Guardiola przejmie tę drużynę? "Poważnie rozważa ten pomysł. Kusząca opcja"
To już jest koniec. Pep Guardiola po 10 latach obfitujących w sukcesy i trofea opuści Manchester City. Warto zastanowić się, jaki może być kolejny krok w karierze jednego z najwybitniejszych trenerów w historii piłki.
Współczesny świat futbolu nie lubi niespodzianek. Dziennikarskie ptaszki od wielu miesięcy ćwierkały, że bieżący sezon raczej jest ostatnim, który Pep Guardiola spędzi na Etihad. W końcu Jack Gaughan, David Ornstein i inne źródła zgodnie podały, że Katalończyk po dekadzie zdecydował się na opuszczenie Etihad. Niedzielny mecz z Aston Villą będzie jego pożegnalnym w roli opiekuna “Obywateli”.
Wiemy też, że następcą Katalończyka zostanie Enzo Maresca, który w przeszłości terminował pod jego okiem jako asystent. W całej układance pozostała tylko jedna niewiadoma. Gdzie (i czy w ogóle) Pep będzie pracował w przyszłym sezonie? Opcji jest kilka, chociaż jedna z nich wyraźnie jawi się jako najciekawsza.
Reprezentacja Włoch - spełnienie marzeń
Na papierze idealny kierunek. Włosi jako jedyna z nacji, którą jeszcze można uznać za topową, nie mają obecnie selekcjonera na stałe. Przy czym obecność “Azzurrich” w światowej czołówce musi być kwestionowana. Po raz trzeci z rzędu nie awansowali na mundial, co jest absolutną kompromitacją. Porażka z Bośnią i Hercegowiną w finale baraży potwierdziła, że włoska piłka wymaga gruntownych zmian, właśnie dlatego posypały się głowy prezesa federacji Gabriele Graviny oraz selekcjonera Gennaro Gattuso. Teraz cały Półwysep Apeniński czeka na nowe rozdanie. A Pep Guardiola nie ukrywał, że pragnie sprawdzić się w piłce reprezentacyjnej.
- Chciałbym kiedyś zostać selekcjonerem, wziąć udział w najważniejszych turniejach, przeżyć w tej roli mundial, EURO lub Copa America. Nie wiem, kiedy mogłoby to nastąpić - za pięć, 10 czy 15 lat, po prostu nie wiem. Aby móc to zrobić, jakaś reprezentacja musiałaby chcieć mnie zatrudnić. Tak samo jest w klubach. Nie wiem, która kadra mogłaby mnie chcieć - mówił Guardiola w 2021 roku na łamach ESPN.
Bez wątpienia byłoby to spore wyzwanie. Ale też okazja, aby 55-latek zaprezentował swoje niezwykłe umiejętności. Materiał ludzki we włoskiej kadrze nie jest przecież na tyle słaby, aby od 2006 roku czekać na występ w fazie pucharowej mundialu. Nawet teraz w drużynie znajdują się m.in. Donnarumma, Dimarco, Bastoni, Calafiori, Barella, Tonali, Locatelli - w optymalnej formie to są klasowi zawodnicy. Pod wodzą Gattuso praktycznie żaden nie zaprezentował jednak pełni możliwości.
- Guardiola jest gotów na nowe wyzwanie i opcja objęcia reprezentacji Włoch może stać się dla niego bardzo kusząca. Poważnie rozważa pomysł ponownego uczynienia tej kadry topową. Pep sugerował, że po opuszczeniu City chciałby wziąć urlop, ale w przeszłości mówił też, że marzy o zostaniu selekcjonerem. Prowadzenie kadry nie jest aż tak angażujące, jak praca w klubie, zatem miałby też czas na odpoczynek. Pep zna Włochy, był zawodnikiem Brescii i Romy, mógłby zaangażować Roberto Baggio, z którym dzielił szatnię. Jeśli dostanie ofertę z Włoch, powinien ją rozważyć - podała w kwietniu La Gazzetta dello Sport. - Jeśli naprawdę chcemy zacząć od nowa, ja rozpocząłbym projekt z Pepem Guardiolą. Myślę, że zatrudnienie go w kadrze nie byłoby łatwe, ale zawsze można marzyć. Marzenia nic nie kosztują - rzucił Leonardo Bonucci.
We włoskiej prasie zaznaczono, że problemem mogą być kwestie finansowe. W ostatnich latach najlepiej opłacanym selekcjonerem tam był Roberto Mancini, który inkasował około 3 mln euro rocznie. Guardiola dostaje w City ponad 20. To jest przepaść. La Gazzetta informowała jednak, że Puma i inni sponsorzy włoskiej kadry byliby gotowi na spory wysiłek finansowy, aby ściągnąć Pepa. Zobaczymy, jak ten temat rozwinie się w najbliższych tygodniach.
Reprezentacja Hiszpanii - na wojnie z prasą
Skoro Guardiola nie ukrywa chęci bycia selekcjonerem, trudno pominąć kwestię potencjalnego objęcia ojczystej kadry. Tu pojawia się jeden konkretny problem. W poprzednich latach wielokrotnie podkreślał on, że raczej nie chciałby już pracować w Hiszpanii. A to w dużej mierze za sprawą specyfiki mediów, które jego zdaniem potrafią przekraczać wszelkie granice.
- Prasa w Hiszpanii jest okrutna i krzywdząca. Zło, które płynie z tamtejszych mediów… nie znajdziesz czegoś takiego nigdzie indziej. W Niemczech i Anglii dziennikarze też potrafią być krytyczni, ale w Hiszpanii chcą cię zranić i wiedzą jak to zrobić - przyznał w 2018 roku w rozmowie z Movistar.
Trzeba jednak podkreślić, że specyfika działania w klubie i kadrze jest zupełnie inna. Gdyby Guardiola przemógł się i objął “La Roję”, to przecież jego praca nie byłaby oceniana codziennie. Umówmy się, raczej nikogo nie obchodzi reprezentacja, kiedy w weekend grają Real i Barcelona. Perspektywa kontaktu z mediami raz na kilka miesięcy może nie byłaby na tyle odstraszająca, aby Pep nawet nie rozważył tego pomysłu.
Oczywiście, że w tym momencie nie ma tematu pożegnania z Luisem de la Fuente, który wygrał z kadrą EURO 2024 i Ligę Narodów. Sęk w tym, że w wielkiej piłce nie ma miejsca na sentymenty. Jeśli Hiszpania zawiedzie oczekiwania na mistrzostwach świata, dawne sukcesy raczej szybko uciekną w zapomnienie. A wtedy opcja zatrudnienia Guardioli z pewnością byłaby co najmniej intrygująca.
- W przypadku gorszych występów Hiszpanii na mundialu, przewidziane są rozmowy federacji z Guardiolą. Nigdy nie ukrywał on chęci sprawdzenia się w roli selekcjonera. Sytuacja do obserwacji - opisał dziennikarz Sebastien Vidal.
FC Barcelona - powrót do domu
Science fiction, prawda? Ale czy jakiś czas temu nie powiedzielibyśmy tego samego o powrocie Jose Mourinho na Santiago Bernabeu? A to właśnie “The Special One” podejmie się misji wyprowadzenia Realu Madryt na prostą. Guardiola w przeszłości wykluczał możliwość ponownego objęcia “Barcy”, jednak dobrze wiemy, jakie zwierzę nigdy nie zmienia zdania.
- Nie wrócę do Barcelony. Drzwi są zamknięte. Ławka trenerska w Barcelonie to jedno z najbardziej skomplikowanych miejsc, ponieważ trzeba zarządzać bardzo wieloma sprawami. Wszystko, co robimy w Manchesterze, pozostaje wewnątrz klubu. W Barcelonie wszystko wychodzi na jaw - stwierdził w czerwcu 2024 roku dla ESPN. - Mój rozdział w Barcelonie jest skończony. Skończony na dobre. To był piękny okres, ale to już przeszłość - dodał rok później.
Mocne deklaracje. Jednak potencjalnie równie mocna mogłaby okazać się chęć trenowania drużyny pełnej gwiazd pasujących jak ulał do filozofii Guardioli. Patrząc z boku, prowadzenie Pedriego, Cubarsiego czy Yamala brzmi po prostu jak czysta frajda. A Joan Laporta przecież nie zapomniał, ile znaczy dla niego Guardiola. Podobnie jak Florentino Perez w momencie potrzeby zgłosił się właśnie po Mourinho.
Pewnie, że Katalończycy w tym konkretnym momencie nie potrzebują nowego trenera. Niedawno przedłużyli do 2028 roku umowę z Hansim Flickiem, który w tym sezonie zgarnął Superpuchar i mistrzostwo Hiszpanii. Załóżmy jednak, że w przyszłym roku Barcelona nie zdobywa żadnego trofeum, a Guardiola jest do wzięcia, ponieważ wziął sobie wolne po opuszczeniu City. Czy w takich okolicznościach Laporcie nie mogłaby zaświtać myśl: “A może jednak?”. Czasami jedna iskra w zupełności wystarcza.
Juventus - "Stara Dama" w potrzebie
“Squadra Azzurra” to nie jedyny włoski zespół, który gra poniżej oczekiwań. Coraz więcej wskazuje na to, że Juventus po raz pierwszy od 2011 roku może wypaść z TOP 4 Serie A, patrząc tylko na dokonania boiskowe (w sezonie 2022/23 spadł na siódme miejsce z powodu odjęcia 10 punktów). Jesienią Luciano Spalletti wyprowadził zespół na prostą, ale wygląda to tak, jakby w pewnym momencie zabrakło paliwa. Turyńczycy w czterech poprzednich kolejkach zgromadzili tylko pięć punktów, potykając się u siebie z Hellasem czy Fiorentiną. W efekcie przed ostatnią serią gier zajmują szóstą lokatę, tracąc dwa oczka do Milanu i Romy. Ewentualny brak awansu do Ligi Mistrzów byłby porażką sportową, wizerunkową i przede wszystkim finansową. Projekt Spallettiego miał być na lata, a może być do lata. Co otwiera furtkę do rozważań na temat ewentualnej przyszłości Guardioli.
- Juventus to najważniejszy klub we Włoszech. Ma największą grupę kibiców, jest niesamowity pod wieloma względami. Nie mogę się doczekać rywalizacji z tak prestiżowym zespołem - stwierdził Pep rok temu, kiedy City mierzyło się z “Juve” podczas Klubowych Mistrzostw Świata.
Na korzyść Juventusu działa posiadanie pewnego trzonu. Kenan Yildiz, Manuel Locatelli, Khephren Thuram i Gleison Bremer mają długie kontrakty i powinni pozostać filarami projektu. Pozostaje kwestia dołożenia kilku wartościowych elementów, które pozwoliłyby po raz pierwszy od ładnych kilku lat nawiązać realną walkę o Scudetto. W przypadku braku gry w Champions League pewnie trudniej byłoby ściągnąć Bernardo Silvę czy Alissona, którzy są na celowniku “Bianconerich”. Ale już zatrudnienie Guardioli z pewnością zwiększyłoby szansę na pozyskanie kilku gwiazd.
Sam zainteresowany stanąłby zaś przed szansą na podbicie czwartej z pięciu topowych lig. Niezbadanym terenem byłaby już tylko Ligue 1, przy czym tam tylko jeden klub mógłby sobie pozwolić na ściągnięcie Pepa. Nic nie wskazuje jednak na to, aby PSG planowało w najbliższej przyszłości zakończyć owocną współpracę z Luisem Enrique. A skoro jesteśmy przy Katarczykach…
Arabska noc
Guardiola w przeszłości już raz dał się skusić włodarzom z Bliskiego Wschodu. Pod koniec kariery piłkarskiej spędził dwa lata w katarskim Al-Ahli. W ostatnich latach futbol w tamtym rejonie świata wykonał spory skok jakościowy. I to nie tylko za sprawą inwestycji w gwiazdy pokroju Cristiano Ronaldo, ale też w trenerów z wysokiej piłki. Najlepszym przykładem jest Simone Inzaghi, który rok temu niemal tuż po przegranym finale Ligi Mistrzów zameldował się w Al-Hilal. Saudyjczycy pokazali w ten sposób, że ich ambicje nie mają granic.
Zauważmy, że tego lata w Arabii trenerska karuzela może rozkręcić się na dobre. Według doniesień ESPN Jorge Jesus planuje opuścić Al-Nassr, ponieważ po mundialu chciałby objąć kadrę Portugalii. Sergio Conceicao po nieudanym sezonie znajduje się na wylocie z Al-Ittihad. Dziennikarze Sky Sports informowali z kolei, że Matthias Jaissle poważnie rozważa powrót do Europy. 38-latek dwukrotnie wygrał z Al-Ahli Azjatycką Ligę Mistrzów, zatem na jego stole mogą pojawić się ciekawe oferty. Futbol nie znosi próżni, więc saudyjscy dygnitarze będą musieli znaleźć nowych szkoleniowców i to najlepiej takich, którzy samym nazwiskiem wygenerują maksymalne zainteresowanie. Trudno w tym przypadku o lepszego kandydata niż żegnający się właśnie z Manchesterem szkoleniowiec.
***
Guardiola ma pełne prawo do tego, aby przejść na emeryturę i nic nie robić. Trudno jednak w jednej chwili zmienić cały dotychczasowy styl życia. Po wielu latach rywalizacji o najwyższe cele nagle całkowicie zrezygnować z tej adrenaliny. Tydzień odpoczynku brzmi fajnie, miesiąc, nawet cały rok. Ale w pewnym momencie Katalończyk może zatęsknić za walką o zwycięstwo, komplet punktów, kolejny puchar. Coś nam mówi, że Pep jeszcze nie powiedział ostatniego słowa w futbolu na najwyższym poziomie.