Szwedzki gwiazdor zszokował. Otwarty sprzeciw ws. decyzji trenera

Szwedzki gwiazdor zszokował. Otwarty sprzeciw ws. decyzji trenera
IPA / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 15:05
Barcelono, mamy problem. Jeden z podopiecznych Hansiego Flicka ewidentnie nie jest zadowolony ze swojej roli na Camp Nou. Najbliższy rywal reprezentacji Polski może błyskawicznie opuścić miasto Gaudiego.
Przerwa reprezentacyjna zwykle wiąże się ze wzmożoną aktywnością medialną piłkarzy. Nieco luźniejszy terminarz i brak konieczności gry co trzy dni często skutkuje rosnącą liczbą wywiadów. Rzadko kiedy jednak zawodnicy przebywający na zgrupowaniach otwarcie narzekają na swoją sytuację w klubie. A na taki krok zdecydował się Roony Bardghji. Reprezentant Szwecji wyrzucił, co leży mu na sercu w kwestii dość niskiego miejsca, które zajmuje w hierarchii Hansiego Flicka. Można docenić 20-latka za szczerość, a jednocześnie mieć wątpliwości, czy tego typu słowa w jakikolwiek sposób poprawią jego sytuację.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Prawda jest taka, że do tej pory dostałem mało czasu na boisku. Jestem cierpliwy, ale szczerze mówiąc, sądzę, że zasłużyłem na więcej. Mam oczywiście ogromny szacunek do zawodników, którzy są w tym zespole dłużej - rzucił Bardghji na antenie stacji Sverige.

Wymarzony rezerwowy

Z perspektywy Barcelony transfer Bardghjiego to był klasyczny przykład strategii low risk, high reward. Latem ubiegłego roku Katalończycy zainwestowali 2,5 mln euro, co jest skromniutką kwotą, nie zrobiłaby ona wrażenia nawet na klubach z Ekstraklasy. Tak niska suma wynikała głównie z aspektów zdrowotnych. Roony stracił większą część 2024 roku z powodu zerwanego więzadła krzyżowego, a po powrocie nie przekonywał, nie notował praktycznie żadnych liczb w ofensywie. Kopenhaga wolała dostać cokolwiek, a nie czekać aż skrzydłowy wróci na odpowiednie tory.
Katalońskie powietrze ewidentnie pomogło 20-latkowi w odzyskaniu pełnej sprawności. Od początku sezonu grał rzadko, ale kiedy już pojawiał się na murawie, to zwykle gwarantował konkrety. W wygranym 5:3 meczu z Betisem dostał szansę od pierwszej minuty i skończył z golem i asystą. W półfinale Superpucharu Hiszpanii, kiedy “Blaugrana” rozbiła Athletic 5:0, brał udział przy trzech trafieniach. Raz na parę miesięcy wysyłał Flickowi jasny sygnał: “Jestem gotowy, wystarczy mi zaufać”.
Trener “Barcy” przy kilku okazjach chwalił podejście i nastawienie Szweda. Sugerował jednocześnie, że naprawdę trudno będzie mu wygrać rywalizację o miejsce w składzie. A to z prostego powodu. Jego konkurentem jest Lamine Yamal, boiskowy lider drużyny, twarz całego projektu i bez wątpienia jeden z najlepszych piłkarzy świata. Bycie zmiennikiem gwiazdy tego formatu nieodłącznie musi wiązać się z przesiedzeniem większej części sezonu na ławce.
- Jest bardzo profesjonalnym zawodnikiem, ma świetne nastawienie. Nie jest łatwo o minuty, ponieważ mamy sporo jakości w zespole. Wiadomo, kto też gra na pozycji Roony’ego, ale powtarzam, że jego mentalność i nastawienie na treningach są bardzo dobre, bez zarzutu - podkreślał Flick.

Rosnąca frustracja

Bardghji na własnej skórze przekonał się, że niezależnie od tego, co pokaże na boisku, nie podskoczy w hierarchii. Choćby po doskonałym występie z Athletikiem rozegrał raptem sześć minut w trzech następnych meczach. Na liczbę szans w większym stopniu nie wpływa gra Szweda, a dostępność Yamala. Jedynie w sytuacji, gdy Hiszpan potrzebuje odpoczynku lub jest zawieszony, przed Roonym otwierają się drzwi do pierwszego składu. W innym wypadku może zapomnieć o regularnej grze.
- Roony już kilka razy pokazywał, że potrzebuje jedynie szansy. Może mieć wpływ na grę zarówno jako podstawowy gracz, jak i zmiennik. Wyróżnia go duże zaufanie do własnych umiejętności. Ma spory potencjał i musi jedynie dostać więcej minut, znacznie więcej. Wtedy byłoby fantastycznie - opisał dla Diari Ara Victor Risager, szwedzki dziennikarz Tipsbladet.
Liczby nie pozostawiają złudzeń. Od początku sezonu Bardghji spędził na murawie zaledwie 280 minut. Sześć z ostatnich siedmiu meczów spędził w całości na ławce. Patrząc na cały sezon, w liczbie rozegranych minut dla Barcelony wyprzedza jedynie Gaviego i Andreasa Christensena, którzy prawie cały czas są kontuzjowani. Wyprzedził go nawet Joao Cancelo, który przyszedł do klubu w połowie stycznia.
Roony postanowił publicznie wyrazić sprzeciw wobec tak skromnej liczby rozegranych minut. Trudno jednak oczekiwać, aby była to skuteczna metoda, która wpłynie na Flicka. Przecież Niemiec nagle nie odsunie Yamala od składu. Teoretycznie można wystawić ich obu, taki manewr sprawdził się we wspomnianym spotkaniu z Betisem. Lamine szalał wówczas jako ofensywny pomocnik, a Bardghji brylował na prawym skrzydle. Sęk w tym, że o miejsce na “dziesiątce” walczą też Fermin Lopez i Dani Olmo, którzy nie dają argumentów, aby przyspawać ich do ławki. To Szwed musi pogodzić się z rolą rezerwowego lub powoli rozglądać za nowym pracodawcą.
- Wypowiedzi Bardghjiego na temat niezadowolenia z liczby rozegranych minut nie zostały dobrze przyjęte przez klub. Kiedy latem Szwed podpisywał kontrakt, jego rola została jasno określona. Dobrze wiedział, że będzie musiał walczyć o miejsce w składzie z Yamalem. Biorąc pod uwagę jego wiek, trwający sezon ma być okresem adaptacji. “Barca” na razie podtrzymuje chęć zatrzymania Roony’ego na kolejny rok - opisał Lluis Miguelsanz z dziennika Sport.

Pachnie szybkim pożegnaniem

W styczniu katalońska prasa informowała, że ponad 10 klubów wykazuje zainteresowanie Bardghjim. W tym gronie znalazły się m.in. Stuttgart i FC Porto. Na papierze ten drugi kierunek jawi się jako bardzo interesujący. Estadio do Dragao potrafi być przyjemnym środowiskiem dla skrzydłowych, co widzimy na przykładzie wystrzału Oskara Pietuszewskiego. Na prawej flance rywalizują tam Pepe Aquino oraz William Gomes. Zawodnicy solidni, jakościowi, ale bez wątpienia łatwiejsi do wygryzienia ze składu w porównaniu z Yamalem.
Do lata jeszcze daleko, więc w tym momencie “Barca” nie podejmie żadnej decyzji odnośnie ewentualnej sprzedaży Roony’ego. Jego wypowiedź jasno sugeruje jednak, że niełatwo będzie utrzymać obecny stan. Klub z pewnością chciałby zatrzymać zawodnika, który raz na miesiąc może odciążyć Yamala i z miejsca dać jakość oraz liczby. Problem polega na tym, że ambicje samego skrzydłowego raczej wykraczają poza rolę trzecioplanową. Czasem lepiej być gwiazdą w słabszym klubie niż wiecznym zmiennikiem w ekipie z topu.
Niezależnie od tego, jak dalej potoczy się kariera Bardghjiego, można uznać, że Deco ubił świetny interes. W obecnych realiach sprowadzenie klasowego gracza za 2,5 mln euro to istna kradzież w biały dzień. Jeśli nawet latem dojdzie do rozstania, Barcelona powinna wyjść na plus. Właśnie tego typu transakcje mogą ułatwić Katalończykom drogę do poprawy sytuacji ekonomicznej.
Na razie pech wychowanki Kopenhagi polega na tym, że jest dobry, ale jego konkurenci są jeszcze lepsi. Na Camp Nou pozostaje zmiennikiem Lamine’a Yamala, a w reprezentacji Szwecji z wysokości ławki przygląda się grze Anthony’ego Elangi. Graham Potter, co nie mogło nikogo zdziwić, nie skorzystał z usług 20-latka w wygranym 3:1 półfinale baraży z Ukrainą. Przed decydującym meczem z Polską poszedł o krok dalej, pozostawiając gracza Barcelony poza kadrą. Bardghji znów może być więc rozczarowany decyzją szkoleniowca. W tym przypadku jednak tego z kadry, nie zaś z klubu.

Dyskusja

Przeczytaj również