 30 stycznia, zaledwie na kilka dni przed zamknięcie zimowego okna transferowego, “Delfiny” ogłosiły, że po 15 latach w ich barwach po raz kolejny zagra Insigne. Dwukrotny zdobywca Coppa Italia z Napoli przez ostatnie lata występował w Major League Soccer, ale po lipcowym rozstaniu z Toronto FC minione miesiące spędził na bezrobociu. Zimą mówiło się o jego możliwym powrocie pod Wezuwiusza lub przeprowadzce do Rzymu, gdzie w Lazio mógłby spotkać się ze starym znajomym, Maurizio Sarrim. Ostatecznie 34-letni zawodnik zdecydował się na jeszcze bardziej sentymentalny ruch i podpisał półroczny kontrakt właśnie z Pescarą.
- Niespodziewany powrót Insigne był spełnieniem pewnego rodzaju utopii. Tak ważnego gracza nie widziano w małej włoskiej drużynie od czasów Zico w Udinese czy Roberto Baggio w Brescii, ale obaj dołączyli wtedy do zespołów z Serie A, a nie ekipy walczącej o utrzymanie się na jej zapleczu. Jego powrót wzbudził ogromne emocje wśród lokalnej społeczności. Na razie czekamy jeszcze na jego pomoc na boisku, ale to naturalne, że po tak wielu miesiącach bez gry potrzebuje czasu, aby odzyskać szczytową formę. Jego wybór, piękny i romantyczny, pozostaje dla wielu tajemnicą, ponieważ piłkarz o takim CV mógł zarobić jeszcze ogromne sumy w Arabii Saudyjskiej, USA lub Katarze albo nawet kontynuować karierę w Europie w drużynach o większych ambicjach - zauważa Rapa.

Wychowanek chce być prezesem

Insigne to jeden z ośmiu zimowych nabytków Pescary. Obok niego nad Adriatyk powrócił też Gaston Brugman, który był już piłkarzem abruzyjskiej ekipy w latach 2012-2020. Duża część zimowych transferów to krótkoterminowe kontrakty albo wypożyczenia. Klub musiał udać się na zakupy, ale jednocześnie wiedział, że nie może szastać pieniędzmi. Zaledwie 15 punktów po 24 kolejkach to bilans wręcz tragiczny. Co gorsza, Gorgone, który po raz pierwszy w karierze pracuje na poziomie Serie B, nie znalazł złotego środka i notuje jeszcze gorszą średnią punktową niż Vivarini. I choć Insigne traktowany jest tam jak zbawca, to kiedy wreszcie wróci do dyspozycji, nawet jego pomoc może nie okazać się wystarczająca.
- Sezon rozpoczął się źle, od odejścia Baldiniego i nieudanych transferów, a potem było jeszcze gorzej, co widać było na boisku. Aby odwrócić sytuację, Pescara znów musi zacząć wygrywać i to regularnie. To nie będzie łatwe, bo zimowe okienko - poza romantycznymi powrotami Insigne i Brugmana - nie przyniosło pożądanych wzmocnień i nia wypełniło wszystkich luk w składzie. Utrzymanie się w Serie B ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Pescary. Od lat mówi się, że przejmą ją jacyś zamożni inwestorzy, którzy postawią przy okazji również nowy stadion. A gra na zapleczu włoskiej elity sprawiłaby, że drużyna byłaby po prostu znacznie atrakcyjniejsza dla potencjalnych kupców - uważa Rapa.
Jednym z nich może być… Verratti. Wychowanek “Delfinów” od maja zeszłego roku toczy zaawansowane rozmowy w sprawie przejęcia pakietu kontrolnego od obecnego właściciela, Daniele Sebastianiego. Według niektórych źródeł, obecny piłkarz katarskiego Al-Duhail jest już w zresztą w posiadaniu od 40 do 50 procent udziałów. Bez względu na to, na jakim etapie pozostają aktualnie negocjacje, były gwiazdor PSG musiał odegrać swoją rolę przy rozmowach z Insigne. Teraz z Bliskiego Wschodu będzie natomiast obserwować, jak jego były klubowy i reprezentacyjny kolega spróbuje uratować Serie B dla jego ukochanego zespołu.
- Niestety kłopoty Pescary mają w dużej mierze charakter strukturalny. Dla Gorgone to pierwsze przetarcie na tym poziomie rozgrywkowym. Za jego kadencji słabo prezentuje się zwłaszcza defensywa - mimo że Sebastiano Desplanches to doskonały bramkarz. Z przodu też nie wygląda to za dobrze. W zimowym oknie transferowym do zespołu dołączyło wielu nowych zawodników. Teraz kluczowe będzie jak najszybsze włączenie ich do składu. Dotyczy to też samego Insgine, który z pewnością nie trafiłby ponownie do tej ekipy, gdyby nie właśnie Verratti. Przy czym rozwiązanie problemów Pescary jest stosunkowo proste - aby przetrwać w Serie B, musi po prostu zacząć wygrywać - podsumowuje Maresca.

Przeczytaj również