To cichy kandydat do złota na mundialu? Mało kto o nich mówi. "Piekielnie niewygodni"

To cichy kandydat do złota na mundialu? Mało kto o nich mówi. "Piekielnie niewygodni"
fifg / Shutterstock
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 10:30
Obok Portugalii są najmocniejszą reprezentacją bez mistrzostwa świata. Jednocześnie to jedna z tych drużyn, na którą pod żadnym pozorem nie chcesz trafić na wielkim turnieju. Holendrzy może nie zawsze wygrywają, ale bardzo trudno zmusić ich do porażki.
Zespół porównywalny z pudełkiem czekoladek - nigdy nie wiesz, na co trafisz. Holandia tuż przed mundialem rozegrała fatalne sparingi z Algierią (porażka 0:1) i Uzbekistanem (wymęczone zwycięstwo 2:1 po dwóch karnych). Ronald Koeman apelował o spokój i cierpliwość, ale kibice i dziennikarze powoli odpalali “grilla”. Temperatura wzrosła po przeciętnym występie na otwarcie turnieju. “Oranje” zremisowali z Japonią 2:2, prezentując dość usypiający styl gry. Oparty na wysokim posiadaniu wyniki, z którego nie wynikało nic konkretnego.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Przed mundialem oczekiwania wyraźnie spadły. Dwa słabe mecze towarzyskie z Algierią i Uzbekistanem mocno ostudziły emocje. Holendrzy tradycyjnie celują wysoko, czyli w półfinał, a najlepiej finał. Tym razem jednak naród podchodził do turnieju z większą rezerwą - powiedział na łamach TVP Sport Jan De Zeeuw, były dyrektor polskiej kadry.
Karty w końcu się odwróciły. W drugiej kolejce Holandia wgniotła Szwecję w ziemię, wygrywając 5:1. Zagrała dobrze, ale Koeman po meczu podkreślił, że może być jeszcze lepiej. Oczekiwał większej kontroli i skupienia w obronie. Po triumfie 3:1 nad Tunezją był mniej krytyczny, ponieważ wiedział, że jego podopieczni mogli sobie pozwolić na grę z zaciągniętym hamulcem. Nie trzeba było forsować tempa przeciwko słabeuszowi, mając zapewniony awans. Prawdziwa zabawa rozpocznie się w fazie pucharowej, ale wyniki Holandii w szerszej perspektywie już muszą robić wrażenie.

Mechaniczna Pomarańcza

Holandia na wielkich imprezach to piekielnie niewygodny rywal. Nie zawsze gra pięknie, nie zawsze efektownie, aczkolwiek jej powtarzalny upór jest wyjątkowy. “Oranje” notują rekordową passę 19 meczów w fazie grupowej mundialu bez porażki. Ich ostatnia przegrana we wstępnej fazie turnieju miała miejsce w 1994 roku. Idąc dalej, Holendrzy od 20 lat są niepokonani na mistrzostwach świata w podstawowym czasie gry. W 2006 roku polegli w 1/8 z Portugalią, ale od tego czasu ich każde odpadnięcie nosiło znamiona sportowego thrillera. W 2010 dotarli do finału, gdzie po dogrywce przegrali z Hiszpanią. W 2014 i 2022 odpadali z Argentyną po karnych, a w 2018 nie pojechali na turniej, co oczywiście było ogromną kompromitacją. Nawet jedna nieobecność nie ujmuje jednak tak długiej serii spotkań, w których po 90 minutach “Pomarańczowi” nie byli na tarczy.
Podczas trwającego mundialu pewnie można było oczekiwać, że Holandia przebrnie przez fazę grupową bez porażki. Mimo wszystko warto pochwalić Koemana za umiejętność reagowania. W starciu z Japonią brakowało klasycznego napastnika, zespół klepał piłkę, ale nie było komu wykończyć akcji. Brian Brobbey rozegrał wówczas tylko pięć minut, po czym już ze Szwecją i Tunezją wyszedł w pierwszym składzie. Efekt? Piorunujący. Trzy gole z trzech strzałów celnych. Pewnie, że w kadrze brakuje napastnika z najwyższej półki, a gracz Sunderlandu to nie Van Basten czy Van Persie. Ale na razie bez zarzutu wypełnia obowiązki.
Koeman ma galowe zestawienie obrony i pomocy, z którego nie rezygnuje. W ataku stara się zaś żonglować różnymi opcjami. Crysencio Summerville zaczął turniej w podstawie, ale już ze Szwecją znalazł się w gronie rezerwowych. To nie przeszkodziło mu zaliczyć gola i asysty po wejściu z ławki. Brobbey też akceptuje, że nie zawsze zobaczy swoje nazwisko w wyjściowej jedenastce. I przynajmniej w publicznych wypowiedziach w pełni to akceptuje.
- Nagroda dla zawodnika meczu? Nie wiem, czy to jest powód do świętowania. Dostałem trochę gratulacji od rodziny i znajomych, ale to wszystko. Skupiam się na grupie - podkreślał Brobbey, cytowany przez vi.nl. - Widzę dużą różnicą w porównaniu z mistrzostwami Europy, jeśli chodzi o zmienników. Jako trener musisz zwracać uwagę nie tylko na podstawowych graczy, ale całą kadrę. Mogą być zawodnicy, którzy są rozczarowani, bo nie grają tyle, ile sobie wyobrażali, ale najważniejsza jest grupa. Mamy 26 piłkarzy, to wystarczająca liczba, aby móc rotować - podkreślał Koeman.

Zakapiory

Dlaczego tak trudno pokonać “Oranje” w podstawowych 90 minutach? Poza głównymi elementami, jak niewątpliwa jakość poszczególnych piłkarzy na przestrzeni lat, trzeba zwrócić uwagę na charakter tej reprezentacji. To nie są grzeczne aniołki, bo tacy piłkarze zazwyczaj nie osiągają sukcesów. Dwa lata temu Wojciech Szczęsny przed barażami z Walią mówił w szatni, że nie chce widzieć fajnych chłopców, tylko “sku***ieli”, bo tylko w ten sposób można myśleć o zwycięstwie. Holendrzy pewnie nie słyszeli przemowy “Teka”, ale wyznają bardzo podobne wartości.
“Pomarańczowi” nie boją się iść na noże, lubią brudną grę i testowanie granic arbitra. Najbardziej jaskrawym przykładem była słynna Bitwa o Norymbergę, czyli starcie Holendrów z Portugalią sprzed 20 lat. W tamtym starciu pokazano 16 żółtych kartek i cztery czerwone, bijąc wszelkie rekordy “antyfair-play” mistrzostw świata. Z boiska przedwcześnie wylecieli Boulahrouz, Van Bronckhorst, Deco i Costinha. 16 lat później równie ostry, brutalny i pełen fauli był mecz ekipy Louisa van Gaala z Argentyną. Te spotkania najlepiej pokazały, że Holendrzy potrafią przekraczać granice, jeśli rywal też chce się do tego dostosować.
Ktoś może oczywiście powiedzieć, że poziom ostrości gry nie ma wpływu na wynik, a Holendrzy odpadli po wspomnianych potyczkach z Portugalią i Argentyną. Jednak w piłce na najwyższym poziomie decydują obecnie tylko detale. Większość najlepszych kadr ma topowych piłkarzy, którym nie brakuje talentu, zdolności czy techniki. Niejednokrotnie kluczem do sukcesu staje się zatem poziom zaangażowania. To, czy wsadzisz nogę tam, gdzie inni baliby się włożyć głowę. Czy pójdziesz w ogień za kolegę z drużyny, czy będziesz bał się sparzenia. Może rozmowa o cechach wolicjonalnych to banał, ale skądś bierze się imponująca seria 14 meczów bez porażki na mundialach, uznając za remisy starcia zakończone w karnych.

Wymarsz strzelców

Holendrzy nie uznają kompromisów. Kilka tygodni temu Denzel Dumfries przyznał wprost, że celem jest mistrzostwo świata. Virgil van Dijk potwierdził, że wyczuwa w tej grupie możliwość osiągnięcia czegoś historycznego. Ronald Koeman stwierdził zaś, że jego drużyna nie jest faworytem, ale może pokonać każdego. I trudno polemizować ze słowami selekcjonera. Mając swój dzień, “Pomarańczowi” są w stanie napsuć krwi dowolnemu rywalowi.
- Holandia wyciągnęła wnioski po niemrawym meczu z Japonią. Przeciwko Szwecji to był już inny zespół. Na pytanie, czy Holandia może wygrać mundial, teraz możemy odpowiedzieć, że raczej tak - pisała w trakcie fazy grupowej La Gazzetta dello Sport. - Wygrywamy grupę po meczu z Tunezją, która została pokonana łatwo i przyjemnie. Nawet trener przyznał, że wystarczyło ledwo wcisnąć gaz, aby pokonać rywala. Prawdziwe mistrzostwa świata dla Holandii rozpoczną się z Marokiem - zaznaczono na łamach ad.nl.
Kiedy układ grupy F jeszcze nie był znany, Romario podkreślał, że chciałby uniknąć Holandii. Brazylijczyk może spać spokojnie, ponieważ jego kadra zmierzy się w 1/16 finału z Japonią. Z kolei “Oranje” sparowano z Marokiem, tworząc zdecydowanie najmocniejsze zestawienie na tym etapie MŚ. W żadnym innym meczu nie będzie dwóch ekip z czołowej dziesiątki rankingu FIFA. Przed pierwszym gwizdkiem właściwie niemożliwe jest wskazanie wyraźnego faworyta.
Granica między triumfem i klęską potrafi być bardzo cienka. Niezależnie od przebiegu meczu Holandia - Maroko, przegrany będzie musiał uznać ten turniej za katastrofę. W obu przypadkach mówimy o kandydatach do zakręcenia się w strefie medalowej i przede wszystkim ekipach nieprzyzwyczajonych do porażek. “Pomarańczowi”, jeśli już odpadają z mundiali, to najczęściej po wycieńczających bataliach kończonych w dogrywce lub karnych. Mistrzowie Afryki od początku 2025 roku przegrali raptem jeden mecz. Czyjeś marzenia legną w gruzach na bardzo wczesnym etapie.
W eliminacjach do mundialu Polska dwa razy zremisowała 1:1 z ekipą Koemana, co można było rozpatrywać w kategorii sukcesu. Historia pokazuje jednak, że prawdziwą sztuką nie jest samo zatrzymanie Holendrów, a znalezienie sposobu na zwycięstwo. W ostatnich latach wygrać z nimi na wielkim turnieju można właściwie tylko po co najmniej dwugodzinnej batalii pełnej goli, emocji, ale też fauli, kartek i brudnych zagrywek. Johan Cruyff uczynił z futbolu sztukę. Jego spadkobiercy wykorzystają każdą sztuczkę, aby postawić na swoim.

Przeczytaj również