Szokująca decyzja ws. Zielińskiego. Nikt nie rozumiał trenera Interu. "O mój Boże"
Inter skompromitował się, odpadając z Bodo/Glimt w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Piotr Zieliński oczywiście nie mógł być zadowolony po wtorkowej porażce 1:2 z Norwegami. Chociaż to on zaprezentował się zdecydowanie najlepiej spośród “Nerazzurrich”.
Sensacja? Niekoniecznie. Triumf Bodo/Glimt nad Interem tylko pozornie wygląda jak gigantyczna niespodzianka. Z przebiegu dwumeczu podopieczni Kjetila Knutsena po prostu byli lepsi. Mieli plan, który konsekwentnie realizowali. Krok po kroku, akcja po akcji wytrącali rywalom z rąk wszelkie argumenty. W poprzednią środę doskonale wykorzystali atut własnego boiska, a w Mediolanie przetrwali trudniejsze momenty, po czym przypieczętowali awans, odnosząc kolejne zwycięstwo. Norwegowie niedawno w cuglach wygrali klasyfikację medalową zimowych igrzysk olimpijskich. Postawa ekipy z Bodo również zasługiwała na najwyższe miejsce na podium.
Konieczna reakcja
W zeszłym tygodniu Cristian Chivu zszokował wyborem składu na pierwszy mecz z Bodo/Glimt. Kibice i eksperci jeszcze przed pierwszym gwizdkiem mogli zastanawiać się, dlaczego akurat wyjazd do mroźnej Norwegii wybrano jako odpowiedni moment na rotacje. Z perspektywy czasu okazało się, że posadzenie Piotra Zielińskiego, Federico Dimarco czy Marcusa Thurama było poważnym błędem. Piłkarze Knutsena wygrali wówczas 3:1, co postawiło “Nerazzurrich” w bardzo niepożądanym położeniu. Oni nie zwykli odrabiać tego typu strat.-
Chivu oczywiście starał się wyciągnąć wnioski i w rewanżu posłał w bój wszystko, co najlepsze. Piotr Zielińskim tym razem stworzył tercet pomocników z Nicolo Barellą i Davide Frattesim. A włoskie media jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sugerowały, że to właśnie reprezentant Polski ma wcielić się w rolę lidera środkowej strefy. Tym razem nie było już miejsca na najmniejszą pomyłkę.
- Zieliński zachowa kontrolę nad środkiem pola. Pomoc ponownie zostanie powierzona Polakowi. Piotr będzie zmuszony do pracy po godzinach, biorąc pod uwagę nieobecność Calhanoglu. Zieliński to jeden z najjaśniejszych punktów Interu na początku 2026 roku - opisał we wtorkowy poranek portal LInterista.it.
Sam przeciwko wszystkim
W rewanżu Zieliński szybko pokazał próbkę fenomenalnych umiejętności. W 13. minucie kapitalnie nawinął rywala w środku pola, po czym prostopadłym podaniem stworzył “setkę” Marcusowi Thuramowi. Francuz posłał piłkę obok słupka, chociaż sędziowie i tak zasygnalizowali spalonego. Mimo wszystko Polak wysłał sygnał, że jest w dobrej formie i nie będzie bał się z niej skorzystać.
W kolejnym fragmencie pomocnik nadal starał się przyspieszać grę. W jednej akcji jego świetnie podanie do Dimarco napędziło akcję zakończoną zablokowanym strzałem Barelli. W 33. minucie Zieliński próbował sam być twórcą i tworzywem. Założył siatkę Evjenowi i już nie szukał rozegrania, ale sam huknął z dystansu obok słupka. Tomasz Lipiński, który komentował mecz na antenie Canal+ Sport, zwrócił wówczas uwagę, że najwięcej dzieje się właśnie wtedy, kiedy Polak ma piłkę przy nodze.
Problem Interu polegał na tym, że w grze pozostałych zawodników brakowało błysku, który wyróżniał Zielińskiego. “Nerazzurri” mieli oczywiście wyższe posiadanie piłki, oddawali więcej strzałów, ale to nie była kanonada na bramkę Haikina. W pierwszej połowie prawie wszystkie groźniejsze sytuacje gospodarzy następowały po wrzutkach - albo z rożnych, albo po zrywach Dimarco lub Henrique na skrzydłach. Gospodarze grali w grę Norwegów.
- Inter prezentuje się nieco lepiej od Bodo, ale jest blisko odpadnięcia. Zieliński jest jedynym, który próbuje pociągnąć za sobą pozostałych piłkarzy. Straciłem zaś nadzieję do Barelli. Nic mu nie wychodzi. Od razu dałbym Sucicia w jego miejsce - przyznał po pierwszej połowie Raffaele Caruso z fcinternews.it. - Zieliński i Bisseck są zdecydowanie najlepszymi zawodnikami Interu - ocenił profil Central do Italiano.
Szokująca decyzja
Inter w pierwszej połowie rewanżu grał słabo, a drugą rozpoczął katastrofalnie. Manuel Akanji właściwie na złotej tacy wystawił rywalom gola. Ole Blomberg jeszcze nie skorzystał z błędu Szwajcara, ale Jens Hauge był już bezlitosny. Po utracie bramki Chivu podjął decyzję, która zaskoczyła praktycznie wszystkich. W tak trudnym momencie trener zdjął z boiska Zielińskiego, który był bez wątpienia najjaśniejszą postacią “Nerazzurrich” w środkowej strefie. Wejście Sucicia można było zrozumieć, ale o zmianę zdecydowanie bardziej “prosił się” Barella, który pozostał na murawie.
- Zejście Piotra Zielińskiego to jest dla mnie niespodzianka, bo nie dawał podstaw, aby opuszczać boisko tak wcześnie - ocenił na gorąco Tomasz Lipiński. - O mój Boże, Zieilński to jedyny pomocnik Interu, który wie jak grać piłką i schodzi z boiska - pisał jeden z kibiców Interu. - Chivu zdejmuje Zielińskiego, kiedy nie ma Hakana Calhanoglu i Inter potrzebuje trzech bramek. Awans będzie cudem - można było przeczytać w mediach społecznościowych.
To nie jest tak, że chwalimy Zielińskiego za nic. Liczby potwierdzają, że rozegrał naprawdę dobre zawody. Miał jedno kluczowe podanie, dwa odbiory, dwa wygrane pojedynki na dwie próby i celność zagrań na poziomie 85%. Do pełni szczęścia zabrakło tylko bramki po tym jednym strzale z dalszego dystansu. I nie chcemy oczywiście twierdzić, że pozostawienie 31-latka na boisku diametralnie zmieniłoby losy dwumeczu. Bodo/Glimt pewnie i tak by awansowało, ponieważ na przestrzeni 180 minut było lepszą drużyną. Po prostu będąc pod kreską, raczej nie należy ściągać z boiska swojego najlepszego piłkarza. Tylko tyle i aż tyle.
- Zagrał ze spokojem i trzeźwością umysłu. Dobrze otwierał grę, potrafił odpowiednio przerzucać ciężar gry w linii ataku - ocenił portal Tuttomercatoweb.com, wystawiając Zielińskiemu “szóstkę”. - Kolejny imponujący występ Zielińskiego. Pokazał przebłyski talentu w grze na małej przestrzeni. Prawie strzelił gola, którego UEFA pokazywałaby przez kolejne pół roku. Później opadł ze zmęczenia - dodali twórcy fcinternews.it, gdzie dostał notę 6,5.
Wyścig o MVP
Inter odpadł z Ligi Mistrzów, ale zdecydowanie nie ma czasu na wylewanie łez. 3 marca mediolańczycy zmierzą się z Como w półfinale Coppa Italia. A w międzyczasie powinni nadal pewnym rytmem kroczyć po mistrzostwo. Przewaga dziesięciu punktów nad drugim Milanem gwarantuje “Nerazzurrim” względny spokój. W stolicy Lombardii musiałby wydarzyć się prawdziwy kataklizm, aby Scudetto nie padło łupem podopiecznych Chivu.
Dodatkowym smaczkiem może być rywalizacja o miano najlepszego zawodnika Serie A. Niewykluczone, że wyścig rozegra się między piłkarzami Interu. Lautaro jest najskuteczniejszym strzelcem ligi (14 goli), a Dimarco najlepszym asystentem (14 otwierających podań). Nie będzie jednak przesadą stwierdzenie, że to Zieliński jest w tym momencie najważniejszym graczem na Giuseppe Meazza
- Pierwszy raz w karierze klubowej Piotr Zieliński jest w pełni liderem. W Napoli był częścią dobrze funkcjonującego organizmu, ale nie był twarzą projektu. W tym momencie jest absolutnym liderem Interu, jednego z największych klubów w historii światowej piłki. To coś nowego, to najlepsza wersja Piotra. Może zostać MVP w Serie A. Skoro w zeszłym roku został nim Scott McTominay, to dlaczego w tym ”Zielu” nie może nim zostać? - powiedział na kanale Meczyki Piotr Dumanowski, komentator Eleven Sports.
Jako kibice reprezentacji Polski możemy cieszyć się, widząc Zielińskiego w takiej dyspozycji. Jeśli utrzyma ją w przyszłym miesiącu, biało-czerwoni będą mieć znacznie, ale to znacznie większe szanse na wywalczenie awansu na mistrzostwach świata. Z kolei Norwegia już od dawna ma w kieszeni bilety na mundial. Skandynawowie kompletnie zdominowali rywalizację na zimowych igrzyskach, ale w bardziej letnich sportach też odnajdują się perfekcyjnie. Oby więcej tak pięknych historii, jak ta, którą wciąż pisze Bodo/Glimt.