Spektakularny ruch Barcelony, kradzież w biały dzień. "Aż trudno w to uwierzyć"

Spektakularny ruch Barcelony, kradzież w biały dzień. "Aż trudno w to uwierzyć"
SPP / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz Jankowski07 Jan · 21:53
Barcelona dokonała spektakularnego transferu. Klub, który w przeszłości potrafił utopić setki milionów, tym razem wyciągnął piłkarskiego artystę za bezcen. Deco należą się ogromne słowa pochwały za ściągnięcie Roony’ego Bardghjiego.
To był nokaut. Katalońska masakra piłą mechaniczną. W półfinale Superpucharu Hiszpanii Athletic wpadł pod walec kierowany przez wielu podopiecznych Hansiego Flicka. Wynik 4:0 po 38 minutach mówił wszystko o różnicy, a wręcz przepaści, jaka dzieliła “Blaugranę” i “Los Leones”. Ferran Torres otworzył wynik, niedługo potem Fermin Lopez oraz Raphinha dołożyli po golu i asyście. Swój udział w kolejnych akcjach bramkowych miał też Roony Bardghji. 20-latek po raz kolejny w tym sezonie zastąpił Lamine’a Yamala i tym razem nie widać było znaczącego spadku jakości. Szwed udowodnił, że zapłacenie za niego 2,5 mln euro to istna kradzież w biały dzień. Aż trudno uwierzyć, że takiego zawodnika można było ściągnąć w takiej cenie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Występ kompletny

Hansi Flick nieco zaskoczył składem na półfinałowe starcie z Athletikiem. Po raz pierwszy od 5 października w wyjściowej XI nie znalazł się Lamine Yamal. 18-latek we wtorek nie trenował z drużyną, pracował tylko na siłowni, zatem nie był w pełni gotowy do rywalizacji. Wydawało się, że Adama Boiro może odetchnąć z ulgą, nie będzie musiał walczyć przy linii bocznej z najlepszym dryblerem w Europie. Ewentualna radość okazała się przedwczesna. Roony Bardghji perfekcyjnie wszedł w buty barcelońskiej “dziesiątki” i też wrzucił lewego defensora z Bilbao na karuzelę.
20-latek od początku meczu prezentował wysoki poziom. Grał z dużą swobodą, napędzał akcje, już w 15. minucie powinien zanotować asystę do Pedriego, który uderzył jednak prosto w Unaia Simona. Szwed nie przejął się tym i napędził akcję, która przyniosła gola na 1:0. Następnie sam trafił do siatki, wykorzystując błąd bramkarza Athletiku. Po chwili dołożył do tego asystę przy golu Raphinhi. Zagrał jak piłkarz, za którego można by płacić dziesiątki milionów.
- Kapitalny występ. Na początku sezonu proszono go o grę z większą śmiałością i właśnie to pokazuje. Athletic sobie z nim nie radził - opisało na gorąco Mundo Deportivo. - Cudownie wypełnił lukę po Yamalu. Ciągle kręcił rywalami na skrzydle, posłał kilka groźnych podań i strzałów. Rywale nie mogli dotrzymać mu kroku - wtórował kataloński Sport. - Roony zasługuje na znacznie więcej minut - dodał Javi Giorgetti z Barca Universal.

Zmiennik idealny

Kibice mogą zastanawiać się, dlaczego Bardghji gra tak rzadko. Przed środowym spotkaniem miał w nogach tylko 341 minut w tym sezonie. W dwóch poprzednich spotkaniach z Villarrealem i Espanyolem nie podniósł się z ławki. Nie ma tu jednak drugiego dna. 20-latek jest dość głębokim rezerwowym, ponieważ konkuruje z Yamalem, czyli potencjalnie najlepszym prawoskrzydłowym świata. Flick, kiedy tylko może, trzyma 18-latka na murawie. Praktycznie nie podlega on rotacjom, nawet z czwartoligową Guadalajarą rozegrał 90 minut. Lamine, będąc zdrowy i w pełni sił, po prostu musi być na boisku. I Roony z pewnością zdawał sobie z tego sprawę, kiedy latem podpisywał kontrakt.
Reprezentant Szwecji jest jednak idealnym graczem do uzupełnienia kadry. Kiedy już dostaje szansę, to gwarantuje jakość, a tego trenerzy oczekują od nominalnych rezerwowych. Na przełomie listopada i grudnia skrzydłowy spędził pięć kolejnych meczów Barcelony na ławce, po czym zaserwował prawdziwy koncert przeciwko Betisowi. 6 grudnia pomógł rozbić “Verdiblancos”, notując gola, asystę, dwa udane dryblingi i trzy odbiory. Wykorzystał wówczas eksperymentalne wystawienie Yamala w roli ofensywnego pomocnika.
- Roony rozegrał fantastyczny mecz. Daje nam kolejne możliwości w linii ataku. Cieszę się, że mam go do dyspozycji - powiedział Flick po zwycięstwie z Betisem. - Bardghji to najnowsza broń w arsenale Flicka. Szwed zaskoczył wszystkich swoim występem po przesiedzeniu kilku spotkań na ławce. Piłkarze Betisu zostawiali mu wolną przestrzeń, z której idealnie korzystał. Widać, że ma potencjał, aby zostać w Barcelonie na dłużej - pisał wówczas Juan Jimenez z dziennika AS.
Flick już wie, że ma zawodnika, któremu może ufać. Bardghji nie potrzebuje rytmu meczowego, nie narzeka na brak minut, akceptuje swoje miejsce w hierarchii. Przede wszystkim potrafi wykorzystać praktycznie każdą otrzymaną minutę. Widać, że dysponuje naturalnym talentem, kapitalną techniką, z łatwością przychodzi mu mijanie kolejnych rywali. To piłkarz uliczny, a tacy są bardzo mile widziani na skrzydle “Dumy Katalonii”.

Po przejściach

Deco może być zadowolony z letniej decyzji. Dziś wiemy, że “Barca” trafiła w dziesiątkę, płacąc za Bardghjiego 2,5 mln euro. Tak niska cena nie wzięła się jednak znikąd. Chociaż potrafił on błyszczeć w Lidze Mistrzów jako 17-latek, to później jego kariera brutalnie wyhamowała. Stracił prawie rok z powodu zerwania więzadła krzyżowego. W poprzednim sezonie spędził na murawie tylko 243 minuty. Przed transferem do Barcelony czekał na gola w piłce klubowej od lutego 2024 roku. Można powiedzieć, że “Blaugrana” kupiła kota w worku. A w ostatecznym rozrachunku okazał się on piłkarskim kocurem.
- W Barcelonie czuję się jak w domu, mam nadzieję, że spędzę tu całą karierę. Od zawsze kibicowałem tej drużynie, zaczynałem trenować z myślą, że może kiedyś uda mi się tu trafić. Teraz czuję się świetnie, bardzo odpowiada mi styl Hansiego Flicka. To trener, który dobrze dogaduje się z zawodnikami, umie budować relacje, z jego pomocą staję się lepszym piłkarzem - mówił były gracz Kopenhagi dla Barca One.
Oczywiście, że hierarchia na prawym skrzydle nie ulegnie zmianie. Flick nagle nie odstawi Yamala, bo Bardghji zagrał kapitalnie z Athletikiem. Trudno też na dłuższą metę eksperymentować z wystawieniem obu, przesuwając Lamine’a na pozycję mediapunty. Fermin Lopez prezentuje zbyt wysoką formę, aby odsuwać go od pierwszego składu. W kolejnych meczach “Barca” raczej wróci do ustawień fabrycznych, co może delikatnie wpłynąć na ograniczenie minut Roony’ego.
Najpewniej pozostanie on opcją do gry w pierwszym składzie raz na kilka tygodni. I taki układ powinien pasować każdemu. 20-latek spełnia marzenie o reprezentowaniu “Dumy Katalonii”. Flick nie musi martwić się w przypadku nieobecności Yamala. A klub już wie, że dokonał fantastycznej inwestycji. I cóż, że ze Szwecji.

Przeczytaj również