"To jest potwór!". Dopiero zmienił klub, a już wymiata. Jest tylko jeden haczyk
Jeśli Endrick w Realu Madryt był lwem trzymanym w klatce, to w Lyonie jego ryk słychać na całą Europę. Hat-trick 19-latka w meczu z Metz (5:2) przypomniał, jak wielkim talentem obdarzony jest Brazylijczyk. Jego nowa drużyna wygrała już ósmy mecz z rzędu, media co chwilę wyskakują z nowymi rekordami, a sam piłkarz przybliża się do wyjazdu na mundial. Z wypożyczenia powinien być zadowolony też Real, bo za pół roku dostanie innego gracza.
Francja oszalała na punkcie Endricka. Nikt nie wie jakim cudem ten piłkarz zagrał w La Lidze w tym sezonie tylko 11 minut. W Lyonie już w debiucie dostał statuetkę gracza meczu, potem strzelił gola w Pucharze Francji, a teraz potwierdził swój talent hat-trickiem. Po meczu z Metz uniósł piłkę jak trofeum, podchodząc do sektora fanów. Błyskawicznie stał się najmłodszym strzelcem hat-tricka w historii Lyonu, bijąc 50-letni rekord Bernarda Lacombe’a, legendy klubu. To był dopiero jego drugi mecz w Ligue 1.
Nowe życie
Endrick trafił do zespołu, który w przeszłości jak magnes przyciągał Brazylijczyków. To tutaj swoje pomniki budowali Juninho Pernambucano czy Sonny Anderson. W późniejszych latach swoje nazwiska podbili w Lyonie Lucas Paqueta oraz Bruno Guimarães. Temu zespołowi wciąż daleko do dawnej wielkości, ale z drugiej strony ten sezon ma w sobie coś przełomowego. Lyon traci tylko dwa punkty do miejsca premiowanego grą w Lidze Mistrzów. Za chwilę zagra w 1/8 finału Ligi Europy. Poza tym od grudnia wygrywa wszystko, a teraz jeszcze z nieba spadł mu Endrick. Półroczne wypożyczenie to sytuacja win-win dla klubu, piłkarza i nawet dla Realu Madryt. Tak naprawdę 19-latek już dawno potrzebował takiego przetarcia.
Endrick pojawił się w Madrycie półtora roku temu jako zapowiedź wielkiego jutra. Zaczął od gola w debiucie w La Lidze, ale jak się później okazało, na tym zakończył swoją serię. Za kadencji Carlo Ancelottiego aktywny był w Pucharze Króla, gdzie pokazywał przebłyski i regularnie strzelał. Totalnie jednak został zmarginalizowany po przyjściu Xabiego Alonso. Bask uważał, że 19-latek nie jest gotowy do gry w tak wymagającym systemie. Potem zasłaniał się “stykowymi” meczami, w których nie chciał ryzykować i trzymał Brazylijczyka na ławce.
Spóźnione wypożyczenie
Problemem Endricka była też kontuzja na początku sezonu. Nie grał wtedy w Klubowych Mistrzostwach Świata. Pociąg Xabiego odjeżdżał z peronu, a Endrick musiał rozpaczliwie go gonić. W efekcie zagrał tylko 99 minut we wszystkich rozgrywkach. Z dzisiejszej perspektywy - wypożyczenie do innej zagranicznej ligi wydarzyło się pół roku za późno. Tak młody zawodnik, dopiero wdrażający się w europejski styl, powinien to przetarcie już wcześniej. Oczywiście, podczas letniego mercato miał uraz i to z pewnością skomplikowało tę operację. Dzisiaj Endrick nadrabia ten czas. Robi to w taki sposób, że francuskim mediom brakuje już przymiotników. Mocne słowa typu “Bestia” i “Potwór” też powoli się kończą.
Lyon jeszcze przed przyjściem Brazylijczyka lekko odżył. Jest liderem Ligi Europy. Klub prowadzi spójną politykę sportową od momentu, gdy właściciel John Textor przestał zajmować się osobiście rekrutacją. Trenerem jest doświadczony Paulo Fonsesca, który nie boi się stawiać na młodych, bo ostatnio obok Endricka posłał na plac 18-letniego Khalisa Meraha, wychowanka akademii. W meczu z Metz Lyon umiejętnie wykorzystał wolne przestrzenie. Endrick często atakował z prawego skrzydła, m.in. przy drugiej bramce wykorzystał swoją szybkość, przy innych zachował spokój i zimną krew. W XXI wieku tylko trzech graczy ustrzeliło hat-tricka w Ligue 1 szybciej niż on: byli to Jeremy Menez (Sochaux), Kylian Mbappe (Monaco) i Ousmane Dembele (Rennes).
Zaufanie drużyny
- Potrafi zrobić różnicę samemu, ale jest też bardzo dobry w kolektywie. Ciągle mam z tyłu głowy to, że prawie nie grał w tym sezonie. Poprawia się fizycznie. Powinien być jeszcze lepszy - mówił Paulo Fonsesca po ostatnim meczu ligowym.
Benjamin Stambouli, zawodnik Metz pytany o Endricka, dodał, że zaskoczyło to, jak bardzo Brazylijczyk myśli o kolegach. Nie jest typowym pędziwiatrem na skrzydle, nastawionym tylko na własny zysk. Przeciwko Metz oddał aż sześć strzałów i miał trzy udane dryblingi na trzy próby. Gdyby nie dobre interwencje Jonathana Fischera w bramce, spokojnie mógłby skończyć to spotkanie z pięcioma trafieniami.
Po takim wstępie oczywiście ręce zaciera Carlo Ancelotti, selekcjoner reprezentacji Brazylii. Carletto miał rozmowę z Endrickiem w grudniu, podczas której namawiał go do zmiany klubu. Bardzo głośno dał mu do zrozumienia, że na liście powołań wyprzedzają go Matheus Cunha z Manchesteru United i Joao Pedro z Chelsea. Endrick i jego otoczenie zaraz potem musieli wyprosić wypożyczenie u Florentino Pereza, który początkowo nie był taki chętny. Dzisiaj fakty są takie, że Endrick po trzech meczach w Lyonie ma lepsze liczby niż po 31 w Realu Madryt.
To dopiero początek
19-latek podobno już w listopadzie zakochał się w nowym klubie. Zachwycała go brazylijska historia Lyonu, a swoje dołożył też portugalski sztab Paulo Fonseki. Fakt, że nie ma między nimi bariery językowej, bardzo pomaga młodemu piłkarzowi. Lyon od 2000 roku zatrudnia też niejaką Isabelle Dias, która miała ogromny wpływ na transfer obrońcy Edmilsona lata temu. Kobieta odpowiedzialna jest za opiekę nad graczami z Kraju Kawy. Uczy ich też francuskiego i sprawia, by we Francji niczego im nie zabrakło. Endrick z żoną błyskawicznie zaadaptowali się w nowym mieście.
Ciekawe jest też to, że kiedy Lyon prowadził z Metz i miał wszystko na widelcu, do karnego nie podszedł któryś z bardziej doświadczonych graczy. Podszedł sam Endrick - młodzian, nowa twarz w zespole. A wszystko to przez Moussę Niakhaté. On wyznaczył Brazylijczyka, choć Ainsley Maitland-Niles brał już piłkę. To pokazuje, jak szybko gracz wypożyczony z ekipy “Królewskich” zdobył zaufanie nowych kolegów. Endrick doskonale wie, że za pięć miesięcy będzie już gdzie indziej, ale grając w takim zespole chce zostawić coś po sobie. Lyon nie tylko dobrze gra w Ligue 1 i w Lidze Europy, bo jest też faworytem do wygrania Pucharu Francji po tym, jak odpadło z niego PSG.
- Endrick gra we Francji dopiero trzy tygodnie, a już wiadomo, że odejdzie. To charakterystyczne dla Ligue 1, która jest sceną dla wielkich talentów przed wyjazdem - mówił niedawno Vincent Duluc, naczelny L’Equipe. To była smutna refleksja nad tym, że we Francji takich zawodników nie można oglądać w nieskończoność. Miejsce Endricka jest w La Lidze. Jego planem ciągle jest Real Madryt. Latem wróci do stolicy z zupełnie innym doświadczeniem i pozycją.