Spadł z ligi, a znów wymiata na MŚ. Słowa Enrique wracają. "Mój Boże, co za piłkarz"
Niedawno spadł z ligi. Generalnie jego kariera klubowa jest dość przeciętna. Po czym przychodzą mistrzostwa świata, na których wygląda jak jeden z najlepszych pomocników świata. Azzedine Ounahi przemienia się w bestię, kiedy oddycha mundialowym powietrzem.
Cztery lata temu Maroko było czarnym koniem mundialu. Teraz sytuacja jest inna, mówimy już o reprezentacji, która w pełni ugruntowała pozycję w światowej czołówce. Jej kolejne fantastyczne wyniki nie są niespodzianką, a efektem budowy zespołu, w którym jakość wylewa się niemal z każdej pozycji. Nie przez przypadek “Lwy Atlasu” stały się pierwszą afrykańską drużyną, która dwa razy z rzędu zameldowała się co najmniej w ćwierćfinale MŚ. O powtórzenie wyniku z Kataru będzie bardzo trudno, ale nikt nie powinien przedwcześnie skreślać podopiecznych Mohameda Ouahbiego w nadchodzącym starciu z Francją.
Poprzedni mecz pokazał, że Marokańczycy mają wyjątkową zdolność przetrwania. W spotkaniu z Kanadą długimi fragmentami byli słabsi, nie mieli ani piłki, ani kontroli nad wydarzeniami. Po pierwszej połowie pewnie nikt nie spodziewał się, że koniec końców mistrzowie Afryki zwyciężą 3:0. W trudnym momencie rolę bohatera przejął zawodnik, który oczarował cały świat już na poprzednim mundialu. Azzedine Ounahi po raz kolejny potwierdził, że jest stworzony do gry na mistrzostwach świata. Jego dublet wprowadził zespół do najlepszej ósemki globu.
La zabawa
Ounahi był jednym z największych odkryć turnieju w Katarze. Przed startem tamtej imprezy raczej tylko zapaleni fani Ligue 1 mogli kojarzyć zawodnika Angers. Walid Regragui odważnie postawił wówczas na zawodnika, który przed startem mundialu miał na koncie tylko 10 występów w reprezentacji. Selekcjoner dostrzegł coś, co następnie zobaczył cały świat. Obłędną skalę talentu.
Środkowy pomocnik błyszczał, walcząc z najlepszymi możliwymi rywalami. Przypomnijmy, że na tamtym turnieju Maroko w grupie zremisowalo z Chorwacją i pokonało Belgię, a w fazie pucharowej odesłało do domu Hiszpanię oraz Portugalię. Tamten sukces miał wielu ojców i bez wątpienia jednym z nich był Ounahi. Prezentował się spektakularnie na tle Modricia, De Bruyne, Busquetsa, Pedriego, Bruno Fernandesa i innych gwiazd. Rozgrywał, dyktował tempo gry, miał najwyższą skuteczność dryblingów spośród wszystkich uczestników MŚ w Katarze. Najlepszym podsumowaniem jego występów były słowa Luisa Enrique po odpadnięciu Hiszpanii.
- Ten chłopak z “ósemką”, niestety nie pamiętam nazwiska, ale skąd on się wziął? Mój Boże, był wspaniały, zaskoczył mnie, przez cały mecz nie przestawał biegać, był naprawdę imponujący. Maroko ma szczęście, posiadając takiego gracza - powiedział “Lucho”.
Wiadomo było, że po takich popisach Ounahi nie zabawi długo w Angers. W pewnym momencie łączono go z takimi ekipami jak Barcelona czy Manchester United. Tottenham złożył za Marokańczyka ofertę, która została odrzucona. Finalnie Marsylia sprowadziła go za 8 mln euro. 26-latek pewnie do dziś żałuje tej decyzji.
Marsylskie piekiełko
Stade Velodrome to miejsce, w którym nie istnieje takie pojęcie jak stabilny projekt. Marsylia to jedna wielka beczka prochu, gdzie panuje ogromny przemiał trenerów, dyrektorów i piłkarzy. Dość powiedzieć, że Ounahi spędził w tym klubie 18 miesięcy, a w tym czasie prowadzili go Igor Tudor, Marcelino, Jacques Abardonado, Gennaro Gattuso, Jean-Louis Gasset i Roberto De Zerbi. Karuzela kręciła się niczym w wesołym miasteczku, chociaż raczej nikomu nie było do śmiechu.
Ounahi początkowo nie przekonał do siebie Tudora. W pierwszej połowie 2023 roku tylko w jednym meczu ligowym wystąpił w pierwszym składzie. Znacznie więcej minut otrzymywali m.in. Matteo Guendouzi, Jordan Veretout czy Valentin Rongier. Świeżo upieczony półfinalista MŚ w debiucie dla OM strzelił gola z Nantes, jednak hierarchia pomocników była sztywna i niemal nie do ruszenia.
Marokańczyk najwięcej czasu w Marsylii spędził pod skrzydłami Gattuso, z którym połączyła go love-hate relationship. Włoch z jednej strony chwalił talent pomocnika, a z drugiej często podkreślał, że nie gra on na miarę oczekiwań. Najlepszym podsumowaniem była sytuacja z końcówki 2023 roku, kiedy Ounahi zdobył bramkę z Rennes, po czym trener skrytykował go na pomeczowej konferencji.
- Stać go na więcej. Ma talent, co pokazał w akcji bramkowej, ale musi być bardziej skuteczny i precyzyjny w zagraniach. Oczekuję od niego więcej. W pierwszej połowie nie podobała mi się jego gra - rzucił Gattuso.
Latem 2024 roku do Marsylii przyszedł De Zerbi, który nie zamierzał tracić czasu. Z miejsca skreślił Ounahiego, odsyłając go do treningów z rezerwami. Pomundialowy hype już dawno wygasł i nagle piłkarz został na lodzie. W Marsylii go nie chcieli, a inne kluby też nieszczególnie się o niego zabijały. Z braku laku odszedł na wypożyczenie do Panathinaikosu. Ten ruch potwierdził, że kariera Marokańczyka nie zmierza w dobrym kierunku.
- Chcieliśmy wydobyć z Azzedine’a więcej, ale nie udało się. Myślę, że on potrzebuje komfortu, ciszy i spokoju. W Marsylii nie ma czegoś takiego jak cierpliwość. Od pierwszych minut jesteś oceniany, przykleja ci się etykiety. Potrzeba wyjątkowego charakteru, aby udźwignąć ten ciężar. On ma ogromny talent, jest chłonny wiedzy, ale potrzebuje też wsparcia środowiska - powiedział Ghislain Printant, asystent OM w 2024 roku, w rozmowie z Footmarseille.com.
Indywidualne odrodzenie, zbiorowa katastrofa
Ounahi stał się gwiazdą Panathinaikosu, rozegrał tam 37 meczów, notując pięć goli i siedem asyst. W żadnym innym zespole nie był tak płodny, jeśli chodzi o zdobycze w klasyfikacji kanadyjskiej. Z jego pomocą zespół zgarnął wicemistrzostwo i dotarł do 1/8 finału Ligi Konferencji. Pomocnik nie ukrywał, że w barwach “Koniczynek” odzyskał radość z gry.
- Cieszę się, że jestem w Panathinaikosie, bo tu czuję się kochany. W Marsylii przeżyłem trudne chwile. Miałem problemy zdrowotne i osobiste. Sprawy niezwiązane z piłką miały na mnie wpływ. Wiem też, że nie pracowałem wystarczająco ciężko, żeby osiągnąć najwyższy poziom. Wyciągnąłem z tego lekcję, nie popełnię już tego samego błędu - mówił w rozmowie z Footmercato.net.
Rok temu Panathinaikos próbował przedłużyć wypożyczenie, ale Marsylia nalegała na transfer definitywny. Pojawiły się oferty z Al Sadd i Spartaka Moskwa, jednak pomocnik nie chciał aż tak rozmieniać kariery na drobne. Z pomocą przyszła Girona, która zapłaciła za niego 6 mln euro. Marokańczyk podkreślał, że przeniósł się na Estadi Montilivi głównie za sprawą Michela, który preferuje ofensywny i przyjemny dla oka styl gry. Trener zapewnił Ounahiego, że będzie kluczowym elementem jego zespołu. I słowa dotrzymał.
Girona jako całość cieniowała w poprzednim sezonie, ale akurat 26-latek utrzymywał bardzo solidny poziom. Wyróżniał się ładnymi bramkami z Realem Madryt, Oviedo i Athletikiem. Michel mówił, że to zawodnik, który jednym kontaktem z piłką potrafi odwrócić losy spotkania. Adrian Blanco z Radio Marca nazwał go jednym z najlepszych pomocników w La Liga. Aritz Gabilondo z dziennika AS opisywał go jako “geniusza z Casablanki”. Ekipa z Katalonii spadła na drugi poziom rozgrywkowy, aczkolwiek trudno było obwiniać za to reprezentanta Maroka.
Kolejny topowy turniej
- On jest naszym metronomem. Kiedy gra na optymalnym poziomie, cały zespół staje się lepszy. Cieszę się, bo to piłkarz, który wytrzymuje presję w kadrze. Mamy innych zawodników, którzy w klubach strzelają po 20 goli, ale ciężar koszulki Maroka ich przytłacza. Azzedine jest inny - chwalił Walid Regragui podczas ostatniego Pucharu Narodów Afryki.
Zmiana selekcjonera w żadnym stopniu nie wpłynęła na Ounahiego, Mohamed Ouahbi również buduje wokół niego środek pola. Na początku mundialu więcej mówiło się co prawda o Ayyoubie Bouaddim, który oczarował występem na tle Brazylii. Według doniesień chcą go praktycznie wszystkie topowe kluby z PSG, Arsenalem i Realem Madryt na czele. Trzeba jednak podkreślić, że wraz z rozwojem turnieju dyspozycja gracza Lille nieco spadła. Nie ma oczywiście powodów do krytyki, natomiast w wielu momentach widać, że mamy do czynienia z 18-latkiem, który musi jeszcze nabrać doświadczenia. Na razie w fazie pucharowej znacznie jaśniej świeci gwiazda Ounahiego.
Nasz bohater pozamiatał w ostatnim starciu z Kanadą. Przede wszystkim strzelił dwa gole, ale do tego dołożył trzy interwencje w obronie, dwa dryblingi, sześć wygranych pojedynków i jedną wykreowaną szansę. Został trzecim zawodnikiem z Afryki, który ustrzelił dublet w fazie pucharowej mundialu. Wcześniej dokonali tego jedynie Roger Milla i Henri Camara. Po ostatnim gwizdku zasłużenie odebrał statuetkę dla zawodnika meczu. Bez niego po prostu nie byłoby tego awansu. Nie w spotkaniu, w którym Marokańczycy przez pierwszych 50 minut nie stworzyli praktycznie żadnej groźnej akcji.
Teraz priorytetem jest ćwierćfinałowy mecz z Francją, ale najdalej za dwa tygodnie wróci temat kolejnego transferu Ounahiego. Po spadku Girony jego klauzula odstępnego wynosi 20 mln euro. Przy obecnej sytuacji na rynku to naprawdę atrakcyjna cena za pomocnika, który dysponuje takimi możliwościami. Pozostaje wierzyć, że tym razem Marokańczyk podejmie dobrą decyzję przy wyborze nowego klubu. Jest zbyt dobry, aby cały świat ponownie usłyszał o nim dopiero na mundialu w 2030 roku.