Szok! Gwiazdor zagrał 64 minuty w sezonie i jedzie na mundial. W tle głośny konflikt
Rozegrał nieco ponad godzinę w tym sezonie i pojedzie na mundial. Co więcej, potencjalnie ma być liderem swojej reprezentacji. Romelu Lukaku spalił za sobą wszystkie mosty w Neapolu, aby móc wziąć udział w mistrzostwach świata.
Spoglądając na kadrę Belgii na mistrzostwa świata, można by uznać, że czas się tam zatrzymał. Rudi Garcia postawił na kilku przedstawicieli młodego pokolenia, jak Matias Fernandez-Pardo czy Koni De Winter, ale trzon drużyny będą stanowić zawodnicy o ponad dekadę starsi. Thibaut Courtois, Axel Witsel, Kevin De Bruyne, Romelu Lukaku - każdy z nich występuje na arenie reprezentacyjnej od ładnych kilkunastu lat. I żaden na razie nie doczekał się godnego następcy.
Sporym problemem “Czerwonych Diabłów” jest brak jakiejkolwiek alternatywy na środku ataku. Lukaku, który w tym sezonie spędził na murawie nieco ponad godzinę, prawdopodobnie będzie musiał grać, ponieważ nie ma nominalnego zmiennika. Jeremy Doku, Dodi Lukebakio, Leandro Trossard czy Diego Moreira to skrzydłowi, a Charles De Ketelaere najczęściej gra w Atalancie jako “dziesiątka”. Z braku laku pierwszą strzelbą Belgów będzie zawodnik, który w ostatnich tygodniach zasłynął jedynie, wdając się w konflikt z klubem.
Fatalne zauroczenie
Papużki nierozłączki. Przez lata na takie miano pracowali Lukaku i Antonio Conte. Kiedy tylko trener obejmował jakikolwiek zespół inny niż reprezentacja Włoch, zaraz pojawiały się doniesienia o chęci sprowadzenia Belga. W sezonie 2020/21 wspólnie sięgnęli z Interem po Scudetto. Rok temu powtórzyli ten sukces w Neapolu. Kibice “Azzurrich” mogli być nieco sceptycznie nastawieni, kiedy klub sprowadzał gracza z Chelsea za ponad 30 mln euro. Conte jednak dobrze wiedział, co robi. “Big Rom” dołożył cegiełkę do mistrzowskiego marszu, notując 14 bramek i 10 asyst w 36 spotkaniach.
Lukaku nie mógł rozpocząć obecnego sezonu w gorszy sposób. Podczas okresu przygotowawczego doznał poważnej kontuzji uda, która wyeliminowała go z gry na pół roku. Stracił całą rundę jesienną, a do gry wrócił dopiero pod koniec stycznia. Conte oczywiście nie zamierzał ryzykować zdrowiem snajpera, w kolejnych tygodniach wpuszczał go jedynie na końcówki. W sumie rozegrał on 64 minuty w siedmiu meczach. Błysnął jedynie w starciu z Hellasem, kiedy w 96. minucie strzelił gola na wagę zwycięstwa 2:1.
- Rom wrócił po poważnej kontuzji, wiem, że bardzo cierpiał. Pracujemy nad tym, aby odzyskał formę, ten gol na pewno doda mu pewności siebie. Potrzebujemy go - powiedział Conte po tamtym zwycięstwie z Hellasem.
Bolesna separacja
Powołanie Lukaku na marcowe zgrupowanie było delikatną niespodzianką. Rudi Garcia nie miał jednak zbyt wielu innych opcji, zatem wyróżnił rekonwalescenta. Prawdziwym szokiem okazało się to, co nastąpiło jeszcze przed pierwszym meczem Belgii. Kiedy lekarze kadry przebadali napastnika, wykryli u niego zapalenie mięśnia biodrowo-lędźwiowego. W uszkodzonym miejscu zbierał się płyn, co uniemożliwiało trenowanie na pełnych obrotach. Piłkarz miał wrócić do Neapolu, aby poddać się leczeniu. Postąpił inaczej.
33-latek nie stawił się z powrotem w Castel Volturno, tylko sam podjął decyzję o kontynuowaniu rehabilitacji w Belgii. Nie skontaktował się w tej sprawie z klubem, co rozwścieczyło włodarzy Napoli. Pod koniec marca “Azzurri” w oficjalnym komunikacie zapowiedzieli, że wyciągną konsekwencje wobec niesubordynowanego zawodnika. Sam zainteresowany próbował tłumaczyć, że w sumie nie zrobił nic złego.
- Ten sezon jest dla mnie trudny ze względu na kontuzje i problemy osobiste. W ostatnim czasie wiele mówiło się o mojej sytuacji. Prawda jest taka, że przeszedłem dodatkowe badania w Belgii, które wykazały problemy z biodrem. Ta dolegliwość dokuczała mi już w listopadzie. Wybrałem rehabilitację w Belgii, ale nigdy nie odwróciłbym się od Neapolu. Niczego nie pragnę bardziej niż możliwości gry i walki dla mojej drużyny. Za mną ciężki okres, ale przezwyciężę to i pomogę Napoli oraz reprezentacji osiągnąć cele, kiedy tylko będę mógł - napisał w mediach społecznościowych.
Lukaku w końcu wrócił do Neapolu, gdzie potencjalnie mógł otrzymać drugą szansę. Dobrze wiemy, że Conte to największy zwolennik talentu tego gracza. Problem polega na tym, że napastnik najwyraźniej nie chciał poprawić nadszarpniętych relacji. Kiedy już zawitał do ośrodka treningowego, nie znalazł chwili, aby porozmawiać z trenerem. Tym samym przypieczętował swój los.
- Jestem rozczarowany Lukaku. Nie rozmawiałem z nim, nawet nie przyszedł, żeby się przywitać. Wiem, że był w klubie, przechodził obok mojego biura, ale nie mieliśmy okazji porozmawiać. Nie spodziewałem się tego po nim - mówił w kwietniu Conte na antenie DAZN. - Znam Romelu i Antonio od dawna, to ludzie, którzy żyją futbolem, do wszystkiego podchodzą z dużą pasją. Kilka tygodni temu nie doszło do spotkania, ale niedługo wszyscy trzej porozmawiamy i podejmiemy najlepsze decyzje - stwierdził później Federico Pastorello, agent napastnika.
Na początku maja stacja Sky Sports informowała, że wreszcie doszło do spotkania z udziałem Lukaku, Pastorello, przedstawicieli Napoli i reprezentacji. Wszystkie zainteresowane strony uznały, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jeśli piłkarz wróci do Belgii i tam będzie kontynuował rehabilitację. Nie trzeba było mu dwa razy powtarzać, że może opuścić Neapol. Już 14 maja był widziany na finale krajowego pucharu, w którym Anderlecht przegrał z Royale Union SG.
We włoskich mediach zaznaczono zaś, że snajper nie zagra więcej w barwach “Azzurrich”. Napoli podjęło decyzję o sprzedaży napastnika i nawet nadchodzące odejście Conte niczego nie zmieni. Dziennik Il Mattino podawał, że zainteresowanie 33-latkiem wykazują kluby z Arabii Saudyjskiej i Turcji. Konkretną opcją ma być Fenerbahce, gdzie w czerwcu odbędą się wybory na prezesa. Kandydat Aziz Yildirim zapowiedział, że jeśli zostanie wybrany, to sprowadzi Lukaku do Stambułu. Na razie 33-latek nie zaprząta sobie jednak głowy piłką klubową.
Jeden z najlepszych w historii
- Conte może czuć rozczarowanie i gorycz. Lukaku poświęcił relację z trenerem, aby całkowicie skupić się na prawdopodobnie swoim ostatnim mundialu. Belg nie przejmował się tym, że szkoleniowiec nigdy nie szczędził mu komplementów, zabiegał o niego w prawie każdym klubie. Teraz wyłącznym celem Belga są przygotowania do turnieju - opisał portal Tuttomercatoweb.
Lukaku ma niedokończone interesy w kadrze. Patrząc na osiągnięcia indywidualne, można go tylko chwalić. W końcu mówimy o zawodniku, który w 124 występach dla Belgii zdobył aż 89 bramek. Więcej goli w piłce reprezentacyjnej strzelili jedynie Cristiano Ronaldo (143), Leo Messi (116) i Ali Daei (108). Tyle samo mają zaś Robert Lewandowski, Mokhtar Dahari oraz Sunil Chhetri. Znalezienie się w tak elitarnym gronie pokazuje, jak wyjątkowymi umiejętnościami dysponuje wychowanek Anderlechtu.
Ale. Zawsze jest jakieś ale. Hurtowa liczba trafień nie przełożyła się bowiem na wielkie sukcesy całej reprezentacji. Złota generacja wywalczyła jedynie brązowy medal na mundialu w 2018 roku. To niemałe osiągnięcie, ale po pokoleniu z Courtois, De Bruyne, Hazardem czy Lukaku spodziewano się jednak więcej. O ile Eden już kilka lat temu dał sobie spokój z piłką, o tyle pozostali weterani po raz kolejny będą musieli wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za wyniki Belgii.
- Romelu wyzdrowiał, ale oczywiście nie ma formy i rytmu meczowego, więc nie wiemy, czy będzie w stanie grać w pierwszym składzie. Mamy kilka tygodni, aby przywrócić go do pełnej sprawności. Chcemy, żeby pomógł drużynie na mundialu, to nasz najlepszy napastnik, najlepszy strzelec w historii Belgii - podkreślał Rudi Garcia.
Tym razem Belgowie raczej nie znajdują się nawet w szerokim gronie kandydatów do walki o medal MŚ. Głównym celem “Czerwonych Diabłów” będzie zmazanie plamy sprzed czterech lat, kiedy nawet nie wyszli z grupy. Ojcem tamtej porażki niestety był Lukaku, który w decydującym meczu z Chorwacją robił dosłownie wszystko, aby nie umieścić piłki w siatce. Bezbramkowy remis z “Vatrenimi” wyrzucił podopiecznych Roberto Martineza za burtę turnieju.
- To był bardzo trudny moment dla Roma. Przed meczem z Chorwacją miał problemy fizyczne, wszyscy pamiętamy, jakie okazje później zmarnował. Dla niego takie sytuacje to chleb powszedni, zwykle je wykorzystywał, ale wtedy się nie udało. Kiedy spojrzałem na niego po ostatnim gwizdku, widziałem, że chce, aby ziemia się pod nim zapadła, żeby mógł natychmiast zniknąć. Nie wiedziałem, co powiedzieć, więc po prostu podszedłem i go przytuliłem. Wiem, że to taki piłkarz, który po niepowodzeniu wstaje silniejszy - wspominał Thierry Henry, były asystent w kadrze Belgii.
Lukaku od wielu tygodni trenuje w swoim kraju, mając w głowie jeden cel - przygotowanie maksymalnie wysokiej formy na mundial. Podopieczni Garcii w fazie grupowej zmierzą się z Egiptem, Iranem i Nową Zelandią, zatem na papierze będą faworytami. Mniej renomowani rywale mogą jednak upatrywać szans w różnorakich problemach belgijskich gwiazd. De Bruyne przez większość sezonu pauzował, Courtois niedawno wyleczył kontuzję, a podstawowy napastnik rozegrał w tym sezonie tylko 30 minut więcej od Arkadiusza Milika. Może się okazać, że nie taki (czerwony) diabeł straszny jak go malują.