Szokująca historia z udziałem Yamala. To cud. "Szansa jedna na 625 trylionów"

Szokująca historia z udziałem Yamala. To cud. "Szansa jedna na 625 trylionów"
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 16:00
Argentyna vs Hiszpania, Leo Messi vs Lamine Yamal. Finał mistrzostw świata zapowiada się spektakularnie, trudno byłoby wyobrazić sobie lepsze zwieńczenie turnieju. Kolorytu nadchodzącemu spotkaniu dodają zdjęcia, w które nikt by nie uwierzył, gdyby nie były prawdziwe.
Jaka jest szansa na to, że zawodnikowi Barcelony zostanie zrobione zdjęcie z dzieckiem, które następnie też zostanie piłkarzem, po czym po 19 latach obaj spotkają się w finale mistrzostw świata? Według wyliczeń Johna Aletarna - prawdopodobieństwo wynosi jeden do 625 trylionów. Analityk dla przykładu poinformował, że dwa miliony razy większa szansa dotyczy wygranej w totka. To, że Messi i Yamal spotkali się już w 2007 roku, a teraz są głównymi gwiazdami finalistów mundialu, teoretycznie nie miało prawa się wydarzyć. A jednak.
Dalsza część tekstu pod wideo
Kiedy słynne już zdjęcie 20-letniego Leo kapiącego malutkiego Lamine’a obiegło świat, początkowo trudno było w nie uwierzyć. W końcu żyjemy w czasach, gdzie podwójna weryfikacja to obowiązek, a z tyłu głowy coraz częściej pojawia się pytanie: “Czy to na pewno nie wytwór sztucznej inteligencji?”. Jednak tym razem AI nie miało z tym nic wspólnego. Jedynie zbieg okoliczności oraz piłkarski geniusz dwóch głównych bohaterów sprawił, że niepozorna kartka z kalendarza stała się prawdopodobnie najbardziej wyjątkową fotografią w nowożytnej historii futbolu.

Dobre intencje

Jak to wszystko się zaczęło? W 2006 roku Barcelona nawiązała współpracę z UNICEF-em, znaną organizacją zajmującą się pomocą humanitarną na rzecz najmłodszych. Przypomnijmy, że to właśnie logo tej marki było pierwszym, które pojawiło się na przedzie trykotów “Blaugrany”. Dopiero później włodarze uznali, że cele dobroczynne nie są aż tak istotne, kiedy przestrzeń reklamową mogą zagospodarować Qatar Airways czy obecnie Spotify.
Wracamy jednak do przeszłości, konkretnie okresu przed świętami Bożego Narodzenia w 2007 roku. Przedstawiciele UNICEF-u wpadli na pomysł wydania kalendarza z piłkarzami Barcelony, zebrane ze sprzedaży środki umożliwiły wsparcie kilku mniejszych organizacji charytatywnych z Katalonii. Za organizację sesji odpowiadał Josep Maria Casanovas, ówczesny dyrektor dziennika Sport. To on dogadał się z klubem, który oddelegował największe gwiazdy do wzięcia udziału w akcji dobroczynnej. Przed obiektywem stanęli m.in. Ronaldinho, Thierry Henry, Samuel Eto’o, Deco, Carles Puyol czy Leo Messi. Ten ostatni miał wtedy łatkę wielkiego talentu, ale nie był jeszcze piłkarzem największego formatu. Zdecydowano, że jego zdjęcie ozdobi styczniową kartkę. Na dobry początek, przy jednoczesnym zachowaniu bardziej rozpoznawalnych nazwisk na kolejne miesiące. Nikt nie sądził wtedy, że ujęcie z 20-letnim Leo przyćmi wszystkie inne razem wzięte.
A skąd na sesji wziął się Yamal? Jego rodzina wygrała losowanie zorganizowane przez UNICEF. Następnie kilkumiesięczny Lamine wraz z mamą pokonali 40 kilometrów, aby dotrzeć w wyznaczone miejsce. Tam czekał już Joan Monfort, ówczesny fotograf Sportu. Dostał on wolną rękę w kwestii doboru “scenografii”, więc wpadł na pomysł, aby zabrać ze sobą małą wannę i kaczuszkę swojej córki. Z doświadczenia wiedział, że dzieci w czasie kąpieli zachowują się raczej spokojnie, co powinno ułatwić pracę. Kiedy wszystko było gotowe, wykonano zdjęcia, o których dziś mówi cały piłkarski świat.
- Wszyscy wiemy, że Messi jest nieśmiałą osobą, w młodości to było jeszcze bardziej widoczne. Na początku trudno było o interakcję między nim i dzieckiem, ale krok po kroku złapali kontakt. Ostatecznie wyszło z tego całkiem niezłe zdjęcie. To coś niesamowitego, że ten maluch stał się tym, kim jest. Ale w tamtym momencie nikt nie uwierzyłby też, że Messi stanie się aż takim piłkarzem. Oczywiście, że mówiono o jego talencie, ale to był 2007 rok, dopiero zaczynał w Barcelonie. To niezwykła historia - opowiedział Monfort w rozmowie z The Athletic.
- Celem było zwrócenie uwagi na szereg problemów społecznych, z którymi borykają się najmłodsi i całe rodziny. Chcieliśmy wykorzystać sesję do tego, aby piłkarze spędzili trochę czasu z dziećmi. Nie chodziło tylko o to, aby pstryknąć fotkę i rozejść się po dwóch minutach. Chodziło o zaangażowanie zawodników. Wspaniale jest móc zarabiać na grze w piłkę, ale czasami myślimy o sportowcach jako o kimś, kim tak naprawdę nie są. W pewien sposób są dehumanizowani, a my poprzez tę inicjatywę chcieliśmy ich bardziej uczłowieczyć, zbliżyć do codziennych spraw - dodał fotograf w wywiadzie z ESPN.
Monfort przyznał też, że czasami ma koszmary w związku z tymi zdjęciami. Budzi się i sam zadaje sobie pytanie: “Czy to wydarzyło się naprawdę?”. Ale po chwili na uspokojenie uświadamia sobie, że coś pozornie nieprawdopodobnego nie jest żadnym “fejkiem”. Ma kopię fotografii, która już zyskała status legendarnej. Poznał też Sheilę Ebanę, mamę Yamala, która pojawia się na jednym ujęciu. Nawet UNICEF wydał jeszcze oficjalny komunikat potwierdzający autentyczność.
- To historia jak z filmu. Wciąż trudno uwierzyć, że niemowlę, które pozowało z Messim, niedługo zagra przeciwko niemu w finale mistrzostw świata. Jako UNICEF uznajemy to za szczególnie wyjątkowe, ponieważ zarówno Leo, jak i Lamine wykorzystują swoją rozpoznawalność w dobrych celach. Są głosem w obronie praw dzieci. Mamy nadzieję, że słynna już fotografia będzie nie tylko symbolem, ale też przypomnieniem dla wszystkich, że dzieci muszą mieć możliwość zabawy, rozwoju i spełniania marzeń - powiedział dziennikowi Marca Saviano Abreu, dyrektor ds. komunikacji UNICEF-u.

Dwóch ich zawsze jest, mistrz i uczeń

Pół roku po pamiętnej sesji Messi przestał grać z “19” na plecach, przejmując “10” po Ronaldinho. Podobną drogę przeszedł Lamine Yamal, przy czym podobieństwa nie kończą się na numerach na koszulce. Obu łączy pozycja, wiodąca lewa noga, a przede wszystkim spektakularny styl gry. Wraz z rozwojem kariery Argentyńczyk coraz częściej grał w centralnej strefie, ale w młodości przecież był przebojowym prawoskrzydłowym, który potrafił nawinąć praktycznie każdego rywala. Dziś kibice Barcelony mogą przeżywać déjà vu, obserwując popisy dzieciaka z Mataro.
- Lamine w wielu sytuacjach robi to, co Messi. Nie zastanawia się, czy ma przed sobą dwóch czy dziesięciu rywali, po prostu szuka najlepszego rozwiązania i nie potrzebuje pomocy innych, aby zrobić przewagę na boisku. Mbappe czy Ronaldo są wybitni, ale muszą mieć obok siebie kreatorów. Messi i Yamal nie potrzebują takiego wsparcia - ocenił rok temu Marcelo Bielsa na łamach Diario Ole. - Nigdy nie będzie drugiego Messiego, ale Yamal to najbliższy mu zawodnik, jakiego widziałem. Nie chodzi tylko o lewą nogę, ale styl gry, charakterystyczne ruchy w dryblingu. Patrząc na ich grę, łatwo dostrzec pewne podobieństwa, chociaż utrzymuję, że Leo jest jedyny w swoim rodzaju - wtórował Ander Herrera dla TyC Sports.
Do Messiego porównywano już dziesiątki, jeśli nie setki młodych perełek. Ale w przypadku Yamala właściwie od początku czuć było, że jest o wiele, ale to wiele lepszy od piłkarzy pokroju Bojana, Giovaniego dos Santosa czy Alena Halilovicia, których swego czasu zestawiano z “La Pulgą”. Zresztą o skali talentu Lamine’a najwięcej mówi fakt, że oczarował nawet niedościgniony pierwowzór. W październiku 2023 roku Leo udzielił wywiadu na łamach L’Equipe, w którym zapytano go, kto w przyszłości będzie walczył o Złotą Piłkę. Co nikogo nie mogło zdziwić, wymienił Mbappe, Haalanda, Viniciusa, ale zwrócił też uwagę na Yamala. Podkreślił, że to wciąż bardzo młody zawodnik, jednak czeka go świetlana przyszłość. W tamtym momencie 16-latek miał zaledwie kilkanaście występów w seniorskiej piłce. Tyle wystarczyło, aby być stawianym w jednym szeregu z najlepszymi. Po trzech latach wiemy, że przepowiednia się spełniła.

Przeznaczenie

14 lipca 2024 roku Hiszpania pokonała Anglię 2:1 w finale EURO. Kilka godzin później Argentyna wygrała z Kolumbią 1:0 w decydującym spotkaniu Copa America. Zgodnie z tradycją powinno dojść do bezpośredniego starcia mistrzów kontynentów w ramach tzw. Finalissimy. Hitowe starcie miało odbyć się 31 marca w Katarze, ale przeszkodziła w tym napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie. Piłkarscy bogowie na szczęście trzymali rękę na pulsie. Urządzili Finalissimę w finale mistrzostw świata.
- Słynne zdjęcie z Messim? Cóż, od tego czasu trochę urosłem. Ale mówiąc poważnie, mecz przeciwko Leo w finale mundialu to spełnienie marzeń - podkreślił Yamal dla DAZN. - Hiszpania to bardzo dobry zespół, pełen fantastycznych piłkarzy, którzy prezentują świetny styl gry. Dobrze znam tę drużynę, jej filozofię, którą wyznaje od wielu lat. Znam też tych zawodników, bo grałem przeciwko nim i śledziłem ich poczynania. Niektórzy z nich są z Barcelony, klubu, który kocham i któremu kibicuję - to już słowa Messiego po zwycięstwie nad Anglią.
Nie dało się wymyślić bardziej sprzyjających okoliczności na pierwszy (i być może jedyny) bezpośredni pojedynek Messiego z Yamalem. Finał mundialu, najważniejszy mecz roku, drugi z rzędu tytuł starego mistrza lub skompletowanie piłki reprezentacyjnej przez 19-latka. Niezależnie od końcowego wyniku, będziemy świadkami czegoś wyjątkowego. Przede wszystkim ujrzymy kolejny etap historii, która rozpoczęła się 19 lat temu od kilku zdjęć wykonanych przez Joana Monforta. Od wanny z kaczuszką do walki o mistrzostwo świata. Gdyby scenarzyści z Hollywood wymyślili takie okoliczności, zostaliby wyśmiani za oderwanie od rzeczywistości. Tymczasem to właśnie rzeczywistość napisała najlepszy możliwy scenariusz.

Przeczytaj również