Szok, czego dokonał Lewandowski. Klękajcie narody. "Absolutnie kosmiczny wyczyn"

Szok, czego dokonał Lewandowski. Klękajcie narody. "Absolutnie kosmiczny wyczyn"
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:50
On wciąż to ma. Robert Lewandowski ustrzelił dublet z Newcastle, pomagając Barcelonie odnieść efektowne zwycięstwo 7:2. Polak po raz kolejny przeszedł do historii europejskiej piłki.
Cóż to było za show. Mecze Ligi Mistrzów rozgrywane o 18:45 rzadko dostarczają tak wielu spektakularnych emocji. Tymczasem piłkarze Barcelony (i do pewnego momentu Newcastle) zadbali o jakość widowiska. “Sroki” wytrzymały tylko jedną połowę, grając na poziomie intensywności zbliżonym do Katalończyków. Po przerwie na Camp Nou zapanował już ruch jednostronny, konkretnie w kierunku bramki Aarona Ramsdale’a.
Dalsza część tekstu pod wideo
Po ostatnim gwizdku można było pochwalić wielu podopiecznych Hansiego Flicka. Robert Lewandowski, Raphinha i Lamine Yamal zagrali tak, jak w poprzednim sezonie, kiedy tworzyli prawdopodobniej najgroźniejsze ofensywne trio w Europie. W bieżących rozgrywkach każdy z nich miewał swoje problemy, czy to zdrowotne, czy z utrzymaniem właściwej formy. Wygląda jednak na to, że Polak, Brazylijczyk i Hiszpan zostawili na fazę pucharową Champions League wszystko, co najlepsze.

Dwie twarze

Wszystko wskazuje na to, że Lewandowski wygrał rywalizację z Ferranem Torresem. Hansi Flick w trzecim meczu z rzędu wystawił Polaka, odsyłając wychowanka Valencii na ławkę rezerwowych. I po pierwszej połowie środowego meczu trudno było uznać decyzję Niemca za jednoznacznie właściwą. Weteran grał bowiem poniżej oczekiwań, zmarnował jedną doskonałą okazję po podaniu Raphinhi, w innej sytuacji nie zgrał piłki do Yamala, co zakończyło się kontrą Newcastle i kartką Cubarsiego. To nie był taki “Lewy”, jakiego znamy z występów na arenie europejskiej.
Prawdziwych mężczyzn poznaje się jednak po tym, jak kończą. A Barcelona w brutalny dla rywali sposób zwieńczyła dwumecz z Newcastle. Po przerwie wpakowała rywalom cztery bramki, triumfując 7:2 w rewanżu i 8:3 w dwumeczu. To był jasny sygnał wysłany do wszystkich rywali: “Możemy tracić sporo goli, ale jeszcze więcej strzelamy”. Co ważne, jednym z bohaterów przepięknej goleady został Lewandowski, który po raz pierwszy od 28 lutego wpisał się na listę strzelców. I to od razu dwukrotnie. Najpierw bezbłędnie wykorzystał centrę Raphinhi z rzutu rożnego, a następnie z chłodną głową wykończył akcję po asyście Yamala. Dosłownie został zamaskowanym bohaterem.
- Lewandowski pomógł zmiażdżyć Newcastle. Zdobył bardzo ważną bramkę na przełamanie, a niedługo potem dołożył kolejną. Po dublecie Polak został zmieniony przez Ferrana. Tak grająca Barcelona jest jednym z faworytów do wygrania Ligi Mistrzów - opisała Marca. - Dublet Lewandowskiego, którym uciszył krytyków. Przerwał serię trzech meczów bez bramki, wykorzystując dwie okazje w polu karnym. Cóż za sposób, aby wrócić do formy - wtórował AS. - Polak wykonał dużo pracy bez piłki i przy wiązaniu środkowych obrońców. Dał z siebie wszystko. Po tym, jak zmarnował klarowną sytuację, doczekał się nagrody w postaci dwóch goli w drugiej połowie. Precyzyjne wykończenie prawą nogą oraz strzał głową pozwoliły mu wrócić do wersji, której Barcelona potrzebuje - napisał kataloński Sport.

Messi przebity

Lewandowski znów zapisał się złotymi zgłoskami w annałach. Newcastle to 41. rywal, któremu strzelał w Lidze Mistrzów. Pod tym względem przebił Leo Messiego, który w Champions League trafiał przeciwko 40 różnym zespołom. Przy okazji Polak wskoczył na 14. miejsce w klasyfikacji strzelców Barcelony. Ma 117 bramek, tyle samo, co Chrisfo Stoiczkow. Nie oszukujmy się, mówimy o absolutnie kosmicznym wyczynie. To gigantyczny powód do dumy, patrząc na to, że Polak ściga się z absolutnie największymi postaciami tego sportu. Sam każdym takim występem potwierdza, że również jest bezdyskusyjną legendą światowej piłki.
Squawka podała, że Lewandowski w wieku 37 lat i 209 dni został najstarszym strzelcem gola w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Przebił też wynik Filippo Inzaghiego, stając się najstarszym autorem dubletu w rozgrywkach Champions League. A przecież na tym nie koniec. W kolejnej fazie będzie okazja, aby 37-latek jeszcze wyśrubował swój wynik.
“Lewy” stara się też gonić Ronaldo i Messiego w łącznej liczbie bramek w Lidze Mistrzów. Portugalczyk zebrał 140 trafień, Argentyńczyk 129, a Polak ma ich obecnie 109. Patrząc na chłodno, trudno będzie dogonić dwóch gigantów. Ale nie można bez wahania stwierdzić, że jest to niemożliwe. Przypomnijmy, że w poprzedniej edycji snajper Barcelony strzelił aż 11 goli. W tej na razie ma tylko cztery, ale wygląda na to, że teraz jest blisko osiągnięcia optymalnej formy.

Kolejne wyzwania

Joan Laporta w poprzednich tygodniach wielokrotnie podkreślał, że chciałby, aby Lewandowski został w klubie na kolejny sezon. Hansi Flick ufa 37-latkowi, o czym świadczą wybory trenera w ostatnich tygodniach. Ewidentnie czuć, że najważniejsze postacie w Barcelonie chcą kontynuować współpracę z weteranem. I to nie może dziwić. Lata mogą lecieć, a Polak wciąż jest w komisjach, jeśli tak można nazwać największe wyzwania w Lidze Mistrzów.
- Cieszę się z bramek Roberta. Wciąż jest jednym z najlepszych napastników, dobrze było widzieć, jak znów trafia - pochwalił Flick.
W najbliższą niedzielę Barcelona podejmie Rayo Vallecano w 29. kolejce ligi hiszpańskiej. Następnie rozpocznie się przerwa reprezentacyjna, w trakcie której Polska będzie walczyła o udział w tegorocznych mistrzostwach świata. Po spotkaniu “Blaugrany” z Newcastle mamy nadzieję na jedno. Oby Lewandowski zostawił nieco amunicji w arsenale na Albanię i później Ukrainę lub Szwecję. Z napastnikiem, który od dekad bije kolejne rekordy, droga biało-czerwonych do awansu na mundial może być znacznie krótsza.

Przeczytaj również