Szalony pomysł Kwietnia się spełnia! "Na przekór"

Szalony pomysł Kwietnia się spełnia! "Na przekór"
Mateusz Sobczak / pressfocus
Janusz - Basałaj
Janusz BasałajDzisiaj · 15:00
O reprezentacji Polski i jej selekcjonerze, ekstraklasowej Wieczystej Kraków, a także finale Ligi Mistrzów - pisze Janusz Basałaj w kolejnym odcinki cyklu na Meczyki.pl.
Kroniki Piłkarskie Janusza Basałaja to zbiór felietonów, w których doświadczony dziennikarz Meczyki.pl komentuje bieżące wydarzenia ze świata futbolu.
Dalsza część tekstu pod wideo

Co z tą reprezentacją?

Skoro Janowi Urbanowi udało się przejść suchą nogą przez brak kwalifikacji na mundial, to dziś porażka w towarzyskim meczu z Ukrainą niespecjalnie go chyba obejdzie. Ma teraz zadanie przebudować reprezentację, wprowadzić młodych, spróbować nowych ustawień itp. itd. Wszyscy znamy te bajki z trenerskiego czy selekcjonerskiego żywota. Do następnej przegranej, wpadki, braku awansu i innych małych dramatów. Nie twierdzę, że Urban powinien zapłacić głową za Sztokholm i porażkę ze Szwecją, ale czy to nim wstrząsnęło? Zatrwożyło? Zmartwiło? Jego przyjście do kadry narodowej przed prawie rokiem uspokoiło sytuację, dało nadzieję. Po zbyt dynamicznym i mającym czasami nadmiar energii Michale Probierzu, przyszedł "swój chłop", lubiany, akceptowany i zupełnie inny. Spokój, jowialność, czasami rubaszność może cieszyć kibiców i dziennikarzy, ale czy pcha reprezentację do przodu? Grają odważniej, ciekawiej – brawo! A odpowiedzialność, zróżnicowana w zależność od rywali taktyka? Aktywny coaching podczas meczu? Reagowanie z ławki na boiskowe wydarzenia? Komunikacja, w której nie stygmatyzuje się dojrzałych zawodników i nie pyta dziennikarzy, czy się kogoś z kadrowiczów lubi lub nie?
Nie szukam u Urbana pierwszych symptomów selekcjonerozy, czyli choroby wszystkich szefów kadry. Może brakuje mi czegoś w rodzaju energii naszej kadry. Ot, wychodzi grupka bardzo dobrych, zdolnych piłkarzy reprezentujących na co dzień wielkie kluby i grają… tak sobie, a nawet byle jak. Nie cierpię takich spotkań towarzyskich, w których jedni odrabiają pańszczyznę, drudzy wychodzą na prezentację przed meczem owinięci w narodowe flagi, a później grają jak o punkty. Nowy trener reprezentacji Ukrainy, nowa energia, czyli “efekt nowej miotły”. Ten efekt biało-czerwoni mają już za sobą, więc uwaga na to złudne ciepełko, w jakim znajduje się nasza reprezentacja. Spokój, cisza, uśmiech, kolejne hołdy przed kapitanem i selekcjonerem, i tak do… następnej porażki.
Obym się mylił!

Wieczysta w Ekstraklasie

Wieczysta Kraków w Ekstraklasie! Szalony pomysł biznesmena z Krakowa – Wojciecha Kwietnia się spełnił. Od zawsze z Wisłą, zawsze marzący o tym, by kiedyś decydować o losach “Białej Gwiazdy”. Na przekór części wiślackiej braci i krakowskim układom poprowadził mały osiedlowy klub od A-klasy do Ekstraklasy. W zalewie komplementów, pochwał oraz zwykłych kibicowskich hołdów warto panu Wojtkowi przesłać parę życzeń na nowej drodze życia…
  1. Znasz się na piłce, ale musisz wiedzieć, że i inni w najbliższym otoczeniu mają w tej kwestii coś do powiedzenia
  2. Władzą w klubie trzeba się umieć dzielić. Wiedzieć o wszystkim, ale nie trzeba o wszystkim decydować. Daj popracować tym, na których postawiłeś w klubie
  3. Wytrzymaj ciśnienie medialne. Uważaj na pochlebców i zawodowych krytykantów
  4. Nie zaglądaj zbyt często do szatni, nie presuj nieustannie trenera i zawodników
  5. Uważaj na agentów (menedżerów), którzy natychmiast zaczną szturmować klub z fantastycznymi pomysłami transferowymi
  6. Nie bój się tzw. kominów płacowych. Chcesz mieć w zespole najlepszych z najlepszych, to im musisz lepiej płacić
  7. Nie narzekaj na sędziów. Nigdy z nimi nie wygrasz…
  8. Derby z Krakowa Wieczystej z Wisłą czy Cracovią zawsze muszą być zwycięskie!
I po co to piszę? Przecież pan Wojtek to wszystko wie, ale i cóż szkodzi przypomnieć?
Myślę, że nasz wspólny kolega, śp. Andrzej Iwan byłby dziś dumny. Żal, że Andrzej nie doczekał takiej chwili…

Echa finału Ligi Mistrzów

Zupełnie nie rozumiem i niech chcę tego zrozumieć, co wydarzyło się po finale Ligi Mistrzów. Nie chodzi mi o zamieszki w Paryżu po zwycięskim dla PSG finale w Budapeszcie. To już smutna powtarzalność. Fanatyczni sympatycy paryskiej jedenastki wypełźli ze swych przedmieść i w ramach triumfu postanowili palić samochody, demolować sklepy, czyli jak to mówią młodzi ludzie “robić dym”. Francja, a zwłaszcza Paryż, ma z tym problemy od lat i niech sama to rozwiązuje, skoro przed laty postanowiła przeprowadzić eksperyment społeczny i zaprosić ludzi z tzw. trzeciego świata do swego kręgu kulturowego i cywilizacyjnego. To dziś zbiera owoce. Niestety…
Wróćmy do piłki… Nie rozumiem strzelistych aktów niektórych komentatorów, narzekających na Arsenal. Pieprzenie o “zwycięstwie pięknego ofensywnego futbolu” jednocześnie deprecjonuje klasę i postawę Arsenalu na stadionie w Budapeszcie. Jak miał zagrać team Artety w starciu z PSG? Wymiana ciosów na boisku zakończyłaby się demolką i wysoką wygraną drużyny Luisa Enrique. Nie zawsze opłaca się zagrać tak, jak Bayern w półfinale… Jaka piękna strzelanina, dziewięć goli, wielkie show, tyle tylko, że Bayern nie zagrał w finale i nie zdobył kolejnego trofeum. Więc chwała Londyńczykom, że potrafili z blokowania ofensywy PSG zrobić wielką piłkarską sztukę. O co chodzi w futbolu? O strzelanie goli, zdobywanie nagród, bycie mistrzem, a nie nieustanne show i ciągły atak za atakiem.
Dlaczego kochamy futbol? Bo można w meczu, w którym jesteś skazany na porażkę i w sumie masz mniej atutów ofensywnych, znaleźć sposób na przechytrzenie rywala. To warto docenić i uszanować. Mikel Arteta postanowił tak zagrać i w sumie dzielnie dotrwał z jedenastką “Kanonierów” do serii rzutów karnych. Fanatycy posiadania piłki mogą się zżymać, ale niech dalej kibicują stylowi gry Guardioli i napawają się jego ideami piłkarskimi. Arsenal miał pomysł, trwał w tym 120 minut i trzeba to docenić, pochwalić, choć artyzmu i ognia w ofensywie PSG nie sposób podważać.
Więc chwała zwycięzcom, ale i chwała pokonanym!

Dyskusja

Przeczytaj również