Szokująca decyzja Porto ws. Pietuszewskiego. Trener już może żałować

Szokująca decyzja Porto ws. Pietuszewskiego. Trener już może żałować
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 08:20
Oskar Pietuszewski staje się piłkarzem, wokół którego nie można przejść obojętnie. Kapitalne akcje 17-latka przybliżają FC Porto do zdobycia mistrzostwa. Wielka szkoda, że klub na własne życzenie ograniczył możliwości Polaka w tym sezonie, nie zgłaszając go do rywalizacji w Lidze Europy.
Teoretycznie kurz po szalonym “O Classico” już opadł. Przez długie miesiące, jeśli nie lata, będziemy jednak wracać pamięcią do spektakularnego popisu Oskara Pietuszewskiego na Estadio da Luz. Nie codziennie zdarza się, aby tak młody piłkarz w tak efektowny sposób zabawił się z obrońcą, który w wielkiej piłce widział już wszystko. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że 38-letni Nicolas Otamendi jeszcze nigdy w karierze nie został dosłownie wkręcony w ziemię w tak efektowny sposób. Niezależnie od narodowości trzeba chwalić wschodzące gwiazdy, które potrafią grać bezkompromisowo w meczach o ogromnym ciężarze gatunkowym. Fakt, że mówimy o Polaku, powinien tylko dodatkowo napawać dumą.
Dalsza część tekstu pod wideo
- To, co Oskar Pietuszewski zrobił na Estadio da Luz, dowodzi, że w wieku 17 lat jest źródłem największej nieprzewidywalności w składzie Porto. Podjął wyzwanie, zatańczył z mistrzem świata i strzelił wspaniałego gola - chwalił Diogo Pombo z Tribunaexpresso.pt.

Fenomen

Kariera Pietuszewskiego mknie w niesamowitym tempie. Jeszcze w grudniu zastanawiano się, za ile Jagiellonia sprzeda młodego wirtuoza. Ostatecznie stanęło na 10 mln euro, wliczając bonusy. Z dużym prawdopodobieństwem można spodziewać się, że potencjalnie kolejny transfer będzie wiązał się ze znacznie wyższą kwotą. Warto zauważyć, że Porto zawarło w umowie skrzydłowego klauzulę odstępnego na poziomie 60 mln euro. Jeszcze dziś może wydawać się to wysoka suma. Ale im więcej takich akcji, jak ta z Benficą, tym szybciej mogą się znaleźć chętni na aktywowanie opcji wykupu.
- Powinien jeszcze rok albo dwa lata grać tutaj i się rozwijać. Potem może trafić do Realu, Barcelony czy któregoś z klubów w Manchesterze. Jeśli będzie pracować i rozwinie się, może osiągnąć taki poziom - przyznał w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet Carlos Chainho, były pomocnik “Smoków”.
Pietuszewski już teraz jest ewenementem. Parę lat temu Barcelona odważnie stawiająca na 16-letnich Pau Cubarsiego i Lamine’a Yamala mogła delikatnie zakrzywić rzeczywistość. Ale prawda jest taka, że niewielu tak młodych zawodników rywalizuje na topowym poziomie. Jest tylko czterech piłkarzy, którzy zaczęli rozgrywki mając poniżej 18 lat, a w tym sezonie rozegrali ponad 1000 minut w ligach TOP5. To Ayyoub Bouaddi (Lille), Tyler Tati (Nantes), Mateus Mane (Wolverhampton) i Honest Ahanor (Atalanta). Można prześmiewczo mówić, że w Polsce zbyt ostrożnie traktuje się młodzież i nawet 30-latkowie mają łatkę młodych talentów. Prawda wygląda jednak tak, że praktycznie w każdym kraju do 17-letnich graczy podchodzi się z pewną rezerwą. Muszą dysponować naprawdę wyjątkowymi umiejętnościami, aby z miejsca regularnie grać. Na szczęście Oskar należy do tej wąskiej grupy wybrańców.
- Świat futbolu świętuje, narodziła się nowa gwiazda. To Oskar Pietuszewski, 17-letni geniusz porównywany do Roberta Lewandowskiego, który został zauważony przez Barcelonę, zanim zimą przeniósł się z Jagiellonii do FC Porto. Pietuszewski to lewoskrzydłowy, który lubi dryblować, używając częściej prawej nogi. Tańczy z piłką, a mocne dolne partie ciała sprawiają, że czasami jest nie do zatrzymania na boisku. Przypomina Edena Hazarda pod względem tego, jak potrafi wykorzystać drybling na swoją korzyść. To magik - opisał Fernando Gabarro na łamach Mundo Deportivo.

Wątpliwa decyzja

Każdy kolejny występ Pietuszewskiego sprawia, że coraz trudniej zrozumieć wybór dokonany kilka tygodni temu przez Francesco Fariolego. W zimowym okienku Porto sprowadziło czterech piłkarzy - poza Polakiem na Estadio do Dragao trafili Thiago Silva, Seko Fofana i Terem Moffi. Przepisy UEFA zakładają, że każdy klub może przed fazą pucharową zgłosić trzech nowo zakontraktowanych zawodników. 5 lutego zapadła oficjalna decyzja w postaci skreślenia lewoskrzydłowego.
- Pominięcie Pietuszewskiego? To wybór trenera. On podejmuje decyzje i przekazuje je zawodnikom - krótko skomentował wówczas prezes Andre Villas-Boas, cytowany przez Maisfutebol.pt.
- Rozumiem punkt widzenia trenera, ponieważ mógł zarejestrować tylko trzech graczy , a trzech z tej czwórki można uznać za kluczowych dla pozycji, które FC Porto musiało wzmocnić w tym oknie transferowym. Z drugiej strony Fofana trafił na Dragao na wypożyczenie bez opcji wykupu do końca sezonu, podczas gdy Oskar jest zawodnikiem-projektem, który potrzebuje minut, aby zadomowić się i rozwijać w Portugalii - podkreślał w rozmowie z WP Sportowe Fakty Diogo Pereira z portalu Zerozero.pt. - Wielu chciało zobaczyć Oskara w Lidze Europy, ponieważ skrzydłowi Porto spisywali się poniżej oczekiwań, zwłaszcza pod względem wykończenia akcji, a on mógłby być ciekawą opcją choćby na pozycji Borjy Sainza - dodał portugalski dziennikarz.
Już teraz widać, że Pietuszewski jest na Estadio do Dragao znacznie ważniejszym piłkarzem od bardziej doświadczonych kolegów. Na razie rozegrał w Porto 319 minut, czyli więcej niż Fofana (190’) i Moffi (123’) razem wzięci. Polak w czterech ostatnich kolejkach występował od pierwszej minuty. Iworyjczyk i Nigeryjczyk jeszcze ani razu nie znaleźli się w wyjściowym składzie na mecz ligowy. Farioli wypuścił ich w bój dopiero przy okazji pucharowego starcia ze Sportingiem, które Lizbończycy wygrali 1:0.
Aby zachować uczciwość, trzeba podkreślić, że Fofana i Moffi mieli udane momenty. Jednak tylko pojedyncze. Pomocnik w debiucie strzelił gola ze Sportingiem, a napastnik zdobył premierową bramkę, pieczętując zwycięstwo 3:1 nad Aroucą. Pietuszewski miał już znacznie więcej okazji, w których przysłużył się drużynie. To on w debiucie wywalczył rzut karny, który pozwolił pokonać 1:0 Vitorię Guimaraes. Jego asysta do Froholdta zaowocowała triumfem 1:0 nad Nacionalem. Później otworzył wynik z Aroucą i na deser uciszył całe Estadio da Luz.
Można oczywiście stwierdzić, że przecież nikt nie jest jasnowidzem i w momencie podawania oficjalnej kadry na europejskie puchary nie wiadomo było, że Pietuszewski zaliczy tak mocny start. Jednak nie jest to do końca prawda, ponieważ Polak był już wtedy po znakomitym debiucie z Vitorią. Trzeba też dodać, że dołączył do Porto na początku okienka, a Moffi i Fofana przyszli odpowiednio 30 stycznia i 2 lutego. Co więcej, obaj są jedynie wypożyczeni. To wychowanka Jagiellonii ściągnięto na zasadzie transferu definitywnego, co jasno pokazuje, z kim wiązana jest większa przyszłość.
- Czy wszyscy macie dziś dobry dzień? Pamiętajcie zatem, że Pietuszewski nie jest zarejestrowany do gry w Lidze Europy, a jedynym dostępnym zawodnikiem na tej pozycji pozostaje Borja Sainz - napisał profil Planeta do FC Porto. - Swoją drogą ten potwór nie został wpisany do Ligi Europy - wtórował kibic w mediach społecznościowych.
Decyzja Fariolego dziwi, patrząc też na samą charakterystykę zawodników. Oczywiście, że jedno z trzech miejsc w Lidze Europy musiało być zarezerwowane dla Thiago Silvy, czyli obrońcy-instytucji. Z 41-letniego weterana dysponującego tak gigantycznym doświadczeniem po prostu nie można rezygnować. Ale już Fofana czy Moffi nie są zawodnikami, o których powiesz: “Tak, oni na pewno wygrają nam mecz w Europie”.
Nigeryjski napastnik na razie nie przebił się nawet do pierwszego składu, chociaż Samu Aghehowa pauzuje z powodu poważnej kontuzji kolana. Fofana nieszczególnie wyróżnia się w pomocy, gdzie więcej pozytywnych ocen zbierają Froholdt, Veiga i Varela. Tymczasem Pietuszewski to piłkarz sprawdzający się w każdej roli. Tylko w ostatnich tygodniach udowodnił, że może być przydatny zarówno od pierwszej minuty, jak i w roli zmiennika. Wystarczy dać mu piłkę i pozwolić zabawić się z obrońcami rywali. Tak przebojowi skrzydłowi stanowią bezcenną wartość dodaną w rozgrywkach europejskich, gdzie jedna akcja potrafi zmienić oblicze dwumeczu.

Lekcja cierpliwości

- Łatwo jest chwalić Pietuszewskiego, ale to możliwe tylko dlatego, że Farioli był przekonany do tego piłkarza. Bez względu na wiek, bez względu na okres adaptacji. Miesiąc po przyjściu był już w pierwszym składzie, w którym się utrzymał. Ocena składu zależy od tego, kto prowadzi drużynę - stwierdził Rafael Soares z dziennika Record.
Z jednej strony można pochwalić Fariolego za to, że tak odważnie wprowadził Pietuszewskiego. Z drugiej jednak, zmiana w hierarchii lewoskrzydłowych była całkowicie naturalnym ruchem. Borja Sainz od wielu tygodni znajduje się wyraźnie pod formą. W 11 ostatnich występach nie zaliczył ani jednego gola i asysty. Na strzeleckie przełamanie czeka od 22 grudnia. Skoro Hiszpan nie wykorzystał jednej, drugiej, dziesiątej okazji, to w końcu musiał ponieść tego konsekwencje, lądując na ławce. Przy czym pominięcie Polaka w szerokiej kadrze na Ligę Europy sprawia, że to właśnie miernie dysponowany wychowanek Athletiku będzie musiał stanowić o sile lewej flanki przeciwko Stuttgartowi, a potem być może w potencjalnym ćwierćfinale z Nottingham lub Midtjylland.
- Oskar to piłkarz, który uwielbia grać jeden na jednego. Masz wtedy możliwość wygrania pojedynku, ale możesz też stracić piłkę. Wymagamy od naszych skrzydłowych tej agresywności, pójścia z akcjami indywidualnymi. Widzimy na boisku dużo energii, pozytywnego nastawienia, ale czasami brakuje dojrzałego podejmowania decyzji. To część procesu - powiedział Farioli pod koniec lutego.
Można wyczuć, że Porto akceptuje żywiołowość Pietuszewskiego, ale chce ją połączyć z dużą odpowiedzialnością taktyczną. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że może on zaliczyć dziewięć strat, po czym za dziesiątym razem minie przeciwnika i wykreuje lub strzeli gola. Jednocześnie proces rozwoju skrzydłowego musi zakładać, że częściej będzie wygrywał np. nie jeden, a pięć czy sześć na dziesięć dryblingów. Metodą prób i błędów może przemienić się z obiecującego talentu w piłkarza z absolutnie najwyższej światowej półki.
Pozostaje czekać na kolejne występy 17-latka na portugalskim podwórku. Szkoda, że w fazie pucharowej Ligi Europy będzie mógł wspierać “Smoki” jedynie jako kibic. Czas pokaże, kto będzie tego bardziej żałował - Pietuszewski czy Farioli.

Przeczytaj również