Szokujący zwycięzca Złotej Piłki? To realne. "Wydawało sie, że jego czasy minęły"
Złota Piłka dla Leo Messiego. Pewnie niewielu spodziewało się, że takie słowa mogą paść w 2026 roku. I faktycznie, 38-latek na pewno nie znajduje się na pole position w walce o tę nagrodę. Jednak jego szanse mogą być większe niż się spodziewamy.
Na wstępie zaznaczmy, że Leo Messi nie jest i być może nawet w żadnym momencie nie będzie głównym faworytem do zdobycia Złotej Piłki. Można go jednak umieścić w nie tak wcale szerokim gronie kandydatów do tej nagrody. Zawodników, którzy dysponują wyjątkowym talentem, cieszą się powszechną rozpoznawalnością i przede wszystkim grają w drużynach celujących w najważniejsze trofeum tego roku, czyli mistrzostwo świata.
W latach mundialowych bez wątpienia to właśnie występy na arenie reprezentacyjnej mają największy wpływ na piłkarskich elektorów. Przekonał się o tym sam Messi, który w 2023 roku zgarnął Ballon d’Or niemal wyłącznie za sprawą wybitnej kampanii w Katarze. Oczywiście, że notował też bardzo dobre liczby w PSG (16 goli i 16 asyst w 32 meczach Ligue 1), jednak bądźmy poważni. Statystyki te nie miałyby żadnego znaczenia bez triumfu na MŚ. Teraz sytuacja wygląda podobnie. Same popisy w klubie nie zapewnią “La Puldze” Złotej Piłki, ale mogą jedynie podbudować kandydaturę, której fundamentem mają być spotkania w kadrze.
Amerykański sen
Leo Messi jako piłkarz osiągnął już wszystko. W Europie wygrał, co miał do wygrania, a 18 grudnia 2022 roku dopełnił dzieła, zostając mistrzem świata. Od tej pory Argentyńczyk cieszy się przedwczesną emeryturą. On już swoje zrobił, więc po prostu bawi się futbolem. Chociaż tydzień w tydzień rywalizuje w MLS, to nie musi już grać na 100 czy nawet 80 procent. Nawet występy w trybie ekonomicznym wystarczą natomiast, aby był nawet nie o klasę, ale kilka klas lepszy od praktycznie wszystkich rywali w Ameryce Północnej.
Przeciwnicy w MLS nie znają sposobu na zatrzymanie wychowanka La Masii, co potwierdzają zarówno liczby, jak i tzw. test oka. W poprzednim sezonie fazy zasadniczej Messi uzbierał 29 goli i 16 asyst w 28 kolejkach. W sześciu meczach fazy play-off dołożył sześć bramek i siedem otwierających podań. Bieżące rozgrywki rozpoczął od pięciu goli w sześciu kolejkach. Krótko mówiąc, można uznać, że Messi wręcz brzydzi się meczami, w których nie zaliczy G/A. A przecież ofensywne popisy nie stanowią całego dorobku w jego szerokim repertuarze.
- Gdyby Leo grał w obronie, prawdopodobnie stałby się jednym z najlepszych defensorów świata. Nie da się go ominąć. Często w Barcelonie graliśmy jeden na jeden i był nie do przejścia właśnie, kiedy bronił. Wielu napastników nie wie jak bronić, ale on jest inny. A kiedy dasz mu piłkę, to sam zawsze znajdzie sposób, aby rozerwać defensywę rywali - chwalił Javier Mascherano w rozmowie z Shoot for Love. - Jeśli chodzi o Leo, to jestem tylko uprzywilejowanym widzem. Nikim więcej. Nie przyczyniam się w zbyt dużym stopniu do tego, ile strzela i asystuje. Mogę tylko cieszyć się, że z bliska widziałem większość jego trafień. On jest po prostu jedyny w swoim rodzaju - dodał trener Interu, kiedy Leo niedawno strzelił gola numer 900 w karierze.
Najważniejsza impreza
Zaznaczyliśmy już, że za same występy w MLS, jak spektakularne by one nie były, nikt nie przyzna Messiemu Złotej Piłki. Wszystko rozstrzygnie się podczas mundialu, na który Argentyna pojedzie jako jeden z faworytów. W tym momencie trudno oczywiście stwierdzić jednoznacznie, czy obecna drużyna jest lepsza od tej z 2022 roku. Z jednej strony doszli piekielnie utalentowani Nico Paz czy Giuliano Simeone, który zwiększają potencjał ofensywny. Z drugiej, w kadrze nie ma już choćby Angela Di Marii, a Nicolas Otamendi czy Cuti Romero raczej są w gorszej formie niż cztery lata temu. Pod znakiem zapytania stoi też dyspozycja Enzo Fernandeza czy Alexisa Mac Allistera, którzy nie przeżywają najlepszych momentów w Anglii.
Można dojść do wniosku, że ile musi się zmienić, aby nie zmieniło się nic. Nadal Argentyna wygląda na drużynę, w której bardzo wiele, jeśli nie wszystko, będzie zależało od Messiego. Wystarczy zauważyć, że to właśnie on został królem strzelców eliminacji mistrzostw świata w strefie południowoamerykańskiej. Nie Luis Diaz, żaden Vinicius, Raphinha czy inny gwiazdor w peaku formy. Tylko 38-latek, który znajduje się blisko końca kariery, ale w kadrze niezmiennie pełni funkcję głównodowodzącego.
- Leo jest wzorem do naśladowania, zarówno na boisku, jak i poza nim. Jego kariera opiera się na tym, że zawsze stawia największe wymagania i sam daje z siebie wszystko. Sposób, w jaki się zachowuje, jak podchodzi do drużyny, jak nas motywuje, to wszystko sprawia, że jesteśmy zaszczyceni, tworząc razem z nim jeden zespół - przyznał Enzo Fernandez, cytowany przez ESPN. - To będzie dla nas zaszczyt, jeśli Leo zdecyduje się zagrać na kolejnym mundialu. Wszyscy chcemy, żeby czuł się swobodnie i cieszył się tym, co robi. Na pewno jest bardziej zrelaksowany, bo już wygraliśmy jeden mundial. Teraz będziemy go wspierać w każdej decyzji - dodał Lionel Scaloni podczas ostatniego zgrupowania.
Ze słów selekcjonera wynika, że Messi tak naprawdę nie zdecydował jeszcze, czy w ogóle zagra na mundialu. Byłaby to jednak gigantyczna sensacja, gdyby odpuścił w takim momencie. Oczywiście, że już niczego nie musi udowadniać, ale jednak był z zespołem przez niemal cały okres eliminacji. Wystąpił też w dwóch niedawnych sparingach z Mauretanią i Zambią. Raczej należy spodziewać się, że tego lata przystąpi do turnieju, który będzie jego ostatnim tańcem.
Trudno naturalnie przewidywać przebieg mistrzostw przed startem. Warto jedynie pochylić się nad prawdopodobieństwem różnych scenariuszy. Argentyna raczej powinna wyjść z grupy, rywalizując z Algierią, Austrią i Jordanią. “Albicelestes” będą też faworytami do walki o strefę medalową. A każde ich zwycięstwo musi zwiększać szanse Messiego na indywidualne laury. Już teraz jego nazwisko zaczyna przebijać się w dyskusjach na temat potencjalnych kandydatów.
- Nie mógłby, prawda? Wydawało się, że minęły już czasy, kiedy Messi był nominowany do Złotej Piłki, ale po tym, jak poprowadził Inter do pierwszego w historii mistrzostwa MLS, a Argentyna pozostaje jednym z faworytów na mundialu, istnieje realna szansa, że ośmiokrotny triumfator wróci do walki o kolejną Złotą Piłkę - opisał portal Goal.com, umieszczając “La Pulgę” na 11. miejscu w gronie kandydatów do ZP. - Messi udowodnił, że jest klasą samą w sobie. Z pewnością jego sukcesy klubowe będą brane pod uwagę wyłącznie, jeśli pomoże też obronić Argentynie tytuł mistrzów świata. Pomimo nagromadzenia talentów to Leo pozostaje sercem składu “Albicelestes”, a zatem wszelkie ewentualne sukcesy pójdą na jego konto - dodano.
Pewnie, że na tę chwilę znacznie większe szanse na Złotą piłkę mają zawodnicy z topowych europejskich klubów. Harry Kane, Michael Olise, Ousmane Dembele, Vitinha, Lamine Yamal, Kylian Mbappe, może Declan Rice. Pewnie o nich będzie najgłośniej w kontekście walki o tę nagrodę. Jednak nie można całkowicie pomijać Messiego, mając na uwadze jego markę indywidualną, potencjał Argentyny na mundialu oraz świadomość, ile ten mały geniusz z Rosario po prostu potrafi zrobić na boisku.
To tylko kawałek metalu
Złota Piłka to plebiscyt, który zawsze generuje dużo emocji. Przy okazji praktycznie każdej edycji powstają co najmniej dwa obozy zwolenników i przeciwników danej kandydatury. Kibice kochają polemikę, dyskusje, pojedynki na argumenty lub nawet ich brak. Można to lubić lub nie, ale przed samą galą tym po prostu żyje świat piłki. Paradoksalnie cały szum najmniej obchodzi samych zainteresowanych. Messi wielokrotnie podkreślał bowiem, że nagrody indywidualne nie znaczą dla niego tak wiele, jak trofea drużynowe. I można zarzucać mu fałszywą skromność, jednak nie ma powodu, aby się na nią decydował. Z całym szacunkiem, najbardziej utytułowany piłkarz w historii miałby prawo wyjść i powiedzieć: “Cieszy mnie, że wygrałem osiem Złotych Piłek. To pokazuje, kto jest najlepszy”. A jednak tego nie zrobił.
- Już powtarzałem, że Złota Piłka jest ważna, ponieważ to ogromne wyróżnienie na poziomie indywidualnym. Ale nigdy nie przywiązywałem do tego aż tak dużej wagi. Najważniejsze zawsze były i są dla mnie nagrody drużynowe. Miałem to szczęście, że po wygraniu mundialu mogę powiedzieć, że osiągnąłem w karierze wszystko. Moją największą nagrodą jest właśnie mundial. Jeśli kolejna Złota Piłka przyjdzie, to dobrze, a jeśli nie, to nic się nie stanie - mówił przed otrzymaniem nagrody w 2023 roku.
Na koniec możemy jedynie docenić Messiego, a także Cristiano Ronaldo, którzy niedługo zostaną pierwszymi piłkarzami w historii z występami na sześciu różnych mundialach. Kto by pomyślał, że w 2026 roku oni wciąż będą liderami reprezentacji, które naprawdę mogą liczyć się w walce o złoto. Tym razem to chyba naprawdę będzie ich ostatni taniec.