Słynny trener robi z klubów frajerów. "Rekompensaty liczone w milionach dolarów"

Słynny trener robi z klubów frajerów. "Rekompensaty liczone w milionach dolarów"
Justin Tau / pressfocus
Wojciech - Klimczyszyn
Wojciech KlimczyszynDzisiaj · 08:00
Był skazany na sukces. Jorge Sampaoli miał zostać czołowym trenerem na świecie, pójść drogą Mauricio Pochettino czy Diego Simeone. Nic z tego nie wyszło. Stał się za to bardzo bogatym człowiekiem. Dla niego zwolnienie z pracy nie stanowiło żadnego problemu.
Choć dziś może się to wydawać nieprawdopodobne, był okres, gdy Jorge Sampaoliego uważano za jednego z najbardziej utalentowanych i awangardowych trenerów na świecie. Dekadę temu zdobycie z Chile złota na Copa America 2015 przekształciło argentyńskiego szkoleniowca w swego rodzaju mentora. Wiele dużych klubów zazdrościło Sevilli takiego fachowca, a on robił wiele, by utrzymać swój niezachwiany status trenerskiej gwiazdy. Pod koniec kadencji w klubie z Andaluzji zasłynął zwycięstwem nad Realem Madryt kierowanym przez Zinedine’a Zidane’a, co ostatecznie zatrzymało “Królewskich” na rekordowej serii 40 meczów bez porażki. Facet chodził po wodzie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Krótka hossa, później ostry zjazd

Nic dziwnego zatem, że po warsztat Jorge sięgnęła argentyńska federacja, która szukała doświadczonego selekcjonera na zbliżające się wówczas mistrzostwa świata w 2018 roku. Sampaoli na papierze był idealnym kandydatem, skrojonym pod drużynę pełną indywidualności. Wyszła z tego kompromitacja, a trener został zapamiętany głównie z nieudolności.
Najgorszym podsumowaniem mundialu i jego pracy był obrazek ze starcia z Nigerią, gdy zdenerwowany selekcjoner pytał Messiego, jaką powinien zrobić zmianę i czy należy wprowadzić Kuna Aguero. “Albicelestes” szczęśliwie awansowali do 1/8 finału, ale tam po prawdziwej bitwie ulegli 3:4 późniejszym triumfatorom - Francji.
To jednak ten mundial spowodował załamanie się kariery obiecującego szkoleniowca. Przez ostatnich osiem lat prowadził, zazwyczaj niezbyt długo, sześć drużyn: Santos, Atletico Mineiro, Olympique Marsylię, znów Sevillę, Flamengo, Rennes i do niedawno ponownie Atletico Mineiro. Wszystkie wysiłki kończyły się podobnie. Skróceniem kontraktu i milionowymi przelewami. Może z zawodnikami miał na bakier, może nie zawsze dowoził wyniki, ale przynajmniej potrafił zadbać o swoje interesy.

Kluby niczym automaty do pieniędzy

W świecie futbolu zyskał niemal legendarny status. Nie tylko dzięki temperamentowi i sukcesom z reprezentacji Chile, ale przede wszystkim w związku z astronomicznymi kwotami, jakie inkasuje za przedwczesne zakończenie współpracy. W mediach dorobił się nawet dźwięcznego przydomka: “Rey de los finiquitos”, czyli “Król Odpraw”.
Bardziej niż sportowym wzorem, stał się fenomenem biznesowym. Jego agenci za każdym razem wykonują mistrzowską pracę, zabezpieczając go finansowo na każdą ewentualność. Można powiedzieć, że w jego przypadku termin “porażka” nie jest żadnym zmartwieniem. Przegrana, kompromitacja czy blamaż to po prostu kolejny przelew na konto. Media szacują, że jego łączny “zarobek” z samych zwolnień już dawno przekroczył barierę 20 milionów dolarów.
Były sternik Sevilli został w ubiegłym tygodniu zwolniony ze stanowiska trenera Atletico Mineiro. Po spotkaniu strony doszły do porozumienia w sprawie rozwiązania kontraktu, o czym poinformowali działacze drużyny. Wszystko po serii dwóch remisów i porażki, która pozostawiła zespół w strefie spadkowej. Odejście wiązało się oczywiście z rekompensatą, której wysokość nie została jeszcze ujawniona, ale wiadomo, że będzie wysoka i stanowi uzupełnienie długiej listy odszkodowań, jakie Sampaoli zgromadził w trakcie swojej kariery.
Pierwszą dużą odprawę otrzymał, gdy odchodził z reprezentacji Chile w 2015 roku. Po awansie reprezentacji na mundial w 2014 roku i triumfie w Copa America, kilkukrotnie renegocjował kontrakt, nie osiągając porozumienia. W związku z tym ogłosił się “zakładnikiem kadry” i ostatecznie przystał na opcję odejścia za kwotę blisko dwóch milionów dolarów.
Następnie w czerwcu 2017 roku sytuacja mogła się odwrócić, bo to Sampaoli zwrócił się do Sevilli o skrócenie kontraktu, motywując to “ofertą życia”, jaką miało być prowadzenie reprezentacji Argentyny. 700 tysięcy odszkodowania dla klubu wpisano jednak na poczet argentyńskiej federacji, która musiała wysupłać łącznie aż 1,5 miliona euro z tytułu klauzuli wykupu.
Niedługo potem jego odejście z reprezentacji Argentyny skutkowało odprawą dla trenera w wysokości ok. 1,5 miliona dolarów. W Brazylii, po zajęciu drugiego miejsca w lidze z Santosem, klub musiał wypłacić mu 800 tysięcy dolarów z tytułu zaległych płatności, w tym premii, wynagrodzeń za zaległy urlop i innych rekompensat, zgodnie z orzeczeniem sądu. Sampaoli znany jest z tego, że walczy o odzyskanie każdego centa.

Spalony w Europie

W 2022 roku wrócił do Europy, aby trenować piłkarzy Olympique’u Marsylia, choć w lipcu tego samego roku zrezygnował z funkcji ze względu na konflikt z zarządem. Stamtąd odesłano go z kwitkiem. Największe odszkodowanie w karierze otrzymał podczas drugiego pobytu w Sevilli. Po tym, jak opuścił drużynę, gdy ta balansowała na granicy spadku, klub stanął w obliczu zapłacenie wielomilionowej odprawy. Andaluzyjczycy zdołali dojść do porozumienia, na mocy którego Argentyńczyk miał dostać pełną kwotę zawartą w kontrakcie do 2023 roku, ale już ani jednego euro za kolejny sezon, który przecież również był objęty w umowie. W związku z tym z 11 milionów euro zapisanych w dokumentach, otrzymał “tylko” połowę, czyli 5,5 miliona. I tak całkiem nieźle.
Historia miała swój ciąg dalszy w 2023 roku, kiedy Flamengo było zmuszone zapłacić mu 2 miliony dolarów za odejście, a francuskie Rennes 6 milionów. Kwota końcowa ma być nadal zaktualizowana i zapewne będzie rosła, biorąc pod uwagę, że wciąż nie otrzymał należnej mu zapłaty za pracę w Atletico Mineiro.
Sampaoliemu zdecydowanie nie udało się zostać trenerem, na jakiego wszyscy go skazywali. Dość powiedzieć, że dwa ostatnie trofea, który zdobył, to Copa America 2015 i mistrzostwo stanu Mineiro pięć lat później. To wszystko nieważne. Z pewnością na piłce zarobił i mógłby dzisiaj żyć z rentierstwa. Trzeba bowiem pamiętać, że rekompensaty to jedno, ale należy je doliczyć do pensji, i to niemałych, które dostawał przez lata. Krótko mówiąc, patrząc na jego trenerskie życie, można powiedzieć, że wyniki są ważne, ale czasami nie najważniejsze. Sampaoli udowodnił, że da się cieszyć życiem, gdy na boisku przegrywasz wszystko.

Przeczytaj również