Tajemnicza plaga kontuzji u giganta. 10 nazwisk. Pech czy... cwaniactwo?
Żaden inny klub nie został ostatnio dotknięty tak wieloma urazami jak Arsenal. W marcowych meczach reprezentacji nie zagrało aż 10 pierwotnie powołanych zawodników z klubu, który walczy o pierwsze od 22 lat mistrzostwo Anglii. Ilu z nich zagra w najbliższej kolejce ligowej?
W trakcie marcowej przerwy na kadrę, ostatniej w tym sezonie, kilku zawodników Arsenalu odegrało ważną rolę w swoich drużynach narodowych. Najważniejszą bez wątpienia Viktor Gyokeres, którego hat-trick z Ukrainą i gol na 3:2 w 88. minucie meczu z Polską wprowadził Szwecję "kuchennymi drzwiami" na mundial. Włoch Riccardo Calafiori i Duńczyk Christian Norgaard nie mieli tyle szczęścia i przegrali w finale baraży po karnych odpowiednio z Bośnią i Hercegowiną i Czechami.
Gabriel Martinelli zagrał w obu meczach towarzyskich reprezentacji Brazylii, a z Chorwacją (3:1) strzelił nawet gola. Znowu głośno było wokół Maxa Dowmana. Najmłodszy zdobywca bramki w historii Premier League zaliczył dwie asysty i strzelił gola po efektownym rajdzie w meczu reprezentacji Anglii do lat 19 z Portugalią (6:0). To sprawiło, że media na Wyspach znowu zaczęły zastanawiać się, czy chłopak półtora roku młodszy od Oskara Pietuszewskiego nie przydałby się Thomasowi Tuchelowi na mundialu...
Na razie Tuchel sprawdził zawodnika, który opuścił obóz Anglików podczas ostatniego mundialu przez konflikt ze sztabem szkoleniowym Garetha Southgate'a. Ben White został dowołany z listy rezerwowej wobec kontuzji kilku zawodników i sporo się wokół niego działo. Strzelił jedynego gola dla Anglii na marcowym zgrupowaniu, ale też sprokurował rzut karny, który sprawił, że drużyna Tuchela nie wygrała, a tylko zremisowała z Urugwajem 1:1. To wszystko w akompaniamencie buczenia kibiców na Wembley. Buczeli na niego też, gdy wchodził z ławki w drugim spotkaniu, z Japonią (0:1). Tuchel wziął go w obronę, ale czy powoła na turniej w USA? Dzisiaj trudno wyrokować.
Spróbujmy natomiast rozstrzygnąć, jaka jest prawda na temat 10 jego kolegów, którzy z różnych powodów nie zagrali w marcu w swoich zespołach narodowych. Tak długa lista robi wrażenie, zwłaszcza na tle innych zespołów. I sprzyja teoriom spiskowym. Z takiego Manchesteru City, który walczy z Arsenalem o mistrzostwo, oficjalnie z obozu kadry wycofał się tylko John Stones. Choć na przykład Bernardo Silva po prostu dostał wolne i nie został powołany do kadry Portugalii. Podobnie jak kontuzjowany Ruben Dias.
W przypadku zespołu, który przed przerwą na kadrę przegrał z City w finale Carabao Cup, nie można podważać absencji Eberechiego Eze. Pomocnik, który ma nadzieję, że wraz z Anglią pojedzie na mundial, przez uraz łydki będzie pauzował kilka najbliższych tygodni. Może wrócić na przełomie kwietnia i maja.
Pewniakami do gry w pierwszym składzie drużyny "Trzech Lwów" powinni być Bukayo Saka i Declan Rice. Obaj dostali od Tuchela wolne na pierwszą część zgrupowania i mecz z Urugwajem, obaj nie wystąpili też z Japonią. Podobnie jak, między innymi, Jude Bellingham czy Harry Kane. Rice ma już w tym sezonie w nogach 44 mecze. Saka 42, przez co jest jednym z najmocniej eksploatowanych angielskich graczy ostatnich lat, biorąc pod uwagę występy w klubie i kadrze.
- Byli zdeterminowani, żeby zagrać, bo chcieli uciąć te dziwne narracje - powiedział Tuchel, ale ostatecznie uznał, że nie ma co ryzykować. Szerzej poniosła się jego wypowiedź, w której przyznał, że jest rozczarowany niemożnością skorzystania ze wszystkich swoich kluczowych zawodników, ale nie jest rozczarowany postawą samych graczy. - Taka jest rzeczywistość tego momentu w sezonie. Piłkarze, którzy grali najwięcej, szczególnie zasługują na przerwę, również psychiczną od piłki - wyjaśnił Niemiec. Zdaje sobie sprawę, że dla niego najważniejsze jest mieć możliwie wszystkich dostępnych w czerwcu, a nie na marcowe sparingi.
Nie można też podważać sytuacji Noniego Madueke, skoro na własne oczy widzieliśmy, jak kontuzja odniesiona w pierwszej połowie meczu z Urugwajem uniemożliwia mu dalszą grę.
To samo tyczy się Martina Zubimendiego. Piłkarz z największą liczbą minut "w nogach" w zespole Mikela Artety, rozegrał tylko 14 minut podczas sparingu z Serbią. Z kolei Piero Hincapie nie dokończył meczu z Marokiem. Obaj prawdopodobnie nie zagrają w sobotnim meczu Pucharu Anglii z Southampton.
Jurrien Timber był powołany do reprezentacji Holandii, ale z udziału w zgrupowaniu wykluczyła go kontuzja pachwiny, przez którą, podobnie jak Eze, nie zagrał w finale Pucharu Ligi z City.
Zatem w siedmiu na dziesięć przypadków fani teorii spiskowych nie mają czego szukać.
Dobrą wiadomością dla Artety (jak i dla wszystkich pozostałych trenerów w Premier League) jest fakt, że w pierwszy weekend po kadrowej przerwie nie odbędzie się kolejka ligowa tylko ćwierćfinały Pucharu Anglii. Arsenal zagra na wyjeździe z drugoligowym Southampton. Piłkarze narzekający na urazy i przemęczenie będą mieli więcej czasu, by wrócić na wtorkowy mecz ze Sportingiem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
W sobotnie popołudnie warto za to sprawdzić, czy w składzie "Kanonierów" znajdą się William Saliba, Gabriel i Leandro Trossard. Nieobecność w meczach reprezentacji Francji, Brazylii i Belgii tej trójki to największa niespodzianka, bo wszyscy jeszcze 22 marca rozegrali odpowiednio 90, 90 i 82 minuty. Co ponadto ich łączy? Fakt, że ich reprezentacje rozgrywały sparingi w Stanach Zjednoczonych. Najwyraźniej sztab Artety przekonał selekcjonerów, by odpuścić zawodnikom podróże za Ocean. Zrobił zatem to, co nie udało się sztabowi Pepa Guardioli w przypadku Jeremy'ego Doku i Rayana Cherkiego.
Na ile takie drobne decyzje wpłyną na wyniki w najbliższych tygodniach? Przekonamy się. Artecie nie można odmówić, że szuka "małych przewag" gdzie tylko się da. Na razie jednak to Pep ma już pierwsze trofeum w tym sezonie, a jego były asystent ciągle czeka. Z drugiej strony, Arsenal jest jeszcze w grze o Ligę Mistrzów, z której City już odpadło. Walka o najważniejsze puchary zaczyna się właśnie teraz.